Jump to ratings and reviews
Rate this book

Światłoczułość

Rate this book
Historia, która domagała się, by ją opowiedzieć. Narrator, który czekał, aż zjawisz się, by jej wysłuchać. I ona. Dziewczyna, w której wszyscy się gubili, lecz on jeden się w niej odnalazł.

Światłoczułość to przejmująca podróż przez czas, od której nie sposób się oderwać, każdy kolejny zakręt jest bowiem jak zaproszenie do nowego świata, który chcemy zgłębić.

To opowieść o dziecięcej i dorosłej wrażliwości w obliczu największych okropieństw ludzkości, o sile wspomnień, które potrafią ukształtować całe życie. To także pean na cześć nie tylko literatury, ale także naszego prywatnego układania liter w słowa, a słów w zdania. Dla Jakuba Jarno mają one tę piękną właściwość, że potrafią przetrwać naszą pamięć i nas samych.

272 pages, Paperback

First published October 9, 2024

206 people are currently reading
5104 people want to read

About the author

Jakub Jarno

2 books52 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1,617 (53%)
4 stars
982 (32%)
3 stars
286 (9%)
2 stars
106 (3%)
1 star
46 (1%)
Displaying 1 - 30 of 644 reviews
Profile Image for Talkincloud.
298 reviews4,346 followers
October 11, 2024
Już nie oceniam książek gwiazdkami, ale jako że to pierwsza ocena tej powieści tutaj, muszę. To było coś przepięknego. Zakończenie mnie rozbroiło. Trafia do mojego tegorocznego TOP.
Profile Image for Johnson.
333 reviews61 followers
February 3, 2025
Literacka Chutzpah

Remunio jak Ty mnie zaimponowałeś w tej chwili!

Jak? Ano można wymyśleć książkę niemalże żywcem pod**baną z Malowanego Ptaka w podobnym, ba! Identycznym anturażu co powyższa, napisana toczka w toczkę Małeckim/Myśliwskim (same shit), przetykana scenariuszem serialu Unsere Mütter, Unsere Väter z dodatkami wskazującymi na pisarzy wyżej wskazanych, oczywiście tych żyjących. Do tego wklejamy różne formy i foremki, licząc na powszechny zachwyt recenzencki. Przenosimy się chwilami do Samych Swoich (początek!). Dokładamy nienawiść do własnego narodu i troszeczkę opluwania i wułala. W te pędy napiszą recenzenci jaki to światły i nieoczadziały, jaki oświecony i jak, uwaga moje ulubione, bawi się formą.

Czym się bawił popełniacz niniejszej powieści nie wiem, choć się domyślam. Być może i była to jakaś forma, nawet podejrzewam, w których momentach książki. Można też wkleić w powieść listów moc, mamy wtedy powieść epistolarną, choć z tym mam złe doświadczenia recenzenckie. A co gdyby wkleić powieść w powieści do tego? Przesada? Nie przesada! Ten pisarz jest człowiekiem renesansu, udźwignie. Szkatułkowość then, it is.

Jak zatem wyszedł Malowany Ptak autorstwa Remigiusza Morza vel.Jakuba Małeckiego, vel. Wiesława Myśliwskiego, vel. Jerzego Kosińskiego, pisarza incognito, z mądrościami typu memy z Coelho, pierwszego tego imienia?

Co najbardziej irytuje w tej powieści to jej pretensjonalny, ordynarnie "upośledzony" język. Szyk zdania tak mocno poprzestawiany, jakościowo umniejszany na siłę, gdzie widać, że postać ma bardzo dużo do powiedzenia, ale nie może, bo właśnie narrator odbiera jej słownictwo, skrzywia styl, rozpieprza gramatykę. Nie wiem czy to jest ta właśnie próba wbicia się na małomiasteczkowe wiejskie tony, ale efekt jest katastrofalny. Naprawdę trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby te cuda czytać bez zdenerwowania.

