Podobno zbrodnia doskonała nie istnieje. Ale czy na pewno?
W maleńkiej miejscowości na Podlasiu za sprawą zagadkowego samobójstwa odżywają wspomnienia o makabrycznym morderstwie dwojga dzieci, do którego doszło trzydzieści lat wcześniej. Śledczy są przekonani, że odpowiedzi na pytania dotyczące współczesnych wydarzeń należy szukać w przeszłości, szczególnie zaś interesują ich wspomnienia Janki Szawłowskiej, która w dzieciństwie przyjaźniła się z ofiarami. Szawła musi się zmierzyć z własnymi traumami i stawić czoła brutalnej prawdzie. Jej odkrycia w rodzinnej wsi okażą się niewyobrażalnym koszmarem.
Poznaj historię mrożącą krew w żyłach.
Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami mroczna opowieść o zbrodni bez kary, w której najbardziej winny okazuje się… wymiar sprawiedliwości.
Od dłuższego czasu wiele osób polecało mi twórczość Małgorzaty Starosty, a ja nieustannie obiecywałam sobie, że w końcu sięgnę po którąś z jej książek, mimo że autorka specjalizuje się głównie w komediach kryminalnych. I udało się. Małgorzata Starosta napisała powieść z gatunku, który należy do moich ulubionych – opartą na prawdziwych wydarzeniach.
Akcja rozgrywa się w niewielkiej miejscowości na Podlasiu, gdzie dochodzi do zagadkowego samobójstwa. W związku z tragiczną śmiercią mężczyzny budzą się wspomnienia o brutalnym morderstwie dwójki dzieci, które miało miejsce trzydzieści lat temu. Policjanci prowadzący śledztwo są przekonani, że odpowiedzi na pytania dotyczące przyczyn samobójstwa należy szukać w przeszłości. Kluczową postacią w ich dochodzeniu jest Janka Szawłowska, która przed laty była blisko związana z zamordowanymi dziećmi. Szałwa musi zmierzyć się nie tylko z własną traumą, ale także stawić czoła brutalnej prawdzie.
„Smugi” autorstwa Małgorzaty Starosty to mrożąca krew w żyłach opowieść, zainspirowana przerażającym wydarzeniem sprzed ponad 30 lat. Już sam fakt, że historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, zachęcił mnie do sięgnięcia po tę książkę. Cieszę się, że to właśnie „Smugi” były pierwszą powieścią autorki, którą miałam okazję odsłuchać. Małgorzata Starosta stworzyła niezwykle trudną, bolesną i przerażającą historię, która wciągnęła mnie od pierwszych minut. Słuchałam jej z ogromnym skupieniem, pełna ciekawości, do jakich wniosków dojdą śledczy. „Smugi” to powieść, w której autorka doskonale oddaje klimat małych miejscowości i wsi; dodatkowym atutem jest gwara, jaką posługują się mieszkańcy Podlasia, co sprawia, że podczas słuchania czujemy się jak uczestnicy przedstawionych wydarzeń. Jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno fabuły, jak i samego słuchowiska; efekty dźwiękowe są tak dobrze skonstruowane, że napięcie towarzyszyło mi przez cały czas. „Smugi” to emocjonująca i przejmująca opowieść, pełna mroku i zaskakujących zwrotów akcji, która poruszy najczulsze struny serca. Ta pełna bólu historia zakorzeni się w pamięci i nie pozwoli o sobie tak szybko zapomnieć. Zdecydowanie polecam!
Strasznie słaba książka. Słuchowisko zrealizowane poprawnie ale sama treść nie powala. Bohaterowie są jednowymiarowi, a takiego Kostka charakteryzuje tylko to, że jest przystojny. Zakończenie bardzo kiepskie, właściwie powoduje że cała książka nie ma sensu.
„Smugi” Małgorzaty Starosty to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, która prowadzi czytelnika przez gęstą sieć tajemnic, traum i nierozwiązanych spraw sprzed lat. To historia o zbrodni, która odcisnęła piętno na małej społeczności i rodzinie głównej bohaterki, a także o mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy, skrywającej sekrety, których nie sposób wymazać z pamięci.
Miałam okazję odbierać tę opowieść w sposób szczególny dzięki wyjątkowej superprodukcji audio, której klimat oddała wyrazista i przejmująca interpretacja między innymi Anny Szymańczyk, Artura Dziurmana, Pauliny Holtz i Filipa Kosiora oraz skomponowana specjalnie dla niej muzyka. Jej mroczny i nostalgiczny klimat został oddany tak niesamowicie dojmująco, że ciarki co rusz przebiegały mi po plecach.
