Nessa kocha romanse i zdarza się jej bujać w obłokach. To nie przypadek, że pewnego zimowego dnia właśnie ona znajduje tajemniczy list. Jednak dane adresata się zatarły, więc dziewczyna odsyła zgubę do nadawcy, Landona. W ten sposób zaczyna się niezwykła korespondencyjna znajomość. Nessa z każdym kolejnym listem czuje, że Landon coraz bardziej zaprząta jej myśli. Jest inny niż wszyscy jej znajomi i pisze w taki niezwykły, staroświecki sposób...
Czy Nessie uda się odnaleźć szczęście w tym magicznym, zimowym czasie?
Przyznam się bez bicia – ta książka kupiła mnie przede wszystkim okładką. Jak tylko ją zobaczyłam, zakochałam się. Od razu przeczytałam opis i motywy, a wtedy już wiedziałam, że muszę to przeczytać. Czy było warto?
Cóż, poziom książki był na pewno baaardzo nierówny. Pierwsze rozdziały były dla mnie zdecydowanie najgorsze, w ich trakcie towarzyszyły mi przede wszystkim zażenowanie i poirytowanie. Później już czytanie stało się przyjemniejsze i mimo pewnych zgrzytów, książkę oceniam raczej pozytywnie.
Ale po kolei.
Zacznę od tych nieszczęsnych pierwszych rozdziałów. Co mnie w nich tak denerwowało? Na pewno „przezwiska” jakie nadali sobie Landon i Nessa. Nie jest to spoiler, ponieważ poznajemy je właściwie od razu, więc pozostawię je też do waszej oceny: Mr. Dream i Réve. Rozumiem zamysł, ale mimo wszystko wręcz mnie skręcało za każdym razem, jak je widziałam gdzieś w tekście. Nie wiem, dla mnie można było się tutaj pobawić różnymi ciekawymi wyrazami czy nawet słowotwórstwem i szczerze mówiąc te przezwiska, zwłaszcza „Mr. Dream”, trochę mnie rozczarowały.
Na pewno trochę mnie też zirytował, ale i trochę zdezorientował cały wątek tych snów. Nadal szczerze mówiąc trochę nie rozumiem tej całej pewności Nessy, że postać z jej snu była prawdziwa i wręcz obsesji, jakiej dostała na jej punkcie. Widzimy to już w prologu i w pierwszym rozdziale, i dla mnie to po prostu dziwne, jak bardzo wierzyła w to co się działo w snach, bez właściwie żadnego cienia dowodu, że to może być prawdziwe, a argument, że śniła o nim już pół roku i o cieple, jakie od niego otrzymywała, mnie po prostu nie przekonywał.
Wypatrzyłam też kilka dziwnych lub nielogicznych dla mnie sytuacji, jak ta, gdy przyjaciółka Nessy weszła do kawiarni i nagle wszyscy, którzy w tej kawiarni byli, odwrócili się w jej stronę. Tak, nad drzwiami jest dzwonek, który dzwoni, niesamowite, myślę, że przekonaliście się o tym, jak przez nie wchodziliście.
Jeśli chodzi typowo o początek, to raczej wszystko, co mnie w jakiś sposób wytrąciło z równowagi.
Ale żeby, nie było, że tylko marudzę: ogólnie fabuła była interesująca i muszę przyznać, że dość mocno się wciągnęłam. Poznajemy równolegle właściwie dwie historie. Historię sir Landona z XIX wieku oraz historię Nessy z czasów dobrze nam znanych, bo współczesnych. To jak one się przeplatały i jak poznawaliśmy każdą z nich, bardzo mi się podobało i było w pewien sposób niesamowite.
Najbardziej podobał mi się wątek korespondencji, te listy były jednocześnie tak magiczne i urocze, że w większości wywoływały mój uśmiech na twarzy. Pomijając jedną nawet nie tyle co kłótnię, a sprzeczkę (?), listy były dla mnie najlepszą częścią książki i wręcz nie mogłam się doczekać, momentu, w którym przewrócę stronę i znajdę jeden z nich.
Drugim takim wątkiem, który w jakiś sposób podbił moje serce jest zdecydowanie zimowy bal. Samo to, jak wyglądały do niego przygotowania, totalnie mnie kupiło. Miało to w sobie jakiś taki… klimat? Wszystkie te księgi, motywy przewodnie i lodowisko. Sama chętnie bym wzięła w tym wszystkim udział.