Fabularnie bez początku, bez porządku i bez konstrukcji świata wpadamy na wieś do młodego chłopaka, który wypasa kozy czy co to tam, któremu objawia się Rusałka zwana Żerką (a ja gdzieś już to słyszałem...), która mówi prawie nic, a jak mówi to tak żebyś nie zrozumiał. Miało być wyjaśnione później dlaczego. Nie zostało. Nagle Żerka i nasz bohater, młody chłopak, muszą uciekać bo idą źli oni. Kto? Nie wiadomo, Po prostu sobie chodzą i te wioski palą, ale kto nie wiadomo. Kiedy palą też nie wiadomo. A więc początkowo stawiam na Dziki Gon. Wprawdzie potem w powieści jawi się jaka wojna i kto gdzie idzie. Ale póki co. Zaraza! Zero informacji i weź się domyśl.

Ale! Wracamy na chwilę do studia zawisnąć nad formą. Postaci Żerki Mówiącej bezsensownymi zagadkami jak delficka Pytia i naszego Chłopca się rozdzielają. Gdyż rodzina i przyjaciele ratują tylko ją. Dlaczego? Nie wiadomo. Jest zatem taki pomysł, że nie czytaty i nie pisaty Żerka zaczyna korespondować z Naszym Wiktorem, czy jak mu tam było. Jak to się dzieje jak dziki gon na plecach? Ano jest listonosz Czesio co nim był przed wojną i niestrudzenie on te listy nosi. Bo tak, może ma dobre serce. No i te listy co nagle się autor zapomniał i są długości połowy smsa ten biedny Listonosz Czesław nosi przez zaspy między wieskami nawet jak nie ma co nosić, to nosi jedno ich zdanie. Bez adresu, podpisu no napisane zdanie zapałką czy czym niesie. Jest więc epistolarność. Płytka, o niczym, skupiająca się na deficytach poznawczo rozumowych dziewczyny, ale jest.

Dalej. Książka w książce to pomysł dość osobliwy jakby nie można było ciągnąć normalnej powieści. Zaczyna się, nawet Rem... Autor posilił się na symulację wstępniaka wydawniczego z datami. Szkoda, że bez konsekwencji. Pomysł mocno średni, zważywszy, że już mamy listy. Robi się niezły bałagan, można się zgubić co jest czym.

Ha! Ciekawostka. W książce to nawet Saturn jest. Jak Saturnin jaki. Jakby tytuł książki innego pisarza, jakby autor chciał zwrócić światło internetowych śledczych gdzie indziej.

Dalej znajdujemy się na etapie magicznej odnajdywanki się nawzajem naszych dzielnych dorastających bohaterów, gdyż mijają miesiące, a potem i lata. Wtem, Idiotka niby mara, znika, rozwiała się niczym para! Nie czytaty, nie pisaty dziewczyna skreśla piękne kronikarskie listy, oczywiście nadal ze z***anym szykiem zdania. Już nie potrzebuje zmieniania słów przez inne kucharki jak wcześniej przy robocie dla Niemca.

Nadal uderza redakcyjne pomieszanie z poplątaniem, Z jakiegoś powodu epistolarność tej powieści jest dalej bita, szkatułkowość także, gdzie o fakcie cała relacja jest listem pamiętnikiem, która książkę udaje. Zabieg na zabiegu, niczym Donatella Versace literatury. Tutaj czuć rękę najsłynniejszego polskiego pisarza kryminałów.

No ale skoro wojna i prawie Malowany Ptak to i makabry. Morderstwa są jakby wspomniane, ale ich nie czuć. Sceny gwałtu też wypadają blado, niezauważalnie. Przemoc jest ale bez polotu i finezji, nie jestem psycholem (choć zdarzają się zdania odrębne), ale tej emocji nie czuć. Książka jest pusta. Autor robi sobie z okrucieństwa wojny jaja. Bazuje na taniej emocji niczym programy reality show.