Trudno pogodzić się z faktem, że prawo i sprawiedliwość nie zawsze idą ze sobą w parze, że nie zawsze udaje się wskazać winnego i postawić mu zarzuty. Trudno też zachować bezstronność i nie narzucać własnych ocen czy interpretacji. Autorce jednak udało się to perfekcyjnie. Przedstawiając wydarzenia zarówno sprzed trzydziestu lat, jak i bieżące w sposób neutralny pozostawia nam przestrzeń do własnych refleksji.
Bardzo dobrze zrealizowane słuchowisko. Czystą przyjemnością było zasłuchiwanie się w interpretacjach lektorów i wszystkich efektach. Sama historia też była całkiem wciągająca, chociaż trudno oddzielić jej ocenę od dźwiękowej wersji.
książka bardzo długa, a bardzo nudna; nic z niej nie wynika, nie przynosi też żadnej rozrywki z czytania, o ile przy obranej tematyce można w ogóle o takiej mówić
kiepsko poprowadzona fabuła, przede wszystkim brak w niej akcji i dynamiki - wszystkie wydarzenia dzieją się za sprawą opowiadań, wspomnień, retrospekcji, a w czasie teraźniejszym bohaterowie tylko siedzą, jedzą i czasami przechodzą w trzy różne miejsca, nic poza tym
bardzo irytująca główna bohaterka, pozostałe postaci też raczej denerwujące; jedynie Antoni i Kostek jako tako się bronią, ale to też mocno naciągane
plusem na pewno jest klimat historii, przedstawienie obrazu Podlasia, małej wsi, zamkniętej społeczności - całościowo zbudowano naprawdę dobre, ciekawe tło dla rozczarowującej historii
kwestią, dzięki której w ogóle przesłuchałam to do końca, jest bardzo dobrze zrealizowane słuchowisko ze świetnymi aktorami/lektorami. bardzo dobrze się go słuchało
Historia opisana z 2 a nawet 3 punktów widzenia. Niektóre aspekty są znane jednej postaci, ale niekoniecznie powiedziane innej. Jednocześnie części te pozwalają na odkrywanie stopniowo, a nie posiadanie rozwiązania przedtem. Bardzo lubiany przeze mnie motyw zbrodni sprzed lat. Ale sama książka ciekawa lecz nie jest to zachwycające. Ciekawie wplecione podlaskie powiedzonka, albo nawet takie wiejskie z innego pokolenia. Bardzo fajny zabieg dla mnie, nadający starszym bohaterom autentyczności. Niekoniecznie sympatyzuje się głównymi postaciami. Wychodzi z nich lekka wulgarnosc i trochę takie myślenie,że mi ciężko.
„Smugi” Małgorzata Starosta SUPERPRODUKCJA… Smugi to łąki na Podlasiu po których biegają dzieciaki, bawią się na nich, przeżywają radości i smutki. Na smugach dzieci czują się bezpieczne, bo to ich miejsce. Tak było trzydzieści lat temu. Teraz to miejsce kojarzone jest z tragedią rodziny Radziejewskich. Po latach stare, niewyjaśnione historie powrócą po tym jak Marian Radziejewski popełni samobójstwo, a w jego kieszeni policjanci znajdą kartkę z imieniem i nazwiskiem siostrzenicy. Janka Szawłowska, bo to właśnie ona jest tą siostrzenicą, będzie musiała udowodnić, że ze śmiercią wuja nie ma nic wspólnego. Droga do tego będzie jednak kręta i sięgnie wydarzeń sprzed wielu lat. „Smugi” to książka inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i jest to tylko inspiracja, a nie odzwierciedlenie ówczesnych wydarzeń. Małgorzata Starosta wciąga nas w historię owianą wielką rodzinną tajemnicą, w której nic nie jest wiadome, nikt nie jest wolny od podejrzeń. Wydawało mi się, że z tej historii można wyciągnąć więcej emocji, zwrotów akcji i zaskoczeń. Kręcimy się cały czas wokół nierozwiązanej sprawy, pojawiają się nowe fakty, ale trudno mi je było ze sobą połączyć. Było ciekawie, ale nie do końca ta historia do mnie przemówiła. Może nie dosłyszałam, ale nie wiem dlaczego dane Janki znalazly sie w kieszeni jej wuja i zakończenie też według mnie pozostawia wiele do życzenia. Wiem, że nie każda sprawa zostaje rozwiązana, ale tu zabrakło mi jakiegoś podsumowania, przysłowiowego "spięcia klamrą. Za to forma superprodukcji bardzo przypadła mi do gustu, podkład muzyczny nie zagłuszał głosu aktorów, a oni sami dość dobrze budowali napięcie. Polecam w odsłuchu.
