Mundra to zapis dziesięciu rozmów z położnymi. Najstarsza ma ponad dziewięćdziesiąt lat i pierwsze porody przyjmowała podczas II wojny światowej, najmłodsza – dwadzieścia sześć i pracowała w szpitalu w Tanzanii. Należą do różnych środowisk, mają odmienne doświadczenia i światopogląd. Opowiadają o cudzie narodzin, o ogromnej sile, którą natura obdarzyła każdą matkę, ale także o ciemnej stronie swojego zawodu – poronieniach, aborcjach, powikłaniach okołoporodowych, przemocy wobec rodzących. Poruszają wiele aktualnych i kontrowersyjnych tematów – problem medykalizacji porodu, odejścia od natury, cesarskiego cięcia na życzenie czy zapłodnienia in vitro.
To książka o mundrości natury i kulturowej sile kobiety.
Reporterka, wiceprezeska i dyrektorka wydawnicza Fundacji Kosmos dla Dziewczynek oraz jedna z założycielek dwumiesięcznika o tej samej nazwie. Ukończyła Polską Szkołę Reportażu i Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka książki reporterskiej o polskich położnych Mundra. Mama Krzysia, Maćka i Anieli.
Z jednej strony książka była niesamowicie ciekawa, z drugiej - padały tam słowa, które moim zdaniem paść nie powinny, np. o depresji poporodowej: „Cokolwiek się dzieje – depresja. Rany boskie święte! Tysiące bab rodziło i rodzi. To normalna rzecz. Jest się zmęczonym i już. Kobiety są rozpieszczone do potęgi.” (!!!) Rozumiem, że wywiady zostały przeprowadzone z aż trzema pokoleniami położnych i na wiele kwestii kiedyś patrzyło się inaczej, ale jednak. What the hell.
Niektóre pytania zadawane przez autorkę były, delikatnie mówiąc, niefortunnie sformułowane (np. „Czy Pani zdaniem każda kobieta, która oddaje dziecko, to prostytutka?” - nie chcę wierzyć, że świadoma kobieta-reporterka mogłaby zadać takie pytanie).
Gościnny udział autorki w czytaniu audiobooka niestety też negatywnie odbija się na ocenie :(
2,5/5 głównie za naprawdę ciekawe historie, dowiedziałam się wielu nowych rzeczy.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zachwyciła mnie ta książka. To niby tylko zbiór wywiadów, nic wielkiego, ale trafiła u mnie w gust, temat, zainteresowania, przemyślenia. To książka o kobietach dla kobiet - piszę to z całą świadomością. Ta książka bowiem jest jak opowieści snute w kobiecym kręgu, w czerwonym namiocie, podczas darcia pierza albo w intymnej rozmowie matki i córki. Szwed i jej rozmówczynie dotykają intymności, największego cudu, jaki może przeżyć kobieta, najbardziej skrywanych tajemnic, największych lęków i niewątpliwej rewolucji w życiu, jaką jest ciąża i poród.
Rozmówczynie Szwed to kobiety różnych pokoleń, wykształcone w różnych czasach, warunkach, kulturach. Rzeczywiście najbliższe są mi wypowiedzi położnych współczesnych, tych, które przekonane są, że poród i pierwsze chwile po porodzie mają wpływ na całe życie człowieka. I o ile ze słów tych współczesnych położnych nie dowiedziałam się wiele nowego (aczkolwiek z przyjemnością przeczytałam ich przemyślenia), to z rozmów z starszymi koleżankami po fachu bardzo wiele. Fascynujące opisy nauki przed czy w trakcie wojny, warunki pracy tuż po wojnie, tworzenie izb porodowych, taśmowe porody w PRL-u, a przede wszystkim opinie samych położnych. To, co wydaje się nam teraz być nieludzkim traktowaniem położnic nabiera ram, tła, wyjaśnienia.
3.5 Ogólnie uważam, że to mogła być super książka - różnorode perspektywy i ciekawy temat. Niestety odjęłam gwiazdki za to, jak autorka podchodziła do komentarzy położnych, które balansują na krawędzi etycznej/po prostu nie są zgodne ze współczesną nauką. Oczywiście, zbulwersował mnie komentarz, że „aborcja jest traktowana jak antykoncepcja” i ten, że „depresja poporodowa nie istnieje, to jakiś współczesny wymysł, bo kiedyś tego nie było”. Autorka pozostała neutralna wobec tych stwierdzeń i pomyślałam ok, po prostu przedstawia słowa tych kobiet. Ale na końcu, kiedy jedna z położnych mówi, że cesarka to krzywda dla dziecka i kobiety, które wybierają taki poród z powodów osobistych, nie medycznych - nagle autorka się odpala, że ojej ona obok tego nie przejdzie obojętnie! Aha. Ale obok negowania choroby, która zabiera życia matkom i dzieciom (depresja poporodowa) przejdziesz ot tak? :))))
Bardzo nie podoba mi się dobór położnych z którymi przeprowadzono wywiady. Negowanie depresji poporodowej, wychwalanie porodów domowych, mówienie ze można było pomyśleć o antykoncepcji zamiast robić teraz aborcje, często wyczuwalna niechęć do lekarzy/lekarek i medykalizacji porodu… Niby książka z 2014 roku, a czułam jakby powstała najpóźniej w 2005. Na początku myślałam ze po prostu każda z rozmówczyń będzie inna, ale z każdym kolejnym wywiadem tylko się bardziej denerwowałam. Oczywiście nie wszystko było zle, niektóre historie wydały mi się fascynujące, ale ostatecznie książka zostawiła mnie z uczuciem wkurzenia i rozczarowania.
