"Na wojnie i w walce o miłość każde zwycięstwo okupione jest łzami. W średniowiecznej Szkocji granice lojalności i zdrady znajdują się niebezpiecznie blisko. Na ich styku młoda Sophia Lamont staje do walki nie tylko o swoją przyszłość, ale również o przetrwanie całego rodu. Jako dziedziczka klanu Lamontów zostaje uwikłana w knowania i polityczne sojusze, które oplatają dziewczynę siecią intryg, a na jej ziemie pada cień najeźdźcy. W świecie, gdzie uczucia i obowiązek nie zawsze idą w parze, młoda Szkotka musi odnaleźć w sobie odwagę, by stawić czoła potężnym wrogom. Serce Sophii zostaje rozdarte między powinnościami wobec swojego ludu a uczuciem, które może okazać się zgubne. "Dziedziczka z Dunoon" to pełna emocji opowieść o bohaterstwie, aliansach i walce o wolność w nieprzewidywalnym świecie klanowych konfliktów. Czy Sophia zdoła ocalić ród przed upadkiem? Czy znajdzie sposób, by pogodzić pragnienia z obowiązkami wobec innych? Losy klanu Lamontów spoczywają w jej rękach, a każdy krok może się okazać tym ostatnim."
1,5/5 Naprawdę rzadko daje tak słabe oceny, ale trudno mi w tej książce znaleść jakieś pozytywy. Historia jest bardzo banalna, a styl wydaje sztywny i nienaturalny. Relacje są tak schematyczne i słodkie, że wywracałam oczami. Mamy nawet trójkąt miłosny! Ta historia jest po prostu dla mnie infantylna. Posiada błędy specjalistyczne- głównie jeśli chodzi o jeździectwo. Jeśli jeszcze raz przeczytam słowo „oporządzić” to wyjdę z siebie.
Średniowiecza Szkocja, aranżowane małżeństwo, silna bohaterka i vibe Outlandera, to wszystko znajdziecie w niesamowitej powieści •Dziedziczka z Dunoon• od Emilii Kolosy, która jest pierwszym tomem serii •Córki białych lwów• 💙
Czy pokochałam tę książkę od pierwszych stron? Absolutnie tak!
5/5⭐️ [recenzja patronacka] we współpracy z @wydawnictwo_kdw, któremu szalenie dziękuję za zaufanie 🖤
Sophia Lamont, to młoda dziedziczka szkockiego klanu, która zostaje wplątana w knowania i polityczne sojusze, poprzez zaręczyny z Williamem MacDonaldem. W świecie, w którym żyje, uczucia i obowiązek niestety nie zawsze idą w parze. Dziewczyna musi odnaleźć w sobie odwagę, aby zawalczyć o swoje szczęście i wolność, ponieważ na horyzoncie pojawiają się potężni wrogowie, którzy zagrażają wszystkiemu co kocha.
•Dziedziczka z Dunoon• to przepięknie napisana powieść, która w niezwykle emocjonujący sposób, opowiada o sile, absolutnie pięknej miłości, a także o bohaterstwie i walce o wolność.
Sophie jest niezwykle inteligentna kobietą, która wie czego pragnie i pomimo wielu przeciwnościom, walczy o swoje prawa. Jest bardzo silna i odważna, co pokazuje wielokrotnie. Delikatna na zewnątrz, niezłomna w wewnątrz.
William, jest postacią, którą nie polubiłam od pierwszych stron, ale w ciągu rozwijania się fabuły, zyskał wiele w moich oczach. I już wiem, że jest jednym z moich ulubionych męski postaci. Bardzo podobało mi się to, jak rozumiał potrzeby Sophi i słuchał tego, co kobieta ma do powiedzenia. A uwierzcie, w XV wiecznej Szkocji, byłoby to nie do pomyślenia 😉
Uwielbiam tę powieść, ma niezwykły klimat i cudowną fabułę. Walka o wolność, bohaterstwo, honor, piękny wątek romantyczny💙 Miłość Sophi i Williama, jest nieoczywista, rozwija się powoli i to jest piękne.
Czytając •Dziedziczkę•, czułam się tak, jakbym przeniosła się do akcji książki i nie chciałam wcale wracać do rzeczywistości🧡 Przepięknie napisana, z niesamowicie odwzorowanym tłem historycznym i absolutnie wciągającą fabułą💙
Jeśli chcecie poczuć klimat dawnej Szkocji i przeżyć niezwykle emocjonującą przygodę, koniecznie przeczytajcie •Dziedziczkę z Dunoon• 🩵
Na Wojnie i w walce o miłość każde zwycięstwo okupione jest łzami.