Mam wrażenie, że w formie audiobooka byłaby ona przyjemniejsza w odbiorze. Nie jest to moja ulubiona forma kryminału, bo mamy tu mało porywających zwrotów akcji, a bardzo dużo rozmów. W sumie to są tu same rozmowy: przesłuchania na komendzie obecne i z przeszłości, rozmowy w barze i w domu, które mają być nieoficjalnymi przesłuchaniami. Nikogo nie polubiłam, nie zżyłam się z bohaterami. Zakończenie mnie zawiodło, bo w sumie nic z niego nie wynika.
Od początku historia wydawała się wielką niewiadomą z racji samego tytułu. Ta zagadka wyjaśnia się dość szybko jednak rozwiązanie sprawy sprzed 30 lat dostaniemy niemal dosłownie na sam koniec. A może nie wyjaśnia się wcale? Autorka do prawdziwych wydarzeń stworzyła tak misternie utkaną fikcje literacką o której cały czas nie moge przestać myśleć! Uwielbiam to uczucie po skończeniu książki gdy wciąż myślami jestem pośród bohaterów i chce wiedzieć więcej niż oni a jednak jest to niemożliwe.
Jak sama okładka wskazuje to opowieść o zbrodni bez kary i choć ta fraza wydaje się pusta to nabierze sensu dopiero po przeczytaniu całości. Choć to zaledwie kilka dni śledźtwa fabuła nie jest ani rozwleczona ani pośpieszna. Wszystko dzieje się w idealnym tempie a Kostek powoli odkrywa różne karty przedawnionej historii. Części dowiadujemy się z nim, niektóre odkrył już sam a pewne raczej nie zostaną odkryte nigdy.
Mnóstwo tu duchów przeszłości, dawnych naleciałości, obrazu starego systemu i skorumponowania lecz jednocześnie mamy świetny portret psychologiczny głównej bohaterki Janki i obraz traumy zarówno rodzinnej, dziecięcej jak i społecznej bo wydarzenie to wstrząsa Krzyżajnami. Bardzo obrazowo przedstawiono jak takie rzeczy wpływają na małe miejsowości i jakie mają konsekwencje, nawet po wielu latach…
Przyznaje, że to ten typ recenzji w której im mniej powiem tym lepiej bo każde jedno nieopatrznie wypowiedziane zdanie może być spojlerem🫢. Autorka w podsumowaniu mówi, że puente „włożyła w usta bohaterki”. Ja widze tu jeszcze jedną konkluzje ale wyjawienie jej również mogłoby być uznane za zdradzanie rozwiązania dlatego polecam poznać je samemu😉. I wtedy tylko poznacie rozwiązanie…
Nie czuć tu grozy, żarty głównej bohaterki z przyjaciółką sprawiają, że fabuła jest lekka, prawie komediowa. Akcja bardzo statyczna, właściwie to jej brak. Rozwiązanie zagadki to przydługi dialog głównej bohaterki z ojcem i kuzynem praktycznie w dwóch miejscowościach. Spotykają się i rozmawiają. Osoba, która przeprowadziła całe śledztwo, obecna w szczątkowych ilościach. Raczej rozczarowująca fabuła, której początek nawet nieźle się zapowiadał. Szkoda zmarnowanego potencjału.
W podlaskiej wsi dochodzi do zagadkowego samobójstwa, które ożywia wspomnienie o dziwnej zbrodni sprzed 30 lat. Ofiary były dziećmi, a tajemnica ich śmierci nigdy nie została przekonująco wyjaśniona. Trochę creepy, że wszyscy w tej powieści są jakoś ze sobą spokrewnieni – główna bohaterka jest kuzynką dwojga policjantów z lokalnej jednostki. Ale fabuła OK. Do szału doprowadzał mnie audiobook, który jest superprodukcją, co oznacza, że ma funkcję edukacyjną i przybliża nam jak dzwoni telefon, szumi wiatr, czy warczy silnik samochodu. Tutaj polecam samodzielne czytanie, chyba, że lubicie, jak lektorów zagłuszają bezsensowne dźwięki.