Zabawne jest to, że piszę tę recenzję będąc na dyżurze i opiekując się 13 ciężarnymi.
Najbardziej poruszały mnie wywiady ze starszymi położnymi. Inne mnie intrygowały, dawały do myślenia, pokazywały inną perspektywę, kazały przystanąć i na chwilę się zastanowić. Jedne wypowiedzi utwierdzały mnie w moich przekonaniach, inne były mocno dyskusyjne.. a na dyskusję z tak wspaniałymi kobietami z chęcią bym się zgodziła. Autorka budzi we mnie wątpliwości.. jej wywiady są chaotyczne, miałam wrażenie, że na siłę chce pokazać iż zna się na położnictwie.
Nie były to "najzwyklejsze" położne, większość z nich odbierała porody domowe, prowadziła badania naukowe, pracowała w Danii albo Tanzanii.
Przesłuchałam tych wywiadów, po lekturze Akuszerek, S. Jakubowskiej.
Nie mam większych odczuć, bo też ten temat jakoś istnieje jakby obok mnie. Nie potrafię się wypowiedzieć, czy te treści są dobre czy nie, bardziej na zasadzie posłuchania co inni mają w tym temacie do powiedzenia. Coś na zasadzie przysłuchiwania się ciekawej rozmowie, ale bez uczestniczenia w niej.
To była naprawdę dobra lektura! Mimo, że czasami nie byłam w stanie się zgodzić z niektórymi przekonaniami położnych (głównie chodzi tu o aborcje i depresje poporodową), tak bardzo cieszę się, że sięgnęłam po te książkę. Z perspektywy młodej kobiety jest to naprawdę coś fastynującego, dalej jestem w szoku do czego zdolne jest nasze ciało i jak niesamowita jest nasza fizjologia. Co prawda pozycja nie dla każdego bo jest dosyć hmmm bezpośrednia? Ale jest to dobry reportaż i na pewno warty przeczytania.
Ciągle się wahałam pomiędzy 2/3 gwiazdkami, ale dajmy 2,5. Książka jest bogata w naprawdę fascynujące historie położnych, ich doświadczenia i problemy, które cały czas istnieją w służbie zdrowie. Zachęca do zgłębiania własnej kobiecości i historii porodu. Jednocześnie jest niesamowicie stronnicza, popierająca jedynie porody naturalne, antyaborcyjna. Przewijają się w niej także bardzo krzywdzące opinie na temat chorób psychicznych i współczesnych kobiet.
W tej książce znajduje się kilka opinii, z którymi się absolutnie nie zgadzam. Niemniej, jest to obowiązkowa lektura dla każdej kobiety (bez względu na jej decyzję co do dzieci)
Byłoby i 5* ale uważam, że negowanie depresji czy dziwne sformułowania na temat feminizmu i „nowoczesnej” kobiety dużo zaszkodziły tej książce. Wyjaśnienie na początku książki, że nie wszystkie poglądy są zgodne z przekonaniami autorki nie wystarcza. Bezdyskusyjnie wysłuchiwanie i dawanie głosu pewnym poglądom jest szkodliwe i nieakceptowalne dla mnie.
Świetna książka, której głównym tematem w gruncie rzeczy jest kobiecość. Te wszytskie rozmowy z położnymi pokazują jedną ważną rzecz, że może i czasy się zmieniają, może techniki odbierania porodów są inne i podejście położnych się zminiło, ale nadal niezmieninnie poród, jest jednym z najistotniejszych wydarzeń w życiu kobiety. W związku z powyższym, moim skromnym zdaniem,ta książka jest nie tylko dla kobiet w każdym wieku, ale także dla panów planujących potomstwo. Ich niestety nikt nie uczy, jak ważnym aspektem porodu jest komfort psychiczny partnerki.
Cieszy mnie też, że autorka zdecydowała się na publikacje gołych wywiadów, bo to przecież wiedza i doświadczenie położnych jest podstawowym filarem tej książki.
Dziewczynom przed porodem bym tego nie polecała, ale tym które mają to już za sobą rozmowy z położnymi wiele wyjaśnią. No i pokażą, że jak by to nasze położnictwo dziś nie wyglądało, to gdzie indziej i kiedy indziej bywało gorzej. Ciekawy jest też stosunek bohaterek wywiadów Sylwii Szwed do aborcji. I myślę, że ich opowieści bardziej działają na wyobraźnię i ocenę przerywania ciąży niż wszelkie krzyki aktywistów pro-life.
