Brynn Slaughter pragnie jedynie skończyć ostatni rok w college’u w Nottingham i wyjechać do rodzinnego miasta, gdzie rozpocznie studia na Uniwersytecie Columbia. Niestety na co dzień musi mierzyć się z dwoma irytującymi sportowcami. Collin Walsh, kapitan drużyny rugby, mści się na niej, od kiedy dała mu kosza i zniszczyła jego plan zemsty na byłej dziewczynie.
Początkowe dogryzanie sobie nawzajem przekształca się w rozsiewanie plotek, wyzwiska i napastowanie. Brynn ma już tego dość, dlatego gdy dowiaduje się, że uczelniana gwiazda koszykówki, a zarazem drugi natarczywy zawodnik, Kethan Berkeley założył się z przyjaciółmi, że bez problemu rozkocha ją w sobie, po czym zostawi, postanawia to wykorzystać, by odstraszyć Collina.
W końcu Kethan jest kapitanem drużyny i nienawidzi wroga Brynn równie mocno, jak ona. Dziewczyna znając jego zamiary, planuje nie tylko uniemożliwiać mu wygraną. Zrobi wszystko, by to Kethan na końcu tego zakładu skończył ze złamanym sercem.
Obydwoje uważają, że miłość to gra.
A osoba, która pierwsza coś poczuje, przegrywa.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Cieszę się że nie zmarnowałam pieniędzy na ładną okładkę i sobie darowałam jej zakup. Książka poprawna choć bez polotu. Napisałabym że wręcz jak wiele innych książek które mamy już na rynku. Typowe bogate dzieciaki bez większych ambicji, chłopcy którzy myślą że w wieku studenciaków są bogami życia, puste towarzystwo które gada tylko o Versace albo imprezach i nic więcej. A relacji romantycznej nie kupuję bo była sztuczna. Dziękuję za uwagę 😆😴💁♀️
Intryga złamanych serc jest historią, którą miałam okazję poznać już za czasów Wattpada. Trafiłam na nią całkowicie przypadkowo. Jednak już po pierwszych rozdziałach wiedziałam, że ta historia mi się spodoba. Występował motyw sportu czyli koszykówki. A tam gdzie sport tam i ja. Nigdy mi się ten motyw nie znudzi. Nie mogłam przejść wobec tej pozycji obojętnie zwłaszcza, że dwójka naszych bohaterów to naprawdę silne charaktery i byłam szalenie ciekawa do czego doprowadzi ich znajomość i pewnien zakład.
Styl pisania autorki jest mi dobrze znany z jej poprzednich historii. Jednak tutaj zauważyłam, że nastąpił progres w pisaniu .Co jest naprawdę super bo widać, że autorka poszła ze swoimi umiejętnościami do przodu. Przez co tę książkę czytało się niezwykle szybko i wciągała od samego początku.
Motyw koszykówki był naprawdę dobrze poprowadzony i rozwinięty. Widać było, że odgrywał dużą rolę w tej historii. Przez co nie poczułam, że jest go za mało. Bawiłam się na tym naprawdę dobrze. I dowiedziałam się też wielu ciekawostek. Co jest na plus. Wszystkie opisy sprawiły, że czułam się zaciekawiona i zainteresowana.
Brynn uwielbiam ją. Jej kreacja bardzo do mnie przemówiła. Wiedziała czego chce od życia i nie bała się mówić wprost co myśli. Nawet jeśli raniła tym innych. Nie pozwalała wejść sobie na głowę. Jeśli na czymś jej zależało była w stanie zrobić naprawdę wiele. Bardzo szybko wzbudziła moją sympatię i polubiłam ją. Bo używała dobrych argumentów a nie tylko wulgaryzmów co też sprawiło, że jest postać zyskała bardzo dużo w moich oczach. Podobało mi się to jaką miała relację ze swoim tatą ale również z mamą. Widoczne było też jak koszykówka jest dla niej ważna. I naprawdę w jej życiu odgrywała dużą rolę.
Kethan to bohater którego również polubiłam. Oczywiście niektórych jego zachowań nie pochwalałam. Ale jego postać dodała jeszcze więcej wyjątkowości całej historii. Jest koszykarzem. Dla niego koszykówka jest niezwykle ważna. Wiąże z nią swoją przyszłość. Ma grupkę przyjaciół. Jest znany. On również jak Brynn ma silny charakter. Dla swoich własnych celów i korzyści jest w stanie zrobić naprawdę wiele. Nie przejmuje się również tym czy kogoś zrani czy też przeciwnie. Jednak nie jest to typowy bad boy jakich pełno w innych książkach.
