Julia Fiedorczuk, laureatka Nagrody imienia Wisławy Szymborskiej, nominowana do Nagrody Literackiej Nike i wielu innych, po siedmiu latach powraca z nowym tomem wierszy. Glif to poezja, która zagląda pod powierzchnię świata, żeby zadać pytanie o początek, a odnajduje odpowiedzi na temat końca, wnika w głąb ziemi, historii, języka. Z drugiej strony – wszystko tu jest na powierzchni, w zmysłach, kącie padania światła. Książka Julii Fiedorczuk jest nie tylko zbiorem wierszy, ale też traktatem filozoficznym o czasie, tożsamości, przenikaniu. Głównymi bohaterkami są krew, jezioro, piach, promień słońca. I jest to jedna i ta sama bohaterka. Do kogo należy ten świat? I po co zostawiasz ślady? Glif to książka, która przenikliwie, prawie boleśnie nas dotyka, a jednocześnie ucieka z zasięgu wzroku, opisuje wstawanie dnia, codziennie jednakowe, ale przecież zupełnie inne. Opisuje świat, w którym chcemy być głową perkoza albo niczym. Gdzie nie wiemy, co zostanie użyte przeciwko nam i czym zostaniemy obdarowani. Wstrząsająca poezja o zbliżeniu i rozdzieleniu, miejscu na naszej drodze, w którym znajduje się głębokie, niewydobywalne złoże czasu. Glif to także formalny eksperyment, autorka sięga w nim po haibun (najprawdopodobniej po raz pierwszy w historii języka polskiego), haiku, wilanellę. Nowy tom Julii Fiedorczuk to książka-schron – potężna i ponadczasowa, a zarazem radykalnie krucha.
Poetka, tłumaczka. Debiutowała w roku 2000 tomem poetyckim "Listopad nad Narwią", za który otrzymała nagrodę Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. Autorka kilku zbiorów wierszy: "Bio" (2004), "Planeta rzeczy zagubionych" (2006), "Tlen" (2009) i "tuż-tuż" (2012), a także zbioru opowiadań "Poranek Marii" (2010) oraz powieści "Biała Ofelia" (2012). Laureatka wielu nagród, w tym austriackiej nagrody Huberta Burdy (2005). Adiunkt w Instytucie Anglistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Jej utwory zostały przełożone na 17 języków, w tym walijski, japoński i islandzki. Mieszka w Warszawie.