Ciało ułożone w specyficzny sposób, kończyny połamane niczym zapałki. Książka o makabrycznej oprawie, o której nikt nigdy by nie pomyślał. Pusty basen wykorzystany jako arena dla mordercy, a nie miejsce do aktywności fizycznej. Lista spraw, które lądują na biurku starszego aspiranta Bartosza Boguckiego, gwałtownie rośnie. Policjant z nowym partnerem u boku próbuje ująć sprawców okrutnych zbrodni, nie wiedząc, czy szuka jednego mordercy, czy kilku. Prowadzenie sprawy komplikują huczące cały czas z tyłu głowy pytania – co stało się z komisarzem Obrębskim? Czy nadal żyje? Gdzie jest? Czy niechęć do nowego partnera nie storpeduje prowadzonych śledztw? Czy stres związany z brakiem kontroli nad poszukiwaniami kolegi nie zniszczy prywatnego życia policjanta?
WYBRAKOWANE Odkrywanie nowych polskich autorów kryminałów, to zawsze jest ruletka. Tym razem zaczęło się przeciętnie. Długi wstęp wprowadzający krótki wątek, który szybko się kończy i nie ma żadnego wpływu na akcję, nudni, sztampowi policjanci bez charakteru, którzy niczym się od siebie nie różnią, kilometrowe dialogi, z których nic nie wynika, okraszone dla ubarwienia akcji wtrętami o gotowaniu ryżu. Kiedy akcja wreszcie ruszy z miejsca, jakoś się to czyta, ponieważ autorka opanowała zasady dramaturgii i wie na czym polegają cliffhangery. Język też nie zgrzyta, jest poprawny, chociaż szkolny.
Przeczytałam w opisie na okładce, że każda część serii to zamknięta historia, co bardzo mnie zachęciło. Gdybym jednak sprawdziła, że w ciągu ostatnich trzech lat autorka wydała już jedenaście powieści, nie wiem, czy już tak chętnie zabrałabym się do lektury.
Agnieszka Peszek wydaje książki we własnym wydawnictwie i należy pogratulować jej odwagi. Rozumiem, że wszyscy oszczędzają, ale skoro autorki nie stać na porządną redakcję i korektę, a nie pamięta, co wcześniej napisała, to mogłaby chociaż przeczytać książkę przed oddaniem jej do druku i sama poprawić błędy. Oczywiście, jeśli chce traktować poważnie swoich czytelników. A tu mamy takie kwiatki: ofiara zabójstwa w siódmym rozdziale ma 19 lat i jest studentką prawa, a kilka rozdziałów dalej jest już po studiach i pracuje w biurze projektowania wnętrz; ochroniarz nie wiadomo jak wchodzi do zamkniętego domu, widzi mężczyznę, który kiwa się w stuporze na podłodze, a policja, która przyjeżdża na jego wezwanie kilka minut później, strzela do wybudzonego z osłupienia mężczyzny, nie mając kompletnie pojęcia po co i do kogo zostali wezwani. Nie wiedzą przecież, czy to porywacz, czy ofiara, zwykły włamywacz czy Bogu ducha winny właściciel. Może byli jasnowidzami? Szkoda czasu na wytykanie wszystkich błędów, bo za korektę na pewno mi nikt nie zapłaci.
Sama fabuła sensu większego nie ma. Co druga ważna postać (nie przesadzam) była maltretowana przez rodziców i z tego tytułu przeżywa ciężkie traumy w dorosłym życiu. Wszystko według tego samego, powtarzalnego do bólu schematu.
W powieści mamy dwa niezależne, niełączące się ze sobą główne wątki. Pierwszy - to porwanie i przetrzymywanie więźnia, drugi - to poszukiwanie seryjnego mordercy. Oba niewiarygodne. Człowiek przymocowany do krzesła, unieruchomiony, z rękami związanymi na plecach, po kilku godzinach w takiej pozie traci przytomność, taka jest fizjologia, a nasz więzień spokojnie wytrzymuje tak kilka dni, prowadzi z porywaczem miłe pogaduchy i nie podejmuje żadnych prób, żeby się uwolnić. Biorąc pod uwagę, że jest to komisarz policji, to się nie mieści w głowie. Opis sytuacji, która doprowadziła do porwania jest również wyssany z palca. Czy niepełnosprawny umysłowo chłopak poradziłby sobie z wyniesieniem z mieszkania w bloku ciała dużo większego mężczyzny i to jeszcze tak, by nikt tego nie zauważył? Końcówka – na zasadzie deus ex machina.
