Rosetta wychowuje się na dziewiczych plażach wyspy Texel. Jej ojciec, rybak z dziada pradziada, traktuje dziewczynkę oschle i surowo, ale zawsze może ona liczyć na ciepło i zrozumienie ze strony troskliwej matki. W swojej kuchni Cosima uczy córki kreatywności i ciekawości świata. Życie rodziny Dussenów zmienia się jednak diametralnie, kiedy kuter ojca nie wraca do macierzystego portu.
Pozbawiona środków do życia Cosima najmuje się jako gospodyni domowa w pięknej willi jednej z zamożnych mieszkanek nadmorskiego miasteczka. Załamana z powodu przeprowadzki Rosetta stroni od ludzi, najczęściej chowając się przed światem w lawendowym ogrodzie na tyłach domu. Nie podejrzewa nawet, iż przypadkowe spotkanie z pewnym rudowłosym chłopakiem sprawi, że rozkwitnie, odkrywając w sobie pasję do gotowania. Jednak ich rozpisana na symfonię aromatów i smaków znajomość wystawiona zostaje na próbę, kiedy Nikodem postanawia wrócić do Polski. W końcu dziewczyna, mimo obaw podążając za podszeptami serca, decyduje się wyruszyć w nieznane. U kresu podróży czekają na nią stęsknione ramiona ukochanego i jego zyskująca coraz większą popularność restauracja.
Rosetta szybko uczy się egotycznej codzienności. Jej ulubionymi przyprawami stają się cząber i tymianek, ziołem – mięta, a marzeniem – serwowanie szczęścia przyprawionego ukochaną lawendą. Uwielbia się śmiać, łamać konwenanse, kocha masło i... ludzi. Czy dzięki humorowi i ciepłu kobiety z dalekiej krainy restauracja, mimo przeciwności losu, pozostanie miejscem, do którego mieszkańcy miasteczka przychodzą nie tylko zjeść, ale również nakarmić duszę i uleczyć złamane serce? Jaki wpływ na toczące się sielsko i leniwie dni w Polsce będą miały sekrety z holenderskiej przeszłości? Jedno jest pewne – kuszący aromat lawendy, miłość i pasja będą w tej pełnej humoru, wzruszeń i rodzinnych perypetii opowieści sekretnymi składnikami idealnie skomponowanego życia.
Jeju tak pogmatwana jest ta książka. Gubiłam się w miejscach i w czasie. I tak naprawdę te wątki prawie się ze sobą nie przeplatały. Autorka zbyt dosłownie opisuje zachowania, nie ma miejsca na własne domysły.
Plusem na pewno jest to, że bardzo szybko się czyta. Dla mnie jednak trochę przesadzone te ciągłe porównania do jedzenia, ale rozumiem, że komuś mogą się podobać. Przynajmniej lewanda ma tu dużą rolę, ale w jednym momencie jest, potem scena jak ja zostawia i już nie wiem jak ją odzyskała.
Końcówka szokująca, ale i mega denerwująca, bo czekam na rozwiązanie jakiejkolwiek akcji i to niestety nie następuje. Te wszystkie sceny jałowe, wprowadzane na 2 strony jedynie po to, żeby nigdy już ich ze sobą nie powiązać. Rzadko czytam powieści obyczajowe, więc to chyba po prostu nie jest gatunek dla mnie. Nie czuję osobiście żadnego otulenia, nic podobnego. Raz mi się przyśnił jakiś romans po czytaniu, ale to tyle.
Kiedyś przeczytam 2 tom, bo mimo minusów, ciekawa jestem jak się skończy ta historia.
This entire review has been hidden because of spoilers.
