Niewiele można zmienić, gdy twój los już dawno został przypieczętowany.
Zagadka rozwiązana. I co dalej? Czy jeśli dotknie się dna, to następnym krokiem jest odbicie się od niego? A może da się upaść jeszcze niżej?
Haelyn znalazła się w centrum chaosu wywołanego przez osobę, której nikt by o to nie podejrzewał.
Rion stara się odciągać jej myśli od traumatycznych wspomnień, lecz nawet on nie jest w stanie zmienić przeszłości, a co za tym idzie – sprawić, by dziewczyna żyła bez lęku.
James kolejny raz bawi się w bohatera. Czy ponownie zdoła uratować przyjaciół?
A co, jeśli sam polegnie?
Miałem do ciebie przyjść, jeśli znów będę chciał się poddać.
Miałam do tej ogromne oczekiwania , I się nie zawiodłam 🤝🏻. Styl pisania Oli jest bardzo I to na prawdę bardzo komfortowy I lekki co sprawiało że przez książkę płynęłam mimo ilości jej stron -(jest to niezła cegła nie powiem hahah). Ja się poryczałam na samej dedykacji a co dopiero na tych wszystkich stronach , wrócenie do moich jaskółek było dla mnie bardzo dużym szczęściem,kocham tą historie ponad wszystko ,skradła ona moje calutkiej serce i całą duszę, poprostu przepadłam dla trylogii ,,Swallow"❤️🩹. I niewiarygodnie dużym plusem w tej histori była ilość perspektyw czyli mogliśmy przeczytac co czuje : Minnie , James ,Rion i Haylyn. Powiem tylko tyle. Totalnie przepadłam dla tej dwójki czyli James i Milley ( minnie ). Naprawdę nie czytałam nigdy o tak uroczej parze , a wspomnę tutaj o Jamesie który pragnął by Miley mu wybaczyła więc przyjechał do niej na białym koniu z bukietem czerwonych ròż bo była by to jej wymarzona randka <33🫶🏼 (Aaaaa to jest takie słodkie:)))))]. Kocham ich relacje całą sobą, a przyjaźń Haylyn I Minnie jest prawdziwą przyjaźnią, którąsama chciałabym kiedyś przeżyć, wspierały się w trudnych chwilach i poprostu przy sobie były gdy było im ciężko.Ten tom jest moim ulubieńcem zdecydowanie. Żarty w tej książce totalnie mnie pokonały, ja się wręcz śmiałam do książki!🫠 I muszę tu wspomnieć o jednej bardzo ważnej dla mnie postaci pobocznej czyli Branie !!! Kocham gościa życzę mu powodzenia w dalszym życiu i by wreszcie znalazł ta jedyna hahshbs. Teraz się rozpisze na temat relacji Haylyn I Riona którą była tak Bardzo niesamowita że nie wiem jak to ubrać w słowa, ale zauważyłam że w tej historii główna bohaterka bardzo dużo stara się dla swojej miłości nie tylko chłopak co jest dość niespotykane w innych ksiazkach które czytam, ale uważam że w "związkach " powinny się starać dwie osoby ,I dlatego swallow jest moją ulubioną książka!!!💓 Ich wsparcie doprowadzało mnie do płaczu bardzo wiele razy ,oni byli naprawdę bardzo bardzo słodcy, widać było gołym okiem że jest to prawdziwa miłość. Nigdy nie płakałam na całej książce tak jak na tej , doprowadziłqa mnie ona do płaczu co jakieś 5 stron - ale to właśnie w tej trylogi kocham, nieważne jak na niej cierpiałam hahha i tak będzie moją ulubioną <3 Zdecydowanie nie jestem gotowa na zakończenie tej histori ,niedawno czytałam jak Haylyn kopała śmietniki z Rionem ,a teraz się z nimi żegnam...🥹 Wiem tyle że miłość nie przychodzi ot tak trzeba się wspierać,troszczyć sprawiać by druga osoba się uśmiechała i tego właśnie nauczyła mnie ta książka,że ,,Nadzieja na lepsze jutro" jeszcze jest. Ta trylogia nauczyła mnie bardzo dużo i jestem także bardzo bardzo wdzięczna Autorce że napisała tak piękna książkę z której się wiele nauczyłam i także że znalazłam w niej nadzieje i swój mały dom 😭💓 Dziękuję Ci bardzo ❤️🩹 Podsumowując właśnie skończyłam historie jaskółek i już za nimi tęsknię ale one na zawsze pozostają w moim sercu które jest całe ich,kocham tą historie I nigdy o niej nie zapomne 🥹🫶🏼.
750 stron i o 500 za dużo. Im sorry, lubie tych bohaterow, ale jak juz skończyłam czytać jakis rozdzial i potem musialam czytac go ponownie tylko z perspektywy innego bohatera no to pls… sam epilog i dodatkowe rozdziały mialy ponad 100 stron. Rozumiem fanow tej trylogii bo sama bardzo lubię dwa pierwsze tomy, ale to już było too much, nameczylam sie strasznie
Zazdroszczę wszystkim, którzy mają trylogię Swallow przed sobą - nawet nie wiecie jaki super etap jeszcze przed wami. Chcecie mi powiedzieć, że mam się pożegnać z historią moich Jaskółek? Nadal nie dowierzam i nie chcę w to wierzyć, że przyszedł czas pożegnać się z moimi ulubionymi bohaterami. Jedna z moich ukochanych serii, nisamowicie wciągająca, wartościowa i ciepła. KOOCHAM TO MUSICIE PO TO SIĘGNĄĆ!!!❤️
Nie wiem, jak opisać tę książkę – jest po prostu genialna! Myślałem, że nic nie przebije drugiego tomu i wątku kryminalnego, który się w nim pojawił, ale ten tom bije wszystko na głowę. Zaskakujące zwroty akcji, głębokie emocje i niezapomniane zakończenie. Ta trylogia nauczyła mnie bardzo ważnej rzeczy: że nadzieja jest matką głupich, że umiera ostatnia, oraz że należy nieustannie walczyć o lepsze jutro.
Ta trylogia to idealny przykład na to, że lepsze jutro zawsze nadejdzie. 🥹 Nie mogę uwierzyć, że to już koniec... 💔 Zdecydowanie nie jestem jeszcze gotowa, aby pożegnać się z moimi jaskółkami. 💔😭 Napewno będe do nich wracać, ta historia stała się moim domem! Czytajcie trylogię Swallow!
Są różne rodzaje książek. Są różne gatunki książek. Różne rodzaje i różne gatunki mają wywołać w nas różne emocje. Trylogia "swallow" zdecydowanie wywołała we mnie zupełnie inne emocje niż się spodziewałam.
Pierwszą część mogłabym spokojnie nazwać romansem z ciemnym bohaterem, który jest niedostępny. W tej części widziałam romantyzowanie choroby, jaką jest depresja i to mnie przeraziło. Tajemniczość okazała się nie jakąś tam aurą tylko ciężkim przypadkiem, który, chociaż był opisany bardzo dobrze, to moim zdaniem nie powinien aż tak "romantycznie" opisany.
W drugiej części przeżywałam kalejdoskop emocji tak duży, że nie mogłam wytrzymać. Perspektywa każdej postaci pomagała mi zrozumieć co bohaterowie mają w głowach a końcówka mnie zniszczyła.
