W pienińskich lasach, u podnóża Zamkowej Góry żył pustelnik. Legenda głosi, że sypiał w drewnianej trumnie, a jego kolekcja świątków przyciągała do samotni turystów i okolicznych mieszkańców. Pewnego dnia mnich porzucił pustelnię w tajemniczych okolicznościach i słuch o nim zaginął.
Gdy wiele lat później ze schroniska w Szczawnicy znika grupa młodzieży, legenda odżywa na nowo.
Czy w opowieściach o pustelniku kryje się ziarno prawdy?
Czy młody mężczyzna odnaleziony przez Igora Schutta ma coś wspólnego z wydarzeniami z przeszłości?
Czy i tym razem policjantom z nowotarskiej komendy uda się schwytać sprawcę brutalnych przestępstw?
Dość skomplikowana fabuła, w dwóch liniach czasowych i kilka wątków do połączenia, dość brutalna, ale czyta się dobrze i da się wciągnąć, postaci dobre i żywe 🙂
Autorka wyciągnęła pewne wnioski i nie ma miliona bohaterów, od razu lepiej się czyta. Cieszę sie, że są autorzy którzy widzę te minusy o których piszą czytelnicy i później poprawiają to co powinni. Taki bardziej spokojny, swojski kryminał z wątkiem obyczajowym, więc zapewne nie dla każdego. Mnie jako tako wciągnął, okej mi się czytało. Ale ten s*ksizm mnie dobił. 🙈
Samotnia” autorstwa Anny Olszewskiej, drugi tom serii „Zbrodnie czorsztyńskie”, to mroczny kryminał osadzony w malowniczych, ale jednocześnie niepokojących realiach Podhala. Autorka kontynuuje swoje umiejętne łączenie lokalnego kolorytu z zawiłą intrygą kryminalną, tworząc historię, która przykuwa uwagę od pierwszych stron.
W centrum wydarzeń znajduje się mnich z dawnych lat i grupa dzieci z domu dziecka, których zniknięcie jest bardzo niepokojące i odsłania brutalną prawdę z życia placówki. Co łączy te osoby w przestrzeni minionych lat. Prowadzone śledztwo w sprawie zaginionych w rejonie Jeziora Czorsztyńskiego prowadzi do tajemnic związanych z przeszłością i ludzkimi dramatami, obnaża także prawdę o policjantach ich relacjach z bliskimi. W sprawę zostaje wplątany Igor, pisarz o trudnym charakterze, który zaszył się w tym odosobnionym miejscu, szukając spokoju, a zamiast tego staje się częścią zagadki. Wśród miejscowej społeczności, pełnej przesądów i tajemnic, każdy wydaje się coś ukrywać – od starszych mieszkańców pamiętających dawne czasy, po młodsze pokolenie, które zmaga się z własnymi problemami.
Ciekawym wątkiem jest retrospekcja, w której pojawia się Wincenty, tajemniczy mnich związany z tragicznymi wydarzeniami sprzed lat. To właśnie przeszłość, jak to często bywa w tej serii, okazuje się kluczem do zrozumienia współczesnych zbrodni. Dwutorowość wydarzeń nadaje powieści głębi i budują atmosferę pełną tajemnicy.
Autorka świetnie buduje napięcie – w „Samotni” znajdziemy powolne odkrywanie kolejnych elementów układanki, które prowadzą do zaskakującego finału. Opisy są niezwykle plastyczne, a pejzaże Podhala – w tym tytułowa chata, las i klasztor– stają się niemal żywymi postaciami w tej opowieści. Sceneria jest pełna kontrastów: z jednej strony piękno natury, z drugiej – mroczna izolacja, krzywda dzieci i poczucie osamotnienia, strach, które przenikają bohaterów.
Relacje między postaciami są skomplikowane i wiarygodne. Anna próbuje odnaleźć balans między zawodową odpowiedzialnością a osobistymi pragnieniami. Kieruje się dobrem śledztwa podejmuje ryzykowne działania z pomocą wydalonego już Małeckiego. Igor, pisarz kryminałów i outsider, jest świetnym kontrapunktem do miejscowych – jego bolesna przeszłość i interakcja z Anną wnosi do historii dynamikę.