Sophia Lamont Dziedziczka swojego klanu, zostaje uwikłana w intrygi polityczne poprzez zaręczyny z Williamem MacDonaldem. Przez co jest zmuszona wyjechać poza granice swojego klanu. Lecz swoje serce zostawiła w rodzinnym mieście, wraz z swoim przyjacielem Kennethem.
Sophi mimo wszystko się nie poddaje, bo wie, że od tej walki zależy przyszłość całego rodu Lamontów.
Sophi jest inteligentą kobietą, która chce walczyć o swoje prawa, ale przez to, że jest kobietą to chcą zabrać jej głos, w sprawie swojego losu. Lecz mimo sprzeciwności losu, bohaterka dąży przed siebie, pokazując nam swoją siłę I odwagę.
W średniowiecznej Szkocji, kobiety nie mają głosu, lecz William jest postacią, która się temu sprzeciwa, słuchając co Sophi ma do powiedzenia. Jest to postać, której nie pokochamy od pierwszych stron, ale z czasem nas do siebie przekona !
Oczekując w książce silnej postaci kobiecej, spodziewamy się kobiety która potrafi dzierżyć miecz i się bronić. A co z kobietami, które są niby bezbronne bo nie mają siły fizycznej? W tej książce Autorka pokaże wam, że kobieta może być silna w słowach i czynach! Potrafi zjednać sobie ludzi bez broni w ręce!
Świetnie napisany Antagonista to jest za mało powiedziane. Inteligentny, myśli że zawsze jest krok przed wami. Jestem pod wielkim wrażeniem tej postaci, każdy jego czyn jest przemyślany!
Dostajemy również przepiękna oprawę graficzną, twardą okładkę oraz barwione brzegi. I coś co ja osobiście uwielbiam to ilustracje w książce, które zostały wykonane przez Autorkę książki!
"To nieprawda, że czas leczy rany. Może tylko łagodzi ból i przykrywa wszystko osadem kolejnych przeżyć i zdarzeń. Nasze cierpienia nie zostają zapomniane, w każdej chwili mogą przebić się na wierzch i dopaść w najmniej spodziewanym momencie. Nie trzeba wiele, żeby przywołać dawne strachy i zmory. One nie umierają, tkwią w ukryciu, zepchnięte na samo dno świadomości"
Sophie jako dziedziczka szkockiego klanu Lamontów była zawsze świadoma tego, że raczej nigdy nie będzie jej dane decydować o swoim losie, mimo że skrycie tego pragnie. Liczy się dobro klanu, a ona? Ona jako kobieta jest tylko pionkiem, którym jej ojciec może dowolnie rozporządzać. Dlatego, kiedy pojawia się coraz większe zagrożenie ze strony klanu Campbellów wydaje się, że jej los jest przypieczętowany. Małżeństwo, które ma zagwarantować bezpieczeństwo. Tylko czy wszystko pójdzie po myśli?
Sophie to bohaterka, której początkowo nie polubiłam. Oczywiście, kobieta w tamtych czasach raczej nie miała nic do powiedzenia, nie miała wpływu na swój przyszły los, a ona również nie ma, co nie znaczy, że akceptuje narzeczonego. Wewnętrznie się buntuje, ale dla dobra klanu nie ma innego wyjścia, prawda? I o ile to doskonale rozumiem to bardzo irytowało mnie jej podejście do Williama, bo faktycznie, to ona od początku jest w dosyć kiepskim położeniu. Nie tylko ze względu na to, że niewiele jej klan ma do zaoferowania, to dodatkowo na jej temat pojawiły się dosyć niekorzystne plotki, które mogłyby wiele przekreślić. A William? Decyduje się dać szansę, mimo, że faktycznie by nie musiał. Od początku jest do niej nastawiony pozytywnie, przyjaźnie, a ona? Wręcz przeciwnie. Każde pytanie, wszystko co on powie postrzega jako krytykę. Co więcej zachowuje się w lekkomyślny sposób i nie zważa na na to, jak jej zachowanie mogłoby przynieść konsekwencje.