Do tych, którzy pisali, że Malowany Ptak to antypolski paszkwil, niech poczytają imć Jakuba Jarno. To jest dopiero gratka! Nie mogło zabraknąć sugestii, że Polska antysemityzmem stoi. I tak celem wybicia się na lewackie, aktualnie wysoko dziś stojące salony, ten homoidalny autor, nazwijmy go Legion (bo stylami jest nas wielu) podnosi kwestie krwiożerczej partyzantki AK, która z zapałem nie gorszym niźli Polski podziemnej duch, eksterminuje żydowskich uciekinierów i zabiera im jedzenie, a czasem dla zgrywu życie. Plus za samo bycie żydem urządza polowanko, a oprawcy nad biedną złapaną żydówką prowadzą o jej pochodzeniu dyskusje niczym z gangu Olsena. Tak złych dialogów nie ma nawet w filmie Zielona Granica. Och jak Cię panie Autorze teraz docenią! Polak to śmieć, kolaborant, ku*wa i złodziej. Ach gdyby to słyszeli. Nasze matki, Nasi ojcowie.

A potem przyszli dobrzy Rosjanie. Wyzwoliciele.

Jerzy Kosiński się w wannie przewraca.

A potem główny autor bohater narrator, filantrop i aktywista zostaje z oprawczynią swą z jednej z wiosek życiem związany. Co tam miłość Żerki, co go całą wojnę listami mniej lub bardziej wysłanymi szuka. Znowuż konsekwencja nie jest tutaj najmocniejszą strona warsztatu autora (klasyczny Remunio). Kiedy ostatecznie potem postaci te się znajdują, patrzą na siebie, sobie w oczy, ale nie. Nic. Zero zaskoku, Nie rozpoznają się bo nie. Natomiast reagują na słowo klucz niczym na safe word. Co znowuż skłania mnie ku teorii że AI napisało tę tą książkę, bo jak mawiał Patryk Vega, reżyser kina akcji tak dobry jak pisarz tej książki, AI nie rozumie ludzkich uczuć.

Małecki się psa z rozpaczy dogłaskać nie będzie mógł, bo nawet on nie potrafił tak sp****olić zakończenia swoich wiejskich opowieści, choć wiem, że próbował.

O zakończeniu tej książki rozwodzić się co, nie ma. Jest urwane, bez sensu, nawet jeśli chciałoby się zrobić "niedopowiedzenie" trzeba powiedzieć coś.

Wydawnictwo Literackie dobrze wszystko?

Mrugnij dwa razy.

31.01.2025 r.
Profile Image for Beata .
907 reviews1,391 followers
October 21, 2024
One of the best novels I have read this year. A splendid debut tackling the drama of war as seen through the eyes of young Polish teenagers, which makes the witnessed cruelty by adults even more drastic and palpable. Witek and Żarka's story moved me and will stay with me for a long time.
I hope this title wins Polish literary award Nike next year.
Profile Image for Olga Kowalska (WielkiBuk).
1,700 reviews2,903 followers
November 12, 2024
"Ona była i ja byłem, i szliśmy razem."

"Światłoczułość" to opowieść o miłości. O WSPOMNIENIU miłości. On po wielu latach wspomina czas z umiłowaną Żerką. Bez niej wszystko straciło ostrość, smak, sens. Ona była światłem. Ona była czułością. Trochę inna i ta inność dawała jej przewagę w jego sercu. Razem przeżyli najgorszy możliwy czas wojny. I po wojnie się znaleźli, żeby znowu się zagubić. A on wszystko opisał w swojej powieści "Migotanie" - i tę powieść poznajemy też.

"Światłoczułość" i "Migotanie" w "Światłoczułości" - skomplikowane? Nieee, to znany koncept książki w książce, w której znajdujesz odpowiedzi na rzeczywistość, odnajdujesz prawdę (albo to, co prawdą być może). Tym bardziej to proste, że narrator "Światłoczułości" poprzez swoją książkę "Migotanie" jest w stanie ubrać w słowa przeszłość. Oswoić traumy. Uporządkować bałagan wydarzeń. Dać sobie przestrzeń na wykreowanie samego siebie. W końcu - jak sam mówi - "pamięć rzadko go słucha".

"Nic tak nie uczy nas drugiego człowieka jak książki właśnie."

Tak, najważniejsza JEST opowieść. Bo ona nas trzyma przy życiu. Dopisane słowa. Konwersacje, które nigdy się nie odbyły. Portrety kanciaste, wystające z form. To jest właśnie pamięć. Jedna wielka opowieść, którą piszemy sobie sami.

