Minęły dwa lata, od kiedy drogi Dream i Rhodesa się rozeszły i nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek mieli się jeszcze spotkać. Kobieta jednak nie wie, że wkrótce ich ścieżki się przetną i to nie przez przypadek.
Rhodes jest pewien, że podjął decyzję pochopnie i ze strachu. Gdyby mógł cofnąć czas, z pewnością zawalczyłby o Dream pomimo wszelkich przeciwności, z jakimi musieliby się zmierzyć.
Teraz sam już nie wie, czy walka o dziewczynę ma jakikolwiek sens. Dream nie jest już niezdarna i naiwna. Teraz to słynna artystka z prawdziwego zdarzenia. Ponadto szczerze nienawidzi mężczyzny za to, jak ją potraktował.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Co ta książka ze mną uczyniła? 😭 Dream i Rhodes na zawsze w moim serduszku 😍 CO TO ZA BONUS JA SIĘ PYTAM?! dławię się łzami. Muszę nadrobić koniecznie dylogię lies chociaż już wiem że złamie mi serce na bank 🫡
bardzo meh. byłam naprawdę pozytywnie nastawiona, ale coś poszło bardzo nie tak ;// jest to prawdopodobnie ostatnia książka keller po jaką sięgnęłam, bo jej styl pisania nie jest zdecydowanie dla mnie-
podobało mi się trochę mniej niż lmmd 😔 rhodes bez sensu robił im pod górkę a potem gadał jak mu źle. gdyby od początku wszystko wyjawił dream, a nie bez sensu zwlekal czekając na nie wiadomo co to by się odbyło bez zbędnych dram. fajnie było, ale już nie tak zabawnie. jakoś tak relacja ich bardziej mi siadła w 1 części. myślałam że dream będzie bardziej chłodna w stosunku do rhodesa a ona od początku chxiala do niego wrócić tylko się obrażała dla zasady
Przysięgam, że żadna książka nie rozjebała mnie tak jak ta. Ja się duszę łzami nie wiem co ze sobą zrobić. Historia o Bronksie i Artystach zgarnęła moje serce żeby potem rozpierdolić je na kawałki. Autorko lecz się bo ja płacze
3.25 ⭐️ nic wybitnego, ale było to dokładnie to, czego potrzebowałam po dużej ilości przeczytanej ostatnio fantastyki – luźny romans, bez większego wciągnięcia w fabułę. pierwszy tom czytałam dawno, ale byłam zaskoczona, że pamiętałam większość wątków i nie miałam problemu z odnalezieniem się w historii po takim czasie. bardzo podobał mi się bonus na samym końcu książki. myślę, że gdybym czytała to rok temu i tom po tomie, zalałabym się łzami.
ech minęło trochę czasu od skończenia historii o bronksie, dlatego stwierdziłam, że się rozpiszę, bo wow. kompletnie nie spodziewałam się, że te dwie dylogie tak do mnie trafią i nie będę mogła przestać o nich myśleć. randomowo przed egzaminem stwierdziłam, że zacznę lajsy, a już z dwa tygodnie temu skończyłam historię Rhodesa i Dream i oni po prostu porwali moje serce. w ich życiu było wiele przeszkód, które stały na drodze ich szczęściu, ale przecież najpiękniejsze historie miłosne nie są usłane różami, więc ich nie mogła taka być❤️🩹 kocham ich, kocham opowieść o bronksie, a ten dodatek? złamał mnie i do tej pory się nie pozbierałam.
tak jak pierwszy tom był całkiem spoko i nawet dobrze się na nim bawiłam, tutaj jest totalny regres.