„Samotnia” to intrygujący kryminał, w którym atmosfera i szczegółowość opisu odgrywają równie ważną rolę, co sama zagadka. Anna Olszewska w drugim tomie „Zbrodni czorsztyńskich” dostarcza pełnokrwistej, przemyślanej historii, która zadowoli fanów mrocznych i klimatycznych opowieści. Nieprzewidywalne sytuacje, nieoczywiste połażenia dodają smaku niepewności i zainteresowanie fabułą. Polecam tę książkę każdemu, kto ceni kryminały z tłem psychologicznym i wyraźnym lokalnym kolorytem.
54/52/2026 "Samotnia" Anna Olszewska Zwierciadło #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #zbrodnieczorsztyńskie #tom2
Mroczne tajemnice Pienin
"Samotnia" to drugi tom serii Zbrodnie Czorsztyńskie. Jest to kontynuacja losów bohaterów poznanych w pierwszym tomie i choć sprawa tu jest inna, to lepiej czytać po kolei tomy, bo trudno odnaleźć się w relacjach, które łączą bohaterów.
W "Samotnii" autorka nawiązuje do legendy pustelnika z pienieńskich lasów, który żył u podnóża Góry Zamkowej, który podobno sypiał w drewnianej trumnie, a jego kolekcja świątków przyciągała do pustelni okolicznych mieszkańców i turystów. Pewnego dnia mnich porzucił pustelnię w niewyjaśnionych okolicznościach i słuch o nim zaginął.
Legenda ożywa na nowo gdy wiele lat później ze schroniska w Szczawnicy znika grupa młodzieży z domu dziecka. Co z tym zaginięciem ma wspólnego legenda o pustelniku? Kim jest tajemniczy mężczyzna znaleziony przez Igora Schutta w jego łodzi i czy ma on związek z wydarzeniami z przeszłości? Czy policjantom z nowotarskiej komendy uda się rozwikłać tę sprawę?
Akcja w "Samotnii" dzieje się w dwóch liniach czasowych, w jednej śledzimy postępowanie w sprawie zaginięcia grupy młodzieży ze schroniska, a w drugiej śledzimy przeszłość i losy pustelnika i pewnego chłopca, chłopca, który staje się spoiwem tych dwóch linii czasowych. Książka jest brutalna, nie tylko poprzez rodzaj przestępstw, które autorka porusza w powieści, ale także poprzez sceny morderstw, przez całą książkę, a zwłaszcza w zakończeniu. Lubię czytać kryminały, ale tutaj ta brutalność była dla mnie za mocna. Przestępstwa związane z dziećmi ranią najbardziej, być może dlatego ta książka tak mnie poruszyła. Jak wspominałam wcześniej wypadałoby znać pierwszy tom, bo tu autorka nawiązuje do wydarzeń z życia bohaterów, które zapewne były omawiane w pierwszym tomie, a nie znając go, trochę nie ogarnia się o czym mowa. Tak samo jest w przypadku relacji między bohaterami zwłaszcza głównymi, czyli Igorem a aspirant Zdrojewską. Czytając o tym co dzieje się między bohaterami tu, ciekawi czytelnika jak oni się poznali i co wydarzyło się w poprzednim tomie.
"Samotnia" ukazuje w niezbyt pozytywnym świetle policjantów, którzy w większości okazują się męskimi szowinistami, którzy traktują kobiety jak przedmioty, by nie napisać dosadniej. A także w niezbyt ciekawym świetle pokazuje zamknięty świat zakonu. Książka ta jest brutalna, mocna i oburzająca, dla fanów mocnych kryminałów, dla mnie okazała się być za brutalna.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zwierciadło.