Przy okazji fabuły wspomnę jeszcze, że książka podejmuje różne trudne, niekiedy ciężkie tematy. Czy robi to dobrze? Myślę, że biorąc pod uwagę, że jest to pozycja skierowana przede wszystkim dla młodszych czytelników, to tak. Były one przedstawione raczej delikatnie, subtelnie, bez jakiegoś graficznego przedstawienia.
Styl autorki również miałam wrażenie, że był właśnie bardziej delikatny, po tekście sunęło się szybko i przyjemnie. Nie znajdziemy też w książce przekleństw czy jakiegoś cięższego, bardziej dosadnego słownictwa, co jest jak najbardziej na plus. Zwłaszcza, że bohaterzy są raczej blisko pełnoletności, więc unikanie wulgaryzmów, a jednoczesne zachowanie naturalności w dialogach, może być ciężkie, tutaj, jak dla mnie, udało się to zrobić.
Jeśli chodzi o postacie, mam trochę mieszane uczucia, bo w moim sercu znalazły się przede wszystkim te drugoplanowe – Astrid, Noah, Scarlett i panna Cadogan. To bohaterzy, o których mogę powiedzieć: tak, byli ciekawi, podobało mi się, jaki mieli charakter. Z Nessą i Landonem, miałabym już z tym problem, a to oni są przecież głównymi postaciami.
Co prawda, do Landona, nie mam jakichś większych zarzutów. Nie wkurzył mnie w żaden większy sposób. Jego postać była dla mnie po prostu obojętna, ale nie sądzę, że miało to jakiś głębszy powód. Nie zawsze każdy musi nam pasować i nie każdego musimy lubić, i to też jest okej.
Nessa. Wielokrotnie było mówione, że ma „starą duszę”. Dla mnie wręcz odwrotnie, była strasznie infantylna. Często też wspominano, że ma swoje dziwactwa, bo nie ma social mediów, jest introwertyczką i ubiera się w stylu vintage. Przez ciągłe podkreślenie tego, odniosłam wrażenie, że próbuje się z nią zrobić trochę wyjątkową? A przecież to nie są jakieś bardzo niespotykane cechy.
Nessa również wspominała na początku książki, że jej przyjaciółka jest egoistką (samo myślenie w taki sposób o przyjaciółce, nie w sposób żartobliwy, jest dla mnie absurdalne), ale tak naprawdę miałam wrażenie, że to właśnie ona nią jest. Cały czas miałam wrażenie, że wszystko musi być tak jak ona chce, tylko ona się liczy, tylko „ja, ja, ja”, bez żadnego zrozumienia i chwili refleksji nad uczuciami innych. Momentami, zwłaszcza przy okazji jednego wątku, to mnie irytowało do takiego stopnia, że miałam ochotę nią potrząsnąć. Właśnie między innymi tutaj objawiał się jej infantylizm. Nie potrafiła zrozumieć, że nie wszystko kręci się wokół niej i są sprawy, które są trochę bardziej skomplikowane.
Podsumowując, książka jest klimatyczna i jest dobrym wyborem na zimowe wieczory, o ile weźmie się niektóre rzeczy z przymrużeniem oka. Myślę, że mogłabym ją polecić, zwłaszcza młodszym czytelnikom, do których ta książka jest skierowana.
Ogólnie rzecz biorąc nie jestem fanką takich książek i zawsze jest to śliski temat, bo realizm magiczny albo trafia do mnie w stu procentach albo nie trafia w ogóle i kończy się często na porzuceniu historii. Tutaj trafiło i to bardzo! Jestem co prawda zawiedziona, że polska autorka, a imiona i akcja za granicą, ale w przypadku tej konkretnej historii te polskie realia chyba by się nie odnalazły. Bardzo fajny comfortowy czas to był <3
Polecam sięgnąć po nią bez żadnych oczekiwań i dobrze się bawić w iście zimowej aurze 💙
*Myślałam, że książka będzie trochę bardziej skomplikowana fabularnie, niestety tak nie było, ale czy dobrze się bawiłam i odpoczęłam przy niej? yes!!*
2,75 Bo to nie jest tak, że ta książka była okropna. Była prosta, trochę sklejona na ślinę. Niektóre wątki to naprawdę do wyrzucenia. Ale czytało się ją szybko i w miarę przyjemnie, czasem nawet człowiek mógł się utożsamić z niektórymi emocjami - nawet jeśli zaraz padało jakieś zdanie albo działo się coś, co wykrzywiało twarz z krindżu. Gdyby był rok 2014 i czytałabym to na wattpadzie - byłabym absolutnie zachwycona. Ale jednak teraz, 10 lat później, wymagam trochę więcej. Nie odradzam (książka jest 12+ więc generalnie jest milutka), ale też nie polecam jakoś szczególnie.
