Wioletta Piasecka w zimowej powieści przenosi nas w malownicze tereny nad Zalewem Wiślanym, snując pełną ciepła historię sióstr poróżnionych przed laty...
Jagoda i Malina dwie siostry, które kochały tego samego mężczyznę. Od tamtych młodzieńczych porywów serca minęło dwadzieścia lat i każda z sióstr ułożyła sobie życie, ale zadra w sercu obu kobiet pozostała. Po śmierci rodziców ukochany dom pod starym świerkiem, w którym siostry spędziły szczęśliwe dzieciństwo stoi niezamieszkały. Jagoda jest cenionym lekarzem pediatrą, ma kochającego męża i niespełnioną potrzebę macierzyństwa. Namawia męża na adopcję, ale wtedy wychodzi na jaw skrywany przez mężczyznę sekret. Malina spełniona mama dwójki synów prowadzi z mężem spore gospodarstwo rolne odziedziczone po rodzicach męża. W wyniku przeinwestowania jedynym ratunkiem na poprawę sytuacji finansowej jest sprzedaż domu po rodzicach. Gdy dochodzi do konfrontacji sióstr, wychodzą na jaw głęboko skrywane tajemnice, obu kobiet. Odkrycie prawdy, wywróci świat Jagody i Maliny do góry nogami.
co za historia...podczas czytania „domu pod starym świerkiem” targały mną silne emocje; od radości i ulgi - zanurzając się w słodyczy małżeństwa Artura oraz Jagody - po złość - w momencie wyznań męża, który okazuje się być kimś innym, niż zdaje się przemawiać jego „oddane” spojrzenie - i ostateczne poruszenie, gdy bohaterka odnajduje ciepły punkt w towarzystwie równie skrzywdzonego chłopczyka, choć wprawdzie nie sposób zestawić ich cierpienia w jednej pozycji…dylematy moralne zawarte w powieści, choć w mojej perspektywie zdawały się zupełnie niecodzienne i nadzwyczaj sensacyjne, na potrzeby książki, sprawiły wrażenie nabrać na realności, wraz z każdą kolejną rozmową i konfrontacją dwóch stron; wszechogarniające cierpienie jest przecież niezwykle człowiecze. ludzi spotyka niezbadany los, wobec czego, kiedy tak zagłębiałam się w treść, bohaterowie co raz to wyraźniej zdawali zarysowywać się w mojej wyobraźni. ile pretensji uczułam…ile żalu i złości…gwałtowne współczucie wobec czterdziestoletniego rozpaczającego mężczyzny zalało moją duszę, by zaraz rozwiało się, gdy zaczęłam podejmować analizie cały ciąg przyczynowo-skutkowy. „to ty jesteś temu winien! na co ci była ta gówniara?”. zdawałam się krzyczeć. nie ma, co ukrywać…w tej książce najbardziej zawinili mężczyźni. gdybym miała POSTAWIĆ SIĘ na pozycji maliny, nie zniosłabym tej przemocy słownej; możliwe, że oddałabym cios żyła w nędzy. ostatnie strony rozczuliły mnie do granic możliwości. w pewnym momencie zaczęłam poważnie zastanawiać się nad słaniem próśb do autorki, by zlitowała się nad biedną maliną; by fabianowi nie przyszło żadne głupstwo do głowy; by teść uspokoił się choć na moment (w znaczeniu: na wieczność) i przestał sprawiać jej tą werbalną przykrość. jak rozgrzewająca fala ulgi mnie zalała, gdy doszło do chwili refleksji fabiana…jak palący żar ogarnął moją duszę, gdy teść, wraz z klarą i jakubem, zdecydowali się odwiedzić dwójkę sióstr w starej chacie…moje prośby zostały usłuchane, myślałam. kiedy zdajesz się błagać o spełnienie próśb w trakcie czytania powieści, jest to wyraźny znak, że nie jest to przypadkowy kawałek literatury.
Jagoda i Malina to „owocowe siostry”, które kiedyś kochały tego samego mężczyznę. Od tamtych młodzieńczych porywów serca minęło dwadzieścia lat i każda z nich ułożyła sobie życie, ale zadra w sercu obu kobiet pozostała. Nawet śmierć rodziców nie doprowadziła do pojednania, a ukochany dom pod starym świerkiem, w którym siostry spędziły szczęśliwe dzieciństwo, stoi niezamieszkały.
