Stormens øy er en aktuell og tankevekkende bok som tar for seg Taiwans komplekse situasjon i dagens geopolitiske klima. Rønneberg gir et dypdykk i øyas historie og personlige fortellinger fra Taiwans innbyggere, som kjemper for å opprettholde sin identitet og demokratiske verdier i møte med eksterne trusler og supermakters spill. Slik blir boka en refleksjon over demokratiets fremtid og Vestens rolle i å stå opp mot autoritære regimer – og sist men ikke minst: en påminnelse om demokratiets betydning og skjørhet i den globale maktbalansen.
Kocham to, gdy zaczynam czytać na dany temat i po prostu wsiąkam, nie ma mnie, jest tylko Tajwan. Bardzo ciekawie opisania historia wyspy, z naciskiem na rozwój demokracji i napięcia międzynarodowe.
Na minus: literówki. Ale to już chyba nieuniknione
Naprawdę dobry reportaż i cieszę się, że skupił się raczej na historii Tajwanu niż okresie współczesnym. Co prawda, ostatnie rozdziały faktycznie przedstawiają obecną sytuację Tajwanu, jednak miałam nadzieję, że autor raczej skupi się na okresie panowania Kuomintangu i rodzącej się demokracji. Polecam!
Pamiętacie jeszcze czasy, gdy na najtańszych plastikowych produktach widniał napis 𝘔𝘢𝘥𝘦 𝘪𝘯 𝘛𝘢𝘪𝘸𝘢𝘯? Ja przypomniałam sobie o tym dopiero przy lekturze – kolejnej już na moim koncie – książki na temat tego zakątka na Ziemi. Bo właśnie, trudno tu znaleźć politycznie poprawne słowo określające miejsce, które Chiny mają za swoją prowincję, a które jednocześnie funkcjonuje jako twór o zupełnie odmiennym ustroju niż ten na kontynencie.
A jednak realnym pozostaje fakt, że mieszkańcy Tajwanu tworzą oddzielną społeczność, która swoją drogę do demokracji przeszła nie bez poświęceń. Najbardziej niesamowitą częścią książki Rønneberga jest dla mnie to, że zdołał on spotkać i porozmawiać z tak licznym gronem osób, które się do niej przyczyniły. Tylu ludzi spędziło dekady swojego życia w cieniu przemocy i zastraszenia – a mimo to trzymają oni głowy wysoko i znajdują w sobie niezwykłą siłę.
Annette Lu, kobieta, która napisała książkę o walce kobiet o równouprawnienie podczas pobytu w więzieniu… przemycając jej fragmenty spisane na rolkach papieru toaletowego. Shig Ming-te, aktywista niemalże od początku wplątany w walkę o przyszłość Tajwanu, który dwadzieścia pięć lat spędził w zamknięciu, sięgając nawet po kilkuletni strajk głodowy, by wymusić na władzach wolność. Jego zawadiacki uśmiech podczas procesu, gdzie spodziewał się usłyszeć karę śmierci, przeszedł do historii.
Oni, i wiele innych, są bohaterami tej publikacji, która mimo złowieszczego tytułu, jest przejściem przez historię tego nadzwyczajnego miejsca. Choć ja już wiele wiedziałam na jego temat, to dopiero tutaj udało mi się uporządkować swoją wiedzę dzięki lekkości pióra norweskiego dziennikarza i jego – także całkiem wyjątkowej – podróży. Ani na moment nie czułam się przytłoczona, wręcz przeciwnie, narracja wciąga jak niejeden thriller, zwłaszcza, że była bogata w fakty, które wprowadzały mnie w niemałe zdziwienie.
Ale nie będę ich zdradzać; powinniście przekonać się sami jak wielki duch drzemie w tej małej wyspie.
Veldig lærerikt om Taiwans historie og identitet, om stormaktenes kamp om øya, og ikke minst Taiwans kamp for frihet og demokrati. Taiwans moderne demokratiske utvikling er rørende lesning. Som halvt taiwaneser er jeg stolt og glad for at det taiwanske budskap i økende grad når ut globalt, 世界的台湾 🇹🇼❤️ Jeg kjenner at jeg må reise tilbake til Taiwan så snart jeg får muligheten, det er et savn. Jeg anbefaler både boka og landet!