Williama z kolei od samego początku bardzo polubiłam, choć nie jest to postać która czymś specjalnym się wyróżnia. Młody, bardzo ambitny. Chętny się wykazać, co pokazuje nie raz, a z drugiej strony chyba nie do końca wie na co się pisze i postrzega świat przez różowe okulary. Jest to ktoś, na kogo bohaterka może liczyć od samego początku i nigdy jej nie zostawia. Dla niego obietnica to świętość i to było naprawdę bardzo fajne, bo było wiele sytuacji, podczas których mógłby skorzystać z tego, żeby wręcz uciec, uwolnić się od zobowiązań.
Watek romantyczny fajnie poprowadzony, ale wszystko się bardzo szybko dzieje. Sophie prędko zmienia nastawienie wobec swojego narzeczonego, bo po kilku dniach już jest w nim bardzo zakochana. Faktycznie go nie znając. Zresztą z wzajemnością. Podczas całej lektury nie było pomiędzy nimi poważnych rozmów. Zaczynają się poznawać, ale też nie ma na to dużo czasu. Nie brakuje tu zawirowań, komplikacji, bo w momencie, kiedy wydaje się, że wszystko zmierza ku dobremu pojawiają się przeszkody. Czy będą je w stanie przezwyciężyć? Czy będzie im dane żyć długo i szczęśliwie?
" (...) życie pisze dziwne historie. Kiedyś, kiedy zabrałeś mnie z domu na Bute, myślałam, że spotkało mnie straszne nieszczęście, ale teraz... teraz czuję, że jestem we właściwym miejscu. Dobrze mi z tobą"
Intrygi i różnego rodzaju polityczne zawirowania? To było bardzo dobre. Powiem szczerze, że nie do końca się tego spodziewałam i naprawdę bardzo mi się to podobało. Postać Iana? Genialnie wykreowana. Mimo, że nie jest to bohater, który wzbudza sympatię ze względu na swój styl bycia i zachowanie, to jednak uważam, że został najlepiej przedstawiony. Zły, mający swoje własne plany. Jest naprawdę bardzo dobry, inteligentny i zawsze o kilka kroków do przodu. Z pewnością nie jest to łatwy przeciwnik. Czy Sophie da sobie z nim radę? Na jaw wychodzą też ciekawe tajemnice odnośnie rodziny bohaterki, co było dosyć ciekawym wątkiem. Okazuje się, że jej rodzina nie jest wcale takie taka święta za jaką chciała uchodzić. Nie brakuje komplikacji, niebezpieczeństw, zdrady czy porwania. W pewnym momencie dochodzi do takiej sytuacji, w której wydawałoby się, że los Sophie jest przesądzony i naprawdę byłam ciekawa w jaki sposób ten wątek dalej się rozwinie. A to dopiero początek. Nieoczekiwany zwrot wydarzeń, powoduje, że bohaterka staje w całkiem innym położeniu. Bardzo podobała mi się jej przemiana. To już nie pionek, a silna i odważna kobieta. Tylko...czy sobie poradzi? W całkiem nowym położeniu? W świecie zdominowanym przez mężczyzn?
Jako wielka fanka romansów historycznych, zwłaszcza mających miejsce w Szkocji i od których wręcz zaczynałam moją przygodę z książkami, bardzo ciekawiła mnie ta historia. Całokształt oceniam bardzo pozytywnie, ale jednak były momenty, które trochę mnie dziwiły, jak na przykład kwestia podróży bohaterki i jej narzeczonego do Bute. Sophie wyrusza w podróż bez żadnej przyzwoitki? Zwłaszcza, że to może zniszczyć jej reputację? Co z tego, że już trochę jest nadszarpnięta? Nie do końca też, niestety, czułam klimat Szkocji. Brakowało mi tego. Mimo tego, książkę czyta się przyjemnie. Autorka ma przyjemny styl pisania. Bardzo podobało mi się, w jaki sposób zaczynał się każdy rozdział. Do tego te wydanie. Wydawnictwo kolejny raz pokazuje, że w oprawie książek są mistrzami. Piękne barwione brzegi, śliczne ilustracje. Cudowna, prawda? Polecam, miłego!
„Gra w polityczne intrygi, kiedy zostaje podjęta, nigdy się nie kończy. Nie sposób złożyć broni, gdy to niemal od razu oznacza przegraną. Zrozumiałam jednak, że nie zawsze musiałam zwyciężać. Czasem czyjaś porażka wystarczyła, by dosięgnąć upragnionego celu.”