Jagoda jest cenionym lekarzem pediatrą, ma kochającego męża i do szczęścia brakuje jej tylko dziecka... Namawia męża na adopcję, ale wtedy wychodzi na jaw skrywany przez mężczyznę sekret.
Malwina – spełniona, ale nie do końca szczęśliwa mama dwójki synów - prowadzi z mężem spore gospodarstwo rolne odziedziczone po rodzicach męża. W wyniku przeinwestowania jedynym ratunkiem na poprawę sytuacji finansowej jest sprzedaż domu po jej rodzicach. Gdy dochodzi do konfrontacji sióstr, wychodzą na jaw głęboko skrywane tajemnice…
Jak to się wszystko potoczy? Czy Jagoda odnajdzie matczyną miłość? Czy los podaruje jej upragnionego synka? Czy Malina wyprostuje wszystkie sprawy z Fabianem? Czy siostry odnajdą swoje miejsce na ziemi? A także, jaką decyzję podejmie Artur? To bardzo ciepła i wzruszająca powieść o rodzinie, miłości, zdradach i wybaczeniu, osadzona w tym magicznym świątecznym okresie. Nie brakuje tu niestety ckliwych momentów, irytujących kobiet i apodyktycznych facetów, którzy sprawiali, że momentami miałam ochotę tę książkę odłożyć. Także facetów, którzy nie doceniają swoich żon i przyjaźni z nimi, i niszczą wypracowane szczęście, goniąc za jakimś ulotnym marzeniem. Autorka najwyraźniej uwielbia też zdrobnienia, które mnie przyprawiają o ból zębów. Pod koniec jednak historia się trochę prostuje i nabiera tempa, przez co czyta się ją niezwykle szybko. Emocji w niej nie brakuje, tych pozytywnych i negatywnych, bo przecież życie rzadko kiedy jest lukrowane. Trochę urwane zakończenie wskazuje na możliwość kontynuacji. Mnie ta książka nie zachwyciła, ale jestem pewna, że spodoba się wielu czytelnikom, którzy poszukują świątecznych klimatów.
Wzruszajaca, ciepła historia o dwóch siostrach poróżnionych lata temu, o trudnych relacjach rodzinnych, kłopotach małżeńskich, ale i o tym, jaką wartość ma pojednanie, wybaczenie, miłość...
Ośmiolatkowie nie mówią w ten sposób ani nawet nie myślą. Bardzo ubogie słownictwo i wiele, wiele powtórzeń nawet w tych samych zdaniach, na tych samych stronach. Mimo tego, historia lekko chwyciła za serce swoją prostotą, ale nie na tyle mocno żebym mogła dać więcej gwiazdek.
Bardzo przyjemna książka. Może klimat świąteczny nie jest tu tak odczuwalny, bo na pierwszy plan wysuwają się różne problemy, ale... świetnie słuchało się tej lektury. Przed świętami idealna.
Pierwszym co mi w niej nie pasowało był styl pisania - jakiś dziwnie infantylny z zupełnie nienaturalnymi dialogami, ale dałam szansę bo mimo wszystko ciekawiło mnie o co będzie chodzić w tej historii.
Podsumujmy sobie wątki, które się w niej pojawiły:
Jagoda i Artur: od pierwszej strony przedstawieni jako idealne małżeństwo, które dogaduje się bez słów ale wniosek ten wyciągamy jedynie dlatego, że autorka sama tak ich opisała. Mieli tak mało wspólnych scen, że ich małżeństwo nie obchodziło mnie nawet przez chwilę. Chyba najbardziej sfrustrowało mnie tutaj ich zakończenie - teoretycznie Jagoda nie wybaczyła mu zdrady ale insynuowane jest jakby była ku temu szansa (co też sugeruje jej własna siostra). Dosłownie chłop ją zdradzał przez 4 lata, ma dziecko z inną i gdyby romans nie wyszedł na jaw to pewnie nadal by trwał??? Nie rozumiem zupełnie zamysłu autorki na ten motyw.
Artur i Oliwia: tutaj krótko, po prostu mnie nie obchodzili. Kochanka wykreowana na totalną zołzę chyba tylko dlatego żeby czytelnik poczuł trochę współczucia dla Artura i faktycznie wydawał mu się pokrzywdzony w tej sytuacji. Przez 4 lata nigdy się wystarczająco nie poznali żeby wiedział jaka jest? Dajcie spokój.