Trzecia część była ciężka. Ilość stron nie jest wyzwaniem, ale to, co się działo... Te budujące się napięcie, które było przerywane słodkimi chwilami i radością. Takie zabiegi powodowały, że wszystko jeszcze bardziej wchodziło mi głowę, zwłaszcza gdy coś się działo. Końcówka samej książki mnie zniszczyła i gdyby skończyło się to normalnie to musiałabym to rozchodzić albo miałabym zastój. Mam wrażenie, że epilogów było za dużo, za dużo wtrąceń już na koniec. Czemu autorka nie zrobiła tych wydarzeń chronologicznie? Nie mam pojęcia, ale uważam, że gdybym przeżywała to co się stało dłużej to sama końcówka przyprawiłaby mnie o płacz a nie zmieszanie. Bo tak się czułam na koniec. Zmieszana. Zamiast uciąć i dać mi pole do wyobraźni, do przeżywania wszystkiego kilka dni w głowie to autorka zamknęła wszystkie wątki dając mi pełną historię ale jednocześnie zabierając mi też trochę zabawy z rozmyślania o tym wszystkim.
Ogólnie polecam, jeśli jesteście w dobrym miejscu w życiu. Pół roku temu bym po to nie sięgnęła, bo czułabym się przytłoczona, teraz było dobrze.
Całą serię, mimo upadków, różnych perspektyw tych samych sytuacji (co już od trzeciej częściej było bezsensowne i to przewijałam) i romantyzowania depresji oceniłabym na 4/5.
Mam kilka uwag (np.: czy tylko mnie wnerwiało mówienie tytułu w fabule? Miałam wrażenie, że każdy rozdział kończy się słowami o nadziei i nie powiem miałam już tego dosyć), jednak ogólnie to podobała mi się ta seria.
Zaskoczeń było sporo, najwięcej w tej części, podobało mi się zakończenie (ilość epilogów mnie zdziwiła, ale cieszę się, że były one np. 2 lata później itp.) ;)
Z chęcią przeczytam dodatek i nie ukrywam, że liczę na sequel tej serii z ich dziećmi :)
seria: 4/5 tom: 4.5/5
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pokochałam tę trylogię. Panuje w niej świetna relacja między bohaterami, ta przyjaźń, troska, emocje, naprawdę z ogromnym zainteresowaniem śledzi sie losy bohaterów i to ich „codzienne życie” się nie nudzi. Zwrot akcji w tej części mnie zaskoczył bo nie spodziewalam się takich wydarzeń. Mnóstwo emocji wywołała we mnie ta trylogia zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych ale też bardzo trafiła w mój humor a nawet uroniłam kilka łez. No generalnie bardzo wzruszającą seria, pokazująca piękne relacje i to że zawsze w życiu warto mieć nadzieję
Zagadka rozwiązana, kłamstwo, które zatajane od wielu lat, w końcu wychodzi na jaw, niosąc ze sobą spustoszenie. Świat Healyn wali się do tego stopnia, że dziewczyna sięga dna. Jej życie zmienia się w ciągły lęk nie tylko o jej życie, ale i o swoich bliskich. Rion, stara się być dla niej oparciem, lecz sam nie radzi sobie z nową rzeczywistością. Gdy myślą, że już gorzej być nie może… los staje na ich drodze z kolejnym ciosem prosto w serce.
To już ostatni tom trylogii Swallow i tak bardzo nie chcę kończyć tej pięknej, ale i jakże bolesnej historii. Czytając ją przeżywałam istny rollercoaster emocjonalny, serio. W tej książce dzieje się tyle, że czasem musiałam się zatrzymać i odetchnąć. W „Swallow. Nadzieja na lepsze jutro” jest pełno kłamstw, sekretów, co prowadzi do niesamowitych zwrotów akcji. Aczkolwiek znajdziecie w niej również nadzieję, wsparcie i miłość. Bo tego nas właśnie ta historia uczy.
Nadzieja- mimo chwil zwątpień i myśli aby się poddać, ona zawsze jest przy bohaterach w postaci bliskich osób, którzy przelewają ogromne pokłady wsparcia. Miłość- to uczucie, które ratuje bohaterów, stale podtrzymując ich zdruzgotane dusze.
W tej części poznajemy również perspektywę Jamesa i Miley, co niesamowicie mnie cieszy, ponieważ bardzo chciałam ich poznać bliżej. Mimo tragicznych w skutkach wyborów, James pokazał ogromną siłę i wytrwałość. To jak bardzo starał się odbudować zaufanie dziewczyny jest wręcz rzadko spotykane w prawdziwym życiu.
No właśnie- prawdziwa. Będę powtarzać to tysiące razy, że ta historia jest niesamowicie PRAWDZIWA i realistyczna, ponieważ nie znajdziecie w niej wyidealizowanego świata. Tylko i wyłącznie czysta, brutalna rzeczywistość.
Jeżeli ciekawią was dalsze losy przyjaciół z Detroit, sięgnięcie po „Swallow. Nadzieja na lepsze jutro”. A jeżeli jeszcze nie zaczęliście tej trylogii, to kochani nie ma na co czekać. Czytajcie!!! Polecam z całego serduszka.
Tak uwielbiam ten świat i przygody tej czwórki bohaterów, że nie wiem, czy uda mi się znaleźć odpowiednie słowa...
Ten. Ten ostatni tom, to istna bomba emocjonalna i wir wydarzeń. A cała trylogia? To rollercoaster. Dzieje się tu tak wiele...
Osobiście uwielbiam tom pierwszy, ponieważ to on mnie wciągnął w ten świat. Tom drugi mnie powalił na łopatki i rozwalił. Natomiast tom trzeci, mimo, że nie jest moim naj, to uważam, że jest najlepszy.
Zazdroszczę tym wszystkim, którzy jeszcze nie znają tego świata i tych bohaterów, tym, którzy dopiero poznają ten świat.
Z całego serca zachęcam i polecam poznać tę trylogię. W przepiękny sposób zostały tutaj opisane: przyjaźń od dzieciństwa, rozkwitająca miłość, pomoc, nowe znajomości, ból, radość, traumy, dobroć, szczerość, działanie w dobrej mierze, szaleństwo, smutek, życzliwość, przejęcie, ekscytacja, szacunek, miłość do książek i nieba (gwiazd, układu słonecznego), pierwsze i nietypowe spotkania, bratnie dusze, bliskość, odzyskiwanie zaufania, powroty do zdrowia, trudne rozstania, brutalne lekcje od życia, dorastanie i nadzieja, nadzieja na lepsze jutro, na lepsze wszystko.
P.S.
1. Bardzo mi się podobało, że jest tutaj kilka perspektyw, ponieważ pozwoliło mi to lepiej zrozumieć bohaterów.
2. Dzięki przyjemnemu stylowi Aleksandry Muraszki płynęłam przez strony i ani razu nie odczułam grubiści książek. Dla mnie były idealne.
3. Ten świat i ta nierozłączna czwórka, pozostaną w mojej głowie na bardzo, bardzo długi czas.
Jak można było się spodziewać 5⭐️ Kocham tą historię i już zawsze będzie miała specjalne miejsce w moim sercu. Niektóre rzeczy które się tutaj wydarzyły były tak powalone i byłam totalnie w szoku, ale uwielbiam to. Bohaterów kocham całym sercem❤️ Nie mogę uwierzyć, że już więcej nie przeczytam historii Riona i Haelyn… Zawsze będę polecała tą książkę jak i oczywiście całą trylogię🫶🏻
Niewiele można zmienić, gdy TWÓJ LOS już dawno ZOSTAŁ PRZYPIECZĘTOWANY.
Zagadka rozwiązana. I co dalej? Czy jeśli dotknie się dna, to następnym krokiem jest odbicie się od niego? A może da się upaść jeszcze niżej?
‼️ Recenzja zawiera cytaty, które mogą być odebrane jako spojler ‼️
Finałowy tom trylogii Swallow. Karty zostały rozdane. Czas na odkrycie finału tej gry.