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Bardzo lubię historie jakie tworzy i zawsze wyczekuje jej nowych powieści. Dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok książki "Szept lawendowego ogrodu", pierwszego tomu "Lawendowej dylogii". Na wstępie muszę wspomnieć, że książka została pięknie wydana, począwszy od cudownej okładki, barwionych brzegów po rewelacyjny środek. Coś pięknego! Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Ja pochłonęłam ją w jeden poranek i nie byłam w stanie odłożyć choćby na moment. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w niesamowicie barwny i autentyczny sposób wykreowani. To postaci, z którymi śmiało możemy się utożsamić w niektórych przypadkach, podzielając podobne troski i dylematy moralne, a także myślę, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. W tej historii przeszłość (dzieciństwo i czasy młodzieńcze głównej bohaterki Rossetty, opisy tego z czym musiała się zmagać jej matka, jej siostra i ona sama, jakie życie wiodły) przeplata się z teraźniejszością. Obie przestrzenie czasowe zostały w absorbujący sposób zaprezentowane i tworzą razem spójną całość. Chociaż autorka nie odkrywa w tej części zbyt wiele kart jeśli chodzi o przeszłość głównej bohaterki i wydarzenia jakie wpłynęły na jej obecne życie. Razem z bohaterami przeniosłam się do Holandii, Włoch, a także nad polskie morze, do miejscowości Wicie i uważam, że autorka świetnie oddała klimat każdego z tych miejsc. Ja czytając niektóre opisy widziałam wszystko oczami wyobraźni, dosłownie czułam zapach lawendy, powiew wiatru. Ale również zapachy dochodzące lata temu z kuchni Cosimy, jak i teraz po wielu latach z restauracji jej córki Rossetty w Wiciu. Nie ukrywam, że czytając tą książkę zapragnęłam skosztować wszystkich pyszności, o których tu mowa. Na kartach powieści tak naprawdę poznajemy kilkoro bohaterów: Rossettę, jej przyjaciółkę Irenę, która całkowicie skradła moje serce, po trochu także mieszkańców Wicia, ale również trzech siostrzeńców głównej bohaterki, którzy przyjeżdżają z Holandii z odsieczą, każdy z innym usposobieniem do życia, co doprowadzało do wielu zabawnych sytuacji. Tym sposobem każda z postaci odgrywa tutaj istotną rolę, wprowadzając do historii wiele zawirowań i emocji. Ogromnie podobał mi się taki małomiasteczkowy klimat bałtyckiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i w razie potrzeby sobie pomagają. Czytając tą historię chłonęłam wszystko całą sobą. Przeżywałam razem z bohaterami ich smutki, bolączki, cieszyłam się kiedyś coś szło po ich myśli i naprawdę z całych sił im kibicowałam. W zasadzie ciężko było przewidzieć co dostanie się na kolejnych kartach powieści, jaka dalej potoczą się ich losy.. Tak jak wspominałam wcześniej autorka nie odkrywa wszystkich tajemnic, zostawiając Czytelnika w pewnym zawieszeniu i z ogromnym niedosytem. Końcowe strony sprawiły, że tak naprawdę nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić co wydarzy się dalej. "Szept lawendowego ogrodu" to opowieść o poszukiwaniu siebie o swojego miejsca w życiu, to historia o niewyobrażalnej pasji do gotowania, dzielenia się dobrem i pozytywnymi emocjami, to także opowieść o więzach rodzinnych, przyjaźni i miłości. Cudownie spędziłam czas z tą książką i czekam na ciąg dalszy. Polecam!
Książka, która już w pierwszym momencie urzekła mnie swoją okładką, do tego przepięknie malowane brzegi oraz grafiki wewnątrz, dzięki którym można poczuć klimat lawendowego ogrodu, ale także ukazując prawdziwe wizerunki występujących w historii bohaterów. Biorąc do ręki tę książkę nie spodziewałam się, że historia nie skończy się na jednym tomie, wiec troszkę jestem tym zaskoczona.
Książkę zaliczyłabym do literatury obyczajowej, może nawet pięknej, w której można poznać nietypowe zjawisko. Poznajemy perspektywę osoby z zagranicy, która na stałe osiadła w Polsce, która w kraju nad Wisłą znalazła swoje miejsce na świecie, cel i radość życia, oraz przyjaciół. Róża, a w zasadzie Rosetta z pochodzenia holenderka, której życie nie zawsze było kolorowe, za miłością swojego życia, przywędrowała do Wici. Róża z miejsca podbija serca mieszkańców małej miejscowości swoimi sposobem bycia oraz rarytasami, które im serwuje.
Książka opowiada niemal całą historię życia Rosetty, począwszy od jej dzieciństwa w Holandii, w domu ojca rybaka. Autorka przekazuje realia życia, dostosowywania się do panujących standardów, do których matka Rose, rodowita Włoszka nie do końca potrafiła się dostosować, a inność udzielała się jej córkom. Poznajemy także kolejne ważne wydarzenia z życia dziewczynki, a później już nastolatki, zwłaszcza te, które były dla niej trudne, np. zmianę relacji rodzinnych stale wystawianych na próbę, walkę z biedą, pierwszą miłość, itp. Pomimo wielu wątków dotyczących przeszłości, główna akcja toczy się w teraźniejszych czasach, gdy Róża jest już starszą kobietą, która skupia się na swoich najbliższych przyjaciołach, lecz ich spokój zakłóca jedna wiadomość.