Malina i Fabian: tutaj też dziwne insynuacje jakby mąż podrywał inne kobiety kiedy jest na mieście. Bardzo toksyczna relacja i do tego wątek najstarszego syna, który faktycznie nie jest synem Fabiana??? Absurdalne jest dla mnie że to się tak szczęśliwie skończyło. Tak samo wątek wesela młodych, którzy wielokrotnie powtarzali, że go nie chcą a na końcu są wręcz do niego przekupieni pieniędzmi - żenujący.
Jagoda i Piotruś: dla mnie też bardzo nierealistyczny wątek. Po pierwsze rozumiem że Jagoda jest szanowaną lekarką ale ta kobieta ma tyle pieniędzy jakby była jakąś multimilionerką, w co nie byłam w stanie uwierzyć do końca książki. To jak łatwo chłopiec po takiej traumie się do niej przekonał i zaczął do niej mówić mamo było bardzo dziwne, nagle odnaleziona babcia, która nie miała zupełnie problemu zamieszkać z obcą kobietą i powierzyć jej swojego wnuka, kolejne nienaturalne dialogi, które wręcz mnie skręcały.
Malina i Jagoda: spoko że się pogodziły, ja chyba nie byłabym w stanie po takich rewelacjach jakie się tu podziały, szczególnie że Malina przyznała się, że pierwszy syn wcale nie jest Fabiana. Do tego wątek gdzie namawia Jagodę do wybaczenia mężowi kiedy wie ile kobieta przeszła i sama jest chorobliwie zazdrosna o swojego męża. Come on…
Historia niby pokrzepiająca i ciepła ale była dla mnie tak nierealistyczna i frustrująca, że poczułam ogromną ulgę kiedy już się skończyła. Trochę przypominało mi to jakąś historię rodem z wattpada napisaną przez nastolatkę, która nie do końca jest świadoma prawdziwego życia.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zgodzisz się ze mną, że uczynki popełnione w przeszłości wracają po latach jak bumerang i potrafią mieć ogromny wpływ na teraźniejszość? 💬 Z całą pewnością przekonały się o tym siostry Jagoda i Malina, bohaterki powieści Wioletty Piaseckiej „Chata pod starym świerkiem”.
Choć patrząc na okładkę „Chaty pod starym świerkiem” mogłoby się wydawać, że to kolejna pełna ciepła świąteczna historia, trzeba przyznać, że jest inaczej. Owszem, święta się pojawiają, ciepło momentami również, ale „Chata pod starym świerkiem” to przede wszystkim opowieść pełna trudnych, życiowych problemów, takich jak: brak komunikacji między partnerami, zdrada i jej konsekwencje, aborcja, przemoc domowa czy adopcja. Jest tu wiele bólu, cierpienia, łez, kłótni i wzajemnego obarczania się winą. Jednak, jak to w powieści ze świętami w tle, przychodzi także czas na rachunek sumienia, wybaczenie, zgodę i pojednanie.
Dwie siostry - Jagoda i Malina. Jagoda wiedzie szczęśliwe życie z kochającym mężem u boku. Jedyne, czego jej brakuje, to dziecko, więc gdy pojawia się okazja na adopcję Piotrusia – chłopca, który po brutalnym pobiciu przez matkę i jej konkubenta leży w szpitalu – mąż Jagody sprzeciwia się temu. Wtedy też na jaw wychodzą tajemnice, które zmieniają jej życie, a jedynym wyjściem, jakie widzi Jagoda, jest powrót do rodzinnego domu, w którym nie była od lat.
Malina z mężem prowadzi gospodarstwo, które przejęli po jego rodzicach. Ich sytuacja nie jest jednak najlepsza, a jedyną szansą na ratunek wydaje się sprzedaż rodzinnego domu Maliny, który stoi pusty. Czy Malina skontaktuje się z siostrą i po latach milczenia poprosi ją o zgodę na sprzedaż domu?
Kreacja sióstr, a także pozostałych bohaterów, jest świetna. Już od pierwszych stron czuć, że to pełnokrwiste postacie ze swoimi wadami i zaletami. Ich rozterki i emocje zostały oddane w bardzo realistyczny sposób. Ich kreacja sprawia, że jednych bohaterów można od razu polubić, a innych ma się wręcz ochotę ustawić do pionu. Wioletta Piasecka znakomicie ukazała, jak niektórym ludziom brakuje empatii, wyrozumiałości, podstawowych ludzkich odruchów i uczuć.