"Światłoczułość" ma w sobie to COŚ, czego dawno nie było w naszej rodzimej literaturze pięknej. Może kiedyś, u Jakuba Małeckiego w "Dygocie"... Chodzi o pewną wrażliwość i Jakub Jarno tę wrażliwość ma. Jestem ciekawa jak z czasem się rozwinie.

Kto się stęsknił za taką właśnie literaturą - nie musi już szukać - "Światłoczułość" czeka.
Profile Image for Barbarzynka .
378 reviews1 follower
January 2, 2025
Znakomita książka.
Szkoda, że tajemnica autorstwa książki ujrzała światło dzienne, bo teraz sporo czytelników nie sięgnie w ogóle po tę książkę, a to naprawdę wielka strata.
Ktoś mógłby zarzucić, że jest pretensjonalna, ale nawet jeśli mądrzejsi ode mnie stwierdzą, że tak w rzeczywistości jest, to w ogóle mnie to nie obejdzie. Czytałam jak zahipnotyzowana. Piękne zdania, tnące precyzyjnie jak nóż. Spłakałam się.
Profile Image for Natalia Sypuła.
571 reviews354 followers
November 27, 2025
2.5
Teoretycznie to piękna powieść, niestety czułam w niej fałsz. Dla mnie to taki wykalkulowany konstrukt wokół pięknych zdań i trafiających uniwersalnie w serca cytatow. Nie tego szukam jednak w literaturze, dajcie mi prawdę... Na mój negatywny odbiór wpływa również szopka wokół twórcy, nie lubię takich zagrań. Kontekst "tajemniczego" autorstwa, strategie wydawnicze i treść obliczona na szantaż emocjonalny sprawiają, że czuję się manipulowana. A tego nie lubię.
Profile Image for Dzidronka .
85 reviews17 followers
March 26, 2025
Ksiazka, która tulisz do piersi zaraz po jej zakończeniu, żeby jeszcze na chwilę przedłużyć wspólną podróż. Piękna, pełna wspaniałych zdań i myśli trafiających prosto do serca, jedna z tych, do ktorych chciałabym w przyszłości wrócić.
Profile Image for shubiektywnie.
373 reviews397 followers
February 26, 2025
“Kto inny przysiadłby się nie do mnie, lecz do tęsknoty mojej?”
Profile Image for Book Reviews by Anita .
174 reviews1,381 followers
October 14, 2025
"Dobra książka to nie ta, którą pamiętasz, ale ta, którą wspominasz" - chyba tak to szło. No więc tej książki nie będę wspominać. Taka wydmuszka zbudowana wokół pięknych cytatów.
Profile Image for Victoria.
194 reviews4 followers
February 8, 2025
Nie jestem w stanie opisać co ta książka ze mną zrobiła
Profile Image for Ada Bartoszek.
27 reviews1 follower
October 29, 2024
Bardzo jestem niepewna w ocenie tej książki. Muszę przyznać, że byłam poruszona, ale jednocześnie zostałam z poczuciem, że gdzieś to już czytałam, że brakuje tej powieści oryginalności. Mam wrażenie, że Jarno zaczerpnął inspiracji od innych twórców, a szorstki, prosty i jednocześnie niekiedy poetycki styl już nie raz służył do opowiedzenia podobnych historii pełnych cierpienia. Czuję też niedosyt, poczucie, że bardzo raptownie się ta opowieść skończyła, za szybko chciała przejść do zgrabnej puenty i czegoś w niej przez to zabrakło.
Profile Image for Natalia.
76 reviews38 followers
January 4, 2025
błagam, nie porównujmy tego do Myśliwskiego
Profile Image for Magdalena (Lolek The Pug).
152 reviews12 followers
January 28, 2025
Czuję, że ktoś wymuszał na mnie emocje. No bo przecież o wojnie, o miłości i o tym, że ludzie ludziom. Niby wszystko tu się zgadza. Jednak prawdy nie znalazłam.
Profile Image for Marcin.
333 reviews80 followers
January 19, 2025