Nie dociera do mnie, że to już koniec.
Pisząc tę recenzję wracam myślami do dnia, w którym zaczynałam czytać pierwszy tom na wattpadzie. Emocje jakie towarzyszyły mi przy lekturze ostatniego tomu były łudząco podobne do tych, które odczuwałam w tamtym momencie.
Ale kluczowy element się zmienił. Mianowicie ja. Ta historia pomogła otworzyć mi oczy. Są rzeczy na, które teraz patrzę zupełnie inaczej.
W tej części trylogii dostajemy aż cztery perspektywy dzięki czemu mamy szerszy obraz na całokształt tej historii. Poznajemy każdego bohatera z osobna, ich przemyślenia, wspomnienia i marzenia.
Wykreowanie bohaterów tu tak jak w poprzednich tomach jest znakomite. To jak autorka poradziła sobie z przemianą głównego bohatera i poprowadziła go dalej jest napisane po mistrzowsku! Każdy z bohaterów jest jak puzel, który z pozostałymi łączy się w spójną układankę. To co w tej historii szczególnie mi się podoba to relacje. Nie tylko te miłosne ale i przyjaźnie.
Przyjaźń Minnie i Healyn to taki rodzaj przyjaźni o którym myślę, że marzy każdy. Dziewczyny są dla siebie jak siostry i nie wątpię, że weszłyby za sobą nawet w ogień. I szczerze za każdym razem jak myślę o ich więzi to się wzruszam.
Przyjaźń Jamesa i Riona to zdecydowanie ta która w moim sercu zamieszała najbardziej. Oby dwaj w życiu przeszli na prawdę wiele a mimo to zawsze są dla siebie wsparciem. Najpiekniejsze w tym wszystkim jest to, że obaj widzieli się w najczarniejszym momentach swojego życia, a i tak cały czas przy sobie trwają.
Cudownie było również obserwować rozwój relacji Haelyn i Riona. To ile ta dwójka musiała przejść aby znaleźć się w miejscu, w którym są jak dla mnie jest powodem do podziwu.
Kluczowym wątkiem jest też przemiana Riona. Jego wykreowanie bardzo mnie zaintrygowało. Przez wszystkie trzy tomy mieliśmy okazję zaobserwować jak główny bohater się zmienia po tym jak zdecydował się wyciągnąć rękę po pomóc z walką z własnymi demonami przeszłości.
Cała trylogia skłania czytelnika do głębszych przemyśleń i pokazuje życie nie tylko z tych kolorowych stron.
Trzeba pamiętać, że 𝑺𝒘𝒂𝒍𝒍𝒐𝒘 to nie łatwa pozycja i nie będzie odpowiednia dla każdego.
Tematy, które porusza 𝑻𝒓𝒚𝒍𝒐𝒈𝒊𝒂 𝑺𝒘𝒂𝒍𝒍𝒐𝒘 nie są łatwymi dla czytelnika jak i samego autora. Ola bardzo dobrze poradziła sobie z ich przeprowadzeniem. Nie było momentu, w którym odczułabym zbagatelizowanie któregoś z nich.
Z przekazaniem emocji Autorka również nie ma problemu. Czytając ten tytuł każdą osobną emocję odczuwałam razem z bohaterami.
𝑷𝒓𝒛𝒆𝒛𝒏𝒂𝒄𝒛𝒆𝒏𝒊𝒆 𝒄𝒛𝒚 𝒁𝒍𝒖𝒅𝒛𝒆𝒏𝒊𝒆 ? Co w tej historii gra kluczową rolę? Aby się o tym przekonać sami musicie sięgnąć po ten tytuł.
𝑻𝒓𝒚𝒍𝒐𝒈𝒊𝒂 𝑺𝒘𝒂𝒍𝒍𝒐𝒘 zawiera całe mnóstwo rozbudowanych wątków, z którymi czytelnik może się utożsamić. Ola w tej trylogii idealnie ukazała problemy dzisiejszego świata.
𝑺𝒘𝒂𝒍𝒍𝒐𝒘. 𝑵𝒂𝒅𝒛𝒊𝒆𝒋𝒂 𝒏𝒂 𝒍𝒆𝒑𝒔𝒛𝒆 𝒋𝒖𝒕𝒓𝒐 to kontynuacja historii o realiach ludzkiego życia. Piękna a zarazem bolesna historia o przeznaczeniu i sile uczuć.
Ostatnia część 𝑻𝒓𝒚𝒍𝒐𝒈𝒊𝒊 𝑺𝒘𝒂𝒍𝒍𝒐𝒘 zdecydowanie nie pozwoli wam odetchnąć. Trzymajcie się na baczności i miejcie oczy dookoła głowy bo co jeśli demony przeszłości wrócą?
Ta recenzja jest dla mnie niesamowicie wyjątkowa, ponieważ opowiem w niej o książce, która rozerwała moje serce na milion malutkich kawałeczków, aby następnie na nowo złożyć je w całość. Opowiem wam o historii, która jest ogromną częścią mnie, i która mnie uratowała w każdym tego słowa znaczeniu. Opowiem wam o mojej nadziei na lepsze wszystko.
Trylogia Swallow bardzo szybko stała się dla mnie niesmakowicie ważna. Tak naprawdę już od pierwszych stron poczułam z tą historią więź, dzięki której poczułam, że nie jestem z tym wszystkim sama. Że NIE MUSZĘ być z tym wszystkim sama. Ta historia wywołała we mnie więcej emocji niż wszystkie inne książki które przeczytałam w ciągu paru miesięcy, ja dosłownie płakałam, krzyczałam i cieszyłam się naraz!!! I jestem bardziej niż pewna, że nie tylko ja tak miałam. Wiem, że nie tylko mną zawładnęła ta historia, i że nie tylko ja oddałam jej całe swoje serce nie patrząc na konsekwencje. Trylogia Swallow to zdecydowanie coś więcej niż tylko ”tusz na papierze”, te książki to pomoc, na którą zasługują wszyscy czytelnicy. Te 3 cudowne cegiełki są moim domem, czterema ścianami, w których czuję się tak bezpiecznie jak nigdy.
Każda część tej Trylogii jest moją miłością, ale to właśnie trzecia część - „Swallow. Nadzieja na lepsze jutro” ma specjalne miejsce w moim sercu. Dlaczego? Pierwszą odpowiedzią jaka wpadła mi do głowy, to: dlatego, że jest to mój cudowny patronat, jestem malutką częścią tej historii i to właśnie dlatego tak bardzo ją kocham. Ale oprócz tego, jest to również ostatnia część moich ulubionych jaskółek, która wywołała we mnie zdecydowanie najwięcej emocji. Cała treść wciągnęła mnie tak bardzo, że kiedy zaczytałam czytać, to nie liczyło się nic oprócz historii, którą miałam przed oczami. Przepłakałam całą książkę (DOSŁOWNIE!!!!!), ponieważ nie umiałam pogodzić się z tym, że to już koniec i szczerze mówiąc - nadal się z tym nie pogodziłam.