To miał być tylko jeden niewinny zakład. Kto pierwszy złamie serce ten wygrywa. Możecie sobie pomyśleć, że to jest już oklepany wątek. Jednak tutaj to właśnie on wciągnął mnie na tyle, że nie umiałam oderwać się od czytania. Z każdą kolejną stroną czy rozdziałem, byłam jeszcze bardziej ciekawa co się wydarzy. I kto wygra. I jak to się wszystko skończy. Emocji nie brakowało.
Relacja głównych bohaterów została naprawdę bardzo dobrze poprowadzona i przedstawiona. Od samego początku wyczuwalna była niechęć wobec siebie. Dogryzali sobie na każdym kroku. I nikt z nich nie chciał odpuścić. Toczyli niezwykle wyrównaną rozgrywkę na szali której było złamanie serca tej drugiej osobie. Jednak jak to w życiu bywa następują komplikacje. I pewne rzeczy nie wychodzą tak jak sobie wyżej wymieniona dwójka zaplanowała. Na duży plus również zasługuje fakt, że do samego końca ich charaktery zostały takie same. Oraz to, że powoli można było obserwować zmianę względem siebie wzajemnie.
Co jeśli prawda wyjdzie na jaw. Czy wszystko co udało się zbudować nie rozpadnie się niczym domek z kart. Czy to była relacja czy wszystko co sobie mówili to były jedynie kłamstwa potrzebne w celu wygrania zakładu. Czy będą tu wygrani czy wręcz przeciwnie. Czy przyjaciele okażą się przyjaciółmi czy wrogami? Czy wszystko będzie takie jak dawniej? Tego musicie dowiedzieć się sami.
Jeśli mam być szczera to sama nie wiedziałam do końca komu kibicować. Polubiłam tą dwójkę równie mocno. Sama nie do końca byłam pewna jak chcę by to się zakończyło. Nie sądziłam jednak, że jeden moment sprawi, że będę miała łzy w oczach i będę się zastanawiała czy aby na pewno chcę to dalej czytać. Ale fajnie, że towarzyszyło mi dużo emocji.
Nie mogę zapomnieć o postaciach drugoplanowych, które zrobiły niesamowitą robotę. Niektórych polubiłam bardziej niektórych mniej. Ale gdyby nie oni nie byłoby tak fajnie. Dodawali wiele tej historii. I gdy tylko się pojawiali to wiedziałam, że będzie ciekawie.
Jeśli zastanawiacie się czy sięgnąć po tą pozycję to jak najbardziej Wam polecam. Ja bawiłam się na niej naprawdę dobrze. Wyczekuję bardzo drugiego tomu o innych bohaterach. Bo coś mi mówi, że spodoba mi się tak samo jak Intryga. Czuję się zaintrygowana i bardzo ciekawa.
3,25 Zacznijmy od tego, że Ania ma bardzo fajny styl pisania przez, który się płynie.
Książka sama w sobie była spoko, ale czy mnie urwała? Nie. Podobało mi się to, że autorka pokazała nam wiele zróżnicowanych charakterów, którzy razem tworzyli naprawdę ciekawą grupę. Wątek koszykówki również był tutaj dobrze rozpisany i byłam zadowolona z jego ilości.
Co mi się jednak nie spodobało: Niestety ale nie czułam zbytnio tej charakterystycznej chemii między bohaterami. Miałam wrażenie, że Brynn i Keth na siłe się spotykali tylko dla tego, aby dalej uciągnąć ten zakład i wiele razy sobie docinali, a potem nagle była wielka miłość i szczerze mówiąc byłam troche confused, bo nie zauważyłam kiedy ta granica między miłością, a docinkami i układem zaczęła się przecierać.
Sama również czułam, że w niektórych momentach książka była lekko monotonna, ponieważ bohaterowie ciągle zachaczali kółeczko jeżeli chodzi o ich miejsca spotkań - mecze koszykówki, potem dom Brynn i na końcu ich randki. Nie mam problemu do powtarzalności miejsc akcji, jednak tutaj czułam to zataczane kółko i szczerze mówiąc na miejscu każde ich spotkanie wyglądało dość podobnie - bo mecz to mecz i zawsze wygląda podobnie, w domu Brynn zawsze był trening u boku jej taty, a randki no to po prostu ich podwójne wyjścia z docinkami.
