Czy zakup domu, poszukiwania skarbu, zafiksowana na punkcie magii przyjaciółka i krnąbrna koza Stefka to przepis na nieszczęście?
Lucyna wprowadza się do domu babci Anieli, co uruchamia lawinę niespodziewanych zdarzeń. Gdy natrafia na stare, babcine przepisy w głowie rodzi jej się coraz śmielszy plan na własny biznes. Przy okazji odkrywa rodzinne tajemnice, a i te skrywane przez mieszkającego za płotem Szymona stają się obiektem jej zainteresowań. Wszystko jednak sprowadza się do Złotych Serc – wyjątkowych jabłek rosnących w sadzie sąsiada, który Lucyna za wszelką cenę musi odzyskać!
Dom w Jabłonkach to historia pełna magii, zapachu domowych wyrobów i lekkiego humoru, opowiadająca o kobiecie, która próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Czy podjęcie nieprzemyślanej decyzji pod wpływem alkoholu może zmienić całe życie?
Owszem, że tak i o tym ma się przekonać nasza główna bohaterka tej powieści, Lucyna.
Pod wpływem alkoholu podjęła decyzję by zakupić dom po swojej babci w Jabłonkach. Nie tylko tak zadecydowała, ale również podpisała umowę przedwstępną. Tak idąc za ciosem postanowiła wykorzystać oszczędności i zakupiła ten stary dom.
Jej przyjaciółka postanawia postawić jej tarota i sprawdzić, co ją czeka w życiu. Karty podpowiedziały jej, że czeka na nią ukryty skarb i tak obie panie postanawiają go odszukać. Niestety skarb może być ukryty w sądzie z jabłoniami, który już nie jest własnością Lucyny, a jej nowego sąsiada Szymona. Ich pierwsze spotkanie niestety nie należy do najprzyjemniejszych.
Czy Lucyna odnajdzie się w starym domu po babci? Czy paniom uda się odnaleźć skarb? Czy Szymon i główna bohaterka będą potrafili się dogadać?
Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę. Historia była naprawdę lekka, bez poruszania jakiś trudnych tematów. Nawet nie wiedziałam, że w danym momencie potrzebowałam takiej miłej powieści, która pozwoli mi oderwać myśli od przyziemnych spraw.
Wszyscy bohaterowie byli świetnie wykreowani. Na początku nie potrafiłam rozgryźć tego Szymona, o co mu dokładnie chodzi. Raz był oschły i nie miły, a za chwilę potrafił być naprawdę sympatycznym mężczyzną, by po chwili znów założyć maskę gbura.
Lucyna to osoba, która jest bardzo sentymentalna. Zależało jej na domu po babci, z którą niestety, ale nie spędzała zbyt dużo czasu, przez relacje jej babci z jej mamą. W głębi duszy wierzyła, że jest to magiczne miejsce. Główna bohaterka jest osobą, która jest bardzo podatna na to, co ktoś mówi, a zwłaszcza jej przyjaciółka. To ona podpowiadała jej plany tego, jak i gdzie znaleźć skarb.
Muszę przyznać, że autorka rewelacyjnie ukazała całą tą magię domu w Jabłonkach. Czytając miałam wrażenie, że czuję zapach gotowanych jabłek i innych przetworów. Naprawdę klimat ta powieść ma rewelacyjny.
Ta pozycja rewelacyjnie sprawdzi się na coraz dłuższe jesienne wieczory. To nie było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i na pewno nie ostatnie. Chętnie sięgnęłabym po jakąś zimowo świąteczną książkę autorki.