W świecie utkanym z intryg i zdrad prawdziwa siła rodzi się z odwagi, by pozostać wiernym sobie. To właśnie wtedy, gdy los wystawia na próbę, a stawką staje się własne serce i przyszłość całego rodu, odwaga nabiera najgłębszego znaczenia. Bo tylko ci, którzy nie zatracą siebie wśród chaosu, potrafią odnaleźć drogę do wolności i ocalenia.
W średniowiecznej Szkocji, gdzie granice lojalności i zdrady przenikają się niebezpiecznie blisko, rodzi się historia Sophii Lamont – młodej dziedziczki rodu, na której barkach spoczywa przyszłość klanu. Zmuszona do poświęceń, uwikłana w polityczne intrygi i narzucone obowiązki, musi odnaleźć w sobie siłę, by sprostać oczekiwaniom ojca, a jednocześnie zmierzyć się z własnym sercem. To opowieść o odwadze, dorastaniu i walce o miejsce w świecie, w którym uczucia bywają zarówno ratunkiem, jak i zgubą.
Sophia Lamont to postać pełna sprzeczności – z jednej strony uparta i krnąbrna, z drugiej niezwykle oddana tym, których kocha. Kieruje się silnym poczuciem obowiązku, ale nie rezygnuje przy tym z własnych przekonań. Jej szczerość i otwartość sprawiają, że łatwo zjednuje sobie ludzi, a odwaga i hart ducha pozwalają jej stawić czoła każdemu wyzwaniu. To młoda kobieta, w której drzemie ogromna determinacja, a zarazem wrażliwość – potrafi być surowa i stanowcza, lecz także troskliwa i lojalna. Sophia jest przykładem bohaterki, która swoją siłę czerpie zarówno z charakteru, jak i z serca.
Wątek romantyczny w tej powieści pulsuje emocjami. Z pozornie chłodnej i zdystansowanej relacji rodzi się więź, która nabiera siły z każdym kolejnym gestem i spojrzeniem. To nie jest oczywista miłość od pierwszego wejrzenia, lecz pełna napięcia gra uczuć – pełna niedomówień, iskier i powolnego zbliżania się do siebie. Subtelność scen tylko podsyca atmosferę, a każda chwila między bohaterami staje się jak zapowiedź czegoś większego. To właśnie ta dynamika przyciąga uwagę i nie pozwala oderwać się od ich historii.
Dziedziczka z Dunoon” to opowieść, która w niezwykle sugestywny sposób przenosi czytelnika do średniowiecznej Szkocji – krainy potężnych klanów, surowych obyczajów i nieustannych zmagań o władzę. Autorka z ogromną starannością oddaje realia epoki: od opisów zamków i krajobrazów, przez polityczne rozgrywki, aż po codzienność bohaterów, która często wymaga odwagi i wyrzeczeń. Lektura tej powieści wzbudza wiele emocji – momentami napawa lękiem i niepokojem, innym razem fascynuje i zachwyca, sprawiając, że trudno oderwać się od kolejnych stron. To historia, która przyspiesza bicie serca, a jednocześnie daje wgląd w brutalność i piękno minionych czasów.
Emilia Kolosa udowadnia, że potrafi łączyć bogactwo historycznych detali z porywającą fabułą, tworząc książkę, która angażuje nie tylko umysł, ale i serce czytelnika. Jej styl jest pełen lekkości i jednocześnie niezwykłej plastyczności – sprawia, że obrazy szkockich krajobrazów, bitew czy politycznych intryg same układają się w wyobraźni. To właśnie dzięki temu „Dziedziczka z Dunoon” staje się nie tylko powieścią do przeczytania, lecz także doświadczeniem, które pozostaje w pamięci na długo po zamknięciu książki.
Motywy to: Stranger to lovers, szkockie klany, walka o wolność, aranżowane małżeństwo, charyzmatyczny antagonista, silna bohaterka, XV-wieczna Szkocja, przygoda.
