"Skolioza" opowiada o losach dwóch policjantów z łódzkiego wydziału zabójstw, prowadzących sprawę zagadkowego zabójstwa. Obaj detektywi mieli swój interes w tym, by ta osoba zginęła. Pomimo że właściwie jej nie znali. Powody te nie były ze sobą w żaden sposób zbieżne. Rozwiązanie zagadki nikomu nie przyniesie korzyści, jednak wcześniej bohaterowie muszą sobie odpowiedzieć na kilka pytań.
Czy wzniosłe pobudki uprawniają do tego, by sprzeniewierzyć własne wartości?
Czy rodzina zawsze jest najważniejsza?
Rozwiązanie zagadki jednak nikomu nie przyniesie korzyści.
Jest to historia o tym, z jakich pobudek ludzie są zdolni wykrzywić swój kręgosłup moralny.
Od zawsze oceniając książki kieruję się kilkoma kwestiami, poziomem fabuły, stylem w jakim napisani są bohaterowie, jakością akcji, a także ilością oraz jakością zwrotów akcji, jednak dopiero podczas lektury “Skoliozy” autorstwa Konrada Laskowskiego zobaczyłem jak ważny jest język jakim posługuje się autor, oraz korekta jakiej powinno dokonać wydawnictwo przed wydaniem książki.
Zdaję sobie sprawę że mam pierwsze wydanie książki, które nie zawsze musi być najlepsze, jednak ilość błędów ortograficznych, stylistycznych, składniowych oraz wizualnych w książce (a szczególnie na pierwszych 100 stronach) jest wręcz odrzucająca. Odrzucająca do tego stopnia że miałem ochotę rzucić książką i już nigdy więcej do niej nie wrócić.
Poza wyżej wymienionymi mankamentami książki, widzę tu także zbyt dużą chęć skupienia się na tym żeby książka była “na czasie”, osobiście uwielbiam nawiązania czy to popkulturowe, sportowe czy nawet polityczne, jednak tutaj ich ilość przerosła nawet mnie, dodatkowo książka zawiera zdecydowanie zbyt dużą ilość zdrobnień (które mnie osobiście dość mocno zniesmaczały), a także zapożyczeń anglojęzycznych dzięki którym książka miała być “cool”, a wyszło że jest jednak “weak”.
Dodatkowo nie pasują mi tak dzielone rozdziały gdyż podczas czytania jednego rozdziału, nawet pięciokrotnie zmieniamy bohaterów którzy są dla nas narratorami części książki, momentami taka sytuacja była już trudna do ogarnięcia bo ja jako czytelnik nie wiedziałem czy akcja jest opisywana przez bohatera numer 1 czy już jednak przez bohatera 2 lub nawet 3.
Niestety wszystkie powyższe minusy dość mocno przykryły to co w książce powinno być najważniejsze czyli fabułę i bohaterów. Fabuła jest na dość dobrym poziomie, ale bez wywoływania w czytelniku efektu “wow”, zaś bohaterowie są ciekawie napisani jednak zarówno z jednym jak i drugim policjantem trudno mi było nawiązać nić porozumienia.
Kolejną kwestią jest fakt iż każda książka ma swój moment kulminacyjny, tutaj on także nastąpił ale bardziej niż zaskoczenie, to wywołał u mnie zniesmaczenie gdyż ostatnie 100 stron jest trudnym do wyobrażenia sobie wydarzeniem które można by zaklasyfikować jako mogące się wydarzyć na prawdę.
Kwestią dodatkową jest fakt iż czytelnik mimo usilnych prób nie jest w stanie samemu rozwiązać sprawy, gdyż nie ma on wszystkich potrzebnych mu informacji, a jak się już ich dowiaduje to sprawa jest dość mocno oczywista do rozwiązania (przynajmniej dla mnie).
Podsumowując, książka byłaby na średnim poziomie jakościowym gdyby była dobrze napisana pod względem ortografii, stylistyki oraz odczuć wizualnych w tekście (jak chociażby akapity w odpowiednich miejscach), jednak w takiej formie jak ta, jest ona bardzo bardzo trudna do czytania, a w ciągu pierwszych 100 stron mógłbym powiedzieć że nawet aczytalna. Gdyby nie fabuła i bohaterowie na średnim poziomie to książka skończyłaby z oceną 1/5, a tak oceniam tę książkę na zasłużone zarówno pod względem pozytywnym jak i negatywnym 2/5 gwiazdek.