Wątek kryminalny jest ciekawy do momentu, kiedy na końcu wyjaśnia się, kto zabił. No niestety, nie ma takiej opcji, żeby to była ta osoba. Pomijam już zasadniczy błąd warsztatowy, polegający na tym, że morderca w ogóle nie pojawia się w czasie śledztwa i czytelnik nie ma żadnej możliwości, aby rozwiązywać zagadkę razem z detektywami. Mimo szczerych chęci nie potrafię sobie wyobrazić, jak mogłoby się to odbywać, a już tym bardziej nie wierzę w takiego pomocnika, jakiego zaproponowała Agnieszka Peszek. No chyba, że wszyscy ludzie są psychopatami, co w pewnym sensie może i jest prawdą.
Dodam jeszcze, że okładka, co zapewne było niezamierzone, bardzo mnie rozśmieszyła. Pomijając drobiazg, że ten facet nijak się ma do treści (ale pewnie zdjęcie było za darmo), to w tytule grafik jeszcze mocniej zaszalał. Kiedy już wasz umysł załapie, po krótkiej chwili, że cyfrę „2” należy czytać jak „dwa” jest ok. Jednak spróbujcie „sfotografować” to słowo pierwszym, nieuważnym spojrzeniem, tak jak się spogląda na okładki skrolowane w zestawieniach. Jak to przeczytaliście? Miałam dużą pokusę, żeby tak właśnie, bez dwójki, zatytułować tę recenzję, ale staram się nie używać brzydkich wyrazów.
Niezmiennie mnie też bawi, jak autorzy potrafią „podkładać się” w posłowiach. Tu autorka składa podziękowania mężowi, który: „po nocach siedzi i wyłapuje moje potknięcia i mocno się nie wścieka, że nie dostaje pełnej powieści. Zazwyczaj jest bez zakończenia i z błędami. Może kiedyś przeczyta [mąż] taką niewybrakowaną, czego serdecznie mu życzę.” A ja serdecznie życzę pani Agnieszce Peszek, żeby jej czytelnicy również otrzymywali niewybrakowane powieści. Bez błędów i z sensownymi zakończeniami. Ale moje życzenia nigdy się nie spełniają. https://www.czytacz.pl
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją najnowszej książki Agnieszki Peszek „Je2bnik”, która jest trzecim tomem serii „Ona”. Jeżeli macie ochotę na tę pozycję to zachęcam do sięgnięcia po poprzednie tomy, czyli „40.Raków” oraz „3kąt”. Osobiście uważam, że nie jest to konieczne, ale wiadomo że zawsze to pozwoli lepiej czytelnikowi odnaleźć się w całości. A tym bardziej, że twórczość autorki jest rewelacyjna i jej książki czytają się same. Jeżeli o mnie chodzi to jest to jedna z moim ulubionych polskich autorek, drugą jest Izabela Janiszewska. Naprawdę z całego serduszka polecam każdą jej książkę. Ubolewam, że mój regał zdobią tylko dwie książki autorki, ponieważ resztę czytałam w formie ebooka. Ale przejdźmy do fabuły. Historie poznajemy z trzech perspektyw i to dla mnie zawsze jest rewelacyjnym zabiegiem, który nieziemsko buduje napicie w książce. Dostajemy tu świetny wątek psychologiczny, który jest tłem makabrycznych morderstw oraz poszukiwań zaginionego komisarza Obrębskiego. Ja bardzo lubię tę psychologiczną kwestię w książkach i lubię widzieć skąd to wszystko się wzięło i dlaczego jest tak, a nie inaczej. Jak się domyślacie, dużo się tu dzieje. Wielowątkowość i zawiłość akcji angażuje czytelnika i pochłania jego umysł zmuszając do wyłapywania szczegółów i snucia swoich teorii. Jednak nic nie jest takie proste, ponieważ autorka w sprytny sposób wodzi nas, na koniec dając pstryczka w nos. Ja się trochę zgubiłam w tym labiryncie, nie udało mi się z niego wyjść bez wpadnięcia w ślepą uliczkę. Moje założenia co do m0rdercy okazały się mylne. Książka rewelacyjna, odurzająca i hipnotyzująca. Pomysł na fabułę i potencjał został wykorzystany. Wszystkie wątki pięknie zgrywają się całość, aczkolwiek zabrakło mi tu rozwinięcia, może bardziej poznania dalszych losów jednego z bohaterów. Myślę, że mogą być to otwarte drzwi do kontynuowania serii na co ja bardzo czekam. Jak na wszystkie książki autorki. Moje małe marzenie to mieć je wszystkie razem obok siebie. Czytajcie!