Jako beta-czytelniczka miałam przyjemność towarzyszyć Emilii w tworzeniu "Dziedziczki z Dunoon". Obserwowałam, jak powstaje wciągająca opowieść, która przenosi do XV-wiecznej Szkocji pełnej intryg. Znam wcześniejsze książki autorki i widzę, że z każdą powieścią jej styl nabiera pewności. W "Dziedziczce z Dunoon" język jest plastyczny, więc łatwo przenieść się do opisanych miejsc i przeżyć emocje razem z bohaterami. Fabuła jest wciągająca, a tło historyczne dodaje autentyczności. Choć nie jestem ekspertem od historii Szkocji, doceniam research, który autorka wykonała, by stworzyć wiarygodny obraz tamtych czasów. Opisy krajobrazów przenoszą nas na mgliste wzgórza i do tajemniczych zamków. Akcja książki jest dynamiczna i pełna napięcia. Autorka zręcznie buduje napięcie. "Dziedziczka z Dunoon" wzbudza emocje – od podziwu dla bohaterki po złość na jej przeciwników. Sophie, dziedziczka klanu Lamontów, to silna i niezależna postać. W świecie, gdzie kobieta miała niewiele do powiedzenia, walczy o swoje prawa i podejmuje trudne decyzje. Jej rozwój na przestrzeni powieści jest interesujący – z młodej dziewczyny staje się dojrzałą kobietą, gotową stawić czoła przeciwnościom losu. Wśród barwnej galerii postaci, które występują w książce, książę Ian wyróżnia się szczególnie. Jest inteligentnym i przebiegłym antagonistą, co dodaje powieści głębi i złożoności. Jego relacja z Sophie pełna jest napięcia, a zarazem szacunku, co czyni ich starcia jeszcze bardziej emocjonującymi. Relacje między bohaterami są autentyczne i trudno ich nie polubić. Czujemy się, jakbyśmy obserwowali prawdziwych ludzi, zmagających się ze swoimi problemami i emocjami. Autorka z wielką wrażliwością opisuje uczucia i myśli Sophie, co pozwala lepiej zrozumieć jej motywacje. "Dziedziczka z Dunoon" to książka, która porusza ważne tematy, takie jak siła kobiet, lojalność, zdrada i walka o władzę. To powieść, która na długo zostaje w pamięci czytelnika. Polecam ją wszystkim, którzy lubią powieści historyczne i szukają ciekawej opowieści o silnej kobiecie.
„Dziedziczka z Dunoon” to taka lektura, która miała ogromny potencjał - klimat średniowiecznej Szkocji, spory klanów o dominację i polityczne sojusze poprzez aranżowane małżeństwa; wszystkie te elementy mogły stworzyć wyjątkową, oryginalną historię, tylko mam wrażenie, że nie wszystko jednak zagrało. Owszem, pod pewnymi względami jest to opowieść, która wyróżnia się w swoim gatunku (głównie właśnie przez ten szkocki klimat), nie da się też ukryć, że bawiłam się całkiem dobrze podczas czytania. Mam jednak wrażenie, że nigdy nie zaangażowałam się emocjonalnie w lekturę - romans pomiędzy Sophią i Williamem wypada raczej mało wiarygodnie (na przestrzeni kilkunastu stron ich relacja zupełnie zmienia charakter, ale widać to raczej tylko po słownych deklaracjach). Nie do końca rozumiem też zamysł na to by co pewien czas wtrącać do tekstu jakieś stylizowane słownictwo (skoro całość napisana została współczesnym językiem), że nie wspomnę już o tendencji do tego by początek rozdziałów rozpoczynać jakimiś górnolotnymi myślami. Czy polecam? Być może. „Dziedziczka z Dunoon” zdecydowanie wyróżnia się na tle innych pozycji pomysłem na fabułę i klimatem, ale równocześnie nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. I chociaż sama bawiłam się całkiem dobrze przy lekturze, nie będę też ukrywać, że pod pewnymi względami byłam nią rozczarowana.
Jestem w 1/3 książki i zaraz mnie coś strzeli. Autorka zabrała się za romans historyczny, osadzony w realnych miejscach Szkocji, a nie zrobiła nawet porządnego "riserczu" na tematy, o których pisze. Nic się tam kupy nie trzyma. Począwszy od opisów architektury, przyrody, obyczajów, na elementach historycznych kończąc. Kilka przykładów: nie istnieje coś takiego, jak herb rodowy w Szkocji, są tylko indywidualne, ale to wymagałoby pewnie zajrzeć chociaż na Wikipedię, żeby potem nie pisać bzdur w książce. Wieś Falkland nadal istnieje i nadal jest tam zamek królewski (wiem, bo go zwiedzałam!), a nie ma tam żadnego Campbelltown... To jest tylko ułamek nieścisłości, na które natknęłam się wręcz na progu książki. Boję się, co będzie dalej. Wątków historycznych (postaci) nawet nie chcę konfrontować z rzeczywistością.