Główni bohaterowie - Haelyn, Rion, James i Miley, to moje przecudowne słoneczka ☀️ Tak bardzo ich kocham, że aż nie jestem w stanie znaleźć słów, które opisałyby tą miłość. Osobno są cudownymi bohaterami, ale razem tworzą coś niezwykłego. Mimo, że wszystkich kocham tak samo mocno, to jednak, to James ma specjalne miejsce moim serduszku. Uwielbiam jego charyzmę, i to jak cudownym jest człowiekiem. Pomimo tego wszystkiego co przeżył, jego serce jest pełne najczystszej dobroci. Rion, to bohater, na którego świat zadecydowanie nie zasłużył. Za każdym razem kiedy przypomnę sobie o jego historii, moje serce natychmiast pęka. Przysięgam, że gdybym tylko mogła, to przytuliłabym go najmocniej jak potrafię i nigdy nie wypuściła. Haelyn, cudowna kobieta o przepięknej duszy. Kiedy o niej pomyślę, to autentycznie chce mi się płakać (NIE WIEM DLACZEGO, POMOCY XDDD). Kocham ją i jej wrażliwość, którą w tych czasach powinno się niesamowicie cenić. No i na koniec: Miley. Jej postać jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ przypomina mi ona o pewnej kobiecie w moim życiu, którą kocham ponad wszystko. Nie potrafię wyjść z podziwu jak silna ona była. Nawet w najcięższych momentach, Miley pokazywała, że ma wystarczająco siły, aby poradzić sobie z tym wszystkim. Zdecydowanie jest moją największą inspiracją i motywacją. Myślę, że tą czwórkę mogę śmiało nazwać moimi przyjaciółmi💛
KOCHAM relacje Haelyn i Riona, przysięgam!!!!! Są tak cudowną i zgraną parą, że na samą myśl o nich nie mogę przestać się uśmiechać. Ich miłość jest czymś wyjątkowym, czymś co chciałabym kiedyś przeżyć. Haelyn i Rion to dowód na to, że pomimo przeciwności WARTO walczyć i dbać o osobę, którą się kocha. Ich relacja jest wszystkim. Ale jak wiecie - bądź nie, to Trylogia Swallow nie opowiada tylko o relacji tej dwójki bohaterów, ponieważ mamy tutaj również Miley i Jamesa, których również kocham całym sercem. Ta dwójka jest dla siebie stworzona i NIKT nie wmówi mi, że jest inaczej. Mimo wielu kompilacji, odnaleźli do siebie drogę powrotną i dali sobie kolejną szansę🥹
Nie jestem w stanie wybrać jednego bohatera z Trylogii Swallow, z którym utożsamiam się najbardziej, ponieważ każdy z nich ma jakąś część mnie i każdy z nich ma swoją historię, którą warto posłuchać. Tak dobre wykreowanie bohaterów w swojej książce jest godne podziwu, a Ola właśnie to zrobiła.
Styl pisania Oli jest GENIALNY, dzięki któremu przez książkę się dosłownie płynie!!! Mimo, że Swallow 3 nie należy do najcieńszych książek, ponieważ ma aż 751 stron, więc ogólnie jest grubaskiem, to jestem pewna, że tak bardzo się wciągnięcie, że nawet nie zauważycie kiedy dotrzecie do ostatniej strony tej cudownej historii.
Nie wiedziałam jak się zabrać za tą recenzję ponieważ nie wiedziałam jak ubrać w słowa moje odczucia względem niej. Oraz troszkę było mi smutno, że już więcej nie napiszę recenzji dotyczącej tej trylogii.
Z jednej strony mi się podobała. A z drugiej na początku nie umiałam się w nią wkręcić. Ale po 100 stronie nareszcie się wciągnęłam i jakoś to poszło. Osobiście dla mnie minusem były perspektywy kilku osób ponieważ sprawiały one, że wiele razy się gubiłam. Nie raz musiałam wracać do poprzednich rozdziałów przez co strasznie wybijałam się z czytania. Może to też wina tego, że robiłam sobie przerwy.
Długość książki troszkę mnie przytłoczyła przez co czytałam ją długo jak na mnie. Może to też treść sprawiła, że musiałam odkładać książkę i robić sobie przerwy by ochłonąć.
Oczywiście autorka nie pozwoliła aby czytelnik się nudził. Niektóre zwroty akcji i plot twisty sprawiły, że byłam w szoku, bo się czegoś takiego nie spodziewałam. Pytania, które miałam dostały swoje odpowiedzi. Niejednokrotnie pojawiły się łzy w oczach. Bolało mnie również serce, gdy czytałam o losach głównych bohaterów tej trylogii.
Nie brakowało trudnych tematów, które nie zostały zbagatelizowane a wręcz przeciwnie zostały rozwinięte bardzo dobrze. Autorka nie boi się poruszać ich w swoich historiach i widać, że wie o czym pisze.
Haylen i Rion to para którą najbardziej pokochałam i czytanie o ich losach wzbudziło we mnie najwięcej emocji i wzruszeń. Z ogromną ekscytacją czytałam o ich historii. A ich relacja była czymś pięknym. Wzajemnie stali się dla siebie kimś niesamowicie ważnym. Odnaleźli się kiedy widzieli świat w czarnych barwach. Widać było ile znaczą dla siebie samych. Byli też dla siebie ogromnym wsparciem. Nie brakowało też momentów w których nadal błądzili i popełniali błędy, ale mimo wszystko wiedzieli, że mogą na siebie liczyć. Czytanie o nich sprawiało mi wiele radości. Ale jeśli myślicie, że nie brakowało momentów w których miałam ochotę rzucić książką i przestać czytać to jesteście w błędzie.
Jeśli mówimy o relacji Miley i Jamesa to nie poczułam tego czegoś. Owszem dobrze mi się czytało o ich losach, ale czegoś mi w tym zabrakło. Nie będę kłamać, że nie raz nie dwa zabolało mnie serce. Czułam również wiele współczucia i smutku. Ich relacja należała do bardzo skomplikowanych. Wiele musieli sobie wytłumaczyć, przepracować. Oraz przede wszystkim musieli na nowo zacząć sobie ufać. A to wymagało wiele czasu. Nie będę zaprzeczać, że czasem czułam irytacje względem ich zachowania. I naprawdę rozumiałam dlaczego postępują tak a nie inaczej, ale z drugiej strasznie mnie to męczyło.
Przyjaźń Miley i Haylen była czymś przepięknym. Widać ile dla siebie znaczyły. Były dla siebie niemal jak siostry. Zawsze mogły na siebie liczyć. Nigdy się od siebie nie odwróciły nawet jeśli czasem miały odmienne zdanie na pewne tematy. Cudownie było czytać o tym jak wiele wsparcia mogły od siebie otrzymać, kiedy myślały, że niektóre wydarzenia to ich koniec świata. Pomagały sobie jak tylko mogły nie oczekując niczego w zamian.
To samo mogę powiedzieć o przyjaźni Riona i Jamesa. Nawet jeśli nie zgadzali się w wielu kwestiach to byli dla siebie. Jeśli trzeba było powiedzieć gorzkie słowa to nie bali się tego. Wiedzieli, że chcą dla siebie jak najlepiej. I nawet jeśli dochodziło między nimi do kłótni to wiedzieli, że na koniec dnia gdy będą tego potrzebować będą dla siebie. Czasem ranili się słowami to mimo wszystko przyjaźń zwyciężała. I wiedzieli, że nie robili tego by zranić siebie, ale właśnie te dosadne słowa sprawiały, że mimo wszystko chcieli dalej walczyć. Nawet jeśli podczas tego towarzyszyło im wiele upadków i błędów.
Jestem bardzo zadowolona z tego jak autorce udało się zamknąć wszystkie wątki. Wszystko miało sens i nic nie działo się bez przyczyny. Jestem również usatysfakcjonowana jak zakończyła się cała trylogia. Nie chcę dużo zdradzać, ale właśnie ono wzbudziło we mnie najwięcej emocji. I to właśnie na nim najwięcej płakałam. Ale nie sugerujcie się mną ponieważ ja jestem osobą bardzo wrażliwą i najmniejsze urocze rzeczy i momenty mogą doprowadzić mnie do płaczu.