Trzeci tom serii "Ona". Jest to seria kryminalna z ciekawie skonstruowanymi tytułami - każda ma wplecione cyfry w nazwie.
40 raków 3kąt Je2bnik
Poznałam serię od drugiego tomu i byłam nią zachwycona. Je2bnik to czwarta książka autorki, jaką miałam przyjemność czytać. W związku z tym moje oczekiwania były duże, tym bardziej, że ostatnia książka - Narośl, była tak świetna, że niewiele brakowało by dać jej pełną gamę gwiazdek.
Jak jest tym razem?
Całkowicie inaczej... Niestety. Ale 6/10 więc nie jest najgorzej.
Co prawda zbr*dnie są dosyć nietuzinkow, śledztwo ciągle trwa to jednak zbyt wiele wątków się nie klei, jakby zaczęte jest ich za dużo i zostawione bez odpowiedzi.
To jeszcze mogę przymknąć oko, nawet już przymykam oko na błędy w tekście więc korekta nieco leży ale jest ich mniej niż ostatnio więc doceniam.
Najbardziej jednak bolącym mnie aspektem jest to, iż książkę czytałam przez cztery dni. Cztery dni to ja nawet nie czytam tomów po 700 stron.
Także szło opornie, dłużyła mi się, śledztwo było już monotonne, fabuła się skupiała w dużej mierze na uczuciach zarówno policjantów jak i sprawcy a właściwie nawet nie sprawcy bo mamy porywacza naszego ulubionego Maksa Obrębskiego, który z resztą spraw nie ma kompletnie nic wspólnego.
Drugim punktem widzenia jest kolejny raz postać tajemniczej policijantki z archiwum, która działa nieco podejrzanie i stale coś ukrywa już kolejny tom.
Trzeci punkt widzenia jest opisany w zasadzie w formie trzecioosobowej i tam widzimy życie oraz pracę Bartosza Boguckiego.
I tak sobie czytamy, czytamy i czytamy aż nagle wyskakuje sprawca znikąd, o którym wcześniej właściwie nie było praktycznie nic.
Niewyjaśnione, czemu m*rderca postępował tak a nie inaczej, jak typował ofi*ary etc.
Obrębski chyba złapał Syndrom Sztokholmski, zachowuje się dziwnie przez całą książkę. Bogucki rwie włosy z głowy w poszukiwaniu kolegi i bieżących podejrzanych, naraża swoje relacje miłosne.
Pojawiają się nowi bohaterowie, dosyć dziwna rodzina ze wsi i w sumie nie wiem czy będzie coś o nich w następnym tomie czy to był kolejny niedokończony wątek, bo jest tu takich wiele.
Szkoda, że tak wyszło ale ze czterech książek autorki, jakie miałam okazję czytać ta jedna mnie zawiodła.
Nie była na poziomie, do jakiego mnie autorka przyzwyczaiła a także nie wyróżniała się niczym szczególnym na tle innych kryminałów.
Może nieco pozycje, w jakich układano ciała ale powiem Wam, że dwie pierwsze kobiety od razu mi nasunęły na myśl nazistów, nie tylko swastyka ale także ta skóra na książce. Czy słusznie? Przekonajcie się sami, mimo wszystko warto przeczytać bo nie jest książka zła a może Wy dostrzeżecie w niej więcej.
Specyficznie połamane ciała, makabryczne książki, kolejne śmierci. Komisarz Bogucki jest przytłoczony krwawą serią, a jednocześnie nie daje mu spokoju zaginięcie dawnego partnera: Obrębskiego. Swe ciche działania i plany roztacza tej jednocześnie trzymająca się z boku Ona...
Z każdym tomem cyklu autorka coraz misterniej tka sieć intryg, które zaskakują, wywołują dreszcze, intrygują, szokują mocnymi scenami i piekielnie wciągają. W "Je2bniku" pani Peszek przeszła samą siebie zagmatwaniem i wielowątkowością zdarzeń. To mroczna wyprawa przez meandry ludzkiego umysłu i duszy, od której nie sposób się oderwać!
W formie zmiennych narracji bohaterów obserwujemy świat zbrodni, śledztwa i desperackich prób poradzenia sobie z traumami. Każdy z segmentów grał na zupełnie innych emocjach, wzbudzał zupełnie różne odczucia, a jednak wszystkie harmonijnie współgrały w konsekwentnie budowanej, niepokojącej całości. Autorka świetnie kreuje niejednoznaczne postaci, które są bogate w pełne autentyzmu osobowości, a przy tym stanowią interesują podstawę psychologicznej analizy. Szczególnie mnie wciągnęły losy Obrębskiego, który wpadł w szczególnie dramatyczne sidła. Zarówno jego postawa, jak i to, z czym przyszło mu się zmierzyć miało w sobie najwięcej determinacji, siły ducha i przejmującej rozpaczy człowieka niszczonego od zawsze.