Czy Światłoczułość jest dobrą powieścią? Na tak zadane pytanie odpowiem przewrotnie: nie może być złą, bo pod względem warsztatu czuć, że mamy do czynienia z kimś (ktokolwiek ukrywa się pod pseudonimem Jakuba Jarno), kto wie, jak unikać mielizn narracyjnych i umiejętnie budować napięcie. Dlatego dawanie tej książce jednej gwiazdki tylko dlatego, że ponoć jej autorem jest Remigiusz Mróz uważam za mało poważne i z pewnością krzywdzące dla samej książki. W moich oczach jej główny problem leży w jej dydaktyczności. Zbyt wiele podaje się nam na tacy, przez co warstwa narracyjna szczelnie wypełnia wszystkie pęknięcia, które mogłaby zająć wyobraźnia czytelnicza. Tematycznie nie grzeszy również oryginalnością: mamy Historię przez duże H i jej ingerencję w ludzkie losy, młodzieńcze zauroczenie, doświadczenie utraty i mieszanie perspektyw narracyjnych. Wszystkie te elementy w połączeniu z doborem środków artystycznych czynią z tej powieści klasyczny wyciskacz łez i to tego rodzaju, że nawet najbardziej oporny czytelnik tudzież czytelniczka będzie musiał skapitulować wobec inwazji smutków i smuteczków, którymi ta proza jest przesiąknięta oraz melancholijnego tonu, którymi oddychają niemal wszystkie akapity. Opowiadanie o bohaterach z traumami w sercu może uśpić nieco czujność, lecz po lekturze muszę niestety uczciwie stwierdzić, że w Światłoczułości niemal wszystko podporządkowane jest zbyt łatwym wzruszeniom. W relacji Witka z Żerką sporo poczynań i słów jest ze sobą tak celowo zestawionych, aby trzymać czytającego (lub czytającą) w emocjonalnym klinczu. Zakończenie, które miało zmieść mnie z powierzchni ziemi nie było zdolne do wywołania tego efektu, gdyż parę pierwszych rozdziałów daje doświadczonemu czytelnikowi lub czytelniczce spore pole do przypuszczeń, jaki finał będzie miała ta powieść. Skoro wszystko w niej pracuje na efekt melodramatyczny, to i zakończenie musi być sentymentalnie ckliwe. Ostatecznie trudno jest orzec, czyj dramat jest najważniejszy, a jeśli celem było połączenie ich w specyficzną całość, ta całość nie oddziałuje już z dużą mocą, jak pojedyncze wątki. Kompozycyjnie Światłoczułość jest poprawna: z takim ładnie wyodrębnionym wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Na szczęście otwartym, by uniknąć wrażenia, że dydaktyzm wdziera się tutaj od pierwszej do ostatniej strony. Polski odpowiednik Eleny Ferrante in statu nascendi od pierwszego zdania narzuca pewne emocje i robi bardzo wiele, by ta książka była pod tym względem porażająca. Gdzieś między akapitami tej prozy skrywa się Oda do Ferdydurkistów „Jak nie wzrusza, jak właśnie że wzrusza”! Odkłada się ją z przeświadczeniem, że bardzo porusza. Obawiam się, że dwa tygodnie po lekturze trudno będzie powiedzieć, co dokładnie to wzruszenie wywołało.
Profile Image for Flo.
66 reviews66 followers
January 9, 2025
Nowy rok dopiero co się rozpoczął, a ja już mam swojego ulubieńca. Kłaniam się, Panie ̷M̷r̷o̷z̷i̷e̷ Jarno.
Profile Image for Justyna Sk.
375 reviews26 followers
December 30, 2024
Jakieś kwadratowe te zdania, nienaturalne, opowieść rwana, ślizgająca się po obrazie... Porównania do Myśliwskiego to świętokradztwo, do Małeckiego też obraza... To raczej nadęty pan Coelho i pseudointelektualny bełkot. Że też Wydawnictwo Literackie coś takiego wydało...
Profile Image for P42.
319 reviews1,685 followers
November 11, 2025
Mróz pisze Myśliwskiego, więc wychodzi Małecki... i w sumie jest dobrze.
Profile Image for korpetta.
205 reviews
January 3, 2025
Ok, no naprawdę nie jestem przekonana. Czy ta powieść oddziałowuje na emocje czytelniczki/czytelnika? Tak. Czy łatwo jest oddziaływać na emocje, pisząc o wojnie (po raz n-ty, no ile można?)? Również tak. Czy uważam, że autor poszedł na łatwiznę? Otóż tak.
Sposób narracji tak nie bardzo mi się podobał, przeplatanie rozmowy z listami i książką w książce - to moim zdaniem za łatwe. Jest faktycznie kilka cytatów, które sobie zapisałam, ale ameryka nie została tu odkryta. Było za to całkiem sporo boomerskich i sztampowych tekstów, autor chyba na siłę próbował być mądry.
Miałam dosyć tak po jednej trzeciej mniej więcej.
Profile Image for Oliwia (flea_book).
216 reviews9 followers
December 14, 2024
„Światłoczułość” jest kwintesencją tego, czego szukam w literaturze.

