Ludzkość prześcignęła wszystkie gatunki na naszej planecie. Dysponując niemal magiczną technologią, zdolna jest unicestwić siebie i całe życie na Ziemi w jednej chwili.
Czy czeka nas apokalipsa? To często stawiane pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi. A może trzeba jej poszukać we własnym umyśle i sercu?
Fantastyka najwyższego lotu, poruszająca uniwersalne problemy moralne, które w naszych czasach jeszcze zyskały na aktualności.
Akcja książki rozgrywa się po wojnie atomowej, która totalnie zniszczyła Ziemię. Ocalały tylko niedobitki ludzkości. Wśród nich główny bohater, Teodor Hornic, człowiek, który zajmuje się unieszkodliwianiem pozostałych bez opieki, ciągle groźnych głowic jądrowych. Hornic szuka przede wszystkim Głowy Kasandry, mitycznej głowicy, która mogłaby zniszczyć resztę życia na Ziemi. Gdy ją znajduje, okazuje się, że rzeczywistość przerasta legendę.
Świetna książka będąca zbiorem pięciu opowiadań. Mix różnych historii - od apokaliptycznej przygody po globalny konflikt militarny z romansem w tle. Bardzo dobrze się bawiłem, szczególnie czytając pierwsze i ostatnie opowiadanie. Polecam!
This is a Polish post-apoc novel, first published in 1985, the English title is Cassandra’s Head. The book won Zajdel Award (Polish equivalent of the Hugo award), the first one after renaming it to honor Janusz A. Zajdel, a Polish SF writer, who passed away in 1985.
First of all, I want to note that SF written in the Soviet bloc, including Poland rarely touched the post-apoc genre, after all it broke the idea of Marxist historical determinism and the coming of utopia. Thus it is very interesting that such a SF work could emerge.
This is the story of Theodore Hornic, a missile hunter, a man who is in charge of neutralizing the remaining unattended, still dangerous nuclear and bioweapon warheads. 14 years have passed after the nuclear war, which killed millions and caused the very continental plates to shift, changing the very face of the Earth, poles to melt and in the moderate European climate where the protagonist resides, elms grew with palms. Remnants of the old world exist, for example the book starts with a plane from French Air Force coming to Hornic with a suggestion of a new mission: to find Cassandra Head, a mythical warhead that could destroy the rest of life on Earth.
Here maybe a step back for people, who haven’t lived in the 80s. Mutually assured destruction (MAD) was based on the fact that even if the other side strikes first, there are a lot of mobile of hidden nuclear warheads to respond with. In this novel, such warheads also exist and moreover, sometimes a plane flying above or a stray radio signal may cause them to ignite and go to their pre-determined target. The survivors are terrorized by this soulless system of nuclear ballistic missiles, which keep launching for their destructive mission, even though the creators of this system are long dead and the war they caused is long over.
The novel is an unusual example of post-apoc, there aren’t notable Mad Max vibes, even if the protagonist moves around on an armored 12-wheeler, most dangers are from radiation and remains of bio and chemical weapons, therefore protective gear is more important than guns. Also, there is a growing new generation, which hasn’t known any other world and with them develops a new mythology and religion.
The book is a bit uneven, with a strong setup, but then going stray a few times, or following in great detail the disarming of a nuclear launcher. The author's style is not very expressive, no building tension and the action often bogs down and becomes stagnant. However, the final twist ups the overall quality of the book.
A side note, there is an idea that I’ve heard elsewhere in the 80s, and which is present here, that mankind was from Tibet (and not from Africa as the current mainstream idea), which is an interesting recollection.
4,5/5 ⭐ Jak to z każdym zbiorem opowiadań bywa, są lepsze i gorsze. Tu zdecydowanie więcej było tych dobrych. Tytułowa Głowa Kasandry była idealna, pełna, spójna i wciągająca od początku do końca. Ostatnie opowiadanie - Wesele Dusz przypadło mi najbardziej do gustu. Polecam!
Zbiór 8 opowiadań, lepszych i gorszych, na pewno kultowych i godnych znajomości. Najważniejszym jest oczywiście pierwsze.