Wioletta Piasecka po raz kolejny pokazuje, że życie pełne jest przykrych doświadczeń i niespodzianek, których nigdy byśmy nie chcieli. Jednak to od nas zależy, jak pokierujemy swoim życiem i jak te doświadczenia na nas wpłyną. „Chata pod starym świerkiem” to historia pełna słodko-gorzkich emocji i chwil, które skłaniają czytelnika do refleksji także nad własnym życiem. Daj się oczarować temu niesamowitemu klimatowi i zanurz się w emocjonującej lekturze. Serdecznie polecam!
Dobry wieczórKochani 😊 Wprawdzie jest już po świętach ale ja mam dla Was recenzję cudownej książki świątecznej od @wioletta_piasecka_autorka pt. ,,Chata pod starym świerkiem". Książkę tą miałam przyjemność przeczytać dzięki #współpracabarterowa z wydawnictwem @skarpawarszawska.
Jagoda z zawodu jest doktorem. Spełnia się w pracy a w domu ma kochającego oraz wspierającego ją męża. Wiedzie spokojne i wydawało by się że szczęśliwe życie. Jednak do pełni tego szczęścia Jagodzie brakuje dziecka. W wyniku wydarzeń z przeszłości kobieta nie może zajść w ciążę więc aby spełniło się jej marzenie w grę wchodzi tylko adopcja. Jednak na to nie chce zgodzić się jej mąż. Pewnego dnia na jej odział trafia ciężko pobity Piotruś. Chłopak zamknął się w sobie i Jagodzie jako jedynej udało się nawiązać z nim kontakt. To właśnie wtedy w jej głowie narodził się pomysł aby to ten skrzywdzony chłopczyk został jej synem. Sytuacja komplikuje się diametralnie gdy na jaw wychodzą tajemnice, które ukrywał przed nią mąż. Kobieta jest zdruzgotana i nie wie jak ma teraz postąpić. Ostatecznie postanawia wyjechać na wieś do domu jej zmarłych rodziców. Jednak I tam czeka ją nie miła niespodzianka a także kolejne problemy i przeszkody do pokonania.
Czy Jagoda odnajdzie spokój? Czy jej marzenie o posiadaniu dziecka zostanie spełnione? Czy uda jej się pokonać wszystkie problemy oraz przeszkody?
Myślę że wielu z was zna i tak jak ja uwielbia twórczość Pani Wioletty. Są to książki pełne uczuć. Zarówno cierpienia, smutek, ból, stracone nadzieję, walkę o szczęście jak i miłość, radość oraz szczęście. Jagoda to kobieta, której w pewnym momencie świat legł w gruzach. Jej życie okazało się kłamstwa w jakim żyła kilka lat. Jednak to właśnie ten skrzywdzony przez własnych rodziców chłopak okazał się dla niej bodźcem, dzięki któremu znalazła siłę aby zawalczyć o siebie. Bardzo negatywne i wręcz mordercze emocje wzbudziła we mnie postać męża Jagody. To jak w perfidny i okropny sposób potraktował kobietę, którą jak twierdził bardzo kochał. Zdrada jak dla mnie jest najgorszym co może się wydarzyć w związku. I niewiem czy była bym w stanie ją wybaczyć. Uwielbiam styl pisania autorki i z ogromną przyjemnością sięgam po kolejne książki Pani Wioletty. Myślę iż napisanie o dalszych losach bohaterów to zdecydowanie świetny pomysł i powinna go Pani zrealizować 😘😊 Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu Skarpa Warszawska 😘😘 #recenzja #book
Tak było i tym razem, nawet nie czytałam opisu tylko tytuł i nazwisko autorki.
Myślę sobie - o, świąteczna książka, takiego nastroju i książki do kocyka potrzebuję.
Jakież było moje zdziwienie, że fabuł okazała się wyciskającym łzy dramatem w otoczeniu Bożego Narodzenia i sekretów!
Oczywiście była genialna, pochłonęła ją niemal jednym tchem, z kilkoma przerwami na ocieranie łez. Dawno nie zdarzyło się, żebym płakała podczas lektury a tym bardziej, że przy tej przecież niezbyt długiej pozycji, płakałam kilka razy.