Końcowo cieszę się, że sięgnęłam po tą trylogię. Była ona naprawdę piękna ale zarazem bolesna. Oprócz tego pozwoliła mi spojrzeć na pewne rzeczy inaczej. Docenić to co mam. I skłoniła do wielu refleksji. Mimo paru minusów finalnie bawiłam się naprawdę dobrze.
Tak samo, jak w przypadku poprzedniej części, po zobaczeniu 𝐝ł𝐮𝐠𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 byłam przerażona, ale na szczęście mogę wam powiedzieć, że dzięki stylu pisania autorki 𝐬𝐳𝐲𝐛𝐤𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩ł𝐲𝐧𝐞̨ł𝐚𝐦 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐭𝐞̨ 𝐥𝐞𝐤𝐭𝐮𝐫𝐞̨ i 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚𝐥𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐛𝐚𝐰𝐢ł𝐚𝐦!! Ola ponownie 𝐫𝐞𝐰𝐞𝐥𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐢ł𝐚 𝐟𝐚𝐛𝐮ł𝐞̨ oraz perfekcyjnie przedstawiła rozwój bohaterów. Wspaniale było patrzeć na zachodzące w nich zmiany. 🧡
Jest to historia pełna wybaczania, zwrotów akcji wbijających fotel, odkrywania tajemnic, radzenia sobie z trudną rzeczywistością, prawdziwej miłości oraz przyjaźni. Wszyscy bohaterowie musieli przejść naprawdę 𝐜𝐢𝐞̨𝐳̇𝐤𝐚̨ 𝐝𝐫𝐨𝐠𝐞̨, aby osiągnąć 𝑝𝑒ł𝑛𝑖𝑒̨ 𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒̨𝑠́𝑐𝑖𝑎. Rozwiązanie wątku 𝐦𝐨𝐫𝐝𝐞𝐫𝐬𝐭𝐰𝐚 rodziców Haelyn zostało 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐞 oraz 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐨𝐧𝐞. Wielu rzeczy, związanych z tym wszystkim, się nie spodziewałam i muszę przyznać, że w kilku sytuacjach bałam się o głównych bohaterów. Cała książka wywołała we mnie 𝐦𝐧𝐨́𝐬𝐭𝐰𝐨 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢, a w niektórych momentach po moich policzkach spłynęły ł𝐳𝐲. Trzeci tom 𝐭𝐫𝐲𝐥𝐨𝐠𝐢𝐢 𝐒𝐰𝐚𝐥𝐥𝐨𝐰 bardzo poruszył moje serce. 🥺
To historia, która pokazuje, że 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐳́𝐧́ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳𝐰𝐲𝐜𝐢𝐞̨𝐳̇𝐲 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐚̨ 𝐧𝐚𝐣𝐠𝐨𝐫𝐬𝐳𝐚̨ 𝐜𝐡𝐰𝐢𝐥𝐞̨. Nic nie jest w stanie jej zniszczyć. Duet 𝐑𝐢𝐨𝐧𝐚 i 𝐉𝐚𝐦𝐞𝐬𝐚 był czymś 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐭𝐚𝐫𝐳𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦 i 𝐮𝐧𝐢𝐤𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦. Rodzina z wyboru przepełniona braterską, niezniszczalną miłością. Uwielbiam ich dwójkę, zresztą tak samo jak 𝐇𝐚𝐞𝐥𝐲𝐧 i 𝐉𝐚𝐦𝐞𝐬𝐚, mimo bolesnych zwrotów akcji i kłamstw. Mężczyzna traktował ją jak siostrę i chciał 𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐢𝐜́ 𝐣𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝 𝐜𝐚ł𝐲𝐦 𝐳ł𝐞𝐦 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐚. Zawsze mogła na niego liczyć i dawał jej przeogromne wsparcie. Tymi samymi słowami mogę opisać relację 𝐌𝐢𝐥𝐞𝐲 i 𝐇𝐚𝐞𝐥𝐲𝐧. Dwie wspaniałe dziewczyny, które były dla siebie wszystkim. 𝐔𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐩𝐨𝐣𝐚𝐰𝐢𝐚ł 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐭𝐰𝐚𝐫𝐳𝐲, gdy czytałam o ich wspólnych chwilach. Oczywiście muszę też wspomnieć o kolejnym duecie – 𝐑𝐢𝐨𝐧𝐢𝐞 i 𝐌𝐢𝐥𝐞𝐲. Ich wzajemne przezwiska – Blondi i Czarny – oraz dokuczanie sobie nawzajem było czymś 𝐫𝐨𝐳𝐛𝐫𝐚𝐣𝐚𝐣𝐚̨𝐜𝐲𝐦 i na swój sposób 𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐲𝐦. W szczególności rozczulił mnie moment, gdy Rion znalazł się w ciężkim stanie, a dziewczyna okazała mu 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐫𝐜𝐢𝐞, którego bardzo potrzebował. ❤️🩹
Nasze dwie główne pary były dla siebie stworzone. 𝐁𝐫𝐚𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐮𝐬𝐳𝐞, które musiały przeżyć swoje, żeby spotkać się w połowie i iść razem dalej tworzyć wspólną historię. Wielokrotnie 𝐰𝐳𝐫𝐮𝐬𝐳𝐲ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ czytając o ich życiu, które potrafiło być prawdziwym 𝐫𝐨𝐥𝐥𝐞𝐫𝐜𝐨𝐚𝐬𝐭𝐞𝐫𝐞𝐦 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐨𝐧𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦. 🖤🤯
Jedną z najlepszych rzeczy z tej książki było dla mnie spotkanie z bohaterami 𝐂𝐡𝐜𝐞̨ 𝐳̇𝐞𝐛𝐲𝐬́ 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚ł. Znam tę historie od lat, kocham ją całym sercem i bardzo miło było mi do nich wrócić. 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠𝐞̨ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐝𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐚𝐜́ 𝐢𝐜𝐡 𝐩𝐨𝐰𝐫𝐨𝐭𝐮 𝐧𝐚 𝐝ł𝐮𝐳̇𝐞𝐣, ponieważ w tym roku wychodzi 𝐧𝐨𝐰𝐞 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐞𝐣 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐢!! Mam nadzieję, że po nie sięgniecie i zakochacie się, tak jak ja. ☺️
Myślę, że z każdym bohaterem się po części 𝐮𝐭𝐨𝐳̇𝐬𝐚𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦. Wiele myśli było wręcz wyjętych z mojej głowy. Czasami czułam, jakbym czytała o sobie. Uwielbiam takie chwile, ponieważ 𝐜𝐳𝐮𝐣𝐞̨ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐚𝐧𝐚 i że nie jestem w tym sama. 🫂
Mimo że teoretycznie lubię 𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐞 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰𝐲, to z czasem męczyło mnie czytanie danego dialogu po raz kolejny. Nie uważam tego jednak za minus tej książki, ponieważ jest to mój personalny problem, natomiast mimo wszystko fajnie było spojrzeć na daną sytuację z perspektywy innej osoby i poznać jej myśli. 👀
Warto na koniec wspomnieć, że jest to historia, która porusza wiele 𝐭𝐫𝐮𝐝𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐭𝐞𝐦𝐚𝐭𝐨́𝐰, które bardzo mogą poruszyć czytelnika. Przed przeczytaniem jakiejkolwiek książki, patrzcie najpierw na swoje zdrowie i na to, czy jesteście gotowi na poznanie danej lektury. Ja 𝐩𝐨𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚ł𝐚𝐦 𝐣𝐚̨ 𝐜𝐚ł𝐲𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦 i przykro mi, że nadszedł jej koniec, ale trzeba przyznać, że była to 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚ł𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐠𝐨𝐝𝐚!! 💞
Z mocno bijącym sercem sięgnęłam po trzeci tom i w ogromnym napięciu czekałam na ten ostatni, kulminacyjny moment.
