Co wspólnego ma średniowieczna mniszka z mostem na Dunaju? Dlaczego w Budapeszcie dzielnice noszą imiona konkretnych ludzi? Czemu Freddy Mercury śpiewał węgierską piosenkę ludową?
Podobno Węgrzy wymyślili prawie wszystko, bez czego trudno żyć: długopis, Excela i kolorowy telewizor. Bez nich nie ułożylibyśmy kostki Rubika, nie zjedlibyśmy marcepanowej świnki i nie wypilibyśmy włoskiego espresso. Węgierska egzystencja opiera się na animuszu i namiętności. Nie trzeba szukać daleko, wystarczy spojrzeć na barwną i burzliwą historię kraju, którego mieszkańcy żyją w ciągłym rozdarciu pomiędzy tęsknotą za wielkim światem a miłością do prowincji i tradycji.
Ta książka to zaproszenie do wędrówki uliczkami Budapesztu – miasta, które potrafi śnić się latami, i na węgierską wieś, do krainy niekończących się pól słoneczników. Nie zabraknie też słynnego Balatonu, gorących źródeł, wpadającej w ucho muzyki ludowej, która sprawia, że na Węgrzech śpiew i taniec są niczym sport narodowy, oraz papryki, bo przecież węgierska kuchnia to najlepszy dowód na to, że Węgry docierają do serca przez… żołądek.
2.5 przypomniało mi się, dlaczego nie lubię książek podróżniczych. Pewnie nie wszystkie takie są, ale ja na takie trafiam, jak już sięgnę. Powierzchowne, o wszystkim i niczym, najciekawsze są w nich ciekawostki, a ja wolę poznawać mechanizmy, procesy, wzorce (przykład - autorka pisze o prowincji, że jeśli ktoś nie ma samochodu, a tam, gdzie chciałby pojechać nie dociera zbiorkom, to może zawsze poczytać opisy książkowe i je przytacza - a we mnie coś krzyczy: ej, jak to nie działa zbiorkom, napisz mi o tym lepiej niż cytuj innych pisarzy, to fascynujący temat wykluczenia komunikacyjnego na Węgrzech (tak, jak widać, to nie jest książka dla mnie, mam inne zainteresowania). Podróżnicze pokazują jednostkową historię wyprawy dokądś, co pewnie w niektórych przypadkach może być bardzo satysfakcjonujące, ale nie w tym. Dla mnie to mógł być artykuł, którego bym nie przeczytała. Z plusów, autora ma lekkie pióro i emanuje optymizmem i serdecznością (choć jej optymizm jest mądry, nie wynika przeciez z niewiedzy czy naiwności, tylko bardziej zapewne z usposobienia autorki), co sprawia że książkę czyta się przyjemnie. Na pierwsze zetknięcie z Węgrami - w sam raz.
książka była ciekawa i oferowała duży kontekst historyczny dla obecnej sytuacji Węgier:). Po lekturze jednak trochę żałuję, że nie wybrałam bardziej turystycznej pozycji, skupionej na samym Budapeszcie, a nie na całym kraju, bo teraz czuję niedosyt i w sumie o samej stolicy nadal wiem mało. zdjęcia też pozostawiały dużo do życzenia. ale generalnie ta książka nie była zła, a jej autorka jest prawdziwą ekspertką!!
Najlepszy przewodnik pod słońcem, Autorka spełnia moje marzenia o idealnym przewodniku, napisanym z pasją i ogromną wiedzą. Zaròwno struktura jak i poszczegòlne sekcje tematyczne są niezwykle spòjne i tworzą fascynującą opowieść. Szczerze polecam i pędzę na Węgry!
Dobry wstęp do poznawania Węgier. Autorka skupia się głównie na kulturze: literaturze, muzyce, kuturze ludowej. Ja w tego typu książkach szukam bardziej codzienności osadzonej w kontekście. Tu jest interesująco, ale nie wyczerpująco.