Najlepsza książka przeczytana w tym roku i jedna z najlepszych jakie kiedykolwiek miałam przyjemność czytać, w y b i t n a
Profile Image for Kacper.
55 reviews
January 23, 2025
Daję pięć, ale takie naciągane. Nie wiem, wyczuwam tutaj jakieś fałszywe nuty. Myśliwski, Małecki oraz "Sońka" i powstanie nam Jakub Jarno, trochę jakby stylizował pióro, aniżeli wylewał swe najszczersze wnętrze. Co nie zmienia faktu, że autor potrafi stylizować dobrze. Czasami aż za dobrze, jakby wpychał cytaty nostalgii i bajdurzenie Myśliwskiego do granic absurdu, i to na korzyść książki Jarno. Tylko ten pierwszy miał w tym stylu coś naturalnego, mniej filozoficznego, po prostu szczerego. A tu, historia skrojona pod emocje i to jeszcze takie doprawione okresem wojny. Każdy musiał coś poczuć i ja też poczułem, ale trochę mnie autor szantażował (skutecznie), abym na końcu miał takie mieszane uczucia.
Profile Image for Gosza.
90 reviews9 followers
June 25, 2025
No więc tak: książkę kupiłam w ciemno i na szybko, oceniłam po okładce, no a jak, później jeszcze wsparłam się wysokimi ocenami tutaj i LC. I co? A gówno, od początku mi coś nie grało z tą egzaltacją wylewającą się z każdego zdania, z tymi pseudozłotymi niby to egzystencjonalnymi myślami, że o dziurach fabularnych i braku logiki to nawet nie wspomnę. A potem poznałam prawdziwą tożsamość autora i wszystko stało się jasne!XD Dałam się podejść jak dziecior, bo cały szum z akcją marketingową mnie ominął.
Myślę, ze najlepiej sobie darować czytanie tego paszkwila, bo szkoda czasu i szkoda nerwów na to pierdolenie.
Profile Image for portihieri.
100 reviews13 followers
December 26, 2025
"Inności się nie nazywało, bo każdy był jakoś inny. Teraz trzeba każdą określić, opisać, włożyć do niej takich a takich ludzi, a obok kolejnych. niby takich samych, ale odmiennych."

Profile Image for książkacper.
29 reviews2 followers
March 6, 2025
Bardzo nie lubię być szantażowany, a zwłaszcza emocjonalnie. Ze względu na tematykę książki (opowieść o ludziach w czasie wojny, bo autor nie raczył uwzględnić tego w blurbie), naturalnie pojawia się wiele emocjonalnych sytuacji. Niestety, poza wywołaniem reakcji czytelnika, służą one do napędzania fabuły - nic z nich nie wynika, żadna myśl. Osobiście uważam, że jak już piszemy książkę „o wojnie” to lepiej żeby była ona narzędziem do pokazania okrucieństwa ludzi, a nie fabułą, ale niech będzie. W dodatku, gdyby mi nie było wielokrotnie zaznaczone, że wszystko dzieje się w trakcie wojny, to bym chyba nie uwierzył.