Jednak zanim moje serce zostało ostatecznie złamane i książka dostarczyła mi tych wyczekiwanych przeze mnie emocji, to otrzymaliśmy interesujące zakończenia wątków pobocznych.
W tym tomie autorka zadbała o to, by wszystkie wątki doprowadzić do końca i to pokazuje, jak wszystko w tej trylogii jest przemyślane. Wątki zostały przedstawione w wyczerpujący sposób. Dzięki temu po zakończeniu książki czułam ogromną satysfakcję, bo dostałam odpowiedź na wszystkie pytanie, które pojawiły się w mojej głowie.
Nie ukrywam, że podczas czytania miałam momenty, gdzie chciałam, by fabuła toczyła się szybciej, bo nie mogłam doczekać się zakończenia. Jednak takie powolne budowanie napięcia spowodowało, że wszystko uderzyło we mnie dwa razy mocniej.
W momencie, gdy fabuła nabiera tempa, to zaskakuje licznymi zwrotami akcji, które burzą wcześniejsze oczekiwania. Spokój szybko ustępuje dramatom, a pozornie oczywiste wątki zmieniają kierunek, utrzymując napięcie aż do końca.
Początkowo książka skupiała się bardziej na emocjach głównych bohaterów. Razem z nimi mogliśmy doświadczyć złamanego serca, natłoku myśli, odbudowywania zaufania i budowania na nowo tej pięknej więzi pomiędzy przyjaciółmi.
Wszystkie relacje, jakie stworzyła autorka na przestrzeni tych trzech części są wyjątkowe i poruszające. Bardzo często wątek przyjaźni jest spychany na drugi plan przez romans, a „Swallow” pokazuje, że te wątki są równie ważne i mogą ze sobą świetnie współgrać. Cieszę się, że dostaliśmy perspektywę tylu osób, bo to pokazuje, że każdy z nich jest ogromną częścią tej historii.
Mam ogromną słabość do Riona, bo to, jaką przeszedł przemianę, jak ogromnym szacunkiem i uczuciem darzył Haelyn i to, jak wspaniałym przyjacielem jest, sprawiło, że straciłam głowę i serce właśnie dla niego.
Cała trylogia to seria idealna dla mnie. Uwielbiam książki, które powodują nie tylko szybsze bicie serca, ale także sprawiają, że po moich policzkach toczą się łzy, a momentami chcę wyrywać sobie włosy z głowy. „Swallow. Nadzieja na lepsze jutro” to poruszający finał serii, który jest pełen napięcia, głębokich emocji i przemiany bohaterów. Styl autorki jest lekki, płynny oraz pełen emocji – czasem czuły, innym razem brutalny, ale zawsze szczery. W tej części szczególnie wybrzmiewa motyw nadziei, lecz nie jako pustego hasła, a jako siły, która pozwala bohaterom podnieść się, nawet gdy wydaje się to niemożliwe.
Ta historia to nie tylko opowieść o problemach i dramatach, ale o odzyskiwaniu nadziei i odwadze, by żyć dalej. Dla czytelników poprzednich części jest to pozycja obowiązkowa. Ta książka to przypomnienie, że nawet gdy świat wali się w gruzy, można znaleźć w sobie siłę, by zacząć od nowa.
„Miałem do ciebie przyjść, jeśli znów będę chciał się poddać. Przyszedłem. Ale ciebie tu nie ma.”
🕊️✨💛
To koniec. To naprawdę koniec trylogii Swallow. Już nigdy nie przeczytam o losach moich ulubionych bohaterów. Nadal nie potrafię w to uwierzyć, pomimo tego, że książkę przeczytałam już jakiś czas temu. „Koniec Trylogii Swallow” ten napis nawiedza mnie w snach. Tak bardzo kocham tą historię, że po prostu nie umiem się w 100% z nią pożegnać. Ktoś powie : „Ale zawsze można zrobić reread”. Oczywiście, że można, ale to nie będzie to samo. Mam nadzieję, że rozumiecie.
Pierwszy tom Swallow zaczęłam czytać jak był jeszcze publikowany na wattpadzie. Do teraz pamiętam, że zakochałam się od razu w prologu. Już w tedy wiedziałam, że to będzie historia mojego życia, historia, która zostanie w moim sercu już na zawsze, historia, która stała się moim domem, moją bezpieczną przystanią.
♾️/5⭐️
Recenzja✨
🕊️ Zacznę może od stylu pisania Oli, który jest booski! I widać, że z każdą książką jest coraz lepszy i przyjemniejszy, albo to po prostu moja miłość staje się jeszcze większa🙈 Jeśli mam być szczera to grubość tego tomu lekko mnie przeraziła, bo to już nie cegła - to dom! Pomimo rozmiaru ja dosłownie przepłynęłam przez tą książkę. Nie nudziłam się przez ani jedną malutką chwilkę. Fabuła nie przynudzała, cały czas coś się działo, a nawet jeśli nie, to Ola to tak cudownie opisała, że nuda była tu niemożliwa
🕊️ Oprócz tego, że jak zwykle najbliżej mojego sercu są Rion i Healyn to muszę przyznać, że w tym tomie bardzo zaimponował mi James. Scena z koniem? O mój boże jakie to było dobre! Najlepsze jest to, że mi nie tylko o tą jedną scenę chodzi🤭 W tym tomie autorka zrobiła nam niespodziankę i napisała pare rozdziałów z perspektywy Miley - Minnie. Cieszyłam się i dalej cieszę, że mogłam ją bliżej poznać, wchodząc jej do głowy.
🕊️ Jeśli chodzi o ostatnie 200 stron… Matko… To był istny rollercoaster emocjonalny! A to nawet mało powiedziane! Ile ja łez wylałam… W każdym razie, jeśli są osoby, które po przeczytaniu tego nie płakały, to Kochani, podziwiam Was.
🕊️ Jejku… To naprawdę koniec… Popłakałam się tu, w tym momencie pisania tych słów. Ta recenzja to moje oficjalne pożegnanie z tą historią. Serce mi pęka, ale jak to mówią : „Bo nawet najlepsza historia musi się kiedyś skończyć”. Tak. To chyba ten czas. I tak odkładałam czytanie tego tomu, jak tylko mogłam. Dlaczego? Dlatego, że nie byłam gotowa zakończyć tej historii. Co nie zmienia faktu, że jak tylko wyjdzie trzeci tom w edycji specjalnej to zamierzam zrobić reread🥹
🕊️ Droga Olu, Nie jestem w stanie powiedzieć, jak bardzo jestem Ci wdzięczna za napisanie tej historii więc napiszę po prostu.. Dziękuję. Naprawdę dziękuję.