2,5/5⭐ Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ jest na motywach zbrodni, która wydarzyła się w miejscowości obok mojej. Moja wieś jest nawet tu wspomniana. Pamiętam, gdy w czasach podstawówki i gimnazjum nieraz wracałam od znajomych z wsi, z której pochodziły zamordowane dzieci i przechodziłam/przejeżdżałam obok lasu w którym to się stało. Zawsze miałam strach, jechałam czy szłam o wiele szybciej. Potem pamiętam, jak zbliżało się przedawnienie sprawy, i Archiwum X znów to ruszyło. Było nawet zatrzymanie potencjalnego sprawcy. Chciałam więc przeczytać, jak ktoś przedstawi całą sytuację, mimo że z częścią fikcyjnych wydarzeń. Niestety mogę powiedzieć, że się zawiodłam. Książka jest podzielona na trzy części wg perspektyw. Pierwsza z perspektywy Janki, potem jej ojca - byłego policjanta i znów Janki. Pierwsza część była chyba najgorsza, potem się całkiem wciągnęłam, ale i tak wyłapywałam trochę absurdów. Niemniej najwięcej zarzutów mam do tej pierwszej części, ale przedstawię je zbiorczo. Książka na siłę pisana jest luzackim językiem. Na siłę jest również wpychana gwara. Wg opisu na skrzydełku autorka jest "zakochana w Podlasiu", ale chyba nieszczególnie za wiele wie na jego temat. W książce wciska gwarę każdej możliwej osobie ze wsi, co uważam, że jest trochę krzywdzące. Albo gdy bohaterka mówi do swojej kuzynki w niemal tym samym wieku "może chce coś do picia?", no way, tak mówiono 50 lat temu, np do rodziców, nie "czego się napijesz mamo" tylko "czego się mama napije", albo starsi między sobą, na pewno teraz nikt w wieku 40 lat tak do siebie nie mówi. Może jakieś pojedyncze wyjątki. Tak samo, nie zaprzeczam, że nadużywamy "dla", ale tutaj było to wciskane aż na siłę, na codzień jako osoba, która faktycznie tego nadużywa, nie zwraca na to uwagi, ale tutaj było to tak podkreślane, że aż bolało mnie w oczy i miałam takie "zaraz, ale nawet my w takim zwrocie nie użyjemy 'dla'". Dodatkowo autorka używa słowa "stryjeczna siostra" najwidoczniej nie wiedząc, do kogo taki termin się odnosi. "Stryjecznymi" można nazwać dzieci brata taty, tutaj było to użyte w kontekście dzieci brata mamy. Uważam, że gdy chcemy użyć jakiś zwrot, przydałoby się doinformować kiedy można go użyć. Nie rozumiem też jakiejś sugestii flirtu między Janką a Kostkiem, oni są kuzynostwem, więc wtf? Plus ona chciała go pocałować. Jeszcze komentarz przyjaciółki Janki, że to daleka rodzina więc prawie jak nie rodzina?? A w przeszłości ponoć nawet ich rodzice chcieli ich wyswatać. Like wtf, disgusting. Zwłaszcza, że jeśli dobrze zrozumiałam to albo oni byli dla siebie ciotecznymi, albo ich rodzice. Nawet w przypadku rodziców, to i tak nie jest to aż tak daleka rodzina. Odnosząc się już do całości, to opowieść posiada dużo niespójności. Na przykład jest powiedziane, że rodzice zamordowanych dzieci przeprowadzili się do miasta, potem jest informacja o przeprowadzeniu się do innej wsi. Jakby autorka pisała to w dużych odstępach i sama nie pamiętała szczegółów. Dodatkowo Kostek bywał momentami tak denerwujący, że miałam ochotę mówić, żeby się w końcu zamknął. Był taki co to nie on, on wie wszystko, wie najlepiej itd. Książka pozostawia otwarte zakończenie, ocenę tego, kto jest sprawcą autorka zostawia czytelnikowi. Identycznie jak w prawdziwej wersji tej zbrodni - nie znamy mordercy i raczej już nigdy nie dowiemy się, kto nim był.
Książka przedstawia niewyjaśnioną sprawę sprzed lat. Wraz z główną bohaterką przemieszczamy się do małej wioski na Podlasiu, gdzie stare wspomnienia budzą różne emocje w Jance Szawłowskiej.
Wraz z Szawłą wracamy do bolesnych wspomnień zamordowania jej przyjaciółki sprzed lat oraz brata.
Kuzyn Janki prowadzi również sprawę samobójstwa, które sprowadziło Jankę do rodzinnego miasta.