1). "Głowa Kasandry" - opowiadanie a raczej mini powieść (niespełna 130 stron) pisana w trzeciej osobie z punktu widzenia Hornica (czasem Walatha). Nie jest to łatwa proza, sporo trudnych pojęć, koncepcji, wizji, niemniej całość wciąga, czaruje apokaliptycznymi obrazami i dynamiczną akcją. - 4,25pkt --- Teodor Hornic, zwany przez nielicznych odwiedzających "jego dolinę" pilotów Wielkim Tropicielem, od 13 lat urzęduje w opuszczonej bazie lotniczej, którą połatał i względnie wyremontował jeden pas startowy. Od czasu wybuchu III Wojny Światowej i gdy pięć lat później doszło do przebiegunowania kuli ziemskiej stał się samotnikiem. Ma obsesję na punkcie Głowy Kasandry - mitycznej potężnej broni, której od 13 lat bezskutecznie szuka... --- "Zainstalowano ją, według szeptanych przekazów, w ostatnich tygodniach zbrojeń. Jedną jedyną. Przeznaczoną dla tego kto przeżyje... Zdolną do unicestwienia życie na całej kuli ziemskiej. Ustawiona na ukrytej wyrzutni przez państwo-szaleńca, gotowa do zniszczenia wszystkiego, co przetrwa. Nikt nie wiedział, gdzie jest." --- Po odwróceniu ziemskiej osi obrotu, po Trzech Dniach Ciemności (wstrząsy tektoniczne, huraganowe wiatry, potopy i zagłada całych kontynentów) ludzi zostało niewielu - najbliższa osada, oddalona od lotniska 300km liczyła zaledwie 600 mieszkańców. Wschód słońca zamienił miejsce z zachodem, przyroda rok po roku dostosowywała się do warunków tropikalnych, dęby i buki rosły na przemian z palmami, a wcześniej zaprogramowane na niszczenie bomby żyły swoim życiem. To właśnie na nie poluje Teodor - korzystając z podziemnych zasobów lotniska, sieci komputerów, ocalałego sprzętu, planów i map wyszukuje podziemne silosy i unieszkodliwia śmiercionośne ładunki, za co dostaje zapłatę w naturze lub złocie od różnych zleceniodawców (nieznanych mu nowych rządów i rolniczych osad). W końcu przyjmuje zlecenie na Kasandrę...
2). "Karlgoro, godzina 18.00" - naszpikowane trudną terminologią, soczyste opowiadanie dziejące się w przyszłości, w której dochodzi do wypadku na oddalonym od Ziemi o 7 lat świetlnych statku Europa II. Przypadkiem poszkodowanego mentalisty misji Roya Holmsena zajmuje się z ziemi Centrala Nasłuchu Galaktycznego w Karlgoro a działania sztabu poznajemy trzecioosobowo z perspektywy pułkownika Williama Trainera. Cała interwencja odbywa się mentalnie, zdanie, siłą umysłów medytujących: "podświadomość opanowana do perfekcji poddała się jego woli i nie zareagowała, kiedy świat jego zmysłów przestał istnieć wraz z zewnętrznymi atrybutami życia. Wtedy zapragnął widzieć i ujrzał obraz, ale już niezależny od oczu. (...) Mógł wszystko. Wystarczyło pobudzenie Woli. I wtedy rozpoczął się Dialog. Nie zawierał słów ani pojęć. Toczył się w jego wnętrzu. Dialog o wszystko." - 3,5pkt. ---
3). "Wynajęty człowiek" - na statku, oddalonym od Ziemi 20 lat lotu, dochodzi do morderstwa dowódcy lotu - komandora Cargini'ego. Zagadkę stara się rozwikłać jego zastępca, komandor Kalpern z pomocą głównego cybernetyka Hewela. Podejrzenie pada na związek zbrodni z zaawansowaną grą komputerową "Wynajęty człowiek ". Zawiłe i trochę nielogiczne - 3pkt.
4). "Ziarno Kirliana" - Ziemia, bliżej nieokreślona przyszłość. Stefano Mazzi zostaje zaproszony do Miejsca Powstania - gigantycznej budowli umieszczonej w odosobnionej dolinie otoczonej górami. "Miejsce koncentrowało całą myśl ludzkiej cywilizacji, łączyło w sobie technikę i wiedzę ontologiczną". Po przybyciu odkrywa stopniowo, dlaczego to właśnie jego spotkało to wyróżnienie. Połączenie wiedzy materialnej i duchowej, motyw efektu motyla, teorii nieoznaczoności i równowagi... Znów trudne, naukowe opowiadanie z elementami duchowości. - 3pkt.
