Nieokiełznana namiętność i pierwsze, miłosne porywy. Dzika żądza i subtelna tęsknota do niekłamanego uczucia. Wszystko rzucone do gry zmysłów między cztery główne postacie "Gehenny"
Helena Mniszkówna, z domu Mniszek-Tchorznicka (właściwe nazwisko: primo voto Chyżyńska, secundo voto: Rawicz Radomyska), ps. literacki: Helena Mniszek (ur. 24 maja 1878 roku w majątku Kurczyce na Wołyniu, zm. 18 marca 1943 w Sabniach) – polska powieściopisarka. Była autorką romansów z życia wyższych sfer.
"Gehenna" czyli historia Andzi Tarłówny, była powieścią, którą w sumie nie miałam w swoich planach zaczynać, ale ostatnio dobrze czyta mi się potężne tomiszcza, więc stwierdziłam że prawie 800 stronicowe wydanie świetnie się sprawdzi.
Siedemnastoletnia Andzia Tarłówna żyje na Wołyniu i wychowywana jest przez swojego ojczyma Kościesza. W zasadzie dostaje ona wszystko, niczego jej nie brakuje.. wszystko poza wolnością. Bardzo szybko okazuje się, że ojczym nie kocha ją miłością, która w naturalny sposób występuje w rodzinie, tylko widzi w niej swoją przyszłą życiową partnerkę. Z dnia na dzień zaczyna ją coraz bardziej ograniczać, zakazując jej wielu rzeczy i nie pozwalając, by jakikolwiek adorator pojawił się w otoczeniu dziewczyny. Do tego nałoży się pewna wróżba starszej Cyganki, która przepowiada Andzi (i nie tylko jej) nieszczęście.
Nie spodziewałam się, że to będzie tak poczytna historia. To bardzo dobrze napisana powieść, która pokazuje jak wygląda życie pod butem ojczyma, który stosuje przemoc psychiczną i nakłada na to woalkę opiekuńczości. Dziewczyna początkowo myśli, że ojczym to robi ze zwykłej troski. Owszem, nie zgadza się z jego zdaniem w wielu kwestiach, ale z drugiej strony nie ma możliwości buntu, bo on zaraz jej mówi coś, że Andzia finalnie myśli, że jest niewdzięczna oraz czuje się wszystkiemu winna. Ona nie czuje do swojego ojczyma to co on do niej czuje. Ona nie widzi w nim kandydata na przyszłego męża - ojczym to ojczym. Natomiast on ma zupełnie ma inną wizję wspólnego życia. Kiedy pojawia się potencjalny, młody kandydat na narzeczonego to może wydarzyć się dosłownie wszystko. Późniejsze konsekwencje mogą być jeszcze gorsze.
Pierwsza księga wciągnęła mnie w wir wydarzeń i jak ją kończyłam to wiedziałam, że pewien etap się zamyka. Więc co będzie w księdze drugiej? Okazuje się, że ta karuzela nadal się kręci, a my dążymy do tytułowej gehenny, której nie możemy w żaden sposób zapobiec. Ta pozycja idealnie pokazuje jak dawniej kobiety mogły mieć ciężko z samego faktu, że są kobietami. Mężczyzna - ojczym, narzeczony, brat, stanowi centrum, a pasierbica, narzeczona, siostra jest zależna od widzimisię tej drugiej strony. Jeśli któraś chce zerwać łańcuch lub stanowić o sobie to spotyka się z potępieniem, komentarzami, a nawet wykorzystaniem, przemocą psychiczną oraz fizyczną.
W moim przypadku ta historia byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie ta spora ilość opisów przyrody. Akurat bardzo źle mi się to kojarzy (ten kto nie miał styczności z Orzeszkową ten nie zrozumie) i jak widzę, że ktoś zaczyna się rozpisywać o każdym kamieniu i źdźble trawy to mi się od razu włącza niechęć.
3 gwiazdki. Gdyby nie te elaboraty przyrodnicze to by były 4.