Mam mieszane uczucia do tej książki. Ogólnie historia jest bardzo ciekawa, jednak stała zmiana perspektyw oraz czasów rozgrywania się akcji, wprowadza sporo chaosu i powoduje że można się pogubić w natłoku informacji. Co prawda rozdziały, w których wracamy do dzieciństwa Róży, są oznaczone, jednak wydarzenia późniejsze mieszają się ze współczesnymi, przez co czytałam stronę kilka razy, żeby zrozumieć co się dzieje. Dodatkowo zakończenie nie daje więcej pytań niż odpowiedzi. Zarówno watki z przeszłości, jaki i teraźniejszości nie są zamknięte, i choć wiem, że historia będzie miała swoją kontynuację to brakuje mi jakichkolwiek odpowiedzi. Autorka wprowadza tutaj wiele wątków, mniej lub bardziej rozwiniętych z przewaga tych mniej rozbudowanych. Mam wrażenie, że jest tu za dużo niewiadomych i za mało szczegółów.
Książkę czyta się szybko i pomijając wcześniej wspomnianą chaotyczność nawet dobrze, można poznać zwyczaje innego kraju, spojrzeć na zawiłą historię życia Róży, która pomimo wielu nieszczęść wydaje się szczęśliwa i zadowolona z tego co osiągnęła. Dużym plusem tej historii są dla mnie artykuły lokalnych wiadomości pisanych przez przyjaciółkę głównej bohaterki. One nadają tej opowieści dodatkowego swojskiego klimatu, wprowadzają odrobinę prostoty i humoru.
Podsumowując, moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki mogę uznać za udane, historia pomimo jak dla mnie zbyt ogólnego charakteru jest ciekawa i nietypowa. To słodko-gorzka opowieść o życiu, o problemach rodzinnych i szukaniu swojego miejsca na świecie. Opowieść zarówno wzrusza jak i bawi, ale także irytuje tym, że jest w niej za mało kluczowych informacji. Ja będę wyczekiwać kolejnego tomu, bo chcę odpowiedzi na moje pytania.
"Szept lawendowego ogrodu" to pięknie napisana, klimatyczna, ciepła powieść o dorastaniu, miłości i pasji, w której nie brakuje wzruszeń, ale też dobrego humoru, emocji tych dobrych, ale też tych, przez które łza zaczyna kręcić się w kąciku oka. To historia przywołująca zapachy lata, więc jeśli tęsknicie za ciepłymi podmuchami wiatru, zapachem morskiej bryzy i lawendy, to znajdziecie to wszystko w książce Agnieszki Zakrzewskiej.
Rosetta mieszka wraz z młodszą siostrą i rodzicami na wyspie Texel. Jej ojciec jest rybakiem, a jego stosunek do córek jest dość oschły. Dziewczynki jednak zawsze mogą liczyć na wsparcie swojej mamy, Cosimy. Gdy ojciec ginie na morzu, rodzina Rosetty opuszcza ich dotychczasowy dom, a matka rozpoczyna pracę jako gospodyni domowa w nadmorskiej willi u majętnych państwa. Rosetta bardzo przeżywa zmiany, które nastąpiły w jej życiu. Ukojenie znajduje w lawendowym ogrodzie mieszczącym się na tyłach jej nowego domu. Poznanie Nikodema sprawia, że Rosetta zaczyna na nowo odkrywać piękno świata. Odnajduje w sobie pasję i talent do gotowania, które bez dwóch zdań odziedziczyła po mamie. Niestety, relacja dziewczyny i Nikodema zostaje wystawiona na próbę, kiedy okazuje się, że chłopak wraca do Polski. Rosetta postanawia wyruszyć za nim, w perspektywie mając wspólne życie. W obcym kraju uczy się nowych smaków i staje się sercem restauracji prowadzonej przez Nikodema.
Mijają lata, a tawerna "Zielona Łyżka" prowadzona jest przez stateczną Różę. Kobieta kolejny raz musi opuścić miejsce, które kocha, po tym, jak dostaje list od Nikodema... Pora rozliczyć się z przeszłością, pora zrozumieć, pora wybaczyć i zapomnieć...
Ta historia pochłania czytelnika od pierwszych stron. Oczarowuje nie tylko cudownymi, malowniczymi opisami krajobrazów, czy przepysznych potraw, ale przede wszystkim samą historią. Autorka stworzyła powieść wielowymiarową, której akcja toczy się w dwóch przestrzeniach czasowych, a każda z nich jest równie urokliwa, wzruszająca i piękna.