Czy koniec końców polecam tą historie? Była ona okej i mam do niej dość neutralny stosunek (sądzę, że miałam po prostu zbyt wygórowane oczekiwania). Na pewno sięgnę po inne książki Ani, bo lubie jej styl pisania<333.
PS: TOTALNIE nie mogę się doczekać książki o Kay-u!! On totalnie mnie zaintrygował i z niecierpliwością czekam na historie jego i Grace<33
no ale co tu się stało 😭 to miało być super, a totalny niewypał. gdyby to było dłuższe to może dałoby radę, ale tak to nie, bo przez ponad ponowe książki bohaterowie się nie lubią i spędzają ze sobą czas na siłę. nie było chemii ani żadnego przyciągania między nimi, totalnie tego nie kupiłam. za dużo scen z przyjaciółmi i na imprezach, a za mało wątku romantycznego. strasznie mnie to rozczarowało a miało potencjał
Brynn chce już skończyć szkołę i wyjechać do rodzinnego miasta za którym tęskni. Jednak to wszystko utrudnia Collin Walsh, który po tym jak dziewczyna dała mu kosza zaczyna się na niej mścić i rozsiewać o niej podłe plotki. Dziewczyna ma już tego dość.
Jednak kiedy na pewnej imprezie, dziewczyna dowiaduje się, że Kethan Berkeley, założył się z kolegami, że złamie jej serce, ona sama zamierza go wykorzystać. Stwierdza, że zagra w jego grę, ponieważ ,,związek” ze szkolną gwiazdą koszykówki da jej dużo korzyści.
Bardzo łatwo pogubić się w kłamstwach, ciężko też rozróżnić prawdziwe uczucie od tego udawanego…
Byłam mocno zaintrygowana tym tytułem, a promocja patronek spowodowała, że gdy tylko ta pozycja wpadła w moje ręce - odrazu po nią sięgnęłam. Jednak trochę się zawiodłam.
Na samym początku wszytko było ciekawe, jednak im dalej tym bardziej się zrażałam. Totalnie nie mogłam się wczuć w ten vibe tego NBA, imprezowania z zawodnikami po meczach (którzy wydawali mi się o wiele starsi od bohaterki). Wiem, że książka to kreacja autorki, ale jakoś nie potrafiłam się w to wczuć, co odbierało mi trochę przyjemności z czytania. Tak samo ciągłe imprezowanie bohaterów, czułam jakby co chwile chodzili na imprezę i spożywali alkohol co trochę odrzuca mnie w książkach.
Końcowo wszystko ratowała relacja Kethana i Brynn, która naprawdę mnie ciekawiła i trzymała przy książce. Chciałam się dowiedzieć jak to sie skończy i było to poprowadzone w naprawdę ciekawy sposób.
Ostatecznie styl pisania Ani naprawdę mi się spodobał i chętnie bym sięgnęła po coś jeszcze spod jej pióra. Jednak przy tej pozycji odrobinę się zawiodłam.
Ta książka była absolutnie genialna. Dostałam to czego oczekiwałam od niej i czego potrzebowałam. To było prześwietne, uwielbiam i ja pragnę drugiej części jak najszybciej bo nie wytrzymam. Jestem w szoku
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, co mogłabym powiedzieć o tej historii. To nie było moje pierwsze spotkanie z książkami tej autorki i jak Nefarious jej autorstwa bardzo mi się podobało, to tak intryga jest dla mnie lekkim rozczarowaniem. Nastawiłam się na coś ciekawszego i myślałam, że zakocham się od pierwszych stron, a tak się nie stało:// Szkoda, bo pomysł był świetny i miał bardzo dobry potencjał
•Nie do końca wiem od czego mam zacząć tą recenzję… Więc zacznijmy tak, to nie jest pierwszy raz kiedy mam styczność z książkami 𝐀𝐧𝐢, co prawda nie pamiętam jak wszystko rozgrywało się w jej poprzednich książkach i do „𝐈𝐧𝐭𝐫𝐲𝐠𝐚 𝐙𝐈𝐚𝐦𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐒𝐞𝐫𝐜” miałam mieszane uczucia. Jakoś nie przyciągała mnie ta książka, ale po tym jak zobaczyłam okładkę i co to odwalają patronki stwierdziłam, że jednak ją przeczytam.
