Zgodnie z przewidywaniami pierwsza wspólna książka popularnych reporterek okazała się sukcesem. W ślad za nią poszły podróże po Polsce, wizyty w telewizji, uznanie czytelniczek.
Teraz czas na kolejny krok: trzeba ten fejm przekuć w hajs, bo autorkom się, delikatnie mówiąc, nie przelewa. To zresztą kolejna nić łącząca je z innymi osobami w wieku przedstarczym, które zadają sobie pytanie „Jak przestałyśmy być bogate i co można z tym zrobić?”.
Szukając odpowiedzi, Magda i Ewa wsiadają do wysłużonego opla zwanego Naszą Szkapą i ruszają w podróż ku finansowemu spełnieniu.
A przy tym rzucają wyzwanie kulturze blichtru, składają się na ołtarzu instagramowych zasięgów i sprawdzają, czy zarabianie po pięćdziesiątce, aby na pewno jest jeszcze możliwe.
Oto rok ich spiny i zapieprzu, o który nikt nie prosił, ale wszyscy go potrzebowali.
Jeśli są książki, które mają trafić do konkretnej grupy ludzi, to ta do nich należy. Najlepiej zostanie odebrana przez czytelników w wieku przedstarczym i wyżej. Młodsi mogą robić duże oczy i spoglądać na bohaterki jak na swoich rodziców co najmniej🙃 Zbiór życiowych refleksji okraszonych humorem, profesjonalnie napisanych, a w audiobooku nawet odczytanych przez same autorki. Dobrze jest spojrzeć na "niewidzialne" kobiety z ich perspektywy 😉
Podobało mi się znacznie mniej niż część pierwsza, ale wciąż z wielką przyjemnością czyta się przmyślenia tych błyskotliwych, dowcipnych i krytycznych pań. Uwalniająca lektura dla czytelniczki w wieku prawie "przedstarczym".
Pierwsza część była bardziej wartka. Chociaż obie autorki książki mają w sobie niesamowite pokłady poczucia humoru, samokrytyki oraz ironii.
Polecam każdemu kto mierzy się z brakiem uziemienia. Nic bardziej nie sprowadzi was na ziemie niż mowa o dzieciakach wyciągających hajsy z portfela, klaskaniu pelikanami i wyciąganiu jedzenia od obcych w restauracji.
Jakiś czas temu obejrzałam arcyciekawy wywiad w telewizji śniadaniowej. Tematem była kobieta w po 50 tce. Bohaterki rozmowy, Małgorzata Grzebałowska i Ewa Winnicka, oczarowały mnie. Uwiodły mnie swoją energią, autoironią i poczuciem humoru i otwartością. Na końcu rozmowy okazało się, że popełniły książkę. Musiałam ją przeczytać! „Na bogato. Czyli jak się starzeć bez godności” To jest książka, przez którą się płynie. Czytając, miałam wrażenie, przysłuchuję się rozmowie dwóch dobrych znajomych. Autorki w bardzo w swobodny sposób opowiadają o swoim życiu, rozterkach i troskach codzienności. Jednak najważniejszymi wątkami są: Jak pokochać siebie bez względu na wiek i wygląd, brak funduszy i usilne starania, by takowe zdobyć, świat influencerek, za którym trudno nadążyć oraz zbliżająca się menopauza. Bez zadęcia, z dystansem, poczuciem humoru i dużą dawką ironii. „Trzymamy mocz. A jaka jest wasza super moc? […] Klinika nietrzymania moczu, mamy zostać ich ambasadorkami, ich twarzami. Jak wygląda twarz ambasadorki nietrzymania moczu? I jakie są jej ambasadorskie zadania? Może będziemy musiały nagrywać filmiki, na których nie trzymamy moczu, a potem na których go trzymamy na skutek zabiegów klinicznych w reprezentowanej nas placówce”. Mówią o sobie, że cechuje je „Wiekonietypowość i dowciponienormatywość” i ja to bardzo lubię, ja to szanuję. To moje pierwsze spotkanie z tymi autorkami, ale już wiem, że nie ostatnie. Bardzo przyjemnie spędzony czas. Ja czytałam wersję papierową, ale jeśli lubicie audiobooki, to koniecznie posłuchajcie, czytają autorki. Bardzo polecam! P.S. dzięki tej książce mam kolejne postanowienie: Będę się starzeć na własnych warunkach i bez godności!
Podobnie jak podcasty. Pierwsza seria robiona jeszcze z Radiem 357 znakomita. Niestety usilne próby monetyzacji były zbyt usilne i zbyt desperackie i jak to często bywa jakość przestała mieć znaczenie, natomiast odcinanie kuponów szło tak dobrze, że wióry leciały. Niestety w powstałym w ten sposób kurzu nie było już nic poza pyłem.