A gdybym miała napisać w skrócie, o czym jest ta książka, to napisałabym, że o różnych rodzajach miłości, wspomnieniach i pasji, której siła pozwala przetrwać.
Bardzo lubię powieści, które są spokojne, przez które płynie się jak łódką po gładkiej tafli morza, a "Szept lawendowego ogrodu” właśnie taką jest książką. To pole dla wyobraźni, dla zmysłów i emocji. Zachwyciłam się historią Rosetty, która mimo trudności, jakie spotkały ją w życiu, zachowała optymizm, dobry humor i taką czystą, niczym niezmąconą radość i pogodę ducha.
Jak dla mnie to idealna powieść obyczajowa. Ma wszystko to, czego oczekuję od tego gatunku. Taką przestrzeń, w której mogę pozwolić sobie na domysły, wspaniały klimat miejsc, w których toczy się akcja, świetnych bohaterów i historię, która nie pozostaje mi obojętna. I uwaga! Ta książka jest niesamowicie aromatyczna. Nie czytajcie jej z pustym żołądkiem albo bez przekąski obok, bo dostaniecie ślinotoku!
O matko i córko! Ta książka jest nie tylko piękna wizualnie pod każdym względem, w środku jak i na zewnątrz ale także jest przecudowna jeśli chodzi o treść.
Zawiera w sobie wszystko, co lubię, nie ma niczego, co by mi osobiście nie pasowało.
Duża dawka świetnego poczucia humoru ubawiła mnie totalnie a do tego wszystkiego jest dużo mądrości, pokory, uczuć i... jedzenia.
Ta książka nie tylko pachnie lawendą ale także szafranem, czekoladą, pomidorami i ziołami... Mogłabym tak wymieniać bez końca i wiecie co? Nie dość, że wyobraźnia działa na najwyższym poziomie to autorka na końcu zaserwowała nam kilka przepisów na potrawy, jakie się przewinęły podczas czytania, dzięki czemu możemy dosłownie poczuć te smaki.
Ja już zacieram łapki nie tylko na myśl o gotowaniu niczym Cosima, Rosetta lub Nikodem ale także już marzę o drugim tomie. Jestem ciekawa reakcji Róży na te słowa, które usłyszała od szefa kuchni we Włoszech, ciekawi mnie także jakie wydarzenia doprowadziły do rozejścia się tych dwojga, zdaje się niewidzących świata poza sobą ludzi.
Trzech ancymonów z Niderlandów także zasiało we mnie ziarno ciekawości, każdy z nich jest tak różny a jednocześnie intrygujący a mieszkańcy Wici są zżyci ze sobą niczym połączone jedną, wielką rybacką siecią oczka.
Ta historia jest pięknie ubraną w słowa kreacją życia, które daje nam lekcje i nie zawsze się układa tak, jakbyśmy chcieli. Od nas samych zależy, jak się dostosujemy do tego, co dał nam los i ile jesteśmy w stanie z niego czerpać.
Wiele mądrości przekazane w sposób tak lekki, wzruszający i przyjemny, że nie chciałam odrywać się od lektury póki nie skończę.
Miałam chęć poznać osobiście bohaterów, których duża część życia kręciła się wokół Zielonej łyżki ale przede wszystkim kuchni tworzonej z miłością.
Włoski temperament, holenderski pragmatyzm i polska życzliwość - co z takiej mieszanki powstanie? Zachęcam Was, byście uzyskali odpowiedź na to pytanie przez przeczytanie Szeptu lawendowego ogrodu, gdzie ta niezwykła roślina wraz z wiatrem podpowie Wam dokąd iść i czy ta droga jest słuszna.
Rosetta i Irena to tak barwne postacie, że wprowadzają do fabuły ogrom radości i czuć do nich sympatię od pierwszych słów. Właściwie to prawie wszystkie postacie są do rany przyłóż z małymi wyjątkami. Jakimi? Tu już odsyłam do lektury, oceńcie sami.