Niby spoko, ale czasami było to takie płytkie, relacje w sumie takie nijakie, a logiki to tu czasem zabrakło. Szybko się czytało i nie było nudne, ale tak to nic szczególnego :((
Pozostaniesz moim snem Fani zimy, znudzeni jesienią, gdzie jesteście? Ponieważ mam coś dla Was! “Pozostaniesz moim snem” to absolutnie wyróżniająca się pozycja. Nessa jest raczej outsiderką. To jej najlepsza przyjaciółka ma chłopaka, to ona wyciąga ją na imprezy. Jednak dziewczynie nie przeszkadza to, ma swój własny styl, jest lekko staromodna i jak to ludzie mówią: posiada starą duszę. Jednak w snach staje się kimś zupełnie innym. Co noc śni jej się ta sama osoba, osoba realna, z którą prowadzi rozmowę i nawiązuje relacje. Czy to możliwe by był prawdziwy? Jednocześnie, pewnego dnia na ulicy znajduje list, który nie dotarł do odbiorcy. Zwraca go do nadawcy, tym samym rozpoczynając serię wymian, gdzie poznaje staromodnego Landona. Równocześnie, przyjaciółka przedstawia jej Noaha, który także rozbudza coś w dziewczynie. Te trzy postaci wydają się być podobne, znajome. Jaka tajemnica się za tym kryje?
Ogromnie się cieszę, że mogłam ją przeczytać! Poczułam zimowy klimat, otulił mnie uroczy, romantyczny wątek. Książka była zabawna, pouczająca, a także poruszała i uczyła wiele o relacjach rodzinnych. Nie mogłam się od niej oderwać, z zapartym tchem śledziłam rozwój akcji. Serdecznie Wam polecam!
Książka niespodzianka wymianka świąteczna z wikc❤️ 3.5⭐️ byla bardzo przyjemna, ale czasem bardzo cringowa kto nazywa postac mr dream…. no prosze was… Pomysl tez fajny, aczkolwiek w pewnym momencie myslalam ze bedzie jakis time travel wchodzil w gre i ze sie spotkają bohaterowie no ale maja niby swoich potomkow itp Książka śmieszniutka ale ciekawa, napewno dużo dodały jej adnotacje od Wiktorii, dzięki ktorym ksiazka byla jeszcze zabawniejsza. Od tego roku to się stało naszą tradycją. * Jak cos to przeczytałam ksiazke w styczniu, nie wiem czemu nie dodalam wtedy rewiew
historia jest po prostu piękna. uwielbiam ten „koncept”, który jest przedstawiony w tej książce.
jedyne co mi czasem przeszkadzało to główna bohaterka, która była głupiutka. Landona zdecydowanie bardziej lubię i z większą ochotą czytałam jego rozdziały!
zakończenie również miło mnie zaskoczyło. myślałam, że to pójdzie w inną stronę!
jednak co by nie mówić: klimat zimy, świąt był świetny. idealna książka na tę porę roku.
Kocham tą książkę. Nie ma słów które mogłyby wyrazić moje uczucia podczas jej czytania. Z całego serca polecam!! Czytajcie 🤍📚 (współpraca recenzencka )
Nie ukrywam, że ,,Pozostaniesz moim snem” to jedna z tych książek, które czyta się ze względu na okładkę. Tak przynajmniej było w moim przypadku, ta niesamowita grafika momentalnie mnie kupiła i stwierdziłam, że koniecznie muszę poznać tą historię.
Czy żałuje? Absolutnie nie. To co autorka stworzyła jest po prostu N I E S A M O W I T E. Fabuła była tak wyjątkowa i nietuzinkowa że momentami sama nie wierzyłam, że ktoś był w stanie to wymyślić.
Jestem zupełnie zakochana w samym zamyśle na książkę. Ten wątek magii, tajemnicy, a do tego XIX-wieczna Anglia, którą kocham całym sercem. Z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej zaintrygowana tym, jak zawiła jest ta pozornie prosta historia.
Bardzo spodobali mi się bohaterowie. Nieco odstająca od reszty Nessa, wyróżniającą się z tłumu ale jednocześnie bardzo skryta i Landon, hrabia z ogromnym sercem, pełen empatii i tak ogromnie rodzinny. Postacie były nieszablonowe, co bardzo przypadło mi do gustu.