•Pióro 𝐀𝐧𝐢 bardzo mi się podobało, było bardzo przyjemne i dosłownie przepłynęłam przez tę książkę. Nawet nie wiem kiedy ona się skończyła.
•Zaczynając od początku to już na pierwszym rozdziale byłam mocno zdenerwowana i to tak na maksa, a to tylko i wyłącznie przez zachowanie jednego z bohaterów. No po prostu jakoś tak się we mnie zagotowało i już byłam taka „o nie, chyba mi się nie spodoba”. Jednak im głębiej tym bardziej się w nią wciągałam.
•Jednak muszę wam powiedzieć, że czasami irytowało mnie zachowanie głównej bohaterki - 𝐁𝐫𝐲𝐧𝐧. Te jej niektóre słowa jak i czyny były lekko przesadzone. Dlatego moja ocena zostaje troszkę obniżona.
•Natomiast Boże cała fabuła była mega!!! Jednak miałam takie, że jak zakończenie będzie mocno do przewidzenia to będzie miała takie meh. Na szczęście nie było!
•Ja uwielbiałam to jak główni bohaterowie sobie dogryzali, a szczególnie to jak 𝐁𝐫𝐲𝐧𝐧 dogryzała 𝐊𝐞𝐭𝐡𝐚𝐧’𝐨𝐰𝐢, niektóre jej teksty były świetne. Albo to, że dziewczyna gdy dowiedziała się prawdy stawiała na swoim i po mimo swoich uczuć nie od razu wszystkim przebaczyła.
•Jeśli 𝐁𝐫𝐲𝐧𝐧 od razu przebaczyłaby pewnej osobie to ja nie wiem co bym zrobiła, no jakby 𝐖𝐓𝐅, nie po prostu 𝐍𝐈𝐄!
•Oficjalnie uwielbiam tą książkę jednak po tym co działo się w tym tomie bardziej nie mogę się doczekać historii 𝐊𝐚𝐲’𝐚 i 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Wydaje mi się że ona będzie przepotężna!!!
“Miłość jest jak szachy. Wystarczy jeden zły ruch, by stracić wszystko, na co się pracowało”.
[ współpraca reklamowa: @wydawnictwoniezwykle ]
"Intryga złamanych serc" Anny Wilman to książka z ciekawym punktem wyjścia i lekkim stylem, ale niestety nie wszystko w niej gra tak, jak bym chciała. Historia Brynn i Kethana – dziewczyny próbującej przetrwać ostatni rok college’u i gwiazdy koszykówki uwikłanej w niefortunny zakład – wydaje się pełna potencjału. Niestety, nie został on w pełni wykorzystany.
Zacznijmy od relacji między głównymi bohaterami, która miała być zbudowana na napięciu, rywalizacji i powolnym przełamywaniu lodów. Problem w tym, że ich uczucia są ledwie zauważalne. Gra, którą prowadzą, mogłaby być pełna emocji i zwrotów akcji, ale zabrakło chemii i wiarygodności. W kluczowych momentach brakowało mi tej iskry, która sprawiłaby, że naprawdę bym im kibicowała.
Brynn na początku zapowiadała się świetnie. Zdeterminowana, z charakterem, mająca własne pasje. Jednak w miarę rozwoju fabuły coś w niej zaczęło gasnąć. Z bohaterki, którą można było podziwiać, stała się postacią, która bardziej irytowała niż inspirowała. Z kolei Kethan… cóż, trudno mi było się do niego przekonać. Jego sztywna osobowość i sposób, w jaki traktował Brynn, sprawiały, że nie wzbudzał ani mojej sympatii, ani zainteresowania.
Nie można jednak odmówić autorce lekkiego pióra. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, a fabuła, choć prosta, jest wciągająca. Jestem fanką takich historii, gdzie główne skrzypce gra zakład, popularny chłopak i dziewczyna, która podejmuje wyzwanie. Niemniej zabrakło głębi, która pozwoliłaby bardziej odczuć emocje bohaterów.