Główny nurt śledztwa, dzielony między poszukiwania Obrębskiego i sprawcy drastycznych morderstw stanowił pasjonujący pokaz umiejętnego łączenia wątków i pomysłowości w upartym dążeniu do prawdy. Świetnie się bawiłam, obserwując łączenie kolejnych nitek, a jednocześnie próbując również wytypować zbrodniarza. Pani Peszek jednak nie daje się łatwo podejść i perfekcyjnie lawiruje pomiędzy kolejnymi wątkami, zaskakując zwrotami akcji i odpowiedziami do ostatnich stron.
Finał tej historii jest skonstruowany po mistrzowsku. Końcowy cliffhanger cały czas nie daje mi spokoju i już niecierpliwie przebieram nogami w oczekiwaniu na kontynuację. Pani Agnieszko, proszę nie dać nam długo czekać, zakończenie w takim miejscu domaga się rychłego rozwinięcia! ;)
Jeśli szukacie tej jesieni czytelniczej adrenaliny i solidnych wrażeń w mocnych, wywołującym spore napięcie thrillerze psychologicznym, to trafiliście idealnie. Gorąco polecam! <3
Opis wydawcy Ciało ułożone w specyficzny sposób, kończyny połamane niczym zapałki. Książka o makabrycznej oprawie, o której nikt nigdy by nie pomyślał. Pusty basen wykorzystany jako arena dla mordercy, a nie miejsce do aktywności fizycznej. Lista spraw, które lądują na biurku starszego aspiranta Bartosza Boguckiego, gwałtownie rośnie. Policjant z nowym partnerem u boku próbuje ująć sprawców okrutnych zbrodni, nie wiedząc, czy szuka jednego mordercy, czy kilku. Prowadzenie sprawy komplikują huczące cały czas z tyłu głowy pytania – co stało się z komisarzem Obrębskim? Czy nadal żyje? Gdzie jest? Czy niechęć do nowego partnera nie storpeduje prowadzonych śledztw? Czy stres związany z brakiem kontroli nad poszukiwaniami kolegi nie zniszczy prywatnego życia policjanta? Najnowsza książka Agnieszki Peszek. I po raz kolejny nieoczywisty tytuł. Kilkakrotnie w trakcie słuchania książki zastanawiałam się skąd się wziął. Na wyjaśnienie musiałam poczekać do samego końca. Akcja książki dzieje się poniekąd jakby w dwóch wymiarach, których częścią wspólną jest apirant Bogucki. I tak „ w godzinach pracy” zajmuje się rozwiązaniem makabrycznych morderstw kobiet. Szuka powiązań między ofiarami, motywu którym kieruje się morderca, a może mordercy. Nic tutaj się nie łączy w całość i śledztwo idzie jak pogrudzie. Co jest przyczyną? Może nowy partner? Niby w porządku człowiek, ale też irytujący, wywołujące poczucie zdrady. A może problemem jest brak 100% zaangażowania Boguckiego, bo cały czas myśli o tym co się dzieje z Obremskim? Myślę, że wszystko to składa się na ten wątek. Drugim wątkiem jest natomiast właśnie Obremski i jego porywacz. Ta dwójka żyje w pokręconej relacji, która dla jednego jest formą terapii, a dla drugiego sposobem na przetrwanie. Ten wątek był dla mnie najciekawszy. No i oczywiście, wątek trzeci, czyli zakulisowe działania tajemniczej kobiety. Ona jak zawsze na własną rękę wspomaga działania policji i jak Wonder Woman, wymierza sprawiedliwość. Z racji choroby, która mnie dopadła ( zaatakowane oczy, czyli zmora każdego miłośnika czytania) w ostatnim czasie tylko słucham książek. Tutaj mamy prawdziwe słuchowisko na trzy genialne głosy Paulina Holtz, Filip Kosiar i Janusz Zadura. Prawdziwa uczta dla zmysłów.