Żeby nie było, że autor nie przedstawia żadnych przemyśleń. Przedstawia, i to aż za dużo. Myślę, że średnio co dwie strony przedstawia się nam jakaś mądrość, która jak dla mnie totalnie nie odnosi się to opowiadanej historii. Wiele z nich przypominało posty smutnych dziewczyn z tumblr, w najlepszym przypadku były porównywalne do starych tekstów Taco (co w sumie jest komplementem).

Oczywiście, sama wojna nie jest tutaj głównym wątkiem, lecz tęsknota. Pierwsze strony książki przedstawiają poznanie się głównych bohaterów, aby w reszcie książki za sobą „tęsknić”. Pomimo wszelkich starań autora, między bohaterami jest mniej chemii niż w przypadku Anastasii i pana Grey’a. Totalnie nie potrafię uwierzyć w ich relacje, fan fiction robi tutaj lepszą robotę.
A szkoda, bo są to jedyne ładnie napisane zdania w książce.

Ogólnie akcja działa się z perspektywy dzieci. Widać subtelną różnicę między opisem sytuacji na bierząco a między retrospekcjami (już pisanymi przez dorosłych). To mi się akurat podobało. Uważam, że ciekawiej by było gdyby to nie były retrospekcje, ale już wtedy trochę zmieniamy fabułę.

Co do zdań, tak dziwnie jest to napisane. To chyba taki specjalny zabieg, żebyśmy lepiej rozróżniali 3 rodzaje narracji w książce. Fajny pomysł, ale momentami serio ciężko się to czytało. Miało być staropolsko, ale ten szyk zdań to jakoś nie gra.

W tej samej części książki co złote myśli autora, jest nam na bierząco tłumaczone co się wydarzyło i jak mamy się czuć. Chyba jako czytelnicy potrafimy sami to interpretować? Chyba, że nie zostało to dobrze napisane, to wtedy autor musi nam to tłumaczyć…

Samo zakończenie bardzo ładne i zdecydowanie najciekawsza część książki. Ale trochę mało ma wspólnego z poprzedzającymi stronami. Dla mnie to wyglądało tak, że autor miał to zakończenie docelowo w głowie i planował go użyć, kiedy skończą mu sie pomysły na resztę fabuły. Jakby miał limit słów w ejesu, ale musiał sobie zostawić bufor na podsumowanie.

„Ja to ci powiem”, że momentami to się czułem jakbym czytał scenariusz filmu Vegi. Być może jestem po prostu wyczulony na konkretny język, ale moja opinia wynika także ze sposobu przedstawienia konkretnych sytuacji, za którymi nic nie płynęło.
Profile Image for Moony Mon.
228 reviews24 followers
October 24, 2025
"Inny ja, który by usłyszał wtedy wołanie, tak samo nie mógłby przyłożyć kształtu swojego szczęścia do mojego obecnego. Nie ma co zatem próbować przesądzić, czyby mi było lepiej, czy gorzej. Czy to by się wydarzyło, czy tamto, a może jeszcze coś innego. Nie, nie mówię, żeby się godzić i znajdować jakąś odpowiedź, która człowieka ukoi. Mówię, że wręcz przeciwnie, najlepiej się oswoić z tymi sprzecznościami. Tylko one są czegokolwiek warte. (...)
Trzeba się godzić na takie rozbicie, na takie rozdarcie na dwa, jeśli chce się być człowiekiem, a nie tylko udawać, że się nim jest. Dysonans w duszy piękną ma melodię. Wyrugować go to jak zniszczyć instrument, na którym tworzy się muzykę naszego życia. Trzeba się uczyć na nim grać, wsłuchiwać w dźwięki, które wydaje. To z początku kakofonią się zdaje, w końcu zaczyna układać się w rytm, zyskiwać właściwe tempo, odpowiednie brzmienie. Trzeba tylko próbować, słuchać."

Wzięła mnie, połknęła i wypluła, ale niczego nie żałuję. Pięknie, intymnie napisana. Uderzająca. Miała takie momenty, że będę ją długo pamiętać.
Profile Image for Ignacy.
216 reviews3 followers
March 10, 2025
Trudna lektura, bo niektóre sceny zostaną ze mną na zawsze; piękna, bo mógłbym cytować ją bez końca.
Displaying 1 - 30 of 644 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.