„Swallow. Nadzieja na lepsze jutro” to powieść, która od pierwszych stron otula emocjami tak intensywnymi, że trudno od niej odejść choćby na chwilę. Autorka, znana już z wcześniejszych tomów serii „Swallow”, znów udowadnia, że ma niezwykły dar łączenia wrażliwości z brutalną szczerością życia. To literatura obyczajowa z akcentem New Adult, w której świat uczuć, traum i nadziei splata się z dojrzewaniem emocjonalnym bohaterów. Akcja dzieje się we współczesnym, dobrze nam znanym świecie, ale takim, w którym ślady przeszłych ran ciągle pulsują pod powierzchnią codzienności. Fabuła krąży wokół Haelyn, stojącej na granicy między tym, co było, a tym, co może ją jeszcze ocalić. W jej życiu znów pojawia się chaos, nie ten abstrakcyjny, lecz taki, który ma ludzką twarz i potrafi ranić głębiej, niż można się spodziewać. Rion stara się być dla niej oparciem, choć i on dźwiga własne lęki. A gdzieś obok James, jak zwykle uwikłany w swoje wyidealizowane wyobrażenia o bohaterstwie, próbuje naprawiać świat na swój sposób. Książka porusza tematy, które rezonują długo po zakończeniu lektury, traumę, lęk, miłość jako szansę, ale nie wybawienie, dorastanie do samej siebie, walkę o normalność, przemoc emocjonalną i trud powrotu do zaufania. To jedna z tych historii, które są czułe, ale nie cukierkowe; bolesne, ale nie przytłaczające; piękne, bo prawdziwe. Styl Oli jest lekki w odbiorze, ale nasycony emocjonalną intensywnością. Autorka operuje językiem w sposób bardzo świadomy, raz jest delikatny i niemal poetycki, innym razem ostry jak szkło. Narracja jest płynna, dynamiczna, a jednocześnie pełna intymnych momentów, które zatrzymują czytelnika jak zdjęcie uchwycone w idealnym świetle. Dialogi brzmią naturalnie, opisy są obrazowe, ale nie przeładowane, a emocje silne, choć nie przerysowane. Mocną stroną książki są bez wątpienia bohaterowie i ich psychologiczna głębia, a także umiejętność autorki do tworzenia scen, które trafiają prosto w serce. Zwroty akcji są dobrze poprowadzone, świat przedstawiony jest żywy i pełen napięcia. Jeśli miałabym wskazać słabszą stronę, momentami tempo potrafi zwolnić w sposób, który delikatnie wybija z rytmu, ale jest to drobiazg.
Dla mnie osobiście ta książka była intensywnym doświadczeniem. Poruszyła mnie swoją prawdą, zmusiła do zatrzymania się i zastanowienia nad tym, jak różne odcienie może mieć nadzieja. Zaskoczyła mnie emocjonalnie, kilka razy ścisnęła mnie w środku, a jednocześnie zostawiła z uczuciem ciepła i wiary, że nawet po najtrudniejszych burzach można jeszcze zobaczyć jasny poranek.
Niedawno miałam okazję przeczytać ostatni tom trylogii Swallow. Jest to moja pierwsza seria autorstwa Aleksandry Muraszki, dlatego też nie jestem w stanie porównać jej do innych autorskich książek Oli. Cóż mogę powiedzieć, czapki z głów.
Dokładniej opisując tą całą serię, jestem naprawdę mile zaskoczona. Czytało się ją szybko, styl pisania był niezwykle przyjemny, a wszystko zostało zwieńczone wartką i interesującą fabułą z głównym wątkiem romantycznym na czele.
Jednak jest pewne "ale"... otóż były pewne elementy, które moim zdaniem powinny być bardziej rozwinięte, a niektóre po prostu nie poruszane konkretnie w finałowym tomie. Może zacznijmy od początku.
Trudno mi było przebrnąć przez pierwsze kartki tego tomu. Przez pewien czas miałam wręcz wrażenie, że czytam popularny serial "Ukryta prawda" na papierze. Było to okropnie męczące i często wolałam co innego zrobić, niż faktycznie dalej poznawać losy bohaterów. Oczekiwałam, że zostanie rozwinięty faktycznie wątek, który miał się pojawić w tej części, a jednak okazało się że akcja została skupiona na jednym wątku z niewielu (i niewielu w dobrym znaczeniu, gdyż łatwo było odnaleźć się w fabule).
Jednak strona za stroną zaczęło robić się co raz ciekawiej. Czytanie stało się dla mnie przyjemnością i chodź wątek romantyczny tutaj wręcz mnie odrzucał, to mogę stwierdzić, że i to mogłam nawet przeboleć.
Fenomenalnie Aleksandra Muraszka ukazała wszelkie emocje postaci. Były bardzo odczuwalne i na mnie wywarły duży wpływ i przeżywałam każdą sytuację i walkę z przeciwnościami losu wraz z bohaterami z zapartym tchem.
Ciekawym również pomysłem było dopasowanie tytułu do każdego tomu i później wykorzystanie go w tekście. Ale... miałam w pewnych momentach wręcz niechęć do jednego i tego samego powtarzanego zdania.
Co tu dużo mówić, każdy kto lubi romanse z rodzaju slow burn, powinien sięgnąć po tą trylogię i samemu się przekonać, czy i jemu wpadnie w gust, bo moim zdaniem ta seria ma zarówno swoje plusy, jak i minusy.
Napewno będę tęsknić za bohaterami i całą historią, z przyjemnością więc kiedyś do niej wrócę ☺️
"Swallow. Nadzieja na lepsze jutro", było zakończeniem trylogii na które bardzo długo czekałam i choć przeczytanie jej pomimo mojego początkowego przerażenia jej grubością nie zajęło mi tyle czasu ile zakładałam, w pewnym momencie aż za bardzo się wciągnęłam i dokończyłam ją na jednym posiedzeniu podobała mi się mniej niż poprzednie tomy.
Początek i niektóre wydarzenia mające miejsce w fabule były dla mnie dość nużące i choć nadal pojawiały się dla mnie niespodziewane plot twisty których nie potrafiłam przewidzieć, które niejednokrotnie sprawiały że wracałam wzrokiem do linijek wyżej, aby się upewnić czy napewno dobrze przeczytałam moje ekscytacja tym tomem była dużo mniejsza. Trzecia część pomimo wszystko jest przemyślana, autorka nie pominęła żadnego wątku który czekał na rozwiązanie, a wręcz każdy z nich został przedstawiony w satysfakcjonujący i wyczerpujący mnie sposób.
Uwielbiam relację stworzoną przez Haelyn i Riona. Widać, że to co ich połączyło jest silne, uczucia i więź która ich powiązała jest piękna i choć w ich życiu pojawiają się problemy przez które niejednokrotnie musiałam na chwilę odłożyć książkę i przetrawić swoją bezradność względem ich sytuacji, mogłam przeczytać o naprawdę wyjątkowej i zapadającej na długo w pamięć i sercu historii.
Przyjaźń pomiędzy bohaterami zarówno dziewczynami jak Rionem i Jamesem ocieplała mi serce, przyjemnie mi się czytało o ich wsparciu. Zawsze się obawiam, że przyjaźń w książce nie zostanie przedstawiona w angażujący i ważny sposób, że ukaże się jedynie jako dodatek do głównego wątku, lecz tutaj w moim odczucicu tak nie było, przejrzyście mogłam obserować relacje i rozmowy przyjaciół, co mnie bardzo cieszyło.
I choć trzeci tom według mnie wypadł najsłabiej cieszę się, że sięgnęłam po tę trylogię i mogłam poznać tych wspaniałych bohaterów. Trylogia porusza ważne tematy, które skłaniają do przemyśleń a zrazem pokazuję piękne relacje. [Współpraca @wydawnictwojaguar]
Pierwszy tom przygniótł mnie emocjonalnie. Drugi tom sprawił,że z niecierpliwością śledziłam akcję, która na każdym kroku zaskakiwała. Trzeci tom sprawił, że jestem rozczarowana.
„Swallow Nadzieja na lepsze jutro” jest to książka, która ma ponad 700 stron. Już sama objętość sprawiła, że pojawiły się w mojej głowie pewne obawy.
Ale ciągle powtarzałam sobie: daj spokój, przecież to Twoja ulubiona seria, na pewno będzie super.