Imponerende! I starten fikk jeg en følelse av at dette kunne bli litt for mye "gjennomgang av Taiwans historie", men det var et feil inntrykk. Aftenpostens Rønneberg har gjort et imponerende stykke arbeid når det gjelder research, vinklinger, intervjuer og presentasjon. Det er jo ikke en ekstremt "page turner", men ei solid bok som forklarer hvordan Taiwan har utviklet seg, hvorfor øya er så viktig geopolitisk og hvorfor det som skjer på Taiwan er så aktuelt. 9/10
jakoś te nowe szczeliny ostatnio wszystkie takie sobie. to nonfik z kategorii miliona faktów podanych jeden po drugim, który czyta się bardzo ciężko, bo człowiek od razu się męczy.
Czytając książkę Rønneberga czułam się jak nasz (za chwilę były) prezydent, który powiedział kiedyś, że cały czas się uczy. Po raz kolejny bowiem @szczeliny_ pokazały mi, że coś tam politycznie i geograficznie ogarniam, a taki Tajwan, proszę państwa, to dla mnie terra incognita... Z powyższego powodu ten wcale niełatwy przecież reportaż pochłonęłam, zaznaczając wiele ciekawych faktów.
"Tajwan istnieje, ponieważ istnieją sami Tajwańczycy" - to jedyny pewnik dotyczący tego państwa o statusie "to skomplikowane". W doświadczeniu funkcjonowania pod obcymi wpływami mielibyśmy z Tajwańczykami sporo wspólnego. Oni wprawdzie zniewoleni byli dłużej i inaczej, ale nie bądźmy drobiazgowi. Najpierw zakusy Europejczyków z Holendrami na czele, później kolonia japońska uciskana w związku z tym dodatkowo przez USA, wreszcie Chińczycy, którzy położyli łapę na wszystkim. Zaczęli od prześladowań, bo Japończykom zależało na kształceniu Tajwańczyków, a Chińczycy byli w porównaniu mniej wyedukowani i przez to zazdrośni. Później brutalne rządy, straszne wydarzenia o nazwie 228 (warto poczytać!), wszechobecne posągi Czang Kaj-szeka. Dopiero w 1990 roku prezydentem Tajwanu został Tajwańczyk. Nadal jednak absurd goni tam absurd. Tajwanu nie ma na liście państw ONZ, nie ma go na igrzyskach olimpijskich, według przewoźników jest chińską prowincją. Tajwańczycy emigrują do Norwegii na tajwańskich paszportach, a funkcjonują tam jako Chińczycy... Ciągle zagrożeni (chińskie samoloty i okręty krążą), ciągle też walczą o samostanowienie. Od 2019 roku połowa lektur to dzieła twórców z Tajwanu, połowa chińskich, wcześniej były same chińskie. Zawsze to jakiś początek!
Nawet jeśli na początku lektury myślałam "a co mnie ten Tajwan obchodzi", zmieniłam zdanie już po wstępie. Reportaż ten okazał się mocno wciągającą i mocno edukacyjną pozycją. Polecam!
Oversiktlig formidling av eldre og nyere historie. Det skulle kommet fram på starten av boka at forfatteren ikke kan kinesisk, og hvem som snakker hvilket språk og hvem som oversetter for ham når ingen kan engelsk.
Ellers møter han en rekke interessante mennesker som har opplevd mye, og slike reisebøker er helt avhengige av det. Til tider er det for mange korte setninger etter hverandre à la "Og slik er det på Taiwan. Denne vakre øya. Hvor det er frykt for krig, men kjærlighet og tilgivelse også. Men hvem vet hvor lenge det vil vare? Vil Kina angripe?" Det blir litt for YA-roman og for lite reportasje.
Heldigvis er det en liten pirk som jeg bare irriterte meg over en gang iblant, og jeg føler at forfatteren har formidlet det han ville, godt.
Z czym kojarzy Wam się Tajwan? Przeszukując internet najczęściej natraficie na zdjęcia Taipei 101 albo artykuły o półprzewodnikach i chipach, analizy o strachu przed wojną Chin ze Stanami Zjednoczonymi oraz oczywiście przedstawienie Tajwanu jako najniebezpieczniejszego miejsca na ziemi.