Losy Piotrusia i jego babci to był mój największy wyciskacz łez, tym bardziej, że mój syn też ma tak na imię i niemalże tylko samo lat, w bo w styczniu stuknie mu 8. Więc obraz chłopca miałam ukształtowany w pełni.
Ile to dziecko przeżyło a mimo to potrafi być tak dobre, tak czystą duszę zachować...
Bardzo się cieszę, że trafił na dr Jagodę ale przyznam, że jej męża miałam chęć złapać i dosadnie mu pokazać, co o nim myślę.
Jak on mógł być aż takim tchórzem, ślepy na manipulacje kochanki, od kilku lat prowadzący podwójne życie a jednocześnie tak skrzywdzić osobę, którą ponoć kochał nad życie...
Malina, siostra Jagody, nie utrzymuje z nią kontaktów od wielu lat, kiedy poróżnił ich spór o mężczyznę.
Malina pozornie wiedzie szczęśliwe życie ale jak wiadomo, nic nie jest takie idealne jak to z zewnątrz wygląda. Ma swój sekret, który ją uwiera i zero wsparcia bliskich.
Owocowe siostry mają dom po rodzicach, jedna jest zmuszona sprzedać swoją część by spłacić długi rodziny, druga niespodziewanie postanawia tam zamieszkać.
Co z tego wyniknie? Czy siostry zakopią topór wojenny? Czy Piotrusiowi uda się w końcu mieć prawdziwe święta? Czy przeszłość zostanie wyklarowana?
Emocjonująca historia kilku rodzin, których losy do ze sobą splatają, magii świąt i ich cudów.
Pełna wzruszeń, przemyśleń ale także siły i determinacji oraz miłości, chociaż nie zawsze okazywanej w sposób oczywisty.
Były maleńkie elementy, które bym powiedziała, że za szybko się wkradły ale kompletnie odsunęłam to na bok.
Są one nieistotne w obliczu całości fabuły, która gra na emocjach i żeby zrozumieć, o czym piszę, trzeba ją po prostu przeczytać. A warto!
Jagoda i Artur tworzą zgodne i kochające się małżeństwo. Ona szanowany lekarz w jednym ze szpitali w Skarżysku Kamiennym, on ceniony dyrektor szkoły. Łączy ich nie tylko miłość, ale i prawdziwa przyjaźń. Jagoda nie wie jednak, jak bardzo kruche jest jej szczęście. Wie jednak doskonale, jak bolesna jest zdrada najbliższej osoby, bo przekonała się o tym przed laty. Zdradzona przez dawnego ukochanego i przez własną siostrę uciekła z rodzinnej wsi i skupiła całkowicie na karierze zawodowej. Dziś ma wszystko, o czym 40 letnia kobieta mogłaby marzyć – wspaniałego męża, piękny dom i pracę, w której się realizuje. Jej życie można by nazwać idealnym, gdyby nie tęsknota za macierzyństwem. Kiedy kobieta otrzymuje szansę na zostanie matką małego Piotrusia, na przeszkodzie staje jej ktoś, kto miał być jej wsparciem i opoką – jej własny mąż. Poznajcie historię dwóch owocowych sióstr Jagody i Malin, których drogi na nowo się zejdą. W ten magiczny świąteczny czas… Zapraszam do lektury, to wspaniała historia. . Piasecka ma niesamowity dar wnikania w ludzkie dusze i do tworzenia krzepiących serce zakończeń. Jak w najpiękniejszej bajce, w której zawsze musi nastąpić happy end tak i tu wszystko do niego zmierza. Książka skłania do przemyśleń, motywuje do pójścia za głosem swoich najskrytszych pragnień. Kibicowałam bohaterom. Każdemu z osobna, czasem byłam na nich okrutnie zła, a czasem tłumaczyłam ich zachowanie sama przed sobą. . Przepiękna, magiczna, wyróżniająca się na tle innych opowieści świątecznych. Dopiero skończyłam ją czytać, a mam ochotę zrobić to ponownie. Może właśnie narodziła się u mnie nowa tradycja świąteczna i do chaty pod starym świerkiem będę wracać co roku? To bardziej niż pewne. Tak wzruszającej, ociekającej magią świąt i wyciskającej morze łez książki już dawno nie czytałam. Sekret bibliotekarki był bardzo dobry, ale Chata pod starym świerkiem jest jeszcze lepsza. Polecam kochani, polecam. . Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję @skarpawarszawska