Grupa nastolatków wraz z wychowawczynią wyjeżdża do górskiego schroniska. Nic by nie było w tym dziwnego gdyby nie fakt że nocą znika kilkoro z nich. Sprawę podejmuję miejscową policja, partnerzy którzy się nią zajmą nie pałają do siebie sympatią. W tym miejscu nie pomaga też fakt że krąży pogłoska że u podnóża Zamkowej Góry w Pienińskich lasach żył pustelnik. Czy to on mógłby być sprawcą zaginięć nastolatków? Czy jest prawdziwy i legendy są stwierdzone dowodami?? To nie będzie jedynym zmartwieniem policjantów, bo wcześniej pewien pisarz odnalazł ciało mężczyzny który miał odcięty język. Czy te sprawy się łączą??
Prawdę mówiąc książka mi się podobała jednak nie aż tak by zapadła mi w pamięci. Jak dla mnie to książka na raz i idzie w zapomnienie. Dlaczego tak uważam bo czytałam pierwszą część i musiałam sobie ją przypomnieć przed zaczęciem tej, bo nie pamiętałam o czym ona była, myślałam może że nie skupiłam się dostatecznie by ją zapamiętać, nic bardziej mylnego myślę że gdybym świeżo po przeczytaniu tej nie napisała recenzji, to kilka dni po, by wyparowała z mojego umysłu jak poprzedniczka. Dlaczego nie wiem, może dlatego że historia nie porwała mnie do takiego stopnia by skupić na nią swoją uwagę. Jedno jest pewne bez znajomości pierwszego tomu nie próbujcie po nią sięgać. Dobra, a teraz kilka pozytywów które zaważyły na ocenie. Podobały mi się prowadzone dwie płaszczyzny czasowe, które nie gubiły czytelnika, były idealnie wyważone i nie powodowały dezorientacji. Intrygi, tajemnice, brutalność, wciągną w sam środek kryminalnej fabuły która będzie stąpać po piętach swojemu czytelnikowi. Także świetny pełny napięcia, zawirowań świat wciągnie w kartki papieru co spowoduje że czyta się ją z zapartym tchem. Emocje czasem osiągną swój kres i jak przystało na kryminał będzie z nich robił to co powinien być czyli tajemniczym echem z lekkim dreszczykiem oraz strachem przed niewiadomym. Myślę że czytelników może zaciekawić też wątek gór. Cały piękny krajobraz spowodował że opis ich został przedstawiony w bardzo realny sposób. Wątek z miejscową legenda o pustelniku, też może wywołać ciekawość dla tych co lubią takiego typu rzeczy.
„Samotnia” to tom drugiej serii „Zbrodnie czorsztyńskie”, która emanuje mrocznym klimatem, strachem i ciemnością. W tej pozycji tak naprawdę znajdziecie dwie historie, które w odpowiednim momencie łączą się ze sobą i tworzą zgraną całość. Autorka zgrabnie wykorzystuje motyw legendy i opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie, aby utworzyć aurę tajemniczości. Dzięki temu całość naprawdę wciąga, momentami przeraża i wywołuje ciarki. To krótka ale treściwa lektura, w której warstwa obyczajowa jest naprawdę szeroko rozwinięta. Ten mięsisty kryminał to coś dla fanów dobrej rozrywki tego typu. Podobało mi się to jakie znaczenie na teraźniejszość ma tutaj przeszłość, ponadto znalazłam kilku rewelacyjnie wykreowanych bohaterów, a wątek związany z zaginięciem grupy młodzieży rewelacyjnie wpisał się w fabułę, która jest niesamowicie szeroka. Górskie krajobrazy i szerokie opisy przyrody, ciekawa postać pisarza, zaginięcie, które mrozi krew w żyłach, historia pustelnika i jego fanatyzm religijny, mglista atmosfera oraz codzienne życie policjantów, którzy wmieszani są w całe to zamieszanie. Pisarka naprawdę sporo nam funduje. Cóż, to coś kapitalnego dla fanów powieści grozy, lektura idealna na takie ciemne i długie wieczory jak są teraz. Mam nadzieję, że prędko doczekamy się tomu trzeciego, już zacieram rączki. Oczywiście, możecie czytać tom pierwszy niezależnie, to całkiem osobna historia.
W każdej legendzie tkwi ziarno prawdy , a to co wydarzyło się przed laty wpływa na obecne wydarzenia...