Sam podtytuł książki Kristoffera Rønneberga również sugeruje właśnie ten kontekst geopolityczny: „Tajwan - wyspa w oku cyklonu. Walka o przyszłość demokracji na świecie”. Czy może być bardziej wymowny kontekst dla reportażu? Sęk w tym, że owszem, książka w głównej mierze dotyczy tego problemu, ale jednocześnie pokazuje nam, że Tajwan to nie tylko miejsce zapalne, które może wywołać kolejną wojnę światową i potęga gospodarcza, ale również ludzie, historia, cudowna lokalizacja, różnorodność etniczna i suma doświadczeń ludzi. Niekiedy naprawdę dramatycznych.
Najmocniejszym punktem tej książki jest właśnie efekt osiągnięty przez autora: Kristofferowi Rønnebergowi udało się na 400 stronach zmieścić zarówno historię wyspy, jak również nakreślić czym Tajwan jest obecnie i jakie ma szansę na przetrwanie. A wszystko w oparciu nie tylko o liczne źródła, ale też te najważniejsze: rozmowy na miejscu z mieszkańcami.
Historię Tajwanu w wielkim uproszczeniu można podzielić na trzy główne okresy:
Zanim wielkie imperia zainteresowały się wyspą. Moment od kiedy Tajwan stał się kolonią do zajęcia wyspy przez Kuomintang. Od 1990 do współczesności.
Rønneberg płynnie przeprowadza nas przez te wszystkie okresy, sprawiając, że jego reportaż informuje o najważniejszych kwestiach, może też stanowić inspirację do dalszego odkrywania historii wyspy. Znajdziecie tu bowiem historię szlaków handlowych na Pacyfiku, moment kiedy Europejczycy odkrywają Tajwan oraz to, jak żyło się mieszkańcom pod obcym władaniem.
Autor na samym początku swojej książki stawia pytanie: kim są dzisiaj Tajwańczycy? Odpowiedź na nie znajdziecie sami pod koniec reportażu, bo Norweg skrupulatnie prowadzi nas do celu. Tak jak wspomniałem, nie brakuje tu źródeł, jak i rozmów z żyjącymi mieszkańcami, co przykuwa uwagę czytelnika, ale takich historii nigdy nie czyta się szybko, dlatego Wasza uwaga jest tu potrzebna.
Szczególnie, że Rønneberg porusza w swojej książce bardzo dużo ciekawych wątków. Kto głównie zamieszkuje Tajwan i jaka jest różnica między waishengren a benshengren? Dlaczego status był i do dziś jest niejasny? Dlaczego Chiny Ludowe roszczą sobie prawa do wyspy i z czym to się wiąże? Jak to się stało, że w tym samym okresie XX wieku ludność Tajwanu szybko wzbogaciła się, a ta u czerwonego sąsiada nie? Jak dokonało się to, że wyspa w ponad 30 lat stała się jedną z najsilniejszych demokracji świata? Czym różni się „Zasada jednych Chin” od „Polityki jednych Chin”? I w końcu jaka jest dziś największa siła Tajwanu i dlaczego jest tak ważna dla Stanów Zjednoczonych oraz całego wolnego świata, jak wygląda różnorodność etniczna mieszkańców wyspy oraz dlaczego nazywana jest „najniebezpieczniejszym miejscem na ziemi”? Jak widzicie, tematów jest naprawdę multum i trochę szkoda, że moment napisania reportażu nastąpił rok przed wyborem Donalda Trumpa na prezydenta USA… Mielibyśmy jeszcze bardziej aktualną sytuację w tym rejonie Pacyfiku, ale i tak jest bardzo ciekawie, i dlatego niezmiernie gorąco polecam!
„Cechą tropikalnych cyklonów jest to, że kręcą się wokół bezchmurnego centrum – tak zwanego oka – gdzie powietrze może stać w bezruchu. Kiedy ze wszystkich stron szaleją wichury, w samym jego środku może wydawać się, że dookoła panuje zupełny spokój. I tak właśnie jest na Tajwanie” – Kristoffer Rønneberg, “Tajwan – wyspa w oku cyklonu. Walka o przyszłość demokracji na świecie”.
Powyższy cytat idealnie pasuje do całej historii Tajwanu od XVII w. do czasów współczesnych. Tajwan (dawniej Formoza) od momentu, kiedy osiedlili się w nim Holendrzy, do teraz walczy o wolność i niepodległość. Na wyspie przewijała się władza Holendrów, Chińczyków i Japończyków. Przez ciągłe zmiany władzy Tajwan stał się poniekąd miksem kultur, z którego wynikła nowa, indywidualna tożsamość, o którą tak zaciekle walczą Tajwańczycy.