"Intryga złamanych serc" to lekka opowieść, która może być dobrą odskocznią na jedno czy dwa popołudnia, ale raczej nie zostanie w głowie na dłużej. Mimo kilku fajnych pomysłów, zabrakło tego "czegoś", co wyróżniłoby tę książkę na tle innych romansów z nutką rywalizacji.
nie po to płace tyle za okulary żeby niszczyć sobie wzrok czymś takim. najciekawszy moment z całej książki to epilog. bardzo suche dialogi i relacje. postacie irytujące, a wątek zakładu to nieśmieszny żart
Prolog wywołał niepokój o tę książkę. Bałam się przysłowiowego „odgrzanego kotleta”. Kapitan drużyny obiera sobie za cel zdobycie dziewczyny. Wydaje się oczywiste jak to się skończy, przynajmniej ja tak uważałam dopóki z prologu nie przeszłam do pierwszego rozdziału. Już po nim zaznałam zaskoczenia i wiedziałam, że to będzie niesamowita historia, a nie wspomniany „odgrzany kotlet”.
Pierwszy raz miałam styczność z twórczością Ani, ale jej styl pisania bardzo przypadł mi do gustu. Świetnie wykreowała postać Brynn, choć w zasadzie, każda z postaci była świetnie wykreowana. Kethan był uroczo zakłopotany nieustępliwością Brynn, a z czasem stał się uroczo troskliwy. Leone to pogodny duch wywołujący uśmiech. Jego potyczki z przyjacielem i próba wkurzenia go były przezabawne. Kay był trochę przerażający, ale mimo wszystko lubię jego postać mimo, że nie często się pojawia. Najmniej przypadł mi do gustu Malone. Rozumiem, że jest tajemniczy i nawet kumple mało o nim wiedzą jednak zdecydowanie było go tu za mało.
Co do fabuły to Ania rozegrała to świetnie. Natarczywość Collina zmusiła Brynn do radykalnych działań, ale wiedza o zakładzie rywala Collina otwiera jej furtkę, z której niekoniecznie chciała skorzystać. Nękanie kapitana drużyny rugby jednak wpędziła Brynn do nieodwołalnej decyzji. Wykorzysta zakład Kethana oraz jego do odstraszenia Collina, uwiedzie go i zostawi niszcząc szanse na wygranie zakładu.
Wydaje się proste, a znana prawda ma wszystko ułatwić tylko jest jeden problem, a jest nim sam Kethan. Brynn zaczyna mieć wątpliwości czy na prawdę byłby w stanie tak udawać, a prawda, która ujrzy światło dzienne będzie jeszcze bardziej zaskakująca niż można by zakładać.
To było na prawdę świetne, zaskakujące i pochłaniające. Zaczęłam tę książkę wczoraj i również wczoraj ją skończyłam. To wszystko było tak ciekawe, że nie mogłam po prostu jej odłożyć. Intryga złamanych serc zdecydowanie zalicza się do książek nieodkładanych oraz tych dla których zarwiecie noc. A gwarantuje, że warto poświęcić tej książce swój czas.
Dostaniecie tu fajny humor, ciekawe relacje, miłosną intrygę, która okazuje się mieć inny cel niż ten, który wynikał z zakładu, ale tego nie zdradzę. O tym musicie przeczytać sami.
Świetnie się bawiłam czytając książkę. Koniec również był świetny. Zostawił po sobie niedosyt i nie wyobrażam sobie nie sięgnąć po kolejny tom. Jestem ogromnie ciekawa jak Ania to rozegra. Czy dostaniemy kolejną porcję Brynn i Kethana? Czy Grace wyjaśni coś więcej na temat Kaya? Czy chłopak ruszy w końcu po to czego pragnie? Co z Collinem? Nagranie dotyczące go skutecznie pozbawiło go szans u wybranki… Czyją perspektywę dostaniemy? Czy poznamy bliżej Malone’a? Mam jeszcze więcej pytań w głowie i niecierpliwie czekam, aby móc poznać na nie odpowiedź.
Wszystkich fanów książek o sportowcach, o zawiłych uczuciach, zakładach i intrygach zachęcam bo to tytuł, którego nie może zabraknąć na waszych półkach. A jeśli jeszcze nie macie pomysłu na swój prezent na święta to jedna z moich propozycji. Na prawdę warto.
Jak zaczęłam tą książkę to przy kilku pierwszych rozdziałach miałam dosyć mieszane uczucia. Nie mogłam się w nią za bardzo wciągnąć, a to że już w pierwszym rozdziale została na mnie zrzuca bomba w postaci niesamowicie dużej ilości imion i nazwisk bez konkretniejszego przedstawienia tych bohaterów sprawiło, że na początku nie za bardzo potrafiłam się połapać o co chodzi i co z czym połączyć.