Ponoć pijany umysł jest źródłem szczerości i powie Ci to co pomyśli trzeźwa głowa. Lucyna jest księgową i mieszka e mieście. Niedawno zakończyła też relację z wieloletnim partnerem Krzyśkiem. Gdy pewnego dnia zobaczyła mężczyznę z nową wybranką rany, które nosiła w sercu na nowo się otworzyły, a kobieta szukała ukojenia w butelce. Będąc pod wpływem alkoholu podpisała umowę kupna domku w Jabłonkach , tego samego w którym przed laty mieszkała jej babcia. Gdy doszła do siebie uznała, że nie wycofa się ze swej spontanicznej decyzji. Nowe lokum wymaga gruntownych prac remontowych , lecz jego nowej właścicielce nie brakuje determinacji i nawet perswazje najlepszej przyjaciółki Marleny nie zniechęcają dziewczyny. Dom babci Anielki budzi wspomnienia prowadzi również do odkrycia wielu rodzinnych sekretów oraz odkrycia zeszytu z przepisami seniorki. Stanie się on również impulsem do pielęgnowania pasji jaką dla panny Wawrzyn jest gotowanie i pieczenie. Do pełni szczęścia brakuje jej jedynie ukochanego mężczyzny u boku.. A może jest on znacznie bliżej niż się wydaje? Szymon jest bardzo skryty i niechętnie mówi o sobie przez co Lucy i Marlena uznają go za gbura. Posiada jednak coś co nasza bohaterka pragnie odzyskać. Sad w którym rosną najlepsze jabłka na świecie- Złote serca.. Czy tych dwoje odnajdzie do siebie drogę i czy policjant otworzy serce przed kobietą zza miedzy? Właśnie znalazłam lekturę idealną na jesienny wieczór. Pachnąca szarlotką , cynamonem i domowymi przetworami. Otulającą niczym puchowa kołderka, okraszoną poczuciem humoru i przede wszystkim świetnie napisaną. Bardzo szybko wciągnęłam się w tę historię. Była dokładnie tym czego potrzebowałam. Odskocznią od mocnych kryminałów, lecz jednocześnie przepełniona mądrością i nadzieją. Sekret głównego bohatera wycisnął z oczu łzy, zmagania z kozą Stefką rozbawiły jak nic innego (może poza "świetnymi " pomysłami Marleny) Pióro Pani Kamili jak zwykle okazało się strzałem w dziesiątkę, a ja naprawdę świetnie spędziłam czas. Serdecznie polecam ❤️🍎
Przychodzę do Was dzisiaj opowiedzieć kilka zdań o „Domie w Jabłonkach” czyli historii, która pachnie szarlotką, poranną rosą, sadem i właśnie jesienią. Nie tylko okładka skojarzyła mi się od razu z tą porą roku, ale w ogóle cała opowieść ma dość dużo wspólnego z jesienią. To historia o odrodzeniu, o nowym planie na życie i rozpoczęciu nowego rozdziału, o zamknięciu czegoś co nas nie rozwija, także w dużej mierze o dojrzewaniu i rozkwitnięciu. Wydaje mi się, że to było moje pierwsze spotkanie z tą autorką, a ta opowieść świetnie nadaje się jako lektura, dzięki której zrelaksujecie się przy kominku w dłuższy, zimniejszy wieczór przy kubku herbaty bądź kakao. To opowieść niezwykle życiowa, dojrzała, pełna refleksji opowiadająca o tym jak bardzo los bywa przewrotny. Autorka zwraca uwagę na to, jak ważne jest aby znać swoją przeszłość, pochodzenie, historię, to coś co nas buduje. Jest także sporo o wybaczeniu, trudnych tajemnicach z przeszłości, które wiercą dziurę w brzuchu, o tym że nie należy się poddawać i że trzeba dać najbliższym drugą szansę, a przynajmniej chwilę aby mogli się wytłumaczyć. Ta historia zapewniła mi dużo uśmiechu, bardzo polubiłam główną bohaterkę i cieszę się że pisarka wplotła w tę momentami bolesną fabułę tak wiele uśmiechu, radości i dowcipu. To była naprawdę urocza i przyjemna lektura.
Pomiędzy książkami które metaforycznie rozszarpują moją duszę i łamią serce potrzebuję czegoś miłego, co pachnie choinką lub jak w tym przypadku smakuje aromatycznymi jabłkami. Czegoś gdzie świat jest piękny i wszystko skończy się dobrze. To jedna z takich książek. Nie jest ani ambitna ani nie zmienia życia. Ale ja poczułam się dobrze jak ją czytałam. Jak ja tęsknię za pięknym, polskim latem.
Jak dla mnie zbyt przewidywalna. Bardzo denerwująca przyjaciółka głównej bohaterki. Sam pomysł na książkę pachnącą jabłkami świetny, ale historia mnie nie porwała.