Człowiek uczy się całe życie, tak więc czytając tę książkę, i ja nauczyłem się wielu nowych i ciekawych rzeczy. Jak kraj może istnieć i nie istnieć naraz? Wszyscy albo znaczna część z nas wie, gdzie leży Tajwan. Niewiele osób wie za to, że tylko 12 krajów uznaje Tajwan jako niepodległe państwo. Nie występuje on jako członek ONZ czy WHO. Myślę, że ważnym aspektem z historii Tajwanu jest również liczba *228*, o której nie będę opowiadał, a dowiecie się o niej, czytając tę książkę. Oczywiście, książka jest przepełniona ciekawostkami, o których można by tu pisać wiele, ale zabrałoby to na pewno przyjemność z czytania.
Myślę, że większość ludzi kojarzy Tajwan z dwóch rzeczy. Pierwszą jest firma TSMC – Taiwan Semiconductor Manufacturing Company Limited – czyli firma produkująca najnowocześniejsze półprzewodniki na świecie. Wiecie, albo i nie, ale na 99% korzystacie z nich w swoich telefonach, laptopach czy tabletach. Drugą rzeczą jest oczywiście napięta sytuacja polityczna pomiędzy Chinami a USA, dotycząca bezpośrednio Tajwanu. Książka Kristoffera Rønneberga znacząco może poszerzyć Wasze spojrzenie na to, co dzieje się wokół Ilha Formosa („piękna wyspa” – stara portugalska nazwa Tajwanu).
Zapraszam do lektury, bo warto. Przy okazji polecam również reportaż “Chiński obwarzanek”, który opowiada o imperium chińskim, w tym o Tajwanie.
„Czym jest Tajwan? Szukając odpowiedzi w internecie, znajdziemy najpewniej zdjęcia Taipei 101 albo artykuły o półprzewodnikach i chipach. Zapewne też analizy o strachu przed wojną Chin ze Stanami Zjednoczonymi. I o Tajwanie jako najniebezpieczniejszym miejscu na ziemi. Tajwan to jednak dużo więcej. To miejsce, ludzie i historia. Suma przeżytych losów i wspólnych doświadczeń. Tygiel przeciwieństw. Społeczeństwo, które doświadczyło zaledwie trzydziestu, czterdziestu lat wolności, w czasie której miało okazję zacząć poszukiwanie samego siebie”.
Kristoffer Rønneberg w książce „Tajwan - wyspa w oku cyklonu. Walka o przyszłość demokracji na świecie” przedstawia kraj, który choć liczy 23,5 miliona mieszkańców i jest jednym z najlepiej rozwiniętych technologicznie krajów na naszej planecie, to większość świata nie uznaje jego państwowości i nie utrzymuje z nim relacji dyplomatycznych. To trudny reportaż wymagający skupienia uwagi, zwłaszcza w początkowych rozdziałach wyjaśniających skomplikowaną sytuację Tajwanu, jego współczesną historię i tak zwaną politykę jednych Chin. Autor porusza temat tajwańskiej tożsamości narodowej, kwestie gospodarcze, kulturalne i społeczne. Przeciekawe tematy, których nie zgłębiałam do tej pory, więc czytałam z dużym zainteresowaniem. Z innych, choć równie ciekawych wątków przeczytamy m.in. o przemyśle półprzewodników, fabryce lalek Barbie w Taishanie, ochronie przed zakażeniami w czasie pandemii czy popularności bubble tea. Bardzo rzetelny i wnikliwy reportaż. Warto przeczytać.
„Walka o demokrację jest uniwersalnym zjawiskiem, z którym utożsamić się mogą wszyscy”.
Co składa się na bardzo dobry reportaż? Jak dla mnie jest to mieszanka historii, faktów, odniesień kulturowych, osobistych spostrzeżeń autora powiązanych z perspektywą innych ludzi i obiektywną prezentacją tematu. Czasem ciężko osiągnąć taki rezultat, jednak tym razem autorowi się to udało.
Pisząc to patrzę z perspektywy osoby, która za dużo o Tajwanie nie wiedziała, oprócz podstawowych informacji związanych z konfliktem na linii Chiny-Stany Zjednoczone. A teraz nie tylko rozumiem zawiłość tematu, ale też zostało dostarczone tło historyczno-socjalne.