Owocowe siostry – Jagoda i Malina- czterdziestolatki, które od 20 lat nie rozmawiają. Pokochały tego samego mężczyznę, jak to w życiu bywa, jedna musiała odejść. Każda z nich ułożyła sobie życie i nie chce wracać do przeszłości. Jagoda jest cenionym pediatra, pomaga dzieciom na szpitalnym oddziale. Pewnego dnia ratuje chłopca, którego skrzywdzili najbliżsi. Jest pewne, że nie wróci do domu oprawców. Jagoda zawsze chciała mieć dzieci, ale życie tak się ułożyło, że to jedno pragnienie pozostało niespełnione. Postanawia zaadoptować chłopca, a na razie zabrać go do domu na Święta. W przeddzień dowiaduje się, że jej mąż prowadzi podwójne życie. Jej idealny świat runął i nie wie, co robić. Przypomina sobie, że jest jedno miejsce na świecie, gdzie zawsze czuła się bezpiecznie i skąd ma najlepsze wspomnienia. Wraca do domu rodzinnego- chaty pod starym świerkiem. Jeśli myślicie, że do tej pory dużo się wydarzyło, to zapnijcie pasy. Autorka serwuje kolejne atrakcje i zwroty akcji. Co wyniknie ze spotkania po latach z siostrą? Rodzinne tajemnice, długo skrywane zadry, konflikty. Trudno jest wybaczyć a jeszcze trudniej prosić o wybaczenie. Zagmatwana historia o przewrotności losu, o sile prawdy i o tym, jak ważne są więzy rodzinne. Życiowa, choć przyznam, że momentami przesłodzona 😉, ale ja to lubię. Cudowna opowieść, która otuli was jak ciepły kocyk i wleje w serce nadzieję. Idealna by wprowadzić was w świąteczny nastrój. Bardzo polecam!
Tytuł: Chata pod starym świerkiem Autor: Wioletta Piasecka Wydawnictwo Skarpa Warszawska Data premiery: 23.10.2024r. #współpracareklamowa #współpracabarterowa #współpracarecenzencka
"Kobieta wpatrywała się w niewielki ekran, a potem uśmiechnęła się nostalgicznie. Przeurocza dziewczynka przywołała odległe bolesne wspomnienie, które z trudem zdołała odsunąć na sam spód serca i duszy. Zapatrzyła się w okno. W blasku ulicznej latarni wciąż wirował gęsty śnieg. Niezyt przepadała za przedświątecznym okresem. Zdawała sobie sprawę, że święta Bożego Narodzenia są wyjątkowo rodzinne, ona natomiast od dawna nie utrzymywała kontaktów ze swoją rodziną, a właściwie z siostrą - jedyną rodziną jaką miała."
Q: Rozpoczęliście sezon na zimowo - świąteczne książki? Dziś przychodzę do Was z recenzją pięknej, ciepłej i otulającej histori, która rozgrzeje Wasze serca. "Chata pod starym świerkiem" opowiada o siostrach, które skłócone przed laty, spotykają się po raz pierwszy od dwudziestu lat przy wigilijnym stole w starym domu ich rodziców. Czy świąteczny czas będzie im sprzyjał i siostry się pogodzą? Książka wciąga od pierwszej strony, nie zabraknie mnóstwa emocji, które zawładną sercami czytelnika. Historia z przesłaniem, że pieniądze szczęścia nie dają a największym szczęściem człowieka jest rodzina i bliscy. Poczujcie magię świąt i sięgnijcie po tę cudowną historię. Gorąco polecam. Dziękuję wydawnictwu za zaufanie i egzemplarz recenzencki.
„Chata pod starym świerkiem” Wioletty Piaseckiej to pierwsza świąteczno-zimowa propozycja, na której uroniłam łzę.
Dwie siostry, które przed laty podzieliła miłość do jednego mężczyzny. Czy sprzedaż rodzinnego domu stanie się pretekstem do zburzenia muru milczenia i pojednania?