Jednak gdy już po tych 70/100 stronach zaczęłam się bardziej łapać w postaciach i do kogo dopasować konkretne imię poszło z górki.
I choć jest to wydaje mi się dość krótka książka jak na poruszany motyw to bawiłam się przy niej serio dobrze.
Dostajemy tu wątek zakładu i wrogów i to wszystko mieści się w lekko ponad 300 stronach... Dla mnie momentami to wszystko toczyło się za szybko. Było podkreślane, że jest to zauroczenie a nie nie wiadomo jak mocna miłość, więc w tej kwestii nie mam się do czego przyczepić jednak przez to tempo totalnie po poczułam tej chemii między nimi😭
Cała akcja była naprawdę fajnie poprowadzona, miała ciekawe momenty, z którymi spotkałam się po raz pierwszy, ale nie pogardziła bym jakby było ich więcej i jakby jednak bardziej rozciągnęło się to w czasie, bo przeleciała mi ta książka i nie miałam czasu się do niej przywiązać😔
Bohaterowie są ciekawi i dobrze wykreowani. Cała paczka znajomych (jeżeli mogę ich tak nazwać🫣) jest zlepkiem naprawdę ciekawych osób i fajnie mi się czytało sceny z nimi i chętnie poznam ich bardziej.
Sam epilog mocno mnie zaintrygował i jestem na maksa ciekawa jak potoczy się kolejna część, bo po wykreowaniu tych bohaterów i tego na ile mogliśmy poznać ich w tej części sądzę że może być ciekawie👀
Sam styl pisania autorki (oprócz tego zamieszani na początku) bardzo mi się spodobał i jak już się wkręciłam to przyjemnie mi się to czytało i myślę, że po poprzednie książki Ani również sięgnę🤍
Początkowe rozdziały „Intrygi złamanych serc" miałam okazję czytać jeszcze na wattpadzie i już w tamtym momencie ta książka zaczęła mi się podobać. Czekałam na papier i niesamowicie cieszę się, że sięgnęłam po raz kolejny po twórczość Ani. Jej styl pisania jest świetny i trafia idealnie w moje gusta. Nawet nie wiem w którym momencie skończyłam tę książkę.
Uwielbiam wątek koszykówki w książkach, a fakt, że główny bohater jest kapitanem drużyny jest po prostu cudowne! Choć nie tylko on jest związany z koszykową, bo Brynn przez to, że jej ojciec jest znanym koszykarzem również jest w nią świetna.
Moim zdaniem fabuła została poprowadzona w bardzo dobry sposób i podobał mi się ten zabieg, w którym Brynn wie, że jest tylko zakładem.
Główni bohaterowie mieli w sobie to coś, przez co ciężko było mi w jakikolwiek sposób się oderwać od czytania. Przyznam, że momentami obydwoje mnie tak strasznie irytowali, że miałam ochotę rzucić książka. Ich irracjonalne zachowania sprawiały, że irytowałam się na maxa, ale mimo wszystko bardzo się z nimi polubiłam, choć muszę przyznać, że moim ulubioncem zdecydowanie jest Brynn. Połączenie dwójki tych bohaterów to zdecydowanie mieszanka wybuchowa. Dostarczyli mi oni masę przeróżnych emocji. Od złości po motylki w brzuchu. Lubię ich dwójkę i przyjemnie czytało mi się ich wspólnie spędzone chwilę.
Jedyne co w tej historii mi się okropnie nie podobało to zakończenie. Mam wrażenie, że potencjał na zakończenie tej historii został zmarnowany, co okropnie mnie boli, bo gdyby nie to z pewnością ocena była by znacznie wyższa. Poza tym uważam, że naprawdę warto przeczytać tę książkę. Jest ona idealna na jeden wieczór.
Ps. Czekam teraz okropnie bardzo na historię Kaya, bo zaintrygował mnie tak bardzo, że nie mogę się już doczekać.
Pierwsze spotkanie z twórczością Anny Wilman uważam za udane. Co prawda, nie mogę nazwać się odbiorcą tej powieści, jednak dobrze się bawiłam i spędziłam z tą historią czas.