Nigdy nie jest za późno na miłość, lecz zawsze jest za wcześnie na samotność. Nadmorskie Wicie to niewielka osada w której wszyscy się znają , a swoją tawernę Zielona Łyżka prowadzi z powodzeniem Róża Abramowicz - Dussen. Niezwykle klimatyczny, pachnący lawendą lokal przyciąga turystów i lokalsów niczym magnes nie tylko za sprawą niezwykłych potraw , lecz przede wszystkim za sprawą samej właścicielki emanujacej dobrocią i mającą dla wszystkich dobre słowo. Najlepszą przyjaciółką kobiety jest temperamentna i niezwykle wygadana Irena Kozan. Wydawać by się mogło, że w życiu seniorki niczego nie brakuje , jednak okazuje się, że to jedynie pozory. Przeszłość upomina się o nią za sprawą listu od męża-Nikodema , który przed laty wyjechał do Włoch. Co sprawiło, że mężczyzna zostawił ukochaną na piętnaście długich lat i czy Rosseta zdecyduje się o niego zawalczyć, a tym samym dać drugą szansę uczuciu o którym nigdy nie zdołała zapomnieć? Kto pomoże jej w podjęciu najważniejszej życiowej decyzji?
Książki pani Agnieszki poznałam za sprawą Sagi czekoladowej i bez reszty zakochałam się w jej piórze i niemal magicznej zdolności przelewania emocji na papier.
Historia Rosie toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych. Na kartkach pamiętnika seniorki poznajemy jej losy od wczesnej młodości, w której punktami zwrotnymi okazały się być śmierć ojca na morzu oraz poznanie Nikodema , który zawładnął sercem młodej, osiemnastoletniej zaledwie marzycielki. Pokochałam jej mamę , Cosimę po której odziedziczyła kulinarny talent oraz trójkę siostrzeńców o temperamentach różniących się niczym ogień i woda. Szept jest opowieścią niezwykle klimatyczną, pełną ciepła i miłości, lecz nieppznawioną gorzkiej pigułki. Kontynuacja potrzebna natychmiast 💜
Agnieszka Zakrzewska popełniła bardzo smaczną powieść zatytułowaną „Szept lawendowego ogrodu”. To początek lawendowej dylogii.
Akcja toczy się w maleńkiej nadmorskiej miejscowości Wici, gdzie Róża Abramowicz vel Rosetta Dussen z wielkim powodzeniem prowadzi restaurację Zielona Łyżka. Jej spokój burzy niespodziewany list od dawnego ukochanego...
Bieżące wydarzenia przeplecione zostały wspomnieniami z życia Róży: od momentu dzieciństwa, przez nastoletniość, po dorosłość. Czeka nas pełna wrażeń, smaków i zapachów podróż od Holandii, przez Pomorze, po włoski Piemont. Ta powieść porusza zmysły i wyobraźnię, oferując nam ocean emocji. Zdecydowanie najmocniejszym jej elementem są bohaterowie, których nie sposób zapomnieć oraz cudowna małomiasteczkowa społeczność, którą tworzą. Na drugim planie znajduje się miłość do gotowania i karmienia innych, co obu stronom sprawia radość i szczęście. Najlepiej bawiłam się przy fragmentach lokalnej gazety prowadzonej przez najlepszą przyjaciółkę Róży, Irenę.
Ta urocza, ciepła i zabawna powieść o pasji, przyjaźni i miłości dopieści wszystkie nasze zmysły. Zachwyt budzi już piękna okładka i malowane brzegi książki, wyściółka oszałamia ferią barw, a wnętrze zaskakuje bogactwem dodatków w postaci drobnych rysunków, zdjęć i grafik.
Książka pełna ciepła, jedzenia i przepisów? Książka pełna nadziei, że nigdy nie jest za późno na miłość? Książka pełna uroczych i ciepłych ludzi? Książka pełna wspaniałych powrotów do przeszłości (które według mnie były najlepszą częścią książki☺️)? Książka pełna dowcipu i żartów? . Jeśli choć raz odpowiedział*ś tak, to książka dla Ciebie ☺️ . Pierwsze określenie jakie przychodzi mi na myśl o tej książce to: ciepła☺️❤️ Ulubiona postać? Zdecydowanie Irena! Kobieta kosmos🔥💪🏼 . Czy czuję się w pełni usatysfakcjonowana po zakończeniu lektury? Oczywiście, że nie🙊 Bo kończy się tak, że człowiek szuka tekstu dalej, ale go nie znajduje, a na grzebie książki widnieje piękna cyfra 1. Czyli czas wypatrywać części 2🧐 . Czekam i polecam 🔥
Niezwykle piękna książka obyczajowa,w której jak w tyglu mieszają się 3 tradycje: holenderska,włoska i polska.Dotycza one przede wszystkim kuchni,ale i mentalności.Losy bohaterów - tajemnicze i dramatyczne- przykuwają uwagę. A do tego jest tu mnóstwo ciepła,delikatności,obserwacji ludzkich zachowań i miłości.Czekam na drugą część.