Do samej akcji nic nie mam, postacie są w porządku, chociaż nie jest to porywająca książka, jest bardzo spokojna, co oczywiście nie jest zarzutem w żadnym stopniu. Niemniej jednak, nie porywa.
To była niesamowita, oryginalna i pełna zwrotów akcji historia. Nie mogłam się od niej oderwać! Do tego mamy tutaj niezwykłą, inteligentną i odważną bohaterkę. To że akcja rozgrywa się w Szkocji dodatkowo dodaje uroku całej opowieści. Świetna książka!
Ogólnie bardzo mi się podobała, jednak czegoś mi zabrakło do tego, żeby ocenić na pełne 5⭐ mimo wszystko historia godna polecenia, jeśli lubicie książki z tego gatunku
Nie miałam żadnych dużych oczekiwań wobec niej, gdyż to moje pierwsze kroki z obyczajówkami z elementami historycznymi. Autorka sprawnie wplata w fabułę zasady szkockich klanów, choć nadal mamy do czynienia z fikcją literacką, to to jak dopracowana jest ta książka momentami pozostawia w głowie małe zwątpienie: "A może to jednak prawdziwa historia?" 😄
Wiecie, że ja z polskimi autorkami obyczajówek mam, delikatnie mówiąc problem. Do tej pory nie trafiłam na wiele, które miały piękne pióro i nie stosowały rażących schematów. Ale teraz was uspokajam, bo Emilia ma naprawdę piękny warsztat pisarski. Czytanie tej książki to jest rozkosz dla oczu. A scen +18 nie uraczycie, co nie zabija klimatu historii. Wszystko jest subtelne, delikatne. Podoba mi się!
A więc, jeśli szukacie pięknej książki (WIADOMO) o przyjemnej historii, która Was wciągnie a jednocześnie zrelaksuje oraz przeniesie do historycznej Szkocji. To czytajcie, bo warto 💚
Ciężko mi było dokończyć, historia jest dość banalna, ale to nie zawsze oznacza coś złego. Jako coś do przeczytania jest okej, ale nie porwała mnie. Kupiłam ze względu na to, że często bywam w Dunoon i miło było zobaczyć nazwę na okładce książki :p
"Na wojnie i w walce o miłość każde zwycięstwo okupione jest łzami😢" - cytat pochodzi z tylnej okładki książki. @wydawnictwo_kdw
"Dziedziczka z Dunoon" autorstwa @emilia.kolosa.autorka opowiada o XV-wiecznej Szkocji, gdzie na pierwsze skrzypce gra polityka ♟️Sophia Lamont jest dziedziczką klanu Lamontów - z tego powodu szybko zostaje wciągnięta w intrygi, przez co jest zmuszona z niedoświadczonej dziewczyny zmienić się w dojrzałą kobietę, która musi ochronić swój lud przed najeźdźcami.
Na początku zacznę od oprawy książki. Ona jest tak piękna, uwodzi - nie da się oderwać od niej wzroku. Idealnie oddaje klimat historii, którą znajdziemy w środku 🤩♟️A ilustracje, które zdobią początek każdego rozdziału, pozwalają zwizualizować w głowie obraz postaci.
Sama historia była dla mnie bardzo dobra. Dostajemy główną bohaterkę, której przez całą powieść towarzyszymy przy zmianie. Od początku Sophia jest osobą, której nie podoba się, że może być użyta jako przedmiot. Jednak biorąc pod uwagę, że jest ona dziedziczką swojego klanu, widać, że uczy się, jak ma się zachowywać prawdziwy wódz oraz jak uprawiać politykę.
Jestem zachwycona też tym, że w "Dziedziczce z Dunoon" autorka faktycznie skupia się na tych politycznych i społecznych meandrach. Jest w to wszystko wplątany wątek miłosny, ale nie jest on najważniejszym motywem. Jest on uroczy, ale jest jednak dodatkiem do całości. Nie mamy również bohatera, który za wszelką cenę musi uratować piękną niewiastę, tylko właśnie skupiamy się na losach Sophii.
Jest to ciekawa powieść, która zachwyciła mnie od samego początku. Zachęcam Was do zapoznania się z "Dziedziczką z Dunoon", ponieważ jest wiele momentów, kiedy akcja zapiera Ci dech w piersi, oczekujesz z niecierpliwością tego, co może nadejść, nieraz autorka zaskoczy Cię swoimi rozwiązaniami, a najważniejsze - dopingujesz głównej bohaterce 🩵