Autor prezentuje zawiłe losy wyspy, jej kolonialną przeszłość, uzależnienie od Japonii, Chin a także problemy z ustaleniem statusu po 1945 roku, kiedy Chiny przejęły kontrolę nad wyspą. Tłumaczy czym i dlaczego różni się demokratyczny Tajwan od komunistycznych Chin, oraz jego newralgiczny status w dzisiejszej ekonomii. Pokazuje jak na przestrzeni lat zmieniał się stosunek do tego miejsca i jak sami tajwańczycy walczyli o wolność i niepodległość, pomimo nie bycia uznanym za suwerenny kraj przez resztę świata. Mówi o miejscowej kulturze, kuchni, muzyce, literaturze, ludziach ale też tożsamości narodowej. Pierwsze lalki Barbie powstawały właśnie na Tajwanie dając początek masowej i taniej azjatyckiej produkcji.
Niezwykle ciekawy reportaż. Łączący wszystkie składniki w zrównoważony i przystępny sposób. Rzuca światło na historię miejsca i pozwala zrozumieć geopolityczną grę, która się toczy na jego terenie.
niewygodna podróż przez historię tajwanu jako narodu i państwa, w jaką zabiera czytelnika kristoffer ronneberg, to jednocześnie złożone studium współczesnej polityki i jej ultymatywnych układów. to w ich cieniu mieszkańcy wyspy muszą zmierzyć się z własną historią i koniecznością odnalezienia narodowej tożsamości, a „tajwan - wyspa w oku cyklonu” skrupulatnie przybliża złożoność tego procesu.
adekwatna dla europocentrycznego oka narracja przybliża tło historyczne omawianego terenu, sięgając wstecz aż do XVII wieku i w tej części nie brak piętrzących się w swej szczegółowości faktów. to podłoże szczególnie istotne w kontekście kulminujących się tam od lat geopolitycznych wpływów, dziś przyjmujących oblicza dwóch największych światowych mocarstw: stanów zjednoczonych i chin. narracja wzbogacona o rozmowy z samymi tajwańczykami umiejętnie łączy teoretykę z namacalnymi świadectwami tego, jak trudny bywa nieustanny strach przed inwazją któregoś z hegemonów przy jednoczesnej tęsknocie do autonomii.
choć lektura bywa konstrukcyjnie wyboista, to również wyjątkowe świadectwo tego, jak w stosunkowo współczesnym świecie wygląda droga do budowania demokracji i jak w istocie tymczasowy jest ów wyjątkowy cel. ta lekcja jest być może jedną najważniejszych, które na kartach tego reportażu mogą przekazać mieszkańcy tajwanu swoją historią, wartościami i wypracowaną świadomością - zwłaszcza czytelnikom z europy.
«Et kjennetegn ved tropiske sykloner er at de roterer rundt et skyfritt sentrum - et såkalt øye - der luften kan være nærmest vindstille. Mens det stormer på alle kanter, kan det derfor oppleves helt rolig i stormens øye. Og sånn er det litt på Taiwan nå. USA og Kina skaper uro og støy. Men på selve øya - stormens øy - er det stille. Spørsmålet er bare om det er stille før stormen.»
Kristoffer Rønneberg skriver utrolig godt om en utfordrende geopolitisk situasjon. Jeg lærte mye i form av historien til Taiwan, som var interessant, men det som treffer meg mest er identitetsspørsmålet på Taiwan.
Jeg har hele tiden tenkt at det var et mer svart-hvitt bilde på Taiwan, og at befolkningen ønsket å være helt uavhengig av Kina. Jeg ble overrasket over status-quo tilnærmingen, men forstår den mye bedre nå!
Noe som også fascinerte meg var hvordan det er en helt naturlig del av deres historie å være «kinesisk-taiwaner», på samme måte som andre er «norsk-amerikanere». Kina er jo en stor del av deres identitet, uten at det skal ha noe med kommunistpartiet å gjøre.
Jeg er ekstremt fan av den gode kombinasjonen av personlige møter, historier og refleksjoner, sammensveiset med historiske hendelser! ⭐️✨
Bardzo przystępna książka o Tajwanie. Przedstawia ona najważniejsze aspekty historii wyspy oraz jej teraźniejszości, a także zagrożenia ze strony kontynentalnych Chin. Wprawdzie w porównaniu do autora nie jestem apologetą demokracji i tajwańskiego progresywizmu, ale polecam publikację laikom, do których w kwestii samego Tajwanu także się dotąd zaliczałem.