Ze schroniska w Szczawnicy znika piątka nastoletnich wychowanków krakowskiego domu dziecka. Całą sytuację odkrywa ich opiekunka Marta, która pomimo tego, że w sprawę zaangażowała się nowotarska policja zdaje się coś ukrywać.. Tymczasem pisarz Igor Schutt znajduje na swojej posesji młodego mężczyznę, któremu ktoś usiłował wyrwać język zupełnie jakby chciał się upewnić, że trn o czymś nie opowie. Kim jest młody chłopak? I co wydarzyło się w noc zaginięcia? Na te pytania odpowiedzi poszukują Anna i Piotr, którzy pomimo ,że nie darzą się ciepłymi uczuciami - mówiąc delikatnie- będą musieli połączyć siły by rozwikłać zagadkę. Wkrótce potem w dochodzenie angażuje się również pisarz, a wszystko dlatego,że nieznajomy miał przy sobie coś, co przypominało szkic powieści. Czy opisane wydarzenia miały miejsce? Jakie sekrety skrywa dom dziecka i czy bohaterowie odkryją kto stoi za zbrodniami wstrząsającymi niewielką osadą w Pieninach? Jaki związek z obecnymi czasami mają losy pustelnika Wincentego?
Uwielbiam takie klimatyczne kryminały. Mroczne, duszne , pełne niespodziewanych rozwiązań, duszne. Pani Ania w drugim tomie Zbrodni Czorsztyńskich nadal zaskakuje, a świetnie uknuta intryga nie pozwala zaczerpnąć głębszego oddechu. Serdecznie polecam ❤️
Kolejny raz powracam w Pieniny do poznanych niedawno bohaterów serii o Czorsztyńskich zbrodniach. „Samotnia” Anny Olszewskiej to jej kontynuacja.
Jak głosi miejscowa legenda w pienińskich lasach u podnóża Zamkowej Góry żył tajemniczy pustelnik, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, jednak jego duch wciąż żyje. Gdy ze schroniska w Szczawnicy znika grupa młodzieży, budzą się uśpione przesądy i wierzenia.
Autorka serwuje nam kolejną intrygującą i tajemniczą zagadkę kryminalną, która ponownie łączy się z osobą Igora Schutta, facet ma niesamowitą zdolność do przyciągania kłopotów najgorszego sortu. Dochodzeniem zajmą się dobrze znani nam lokalni policjanci z nowatorskiej komendy. Przy okazji pisarka zwraca uwagę na istniejącą wciąż dyskryminację płci w silnie zmaskulinizowanych środowiskach.
Olszewska bardzo umiejętnie splata ze sobą wszystko, co najlepsze w kryminale i powieści obyczajowej, doprawiając to szczyptą mroku i miejscowego folkloru. Ponownie przekonamy się, jak długie cienie rzuca przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Muszę przyznać, że z niejakim zaskoczeniem powzięłam informacje, że postać pustelnika była jak najbardziej autentyczna i stanowiła inspirację do tejże historii.
Powieść dzieje się w dwóch przestrzeniach czasowych. W teraźniejszości znika piątka podopiecznych domu dziecka. Przeszłość ma mieć znaczenie dla toczącego się w teraźniejszości śledztwa. Ma mieć, ale nie ma. W finale jakoś autorka połączyła wątki, ale mnie nie przekonała. Przeszłość miała opisywać historię, ale była to jedynie dywagacja przebiegu życia pustelnika. Faktów jest garstka, a wątek jest mało interesujący. Przeszłość rozcieńcza tylko w czytelniku chęć poznania rozwiązania wątku kryminalnego. Nie polubiłam żadnego bohatera. Tylko Igor nie traktuje kobiet jak gorszy gatunek (delikatnie rzecz ujmując), za to jest mdły, nijaki. Ten tom uważam za słabszy od pierwszego.
Napisana lepiej niż pierwsza książka, jednak historia byle jaka. Klimatu gór nie ma w ogóle, złoczyńcy bez sensu.Dom dziecka, który jest latami burdelem to totalny bezsens.