5). "Wesele dusz" - agencja rządowa z bazy wojskowej na Alasce nadzoruje projekt WOS17 (Wedding of souls 17), który ma ochronić Ziemię od skutków prowokacji i globalnego konfliktu. Bronią agentów jest rodząca się, czysta i pierwotna miłość Mikołaja Rosnera i Carli Rosinski, uwolnienie kierującej nimi ich wewnętrznej podświadomości. Trzymające w napięciu niczym rasowy thriller, drugie co do długości opowiadanie w zbiorze (niespełna 90 stron) okazało się najciekawszym. - 4,5pkt.
6). "Gwiezdny Kupiec" - Ketlan Dafee, emerytowany pilot kosmiczny, zwołuje najznakomitszych kupców/przemytników galaktycznych i proponuje im towar nie do odrzucenia - klucz do podświadomości... Lekko naciągane, ale ma swój urok. - 3,5pkt.
7). "Dzień grzechu" - opowiadanie rozgrywa się w Krakowie, w świecie Wielkiego Ładu, gdzie ludzie od czasu Ostatniej Wieczerzy (Dnia Otwarcia) mają wgląd w swoją przyszłość. Rozpoczyna się spowiedzią Adama w konfesjonale z grzechów, które widzi, że wkrótce popełni. Z kolejnych pouczeń spowiednika dowiadujemy się, że Jezus otworzył ludziom oczy, "dał ludziom szansę, bo przed Otwarciem nie mieli możliwości zrozumienia. Nie mieli szansy na zrozumienie. Dla nich ówczesny świat był ułudą. Swoje czyny nazywali przyczyną, a wydarzenia, które następowały później, w przyszłości, skutkiem. (...) Wiemy, że jest odwrotnie. Albowiem czas wraz z naszymi czynami płynie od przyszłości ku przeszłości. Przyszłość zawsze wyprzedza dzień dzisiejszy jest w czasie pierwsza. Zanim twój czyn nadejdzie, był już wcześniej od zawsze. Jako przyczyna obecnego skutku." "Świat na początku to ostateczny chaos, który dąży do ładu. A Bóg jest ładem." Ciekawy koncept, choć końcówka odjechana, zapętlona w teoriach. - 3,5pkt.
8). "Teatr w dolinie ciszy" - Samuel Ditloch, najlepszy pilot galaktyczny swojej epoki, po setkach lat w kosmosie wrócił na Ziemię. Musi przejść samotną aklimatyzację na łonie natury. Brak automatyzacji, wszechobecnych komputerów, zieleń, woda, proste czynności do wykonania w domku w lesie sprawiają mu radość i jednocześnie wprawiają w zdziwienie i konsternację. Jak każdy powracający kosmonauta musi przejść rewitowanie techniką teatru wydarzeń do warunków ziemskich zakończone egzaminem. Po długotrwałym okresie przebywania w sztucznym otoczeniu nie jest to łatwe. W okresie kwarantanny dostaje pisemne instrukcje od Selona... - 4,25pkt.
"Tytułową „Głowę Kasandry” Gazeta Wyborcza uznała w 2004 roku za jedną z siedmiu najważniejszych światowych dzieł postapokaliptycznych, obok utworów m.in. Jacka Londona, Herberta Wellsa i Stephena Kinga."
...i kompletnie tego nie rozumiem. Jasne, jest o półkę wyżej od czytadełek w stylu Fabryki Słów, Baraniecki posługuje się dość sprawnie językiem osadził fabułę w ciekawym świecie, natomiast same postaci wydają się być płytkie, a koniec zbyt przewidywalny. Nie mogę natomiast odmówić pomysłu na głównego bohatera i jego zajęcie.
Karlgoro, godzina... pseudofilozoficzna koncepcja utopiona w papce parapsychologii Wynajęty człowiek - opowiadanie z potencjałem, niestety przekombinowane, mętne Głowa Kasandry - najsłabsze z opowiadań. Nie wiem jakim cudem coś takiego mogło dostać nagrodę. Teatr w dolinie ciszy - najlepsze i najdojrzalsze z opowiadań. Być może jest to zasługa krótkiej treści; autor nie zdążył namącić.
Słaby styl,, brak korekty, niedopracowane pomysły (z wyjątkiem czwartego opowiadania).
Zagadkowa książka. Dla mnie jest to powiew świeżości po Lemie, trochę inne spojrzenie na polskie SF. Powiedziałbym, że opowiadania skalują się od średnich do dobrych, dość nierówny poziom, ostatnie dwa są na pewno bardzo dobre.