A ostatnie rozdziały… płakałam i nie mogłam przestać. Zakończenie książki zupełnie mnie poruszyło. To jak ogromny ból można było zobaczyć w listach, to jak opisane były emocje bohaterów sprawiło, że książka złamała mi serce. Spodziewałam się kompletnie innego zakończenia, ale szczerze mówiąc, cieszę się że powieść się skończyła sie typowym ,,happy endem”. To zakończenie, które przeczytałam to zdecydowanie lepsza opcja.
Było kilka rzeczy, które moim zdaniem były zbędne, jednak myślę, że w całokształcie książki i tak przeważyła ta jej magiczna, niesamowita strona. Przede wszystkim, jeśli chcecie poczuć te emocje, musicie uzbroić się w cierpliwość. W moim odczuciu pierwsze 100 stron było bardzo ciężkie do przeczytania, dłużyło się i wtedy moja opinia o tej książce była krótko mówiąc beznadziejna. Kiedy jednak dotrwamy do mniej więcej połowy, nie da się już oderwać do samego końca.
Kolejny minus który zauważyłam to język. Mam wrażenie, że szczególnie na początku książki, ten język niewiele różnił się w rozdziałach z 1838 roku oraz w tych z 2023. W obu był tak samo wyniosły i poważny. Jednak wydaje mi się, że im dalej czytało się PMS, tym ta przepaść było widać bardziej, co oznacza dużą poprawę i moim zdaniem, było dobrze zrobione. Gdyby było tak od początku, książka byłaby perfekcyjnie napisana.
Podsumowując, myślę że ,,Pozostaniesz moim snem” to idealna książka dla osób, które chcą poczuć nieco magii, a do tego zanurzyć się w zimowym klimacie. Zdecydowanie cieszę się że mogłam przeczytać tą powieść i uważam, że autorka zrobiła kawał dobrej roboty.
U niektórych spadło już trochę śniegu, więc jest to idealna pora by polecić wam jedną z definitywnie najlepszych zimowych historii jakie czytałam. Pozostaniesz moim snem czyli historia mieszcząca w sobie magię, dwie różne czasoprzestrzenie, wspaniały baśniowy klimat i idealną fabułę.
Akcja. Choć niby wiadomo było czego się spodziewać, to jednak mimo to szybko płynęło się przez strony, chcąc potwierdzić swoje przypuszczenia. Obawiałam się, że historia aż za bardzo zejdzie na tor magii i straci granicę dobrego smaku, ale tak się jednak nie stało. Jestem zdania, że zostało to idealnie zrównoważone. A obydwa "światy" i co za tym idzie obydwie perspektywy, fascynowały mnie równie mocno. -> Uwielbiałam wątek wymiany listów między główną bohaterką a "nieznajomym".
Klimat. Jest tutaj czymś co zdecydowanie się wybija, mocno czuć zimowo-baśniowy nastrój, nie dość że można zakochać się w sposobie w jaki oddaje to okładka to jeszcze w sposobie w jaki oddaje to sama fabuła.
Bohaterowie. Nie było ich za wiele co moim zdaniem tworzyło jeszcze przytulniejszy nastrój, ale Ci którzy zostali przedstawieni zupełnie wystarczali. Nie poznaliśmy ich jednak zbyt dobrze i mocno mi w nich czegoś brakowało. Nessa - Z jednej strony urodzona by żyć w innych czasach, z drugiej strony momentami nieco zbyt infantylna jak na swój wiek. Landon - Nasz hrabia, chwilami chyba sam nie wiedział czego chce. Noah - Wierzę, że to inne wcielenie Landona.