Według rozmówczyń rola kobiety sprowadza się jedynie do rodzenia dzieci. Otóż, uwaga, uwaga! Nie każda kobieta chce mieć dzieci i nie ma w tym nic złego. Fragmenty czytane przez autorkę są przeczytane niezwykle infantylnie a te jej ciągłe wtrącenia o jej naturalnym porodzie, jedynym słusznym, mistycznym przeżyciu doprowadzały mnie do szału.
3.75 ⭐ Podeszłam do tej książki z czystą głową. Nie jestem mamą, o porodzie mam zerowe pojęcie i nawet nie wiem czy chcę mieć dzieci. Zastanawiałam się co ta książka ma mi do zaoferowania.
Okazało się że całkiem dużo, ale bez przesady. Przekrój rozmówczyń autorki nie jest zbyt oszałamiający. Większość to kobiety z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Brakowało mi tu tych młodych osób np. studentek rozpoczynających w tych czasach naukę i ich perspektyw. Fajnym aspektem było czytanie o położnictwie w Tanzanii. Szalenie interesujące. Szkoda tylko że przy kilku rozmówczyniach było wspomniane że pracowały w wielu krajach a pociągnięty temat był tylko przy jednej.
Całkiem dużo także pojawiało się sprzeczności. Raz słyszę że poród to przeżycie duchowe wręcz mistyczne a za chwilę że wyzwala pierwotne instynkty i dzikość. Nie wiem, nie znam się ale tak na logikę to trochę mi się to wyklucza... Kolejna rzecz to poród na stojąco. Z jednej strony bardzo bezpieczny i ogranicza mnóstwo powikłań i komplikacji a z drugiej strony pewne jest że krocze pęknie. Jeśli opisanie tych sprzeczności miało na celu ukazanie przepaści w myśleniu różnych położnych i ich poglądów to w porządku ale ja jako czytelnik dalej nie wiem co jest prawdą.
I tu jest mój główny zarzut. Ta książka nie weryfikuje informacji. Czytam ale nie wiem co jest prawidłowe. Przez to mimo ogromu informacji nie wiem czy warto jest je zachowywać w głowie.
Może wrócę do niej po własnym porodzie i mój sposób myślenia diametralnie się zmieni? 🤔
Nie cierpię takich ograniczonych katolików, od których bije taka hipokryzja. ( jak J.K)
I serio🤨 Depresja poporodowa istnieje i to nie jest wymysł. Wcześniej była jest i będzie tylko, że teraz jest z nazwą.
Były takie same fragmenty(w których znajdowały się dwa, trzy zdania), które powtarzały się chwili później. Słowo w słowo. Bardzo to wybrzmiewało w przyspieszonym audio.
Całościowo książka mi się podobała, ale jednocześnie mnie momentami po prostu wkurwiała np. podczas wyrażania się na temat kobiet które robiły aborcję, że traktują ją jako antykoncepcję i że skoro było się tak głupią ,że nie skorzystało się z prezerwatyw to trzeba myśleć o konsekwencjach. Jakby żadna dostępna antykoncepcja nie jest stuprocentowa. Przez to przekaz był tylko taki, że to kobieta jest zła, a o dawcach plemników już nic nie było mowy. A do tanga trzeba dwojga.
Sięgnęłam po nią w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie zagadnienia/ pytanie, jednak nie do końca czuje, że uzyskałam swoje odpowiedzi.
W audiobooku, brakowało kilku słów wstępu o bohaterkach. Brak informacji gdy przechodzimy do rozmowy z kolejną rozmówczynią powodował niejednokrotnie szum informacyjny. W ogólnym rozrachunku, przez książkę brnęło się raczej płynnie. Jest ona pełna różnych spojrzeń na temat porodu, posiadania dziecka, metody in vitro i aborcji. Także wydaje mi się, że można dzięki temu, spróbować wyrobić sobie swoje własne zdania, albo zastanowić się nad opiniami odmiennymi od naszych.
Myślę, że jest to bardzo ciekawa książka jak ktoś jest na etapie około porodowym. Jednak jeżeli jesteś na etapie pt. nie wiem czy chce mieć dziecko szukam odpowiedzi - to to nie jest raczej pozycja dla ciebie.
Książka, którą warto było przeczytać! 10 wywiadów z położnymi, w różnym wieku, z różnych pokoleń. Wiele ciekawych wątków, historia polskiego położnictwa, interesujące fakty, o których nie miałam pojęcia.
Autorka na pewno mogłaby popracować nad warsztatem i nie zawsze zadawane pytania wydawały mi się adekwatne. Pojawiły się też wątki przedstawione przez położne w kontrowersyjny sposób (depresja poporodowa, aborcja) - i chociaż nie zgadzam się z podejściem wszystkich położnych, w książce przedstawionych jest wiele punktów widzenia i każdy może wybrać, który jest mu bliższy.