Zgrabnie poprowadzona intryga, kilka ciekawych postaci i dobrze poprowadzony ciężki temat, jakim jest bullying sprawiło, że z zainteresowaniem śledziłam wydarzenia w “Intryga Złamanych Serc”. W końcu nastolatki zachowują się jak nastolatki i nawet jeśli podejmowane przez nich decyzje mogą zaskoczyć, to jednak tak się zachowują nastolatki z dużą ilością wolnego czasu i jeszcze większą ilością pieniędzy.
Prosta i nieszkodliwa historia, przy której miło można spędzić czas. Dodatkowo epilog daje wgląd do drugiego tomu, który może być nieco mocniejszym tytułem od IZS. Ciekawa jestem, jak autorka poprowadzi nową parę. Fani twórczości Agaty Polte na pewno będą zadowoleni.
Czytałam już dużo Książek tej autorki i kupiła ja w ciemno spodziewając sie a zawsze z sie zakocham ale nie ta Książa ja najgosza jaka napisała .Glowne postacie są nudne a ich relacja jest jak śmietnika z ścianą czyli żadna cały za powtarzaja jak 3 letnie dzieci ze nie umieją ze sob gadać i flirtować i nagle pod koniec mają złamane serca no śmieszne naprawdę.Przyjaciolke to w ogóle ma cudownie głupia .Nudzialam sie ta książka i to strasznie ostatnie 50 stron przemęczyłam na sile bo już nie mogłam .TAM SIĘ DO DUPY MARYNI NIC NIE DZIEJE PRZEZ CAŁĄ KSIĄŻKĘ AMEN I CIUL BYŁO PO AKCJI.Koniec to w ogóle jakiś żart jak dał mnie to nie jest skończona książka tylko fragment jej i wszystko co mogło z niej być to UMARŁO POD SAMOCHODEM I TYLE .Jedyne co tak naprawdę było one w tej książce to epilog o innych postaciach XD.
This entire review has been hidden because of spoilers.
szczerze? nie mam pojęcia jak ocenić te ksiazke. cos miedzy 3 a 4 ☆ na moja ocenę zdecydowanie wpływ miało irytujące zachowanie głównej bohaterki, która z czasem była żenująca i zachowywała się strasznie dziecinnie uwazam ze historia bylaby lepsza gdyby byla bardziej rozbudowana i zabraklo by irytujacego zachowania brynn powiem szczerze ze bardziej mnie zainteresował wątek pobocznych bohaterów - kaya i grace, niz tych glownych (czekam na ich historię w drugim tomie!!!) podsumowujac zamysl na historię był naprawdę bardzo dobry i gdyby potencjał na ksiazke został troszeczkę lepiej wykorzystany to bylaby ona naprawdę bardzo dobra!! czytajac intryge bawiłam sje naprawde niezle, ale brak chemii pomiedzy bohaterami ktorej totalnie nie wyczuwalam bylo aż dobijajace
Ej to mi się serio podobało! Po złych doświadczeniach z pierwszą książką Ani byłam dość sceptycznie nastawiona, a jednak widać naprawdę spory progres.
Prosty ale ciekawy pomysł na fabułę. Czytało się to bardzo szybko i przyjemnie. Może nie jest to jakaś historia najwyższych lotów, może nie wzbudziła we mnie masy przeróżnych emocji, ale to była po porostu fajna rozrywka. Polubiłam wszystkich bohaterów i aż szkoda, że książka jest taka krótka.
Jestem mocno zaintrygowana historią Kaya i Grace. Dawać drugi tom!!!
mozliwe ze jeszcze zmienie opinie ale raczej nie na wyzsza. strasznie brakowalo mi tu perspektywy kethana, od zakladu sie zaczelo a nie bylo w ogole widac tego jak on to przezywa, jak zmienia sie jego sposob myslenia bo nie jestesmy tego w stanie wywnioskowac po tym co widzimy z perspektywy brynn. to zakonczenie tez mi sie nie podobalo bo nie lubie otwartych😔 bylam w stanie dac wyzsza ocene ale ostatnie strony dosc mocno wplynely na ocene.
This entire review has been hidden because of spoilers.
jezu kochaaam ta ksiazke i fakt zakład zakładem ale jezu ta chemia pomiędzy nimi, a no i palmer spadaj, potrzebuje ich dalszej historii i jestem w szoku jak czytam inne opinie, bo jak dla mnie to była super książka, jedyne co to trochę krótka
This entire review has been hidden because of spoilers.