Jest to trochę duch krótkiej epoki lat 80-90 (duchologicznej może, jakby Drenda to nazwała), wpływu ezoteryki, buddyzmów itd., fascynacji "energiami". Trochę to ezograżyńskie jest momentami, w taki niezbyt zdrowy sposób. Dużo jest pop-psychologii w stylu pisma Charaktery (również niezbyt dobre, źle rozumiana psychologia, mocny duch specyficznych nurtów z lat 90.), jest też zbyt mocna zajawka na entropię, która pojawia się non-stop. Jest w końcu i duch końca historii, światowej wioski, globalnego porozumienia (khem... energią miłości...). Ale jest to inne, jest to jakieś, jest to odważne. To mi się podoba. Jak sobie porównuję to z marnym szablonowym współczesnym polskim SF, to Głowa Kasandry wypada dobrze. Choć nie szanuję elementu "science" w tej książce, bo to jest w tym przypadku nauka raczej z dupy.
Jeśli chodzi o warsztat, to jest nierówno. Autor potrafi bardzo dobrze budować napięcie, ale psuje je nagłymi zakończeniami z antyklimaksem. Albo sceny są zarysowane w niejasny sposób, więc ja po prostu nie wiem co się stało i jestem raczej zdenerwowany niż zachwycony twistem. Ale baza jest i to doś�� mocna. Każde opowiadanie to w zasadzie inny gatunek i to się bardzo fajnie sprawdza. Jest postapo, jest horror, jest intryga globalna, jest opowiadanie bardziej humorystyczne (w stylu Ijona Tychego). Wszystko osadzone w SF. Autor daje radę we wszystkich konwencjach gatunkowych.
No mamy też typowe dla SF heteryckie spermiarstwo, czyli wlepianie w każde opowiadanie miłosnych projekcji, no ale trudno.
Element filozoficzny opowiadań jest na pewno mocny, nie powiedziałbym że mnie przekonuje, ale jest na pewno ciekawy i warty analizy. Na pewno pewnym błędem predykcji jest opieranie trzonu opowiadań o megaprojekty albo rewolucyjne technologie, ale to znak czasów. Porównuję to z solarpunkiem, który ma zupełnie inne podejście do technologii i robi focus na wspólnoty ludzkie. Wzmianowane wyżej elementy ezo są dziwaczne, ale spoko że istnieje takie SF w sumie.
Choć „Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego jest uznawana za klasykę polskiej fantastyki, nie do końca mnie przekonała. Sam pomysł na fabułę – postapokaliptyczny świat, w którym były komandos tropi śmiercionośne bomby atomowe – brzmi jak coś pełnego napięcia i emocji. Jednak w rzeczywistości historia wydaje się chłodna i zdystansowana. Największym problemem było dla mnie brak emocjonalnej głębi. Główny bohater, choć interesujący, zdaje się bardziej maszyną do wykonywania misji niż człowiekiem z prawdziwymi emocjami i wewnętrznymi konfliktami. Brakowało mi momentów, które pozwoliłyby się z nim naprawdę zżyć i zrozumieć jego motywacje. Opis świata jest solidnie skonstruowany, ale miejscami wydawał się nużący. Zamiast wciągającej akcji dostawałam długie fragmenty rozważań o technologiach, strategiach i wojnie. To mogło być ciekawe dla fanów takich tematów, ale mnie nie porwało. Nie twierdzę, że książka jest zła – po prostu nie była dla mnie. Może gdyby była bardziej dynamiczna, z bardziej wyrazistymi relacjami między postaciami, oceniłabym ją inaczej. Dla osób, które lubią mocno techniczne, dystopijne historie, może to być świetna lektura. Ja jednak nie do końca odnalazłam się w tym stylu narracji.
"In 2004, Gazeta Wyborcza recognized the title "Head of Cassandra" as one of the seven most important postapocalyptic works of the world, next to the works of Jacek London, Herbert Wells and Stephen King.
...and I don't understand it at all. Sure, it's a shelf higher than the readers in the style of "Fabryka Słów", Baraniecki speaks the language quite skillfully, he set the plot in an interesting world, while the characters themselves seem to be shallow, and the end too predictable. However, I cannot deny the idea of the main character and his occupation.
6/10
PL
"Tytułową „Głowę Kasandry” Gazeta Wyborcza uznała w 2004 roku za jedną z siedmiu najważniejszych światowych dzieł postapokaliptycznych, obok utworów m.in. Jacka Londona, Herberta Wellsa i Stephena Kinga."