W książce, zostały również poruszone istotne tematy. Jak już wiecie historia jest 12+, więc zostały przedstawione delikatnie ale mimo wszystko + za to, że autorka postanowiła je tutaj wpleść. (Problemy rodzinne, nadużycie alkoholu, znęcanie się, ośmieszanie innych) -> Ponadto ukazano tutaj odrobinę realiów dawnych czasów, co pozwoliło choć odrobinę przenieść się w czasie. Jeśli szukacie czegoś cozy na zimowe wieczory z ciepłym kakao to musicie sięgnąć po tą historię! (I młodsi i starsi)
Ps: może to i przypadek ale za każdym razem gdy otwierałam książkę, to mega silnie czułam ten książkowy zapach i tak totalnie dodawało to klimatu. (jakbym wyjela ja z jakiejs starej biblioteczki)
[współpraca recenzencka] "Pozostaniesz moim snem" Karoliny Klimkiewicz to poruszająca opowieść, która łączy w sobie elementy magii oraz realistycznego spojrzenia na współczesne problemy. Główna bohaterka, siedemnastoletnia Vanessa, wiedzie życie, które znacząco odbiega od tego, jak żyją jej rówieśnicy. Między innymi nie korzysta z mediów społecznościowych. Jednak prawdziwa przemiana w jej życiu zaczyna się w momencie, gdy podczas spaceru w śnieżnego dzień znajduje tajemniczy list, którego adresat pozostaje nieznany. Zaciekawiona, Nessa postanawia odpisać na wiadomość. Wkrótce okazuje się, że jej list trafia do Landona, hrabiego żyjącego w 1838 roku. Pomiędzy bohaterami zaczyna się rozwijać nietypowa relacja. Nessa i Landon, choć oddzieleni czasem, odnajdują w sobie nawzajem poczucie zrozumienia, którego brakuje im w ich rzeczywistości. Dla Vanessy znajomość ta staje się ucieczką od trudów codzienności, w której musi mierzyć się z hejtem i napięciami rodzinnymi. Od pierwszych stron książka mnie wciągnęła, a styl pisania autorki całkowicie mnie oczarował – jest to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale na pewno nie ostatnie. Powieść porusza ważne tematy, a szczególnie spodobał mi się motyw wymiany listów między bohaterami oraz dwie perspektywy czasowe. Muszę wspomnieć o ostatnim liście, ale nie chcę zdradzać za dużo – warto to odkryć samemu. Znajdziemy tu również pięknie ukazane motywy snów i poznawania siebie. Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź na Instagramie wydawnictwa, wiedziałam, że muszę sięgnąć po tę książkę. Przyciągnęła mnie intrygująca okładka i ciekawy tytuł, a po przeczytaniu opisu od razu zgłosiłam się jako recenzentka. Bardzo się cieszę, że miałam okazję ją przeczytać, bo bez wątpienia jest to jedna z najlepszych książek, jakie poznałam w tym roku. ❄✉️
Nessa uwielbia książki z gatunku romansu i często buja w obłokach. Pewnego zimowego dnia natrafia na tajemniczy list. Niestety, dane adresata są częściowo zatarte, więc dziewczyna postanawia odesłać zgubę do nadawcy, Landona. Tak zaczyna się niezwykła korespondencyjna znajomość. Z każdym kolejnym listem Nessa czuje, że chłopak coraz bardziej zaprząta jej myśli. Landon wyróżnia się spośród jej rówieśników — pisze w niezwykły, staroświecki sposób. Czy dziewczyna przeżyje romans jak z książek, które uwielbia?
Uwielbiam świąteczne historie, choć wyłącznie w grudniu. To właśnie wtedy można w pełni zanurzyć się w świątecznym klimacie, wśród zapachu mandarynek i kubków zimowej herbaty. Ta książka szczególnie mocno wprowadziła mnie w zimowy nastrój za sprawą swojego baśniowego charakteru.
Nessa otrzymuje listy napisane w staroświeckim stylu i postanawia na nie odpisać, dzięki czemu nawiązuje korespondencyjną relację z Landonem. Bohaterowie wiedzą o sobie tylko tyle, ile zdradzą w listach. Ich więź staje się coraz silniejsza, a prawda o nich powoli wychodzi na jaw. Muszę przyznać, że lektura tej książki sprawiła mi mnóstwo radości. Byłam ogromnie ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów.
Narracja prowadzona jest z perspektywy dwóch postaci — Landona i Ness. Ich codzienność różni się diametralnie, co niezwykle mnie intrygowało. Dzięki temu książka była dynamiczna i nie nudziła, ponieważ zetknięto w niej dwa zupełnie różne światy. Powieść opisuje trudy pierwszej miłości, nieoczekiwane zwroty losu oraz wiarę w to, że przyszłość jest zapisana w gwiazdach.
Ogromne wrażenie zrobiła na mnie postać Astrid, która była cudowną przyjaciółką dla Ness, a jednocześnie silną, zdeterminowaną bohaterką, walczącą o swoją przyszłość do samego końca. Uwielbiam motyw listów w literaturze, a tutaj został on wykorzystany wprost genialnie. Listy bohaterów pełne są uczuć i emocji, co czyni je niezwykle autentycznymi.
Baśniowy klimat został wykreowany mistrzowsko — czułam się, jakbym czytała piękną bajkę. Zakończenie książki jest magiczne i bardzo satysfakcjonujące. Świetnie poprowadzono rozwiązanie wszystkich wątków.