mam dużo pytań do stylu pisania. tak jak we wcześniejszych książkach martyny był on przyjemny i umilający czytanie, tak tutaj to jakaś masakra. niektóre zdania byłam zmuszona czytać po kilka razy, bo były tak dziwnie skonstruowane. występuje też wiele błędów logicznych, chociażby to, że bohaterka w jednym akapicie ma na sobie bluzkę i sukienkę: „Zabiera rękę, na której opierał ciężar ciała, by położyć ją przy moim boku, i podwija moją bluzkę[…]– ściąga ze mnie sukienkę”. może to po prostu jakaś nowa moda, której nie rozumiem…
bohaterowie to kolejne nieporozumienie. po ich dawnych charakterach nie było ani śladu. dream wpadająca ze skrajności w skrajność, gdzie raz mówiła, że chce ruszyć do przodu i zostawić rhodesa za sobą, a później jednak stwierdziła, że najlepiej to by mu wbiegła w ramiona i by żyli długo i szczęśliwie wymęczyła mnie bardziej niż lekcja fizyki, co wydaje się niemożliwe. rhodes w tym tomie zachowuje się jak taki typowy chłop z tindera, który na twoją wiadomosc, że idziesz się myć, zapyta „ale tak beze mnie?”. większość rozmów bohaterów wygląda mniej więcej tak: „Trafił mi się stary, namolny idiota na kolejną godzinę podróży do Denver. – To traf na dłużej. Na całą resztę twojego życia, skarbie. – Przynudzasz – bąka. – Przynajmniej ze mną już zawsze łatwo będzie ci zasypiać.” ciągłe podkreślanie jego posady wielkiego, groźnego dyrektora oraz mówienie o jego wieku i idącej z tym w parze dojrzałości jest śmieszne w porównaniu do jego absurdalnych zachowań. przedmiotowe traktowanie dream(„– Będziesz na mój jebany użytek. Na okrągło.”) i nazywanie jej np. urocza zachcianka wzmagało we mnie ochotę popicia dzisiejszego obiadu domestosem. wybawieniem w tej nędzy były przezwiska, które rhodes wymyślał dla dream, gdyż po czasie zaczęły mnie one niemiłosiernie bawić. moimi faworytami są: „moja zadziorna muza”, „moje zdradliwe niewiniątko”, „apetyczne marzenie”(rhodes wymyślając coraz to bardziej finezyjne nazwy to ja podczas pisania rozprawki, szukając nowych synonimów XD)
na wattpadzie historia ta była jednotomówką i moim zdaniem ma to więcej racji bytu. cała te historie można by zamknąć w jednej książce, bez niepotrzebnych i naciąganych dramatów.
kolejny raz zawiodłam się na twórczości martyny, a szkoda, bo pierwszy tom był naprawdę przyjemny.
Że co? Że to niby koniec historii moich dzieciaków z bronxu??
Nie moge uwierzyć, że oficjalnie pożegnałam mojego gówniarza z plakatówkami i artystke. Oddałam ich historii całą moją dusze i oni dosłownie nią zawładneli. Kocham nawiązania do lajsów i to, jak bardzo ta historia ukazuje, że osoby z bronxu wcale nie muszą być okrutne. Kocham Rhodesa całym moim sercem i zastanawiam się czy takiego znajde w swoim życiu hahaha.
Ich historia nie była prosta i usłana różami, ale to właśnie w niej kocham - że nie jest to zwykła, prosta historia o miłości.
koniec dylogii artists. koniec opowieści o bronksie.
kocham rhodesa jeszcze bardziej, a towarzyszeniu mu podczas kiedy mial 6 lat oraz dobijał 40 było naprawdę przepiękna ale zarazem smutna przygodą. o jego postaci mogłabym rozmawiać godzinami bo został cudownie wykreowany!! a samo napięcie pomiędzy dream i rhodesem WOW🔥🔥 bonus totalnie zmiótł mnie z planszy.
3.5 ⭐ BOZE CO TA ZA ZAKOŃCZENIE TEN BONUS hmmm ciężko mi ocenić bo połowę czytałam w grudniu a teraz skończyłam ją, ogólnie brakowało mi więcej tych przepychanek i żartów między bohaterami