Interesująca, niezmiernie życiowa fabuła i galeria autentycznych postaci jest tym, co w powieściach autorki cenię najbardziej. Okazuje się, że dwa z pozoru idealne małżeństwa mają wiele trosk i zmartwień, oraz głęboko skrywanych tajemnic — niektóre z nich są doprawdy szokujące. Dawno nie czytałam o tak skomplikowanych relacjach rodzinnych, tak pogmatwanych losach i uczuciach. Ta przejmująca, pełna współczesnych problemów powieść, której akcja rozgrywa się nad malowniczym Zalewem Wiślanym, pochłonęła mnie na długie godziny.
„Chata pod starym świerkiem” to poruszająca historia, pachnąca piernikiem, żywiczym igliwiem i ogniem płonącym wesoło w kominku. Pięknie pokazuje magię świąt, które są najlepszym momentem na pojednanie.
Książki pani Wiolety to taki otulający kocyk, z którym chce się spędzać czas i ciężko się od niego oderwać, ponieważ przynosi ciepło i ukojenie. Podobnie było z "Chatą pod starym świerkiem". Dwie siostry, których w młodości poróżnił mężczyzna. Teraz dorosłe, ze swoimi rodzinami, problemami, doświadczeniami - spotykają się, czy zjednoczoną? Pięknie się czytało tą historię. Autorka włożyła do niej wiele emocji i takich ludzkich pierwiastków, takich jak problemy, dotykające wielu kwestii: niespełnionego macierzyństwa, biedy, problemów finansowych, przemocy...Ale podobno - w rodzinie siła. Czy będzie tak w przypadku sióstr... Musicie się przekonać. Na uwagę zasługuje klimat, który daje wiele wyczuć już od pierwszych stron. Historia wciąga, nie pozwala od siebie odejść i to nie przez jakąś pędząca, dynamiczną akcję (chociaż też się tu pojawia), a o tej nastój właśnie. Autorka namalowała nam emocje słowem - przekazała nam tu wiele uczuć - tych różnych, jak to w życiu bywa
Mimo, że pare świątecznych książek już przeczytałam i w planach mam jeszcze ich kilka, to już wiem, że to będzie jedna z lepszych książek świątecznych nie tylko tego roku. Tutaj naprawdę poczułam ducha świąt, jeśli chodzi o przygotowania świąteczne. Szczególnie w domu Maliny, kiedy to kobieta sama sprzątała i przygotowywała potrawy na świata. A całości dopełnia chatka pod świerkiem zasypana śniegiem. Na początku książki wydawało się, że Jagodę i Malinę nic dobrego nie czeka. W ich życiu goszczą problemy, również Święta stają pod znakiem zapytania. Ostatecznie Wigilia mimo, że z problemami u Maliny zakończyła się pojednaniem sióstr, które od dwudziestu lat nie rozmawiały ze sobą. Ta książka zafundowała mi niezłą karuzelę uczuć a i łezka zakręciła mi się w oku, choć u mnie nie często się to zdarza. Świąteczną historia o przebaczaniu, oddaniu, dobroci serca i pełna macierzyńskich uczuć, ale również pełna kłamstw, hipokryzji. Bardzo polubiłam bohaterów i chętnie przeczytam ich dalsze losy nie koniecznie w świątecznej scenerii. Bardzo gorąco polecam
Jak dobrze pójdzie, to siadają mi polskie obyczajówki i tak było w tym przypadku. Bardzo fajny audiobook. Faceci w tej książce nieznośni, chociaż pod koniec jakieś przemyślenia się pojawiły. Trochę wieje stereotypowymi bohaterkami, chociaż konflikt sióstr i jego przyczyna (dla mnie) niespotykana. Jak chcecie świątecznego cudu - już nie teraz chociaż kto wie - to polecam!
Cudowna książka! Bardzo mnie poruszyła ta historia i dramat jaki przeżywały te kobiety. Z chęcią przeczytałabym kontynuację. To jest książka do popłakania i nie mówię tu o kilku łzach powoli spływających po policzkach, ale o niekontrolowanym szlochaniu 🥲
Nie takiej świątecznej opowieści się spodziewałam.. bardzo bardzo bardzo smutna. Pełna nienawiści, zdrad, rozpaczy, ale też dobroci. Niesamowicie przykra historia, ale chyba z happy endem(?) liczę na 2 część
Ładna historia świąteczna. Nie jest sztampowa, nie boi się poruszać trudnych tematów. Mnóstwo w niej ciepła i dobroci. Niektórzy bohaterowie są nieco zbyt idealni, ale większość to jednak zwyczajni ludzie, mocno skomplikowani i w różnych odcieniach szarości.