...i kompletnie tego nie rozumiem. Jasne, jest o półkę wyżej od czytadełek w stylu Fabryki Słów, Baraniecki posługuje się dość sprawnie językiem osadził fabułę w ciekawym świecie, natomiast same postaci wydają się być płytkie, a koniec zbyt przewidywalny. Nie mogę natomiast odmówić pomysłu na głównego bohatera i jego zajęcie.
Książka napisana ku przestrodze. Autor snuje wizje świata post apokaliptycznego w którym resztki ludzkości starają się dojść do ładu i składu po wojnie atomowej. Postacie występujące w noweli są ubogie w detale, nie posiadają głębszej historii,opis odnosi się jedynie do zaznaczenia pewnych konturów postaci napotykanych przez głównego bohatera aby mogły one jako tako figurować i niejako lekko posuwać fabułę do przodu. Miejsca w którym przyjdzie nam spędzić czas również do bogatych opisowo nie należą, owszem autor raz czy dwa rzuci nam jakimś detalem ale nie jest tego za wiele. Różnorodność opisów i kwestii technicznych tyczy się bardziej pojazdów, wnętrz i tytułowej Kasandry aniżeli miejsc czy postaci. Książka koncentruje się w głównej mierze na moralności człowieka, nad tym co się powinno a czego nie , czy jako ludzkość uczymy się na błędach i jesteśmy w stanie je naprawić czy może brniemy ślepo przed siebie nie bacząc na to co było i na to co może być. Osobiście oczekiwałem nagłych zwrotów akcji, "żywych" postaci i głębszej fabuły.
Sama esencja postapokalipsy - autor oszczędnie operuje słowem - czasami aż zbyt oszczędnie - przydałoby się rozwinąć tu i ówdzie, zaspokoić ciekawość czytelnika - chociaż może tak właśnie miało być. Może nie ma tu hord zombie i ghouli - mamy za to trudne wybory bohatera, zagładę widniejącą już na horyzoncie - czyta się jednym tchem
„Spokojne” post-apo. Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, historia rozwija się bez pośpiechu. Kojarzony z Mad-Maxem świat po apokalipsie, w Głowie Kasandry momentami wydaje się wręcz przyjemny. Podczas czytania towarzyszyło mi jednak uczucie permanentnego, choć odległego zagrożenia. Tajemnice z przeszłości, niepewność jutra, sporo opisów i zaskakujące zaskoczenie. Przyjemna lektura.
Niektóre z opowiadań to tylko zarys, pewna koncepcja, pomysł, który mógłby rozwinąć się w jakąś dłuższą formę, a jednak pozostał opowiadaniem. Mimo to są to fascynujące, prowokujące do głębszych refleksji miniatury. Lubię takie SF. Filozoficzne, transcendentalne, mistyczne, a nawet z zaskakującymi wątkami religijnymi. Fascynujące.
Głowa Kasandry na 6*. Z taką pogonią za przeznaczeniem dawno już się nie spotkałem. Nasz rodzimy, lądowy Kapitan Ahab w krainie post apo. A zakończenie palce lizać!
Świetny pomysł na fabułę, ale w pewnym momencie czuje że autor miał przed sobą plan silosu rakietowego i nie potrafił przełożyć rysunku technicznego na słowa.
Słyszałem sporo dobrego o tej książce i bardzo lubię klimaty post-apo, ale niestety historia do mnie kompletnie nie trafiła. Snujemy się z głównym bohaterem po świecie (przyznaje, całkiem realistycznie przedstawiona apokalipsa) szukając tytułowej rakiety, które może zniszczyć życie na Ziemii. Tyle że historia kończy się tam, gdzie właściwie powinna się dopiero zacząć. Było to dla mnie tak zaskakujące, że nie zdając sobie sprawy, że moje wydanie jest zbiorem opowiadań, zacząłem czytać kolejne - "Karlgoro, godzina 18.00", myśląc że to po prostu nazwa drugiego rozdziału.. Mimo wszystko, szacunek za tak barwną wizję napisaną 30 lat temu.
Kolejne opowiadania raczej nie przypadły mi do gustu, nie jestem fanem krótkich form.
Świetna książka z interesującymi dylematami moralnymi. Jest napisana ciekawym, pasującym do klimatu językiem. Wielka szkoda, że tak mało osób zna autora i jego dzieła.