Powojenna Ameryka. Rząd federalny i jego instytucje, to prehistoria. Informacja nie krążą już po orbicie jak kiedyś. Świat przestał być globalną wioską. Fala uderzeniowa wybuchu jądrowego starła z powierzchni ziemi urzędy skarbowe oraz cały federalny system podatkowy - czyż to nie wspaniałe nowiny? Oczywiście, że tak! Niestety, kiedy jedne niedogodności szczęśliwie przeminęły w ich miejsce pojawiły się nowe. Gangi zadymiarzy, łowcy niewolników, ludożercze mutanty, zbuntowane roboty, lokalni tyrani, kwaśne deszcze czy burze radioaktywnego piasku to tylko niektóre z nich. Uważajcie tam na siebie, drodzy śmiałkowie!
Zabawny komiks o dwójce mechaników złomiarzy w postapokaliptycznym swiecie zwłaszcza z technologią atomową. Wyścigi ,koncerty,reperowanie aut to wszystko. Szybko przeczytałem i nie wyróżniło się niczym szczególnym
"Mad Max" z polskimi akcentami i oprawą graficzną gdzieś między niezalem, a mainstreamem (na skojarzenia z tym drugim wpływają głownie kolory). Fajnie, że kadry bywają wielgachne i często pokazują akcję z ciekawej perspektywy. Sporo tu dynamiki i powietrza. Szkoda, że same historie wydają się mocno szkicowe i póki co bardziej budują uniwersum niż jakąś spójną fabułę.
4.2 Gdyby nie fakt, że wizualnie "Futuro darko" wygląda dość solidnie, to można pomyśleć, że za całość odpowiada dzieciak z podstawówki. Dialogi sprowadza się tu do licznych ekspozycji i opisywania aktualnych wydarzeń oraz wykrzykiwanych przez bohaterów eufemizmów kolejnych przekleństw. Konwencja - powie ktoś. Szaleństwo pulpowego kina sensacyjnego lat 80. i 90. we wspaniałej stylizacji polskich tłumaczeń wygłaszanych w środowy wieczór w TV przez lektora kanału Polsat. Być może. A jednak nie działa. Brak tu celowości takich językowych i stylistycznych zabiegów, które nie są w żaden sposób ujmujące, zabawne czy sprytne, a raczej... żenujące. I dodatkowo spłycają i tak już niezbyt wymyślne fabuły kolejnych opowieści z życia w świecie postapokaliptycznym.
Po tej krótkiej lekturze właściwie nie wiem, dlaczego miałbym chcieć śledzić losy dwójki głównych bohaterów w okładki. "Futuro darko" nie przynosi bowiem żadnych ciekawych koncepcji, interesujących rozwinięć dobrze znanych chwytów fabularnych czy zaskakujących zwrotów akcji. Ale przede wszystkim nie jest wydawnictwem, które mógłbym zamieścić w kategorii fun.
Futuro Darko jsou krátké úderné historky, které na sebe mohou i nemusí navazovat. Připomínají komiksového Loba, tetralogii Šíleného Maxe, ale třeba i Bolka a Lolka nebo Pata a Mata. Působí jako rozjezd něčeho většího, ale budeme muset počkat na Krzystofa jestli se mu bude chtít.
Rewelacyjna książka na stres związany z prześladowaniem! Poza tym tematyka Świata po atomowej apokalipsie na czasie i czadowe Polskie akcenty. Z początku wydawała mi sie siermiężna ale gdy przyszedł kryzys zrozumiałem jej sens - tak działa jak terapeuta/ psycholog! (bynajmniej dla mnie)
Wszystko wskazuje na iskrzący potencjał, który drzemie w autorze. Jednak brak spójnej historii, głębszej opowieści oraz przywiązanie autora do polskiego stylu komiksu — groteskowego, w którym powaga musi łączyć się z jajcarstwem — nie dają nadziei na przyszły sukces kontynuacji.