Autorkę nie trzeba przedstawiać, ponieważ nie znam osoby z pokolenia 35+ kto nie czytałby bądź czytał „Trędowatej” i nie znał tej nieszczęśliwej miłości, która duchowo przetrwa wielki, ale fizycznie krótko było dane młodym nacieszyć się sobą. „Gehenna” to też książka o nieszczęśliwej miłości. Książka liczy ponad 800 stron. Mam wersję z twardą okładka i gabarytowo o połowę większa niż standardowy druk. Czytałam trzy dni (ze względu na liczne sprawy, które uniemożliwiały mi wtopienie się w historie naszej bohaterki). Jeżeli lubisz książki z historią, miłością, nieszczęśliwą miłością, chorą miłością, pruderyjnym myśleniem niektórych osób to zapraszam do lektury. Uprzedzę, że w książce znajdziesz dużo opisów krajobrazowych, ale i ludzkiego sposobu odczuwania pożądania tego zdrowego ludzkiego, ale też takiego który powoduje niezdrowe relacje. W niczym to oczywiście książce nie ujmuje książce wręcz przeciwnie dodaje pikanterii przez to wczuwasz się tak bardzo, że w pewnym momencie (tak było moim przypadku) zdajesz się sprawę, że klniesz na bohatera, bo okazał się tym dobrym, bądź tym złym. Miejsce akcji to Wołyń, w którym spokój i sielanka nie trwa wiecznie, a to za sprawą kilku osób które swoimi decyzjami, uczuciami zniszczyli to co piękne, unikatowe, ale o tym to już sami przekonacie się. Poznacie 17 letnią Anię pieszczotliwie zwaną też Handzią która została osierocona przez matkę. Pozostała pod opieką ojczyma, który jak dowiesz się na początku zakochał się w bratanicy co spowoduje mnóstwo nieciekawych spraw. Aneczka wychowuje się dziećmi nieżyjącej przyjaciółki matki Andzi, czyli z Janem i Lorką. Losy tych troje są ze sobą przeplatane do samego końca i będzie wesoło jak i smutno. Wydawałoby się, że spodziewasz się co tam się wydarzy, ale uwierz, że będzie mnóstwo chwil w których będziesz chciała wywalić książkę przez okno, ale też i takich w których przytulisz ja do serca. Cudowna historia dziewczyny, która za wszelką cenę chce się wyrwać ze swojego majątku w celu dalszej edukacji, ale toksyczny Ojczym Kościesza skutecznie za każdym razem uniemożliwia jej to. Dni, lata mijają, a nasza Andzia dorasta i…. Tutaj zrobię stop, bo życie tej dziewczyny nie jest usłane różami, ale jak naprawdę skończy się książka to już dowiesz się sam. Książka podzielona na dwie części. Pierwsza opisuje jej młodość i miłość, druga życie dorosłe oraz wycieczki po świecie. To co zobaczy w świecie, to czego doświadczy mocno ją ukształtuje. Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz do recenzji. Jedna z tych książek, które mocno wbiją swe szpony i nie opuszczą bardzo długo.
Bardzo szybko przeczytalam pierwsza czesc tej ksiazki. Bohaterowie byli swietnie opisani i akcja toczyla sie rade szybko. Mimo, ze dawno temu nie czytalam polskiej klasyki i jezyk z poczatku byl troche trudny, szczegolnie ze splecionym rosyjskim. Powiesc mi sie tak podobala, ze obejrzalam nawet stary film czarno-bialy....
Druga czesc doslowie czesciami dluzyla sie. Okres kiedy Ania byla w Monte Carlo i poznala Oskara byl za dlugi. Czesciami zastanawialam sie do czego to wszystko dazy. Nagle akcja przybiera tempu....
Opowiesc ta jest wielkim dramatem, wyrozniajacym to, ze mezczyzni kiedys (a niektorzy nawet dzis) mysla o kobietach jako o wlasnosciach, z minimalem glosem, no i oczywiscie jako szansa na zdobycie latwych pieniedzy. Szkoda, ze dawniej kobiety poprzez brak wiedzy i nauki oraz przyzwyczajenia spolecznego byly bardzo naiwne i szybko wpadaly w siedzi mezczyzny, ktoremu przede wszystkim najwazniesze sa pieniadze i swoboda.