Jeśli na świąteczny czas szukacie lekkiej, baśniowej opowieści, to sięgnijcie po tę książkę. Obiecuję, że dzięki niej poczujecie cudowny zimowy nastrój, idealny na grudniowe wieczory. Gorąco polecam!
Polecam tę książkę każdemu, kto choć raz zastanawiał się, czy sny mogą być prawdziwe. Może właśnie tu znajdziecie odpowiedź.
❄️Na początku urzekła mnie okładka (od razu!). Delikatność, tajemniczość, odrobina magii – to wszystko przyciąga wzrok. Jednak naprawdę przepadłam wtedy, gdy przeczytałam opis. Listy, śnieg, sny… Historia obiecywała coś wyjątkowego. I wiecie co? Ta Obietnica została spełniona.
❄️„Nessa kocha romanse i zdarza jej się bujać w obłokach.” – zupełnie jak ja. Często uciekam myślami gdzieś daleko, a sny czasem wydają się tak prawdziwe… Kiedyś usłyszałam, że jeśli śnimy o kimś, to ta osoba albo o nas myśli, albo również o nas śni. Czy to prawda? Nie wiem, ale w tej historii sny mają o wiele większe znaczenie.
❄️Dla Nessy i Landona sny są jak portal – łączą ich dusze w jedynym miejscu, gdzie mogą się spotkać. To tam rozmawiają, poznają się, dzielą uczuciami. Ale sny to nie jedyny most między nimi. Ważną rolę odgrywają także listy – pełne emocji, które jakimś cudem zawsze trafiają do adresata, mimo że łączą przyszłość z przeszłością.
❄️Podczas czytania dalszych rozdziałów książki nie sposób było się nudzić. Każda strona wciągała mnie coraz bardziej, a kiedy doszłam do ostatnich stron, nie tylko czułam wzruszenie, ale naprawdę się rozpłakałam. Tak, popłakałam się, bo książka zostawiła w moim sercu kawałki zgniecionego papieru – pełne emocji, żalu i nadziei.
❄️Zakończenie nie było takie, jakiego się spodziewałam. Ale wiecie co? To dobrze. Zaskoczyło mnie i zostawiło z poczuciem, że właśnie tak miało być.
❄️„Pozostaniesz moim snem” to książka, która przypomina, że sny i listy mogą łączyć serca i pokazywać, że czasami to, co wydaje się nierealne, potrafi być najprawdziwsze.
Szczerze? Gdy zobaczyłam opis tej książki, myślałam, że będzie polegać na czymś zupełnie innym. Wydawało mi się, że będzie to zwykła młodzieżówka, a Landon będzie takim bad boyem w wersji soft. W ogóle nie spodziewałam się, że będzie to takie dobre.
Pierwsze kilka rozdziałów było stosunkowo nudne, jednak potem zaczęło się trochę rozkręcać. Zakończenie historii Nessy i Landona dosłownie doprowadziło mnie do łez. Czytając to o piątej nad ranem, płakałam, jednocześnie starając się nie obudzić mojej siostry. „Pozostaniesz moim snem” to historia, która szczerze mnie wzruszyła. Ma idealny klimat i nie zawiera przekleństw, co jest naprawdę sporym plusem. W porównaniu z innymi, bardziej popularnymi młodzieżówkami, ta pozycja jest naprawdę odpowiednia dla podanej kategorii wiekowej.
Przejdźmy więc do postaci. Nessa - lekko infantylna, jednak nie tak, jak główna bohaterka pewnej popularnej książki (chyba każdy wie, o co mi chodzi). Właściwie była całkiem dobrą postacią. Przynajmniej widać było, że jest główną bohaterką. Landon - tak szczerze to nie mam o nim opinii. Jest sobie i tyle. Astrid - najlepsza postać. Tak bardzo przypomina mnie :3 Noah - całkiem, całkiem... Jednak niezbyt podobało mi się, że on od początku wiedział o całej sprawie z listami i nic nie powiedział Nessie.
O reszcie postaci nie będę już się wypowiadać, ponieważ zajęłoby mi to za dużo czasu. Powiem tylko, że nie mam ulubionej postaci. Wszystkie są w pewnym stopniu powalone. Chociaż czy tak też nie jest w prawdziwym życiu?
Podsumowując, książka bardzo mi się podobała. Pewnie już nie ma szansy na drugą część, ale jeśli jednak pojawiłaby się, na pewno bym ją przeczytała.
