Hrabia Filip Zebrzydowski czując zbliżającą się śmierć, pragnie doprowadzić do skutku planowany od dawna związek swojego bratanka Romana z baronówną Lolą Wilmshofen. Stary hrabia nie ma jednak łatwego zadania, bo młodzi ludzie których chce skojarzyć, to właściwie... lalki wykrojone według wzorowych modeli, lalki piękne, świetnie ubrane, nienagannych manier, ale bez żywszych poruszeń serca, umysłu i woli. Dlatego, gdy obok Romana-lalki stanie Alfred Nieczujski - człowiek szorstki w obejściu ale, z dużą dozą zdrowego rozsądku - decyzja Loli, która zachowała resztki "ludzkich" normalnych uczuć nie będzie łatwa.
Józef Ignacy Kraszewski was a Polish writer, historian and journalist who produced more than 200 novels and 150 novellas, short stories, and art reviews (including painters, e.g., Michał Kulesza). He is best known for his epic series on the history of Poland, comprising twenty-nine novels in seventy-nine parts.
As a novelist writing about Polish history, Kraszewski is generally regarded as second only to Henryk Sienkiewicz.
To już zaczyna się robić nudne. Nie mam nic do słuchania w trakcie pracy? A może by tak Kraszewskiego włączyć? No dobra, niech będzie Kraszewski.
Sama książka jest już kolejną powieścią z fabryki pisarskiej tego autora, w której bierze na tapetę arystokrację. Tym razem mamy dwóch graczy, bawidamka i młodą dziewczynę związanych wolą ich opiekuna. Nie zazdroszczę jej, bo facet trafił się nie dość, że dandysowaty (co można wybaczyć), ale i trzpiotowaty cierpiący na pustogłowie. Na szczęście Lola wyczuła pismo nosem i niechętna jest temu mariażowi. Ale jak opiekun nóżką tupnie, to i podopieczni zagrają tak jak oczekuje. Szczęściem w nieszczęściu do dworku przyjeżdża daleki krewny p. kapitanowej, Adolf... jak można się spodziewać ogromne przeciwieństwo narzeczonego.
Sporą wadą powieści staje się dydaktyzm. O ile z wieloma tezami nie sposób się nie zgodzić, o tyle wszystkie mądrości są włożone w usta jednej postaci, Adolfa właśnie. Nie należy oczekiwać jakieś szczególnie pogłębionej psychologii i charakterów postaci. Lola też dostaje niewiele okazji do błyszczenia.
Wspomniałam, że powieść jest krytyką arystokracji i zamiłowania do blichtru. Autor bierze na tapetę aranżowane małżeństwa na przykładzie Loli, zamiłowanie do blichtru i uciech, pustota oraz niechęć do pracy vide Roman Zebrzydowski. I szczerze powiem, pomimo dydaktyzmu i słabszej drugiej połowy słuchało mi się naprawdę fajnie.
Technikalia:
Osoby czytające książki Kraszewskiego, narratorzy, na ogół są dobre. Henryk Drygalski także się do tego grona zalicza. Dla mnie miał przyjemny ton, choć zdarzały mu się przerwy w dziwnych miejscach.
Ta książeczka powinna u mnie trafić na półkę "audiobooki". Urocza, pokryta patyną interpretacja Henryka Drygalskiego to jedyny - dla mnie - walor tej powiastki. Dziś już chyba nikt nie przeczytałby z taką dykcją i zrozumieniem dla konwencjonalnych dialogów, postaci i prościutkiej fabuły. Miałem poczucie obcowania ze światem retro, a w sumie o to mi chodziło. Mamy dwa dziewczątka, dwóch kawalerów (no, trzech), szykujące się przymusowe małżeństwo i różne takie bzdurne perypetie wokół tego. Nagranie trwa ponad osiem godzin i na podróże samochodem może być. A poza tym: gdzie tam Mrozowi do wydajności Kraszewskiego! Jak się spłodziło ponad dwieście powieści, to i takie urocze gnioty mogły się trafiać.
Lekka historia wysłuchana w audiobooku. Jest tu wszystko co konieczne dla XIX wiecznej historii perypetii polskiej arystokracji. Już sam tytuł wskazuje na karykaturę co odkrywamy w trakcie lektury. Dla mnie odkrycie. Sporo trafnych cytatów. "Iskra którą rzuciła nie wpadła w wodę i nie zgasła"