Niestety tak nie było. Mam wrażenie,że fabuła została wypełniona sytuacjami, które nie popychały jej do przodu. Czułam,że to wszystko jest przeciągane.
Najgorsze były powtórzenia. Powracanie do tych samych wydarzeń i przedstawienie ich z innej perspektywy. Ta sama sytuacja, te same dialogi. Gdyby nie te powtórki to ta książka byłaby o 1/3 krótsza. Było to bardzo irytujące.
Bohaterowie zmagają się z kolejnymi trudnościami, los ciągle stawia im wyzwania. Autorka nie ma litości i nie oszczędza nikogo. Po jakimś czasie zaczęło to być męczące, nudne i przewidywalne. Co się wydarzy dalej? Na pewno coś tragicznego.
Największym plusem tej historii byli James i Miley, ich wątek był świeży i ciekawy, bardzo podobało mi się to jak próbowali odbudować swoją relację.
Nie mogę tego samego powiedzieć o Haelyn i Rionie. Przez to,że utkwili w karuzeli wydarzeń z poprzednich części, to miałam wrażenie,że w kółko dostajemy to samo. I to sprawiło,że śledziłam ich losy z pewną obojętnością. I jeszcze ten Travis na dokładkę, przy którym ciągle wywracałam oczami.
Fabuła tej książki jest rozłożona na wiele wątków, niektóre był ciekawsze, niektóre mniej. Styl autorki dalej jest cudowny i przepełniony wieloma wartościowymi sentencjami – i to doceniam.
Na pewno znajdą się osoby, które będą zachwycone tą częścią. Ja niestety nie należę do tego grona.
Zacznę może od Jamesa, który pokazał nam się z trochę innej strony, chodź dalej tak samo cudownej. Mimo, że popełnił błąd starał się go naprawić i wiedział, że zrobił źle. Jednak wciąż trwał przy swoich najbliższych, dając im całego siebie, co pokazuje jak piękne i szczere są tu relacje przyjaciół. Tak samo Rion, który również doznał szoku przez to wszystko, jednak dalej był gotowy poświęcić wiele dla przyjaciela. Minni i Haelyn jak w poprzednich tomach wspierały się i wciąż były dla siebie jak siostry. Uwielbiam zwroty akcji w tej książce, nigdy nie wiadomo co się wydarzy, do końca czytałam z zapartym tchem, ale dlaczego… tego musicie się sami dowiedzieć czytając Swallow. Emocje, a tak naprawdę ich cała masa jak w pierwszej, tak i w drugiej części. Również w innych książkach Oli były opisane przecudnie, aż mi samej nie jedna łza pociekła po policzku, nie jeden śmiech wydobył się z mojego gardła oraz zauroczenie momentami tak bardzo słodkimi. Muszę jednak wspomnieć o tym, aby być ze sobą w 100% szczera, że trochę męczyłam się przez początek książki. Niby cała fabuła była naprawdę boska, jednak wydaje mi się, że było tego za dużo, może to właśnie liczba stron sprawiła, że lekko się przeraziłam i miałam problem z czytaniem (dlatego książka otrzymała 5,5, a nie 6 gwiazdek), bo osobiście nie przepadam za długimi książkami. Tak naprawdę to chyba jedyny minus tej histori. Jednak mimo to kocham tą trylogię całym sercem, wniosła wiele dla mnie. Tak ciężko mi jest się pożegnać z tymi bohaterami, bo stworzyli oni dla mnie w pewien sposób bezpieczną przystań i dom, ale na zawsze pozostaną moją nadzieją na lepsze jutro. ᴏᴄᴇɴᴀ: 5,5/5 ⭐️ {współpraca recenzencka}
Wyznaję zasadę, że daną serię najlepiej zakończyć na maksymalnie trzech-czterech tomach. Dlatego cieszę się, że „Swallow” to trylogia i że na tej trzeciej części ta historia się kończy. Z drugiej strony żal trochę tego, że to już ostatnie spotkanie z tymi bohaterami.
Ta część jest najbardziej statyczna. Sporo było takich momentów, które według mnie były taką „zapchaj dziurą”. Do tego doszły liczne powtórzenia tych samych momentów, tylko z perspektywy kilku bohaterów. Lubię poznać spojrzenie każdej z postaci, ale czytanie tego samego dialogu po dwa razy niesamowicie mnie drażniło. W sumie nic dziwnego, że historia rozciągnęła się aż na 750 stron…
Statyczne stały się również relacje między bohaterami. Piszę to z bólem serca, ale wątek Riona i Haelyn już nie miał dla mnie tego blasku, jak w poprzednich tomach. James i Miley mieli o wiele lepsze momenty. Choć i tak jestem zdania, że wszystkich tym bohaterom, autorka zaserwowała zbyt wiele problemów i dramatów.
Największą zagadką pozostanie dla mnie to, w jakim celu autorka wprowadziła wątek kuzyna Jamesa. Czy tylko dla mnie wątek ten był kompletnie „od czapy”? Po co zaczynać coś, czego nie ma się w planach dokończyć?
Ostatni tom wypada zdecydowanie najsłabiej. Czuję spory niedosyt. Znając możliwości autorki, spodziewałam się czegoś więcej. Mimo to, będę wszystkim polecała tę trylogię, bo pod względem całości jest to kawał dobrej historii, naszpikowanej po brzegi emocjami, które zostawią ślad w sercu na długo.
„Swallow. Nadzieja na lepsze jutro” to finałowy trylogii „Swallow” w którym kończymy naszą przygodę w Detroit. To tutaj ostatnie karty zostają odkryte.
Po tym jak trzymaliśmy się, nadziei, która umierała ostatnia, była matką głupich, możemy mieć nadzieję na lepsze jutro.
Jak zawsze Ola nie ograniczyła się w dostarczanych emocji dla czytelnika. Serce zabolało mnie podczas czytania wiele razy, tak samo jak na twarzy pojawił się uśmiech. Były łzy, ponowne zakochiwanie się w każdej z postaci oraz ogromna dezorientacja. 752 absolutnie pochłaniających stron, od których nie byłam w stanie się oderwać. Tą książke po prostu czytałam całą sobą, przeżywając wspólnie każdy moment z ekipą z Detroit, która jest dla siebie w każdej sytuacji, za co tak bardzo ich kocham. A Każdy z nich w tej historii ma ogromne znaczenie.
Niejednokrotnie musiałam włączyć tryb "czuwania” i nie dać się uśpić swojej czujności, bo Aleksandra Muraszka, bardzo lubi zaskakiwać czytelnika w najmniej spodziewanym momencie. I jak zwykle jej się to udało. Kulminacyjny moment historii, sprawił, że moje serce biło szybciej i w pewnym momencie prawie zatrzymało.
To ile autorka włożyła serca w napisanie nie tylko tej części, ale i pozostałych, czuć na każdej stronie. Ola porusza ciężkie tematy przedstawiając, że nie ze wszystkim człowiek będzie w stanie poradzić sobie sam, że miłość nie odgoni magicznie wszystkich demonów przeszłości, a bawiąc się w bohatera ważne jest, aby nie zapominać o sobie. Jednocześnie pokazuje jak przyjaźń jest ważną wartością w życiu i jak warto dbać o swoich najbliższych. Ukazuję piękna i zdrową relacje dwójki dorosłych osób. Oraz daje nadzieję, na lepsze jutro mimo wielu lat bycia w "ciemności”.
Nie wiem czy jakieś słowa będą wystarczające, aby ukazać moją wdzięczność. Więc, po prostu dziękuję Olu za tą cudowną historię. Cała trylogia Swallow będzie miała specjalne miejsce w moim sercu.