„Pozostaniesz moim snem” jest pierwszą książką z gatunku Young adult autorstwa Karoliny Klimkiewicz. Jej okładka zachwyciła mnie już w momencie pojawienia się zapowiedzi na profilu wydawnictwa. Jednak czy wnętrze książki jest równie piękne?
„Pozostaniesz moim snem” opowiada historię nietuzinkowej relacji pomiędzy siedemnastoletnią Vanessą, a nieznajomym. Główna bohaterka jest znana ze swoich „dziwactw” np braku social mediów, ale nie to w jej życiu jest najdziwniejsze. Nessa pewnego dnia znajduje w śniegu tajemniczy list. Niestety dane adresata zostały rozmazane pod wpływem wilgoci. Postanawia więc odesłać go do nadawcy i tak właśnie zaczyna się historia tej niezwykłej pary.
Jak już mogliście zauważyć do powieści miałam dość spore oczekiwania. Na początku historii byłam rozczarowana. Książkę czytało mi się bardzo topornie, a imię, które bohaterka wymyśliła dla nieznajomego z snu strasznie mnie żenowało. Z czasem na szczęście było lepiej, a ja straciłam poczucie czasu i prawie całą noc czytałam. Bardzo spodobał mi się wątek wymiany listów przez dwójkę zakochanych. W powieści występują też takie tematy jak: znęcanie się, nadużycie alk0holowe i ogólnie rzecz biorąc problemy ze zdrowiem psychicznym. Jest to książka +12, więc oczywiste jest to, że te motywy zostały przedstawione delikatnie, subtelnie, jednak cieszy mnie to, że autorka zdecydowała się poruszyć te tematy. Bohaterowie sami w sobie byli dobrze wykreowani, ale główna bohaterka momentami wydawała mi się infantylna w stosunku do swojego wieku. Nie zabrakło też lekkich plot twistów, które ciekawie urozmaiciły fabułę. Podsumowując książka mi się podobała i zdecydowanie jest świetną lekturą na ten zimowy czas. Oceniam ją na 4/5
zacznę od tego, że ta książka przykuła moją uwagę swoją okładką. z początku byłam zachwycona tylko nią, ale gdy poznałam historię wspaniałej Vanessy i tajemniczego nieznajomego ze snu... Nessa pewnego dnia w śniegu znajduje pewien list, ale przez wilgoć dane adresata zostały rozmyte, przez co ciężko było cokolwiek rozczytać, więc postanawia odesłać list do nadawcy. spodobał mi się wątek z wysyłaniem listów przez dwóch zakochanych. książka jest przeznaczona dla czytelników 12+, więc wszystkie wątki, takie jak znęcanie się, spożywanie alkoholu oraz problemy ze zdrowiem psychicznym, jednak autorka przedstawiła każdą scenę w delikatny sposób. „𝐏𝐨𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞𝐬𝐳 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐧𝐞𝐦” pozostanie długo w mojej pamięci oraz serduchu. ta książka zdecydowanie sprawiła, że zakochałam się poprzez okładkę oraz wspaniała powieść.
Autorka ma niezwykły styl pisania, który idealnie oddaje emocje bohaterów i pozwala czytelnikowi wczuć się w ich sytuacje. Czytając o Landonie łatwo było sobie wyobrazić jego świat, który pokochałam. Uwielbiam oglądać o czasach XIX a czytać o nich? W dodatku z zimowym klimatem?😩😍Jedynie irytowała mnie troche przyjaciółka głównej bohaterki. Nie wpływa ona zbytnio na fabułę, dlatego obeszło się bez pomijania fragmentów z nią. Mimo, że historia Nessy i Landona kończy się happy endem, dla mnie nie kończy się szczęśliwie…Chciałam by bohaterowie przenieśli się jakoś do jednej strefy czasowej😭 Na początku trudno mi się było połapać o co chodzi, ale nie miałam wysokich wymagań co do tej książki i bardzo się zaskoczyłam. Fabuła była bardzo wciągająca a motyw z listami był przeogromnie ciekawy.
Ta książka była fajna, idealna dla młodszych czytelników. Jednak nie oznacza to to, że ta książka mi się nie podobała. Była ona naprawdę fajna. Co prawda w pierwszej połowie książki niemiłosiernie się nudziłam, więc trochę spisałam tę książkę na straty, ale na szczęście druga część ją uratowała. Właśnie przez tą pierwszą połowę bardzo się nudziłam, nie mogłam się wciągnąć, przez co czytanie jej szło mi bardzo opornie, ale przechodząc do pozytywów – druga połowa. W drugiej połowie się zakochałam. Bardzo szybka się wciągnęłam, jak i bardzo szybko ją przeczytałam. Na pewno ta książka jest idealna na zimę, bo autorka pokazała nam cudowny zimowy Vibe, jak i na pewno będzie idealna na prezent dla młodszych osób chcących zacząć swoją przygodę z czytaniem.