Samobójstwo i mniemane powiązania Janki z ofiarą miały przybliżyć wszystkich do prawy, co tak naprawdę stało się z dziećmi trzydzieści lat wcześniej.
Jednak czy napewno uda się rozwiązać sprawę samobójstwa jak i tragedii sprzed lat?
Cóż, przekonaj się sam/a.
Autorka podkreśla, iż książka to fikcja fabularna, więc pamiętajcie, że to co działo się w książce może nie do końca odzwierciedlać to, co stało się naprawdę.
Jednak książka jest fantastyczna, więc naprawdę warto przeczytać!
Bardzo dobrze zrobione słuchowisko, nabudowane napięcie, jednak kompletnie rozczarowująca końcówka. A szkoda, bo historia miała naprawdę duży potencjał.
Pod hasłem „superprodukcja” z pewnością warto zwrócić uwagę na nowość Małgosi Starosty – „Smugi”. Nie przesadzam, a po sprawdzeniu tej książki potwierdzicie, że mam rację. Uwielbiam takie produkcje, ponieważ zespół lektorów, dźwięki otoczenia oraz dzięki codziennego życia potrafią przenieść czytelnika w świat książki. Wiele razy (tak, i tym razem) tak się wciągnęłam w akcję, że zaczęłam na głos komentować poszczególne sceny, jakby to był film. Wyobraźcie sobie moment zdrady, obserwowany przez jednego z małżonków – i nagle: „O (tutaj pada brzydkie słowo) jego mać!!! !” Rozumiecie? :D Kolejnym plusem tej książki jest fakt, że jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, co nadaje jej realizmu, klimatu i dreszczyku emocji, ale to sami odczujecie na własnej skórze. Ktoś mógłby pomyśleć, że w dużych miastach kryje się więcej tajemnic niewyjaśnionych zabójstw, ale co, jeśli powiem, że to w małych miasteczkach i wsiach dzieje się najwięcej?! Zapraszam was do maleńkiej miejscowości na Podlasiu, gdzie dochodzi do zbrodni. To nie pierwsza taka sprawa – trzydzieści lat wcześniej miało miejsce makabryczne morderstwo, ale szczegóły zostawiam dla was. Jeśli jesteś lub byłaś mieszkańcem tego miasteczka i znałaś się ze wszystkimi dziećmi w okolicy, to zabójstwo jednego z nich może ogromnie wpłynąć na psychikę dorosłego, a co dopiero na dziecko. Temat morderstwa rówieśnika przez inną osobę w podobnym wieku jest mi osobiście bardzo bliski i odczuwalny. Gdy morderca wychodzi na wolność po odsiedzeniu kary, wyobraź sobie życie w takim miasteczku, a już nie wspomnę o małej wsi. Nagle dobrze znane okolice, drogi, lasy i zaułki stają się pułapką, w której może czaić się zło. Ktoś zabił, ale co z mordercą??! No właśnie, co z nim? Na Podlasiu nie może być spokojnie. Kto zna prawdę? Kto kogo kryje? A może to tylko zbieg okoliczności lub nieszczęśliwy wypadek? Janka Szawłowska, zwana Szawłą, wraz z ojcem i kuzynem, przeżyją niezłą przygodę, próbując rozwikłać zagadkę i odkryć tajemnice. Wyobraźcie sobie ścianę pełną poszlak połączonych czerwoną nicią – coś łączy kogoś, ale to jak ogromny pająk z nici, który wymaga niezwykłej cierpliwości, aby został rozplatany i ponownie połączony w odpowiednich punktach. Nie myślcie, że rozwiążecie tę zagadkę w trzy rozdziały, bo ostatnie strony sprawią, że szczęka wam opadnie, gdyż autorka wystrychnięcie was na dudka. Aby zobrazować dźwięk, jaki w tym momencie usłyszycie, to dźwięk bata (słyszycie to? :p). Opisów książki jest mnóstwo, więc zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z nim. Gratuluję Małgosi oraz całemu wydawnictwu Labreto i lektorom za tę megaprodukcję. Proszę o więcej, a także chciałabym wrócić do Szawły, tym razem w innych okolicznościach przyrody :p
"super produkcja" bo czyta wiecej niz jeden lektor? no serio? takie czytanie z podzialem na role robilo sie w podstawowce, spodziewalem sie jakiegos rozmachu (montazu, dogrania efektow otoczenia, podkladu muzycznego itp), a przede wszystkim lepszej historii
ta niestety jest srednia, kolejny kryminal do zapomnienia