Bardzo ciekawa historia i nietuzinkowy pomysł. Przeczytałam w jeden dzień, więc to też pokazuje jak płynnie i łatwo się ją czyta, a dla mnie w takich "lżejszych" książek dla nastolatek to jest bardzo ważne. Ta książka ma idealny zimowy vibe! Zaznaczyłam w niej wiele momentów, głównie zabawnych i romantycznych, ale i kilka głupotek i niedociągnięć. Myślę jednak, że nawet te gorsze momenty i błędy nie sprawią że ta lektura będzie męcząca, dla mnie było to nawet całkiem zabawne 😁 podobało mi się jak napisani byli *prawie wszyscy* bohaterowie (zażalenia niżej) i naprawdę dobrze czytało mi się ich dialogi i czekałam w napięciu jak to wszystko się skończy. Rozwinę trochę to wspomnienie o "głupotkach": Zaproponowałabym "wypijcie szota za każdym razem kiedy Noah mówi "odprowadzę cię"", ale nie wiem, czy pod koniec książki jeszcze byłybyście w stanie ogarniać co się dzieje XD (na prawdę, on mówi to tyle razy że nie wierzę xd) Trochę łapał mnie cringe na początku kiedy Nessa opisuje samą siebie jako "stara dusza", a ciągłe opisywanie jej zainteresowań w stylu "nie jestem taka jak inne dziewczyny w moich czasach" było naprawdę niepotrzebne i denerwujące (jasne że możesz sobie lubić muzykę i książki z dawnych lat, ale nie zachowuj się jakbyś była niewiadomo jak wyjątkowa i niezrozumiana przez świat...)
3,5/5 ⭐️ Długo męczyłam się z tą książką bo aż 10 dni, głównie dlatego, że pierwsza połowa mnie strasznie nudziła. Nie mogłam się odnaleźć (chyba ten magiczny realizm nie jest dla mnie). Jednak po przebrnięciu pierwszej połowy (jakiś 206 stron), zaczęło się dziać coś ciekawego.
Powiedziałbym, że jest to typowa młodzieżówka, książka na jeden lub dwa dni jeśli kogoś zaciekawi.
Postacie są płaskie według mnie, nie ma w nich nic pociągającego czy nawet intrygującego. Jednakże historia ma ogromny potencjał i mimo wszytsko była nawet dobra.
Pamiętajcie “marzenia są ważne, ale rzeczywistość jest ważniejsza” ❄️
Ciekawa i miła książka na zime, szczególnie dla młodszych odbiorców. To moje 2 podejście do niej (finalnie zakończone sukcesem), więc moje przemyślenia są następujące: - wątek Landona spoko, bywał jednak nudnawy, język w nim użyty mi się podobał - Nessa najbardziej psuje swój wątek - problem nękania BARDZO spłycony - Astrid to najlepsza część tej książki i najbardziej interesująca - rozwiązanie i finał książki ( poza wątkiem bullyingu) bardzo ciekawy i pomysłowy Czy polecam? Dla osób 12+, płynie całkiem dobry przekaz i dzieciaki są już w takim wieku, że zakwestionują parę spraw. Tylko czy 12 latki to nie zanudzi…
{ współpraca barterowa z books4ya } Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak dobrze się bawiłam na książce. Nie ukrywam długo była zaznaczona, że ją czytam ale otworzyłam ją dopiero dzisiaj. Pochłonęłam ją praktycznie na raz. Tak wiele pytań mam w głowie a tak mało odpowiedzi. Przecudownie czytało mi się te dwie perspektywy tak odległe w czasie od siebie. Każde powiązanie i wyjaśnienie było idealnym dopełnieniem już na samym końcu historii, gdy wszystko się wyjaśniło. Naprawdę dobra książka sprawiająca, że uśmiech wam z twarzy nie zejdzie🩵🫶
Piękna książka. Nie myślałam nigdy że książka przeznaczona dla nastolatków,młodzieży sprawi że spojrzę na świat z ciut innej perspektywy. Książka w piękny sposób ukazuje się miłości, siłę przywiązania dusz zakochałam się w histori Vanessy i Noah, w histori Londona🩷🩷🩷 kocham i polecam Już wcześniej fascynowała mnie Szkocja i opowiesci o wędrówkach w czasie z nią związane ❤️