Agnieszka Peszek Wydawnictwo: 110 procent Cykl : Ona (tom 3) Wcześniej ukazało się 40.Raków 3kąt Bardzo dziękuje pani Agnieszce Peszek za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki pt. Je2bnik. To już druga książka od pani, którą miałem przyjemność otrzymać z cudną dedykacją.Je2bnik od początku mnie nie zachwycił, mogę powiedzieć, że czytało mi się topornie, ale że jestem, uparty stwierdziłem, że książkę muszę przeczytać. Im głębiej wchodziłem w psychikę bohaterów, tym bardziej książka mi się podobała. Pani Agnieszka stworzyła naprawdę dobry cykl kryminalno-psychologiczny. Nie żałuję żadnej minuty spędzonej, przy tej lekturze. Książkę czytamy z perspektywy trzech osób. Narratorami powieści są aspirant Bartosz Bogucki, On i Ona. Bartosz Bogucki jest przygnębiony, ponieważ jego partner Maksymilian Obrębski, został uznany za zaginionego, a poszukiwania partnera nie posuwają się do przodu. Na dodatek Bartosz dostaje nowego komisarza, z którym muszą rozwiązać zagadkową śmierć trzech młodych kobiet. Jedna z zabitych kobiet została ułożona w swastykę. Z kolejnej morderca ściągnął skórę i wyłożył z niej książkę. Sprytny dziennikarz, nazywa mordercę-Je2bnikiem,ponieważ każda z kobiet miała przy ciele jedwabną wstążkę i wytatuowane kropki na skórze. Bartek nie jest zadowolony, że naczelnik daje mu nowego partnera, wolałby całkowicie się poświecić na poszukiwania Maksa Obrębskiego. On jest zakompleksionym mężczyzną, który został skrzywdzony przez swojego ojca. Pewnego dnia znajduje nieprzytomnego mężczyznę i postanawia go uprowadzić i zamknąć w swojej piwnicy. Alka poznajemy od dzieciństwa i po dorosłe życie. Nie miał łatwo jako młody chłopak. Ojciec się nad nim pastwił i nawet sprzedał go swojemu koledze. Młody chłopak gnębiony przez prawię całe swoje życie, chciał odreagować. Niestety nie potrafił, zdążył się zaprzyjaźnić ze swoim tajemniczym gościem. Ona jest cichą asystentką Bartosza Boguckiego. Można powiedzieć, że jest jego prawą ręką, o której nie ma pojęcia. Do końca nie dowiedzieliśmy się o losach Alka i mam cichą nadzieję, że będzie kontynuacja. 🔥Moja polecajka 8,5/10 🔥
Czy przeczytałam tę książkę, a potem odkryłam, że to trzecia część? Tak. Czy jakoś przeszkadzało to w poznaniu jej treści? Nie. Czy zrozumiałam o co w niej chodzi? Chyba... Ale tak to z pokręconymi kryminałami jest. A właściwie z bohaterami, którzy sprawiają, ze treść tworzy thriller psychologiczny.
Od czasu przeczytania do teraz minął już jakiś czas. Szczegóły historii mi się zatarły. Nie mogę do nich szybko wrócić, bo książkę poznałam w wersji audio (czytanej przez świetnych lektorów). Niemniej wciąż pamiętam ogólny zarys fabuły i to, że podobała mi się ta historia.
Mamy trzy perspektywy, z których poznajemy to, co zaszło. Aspirant Bartosz Bogucki zaczyna prowadzić sprawy makabrycznych zbrodni. Ciała ofiar są połamane i ułożone w specyficzny sposób. Przy jednej znaleziono książkę z odrażającą oprawą. Jednak nie wiadomo, czy morderstwa dokonała jedna osoba, czy jest to sprawka większej liczby przestępców. Oprócz śledztwa aspirant wciąż próbuje odnaleźć zaginionego partnera, komisarza Obrębskiego. Ten zniknął nie pozostawiając po sobie żadnego śladu, jakby zapadł się pod ziemię.
Drugą perspektywę tworzy On, facet, który wiele przeżył w dzieciństwie. Nadal mieszka z matką i nie rozumie, dlaczego kobieta wciąż żyje w cieniu dawnego męża. Jednak On też wykorzystuje naiwność rodzicielki. A gdy nadarza się okazja, zaczyna się pastwić nad przypadkową ofiarą.
Trzecim narratorem jest kobieta, która za punkt honoru uznaje wspomożenie policji w poszukiwaniach komisarza Obrębskiego. Mimo swoich ułomności wydaje się być pozytywnym bohaterem.
"Je2bnik" to mroczna historia, z makabrycznymi morderstwami. Na szczęście autorka oszczędziła nam opisu jak dochodziło do pozbawiania życia. Z drugiej strony widzimy pokręcony umysł jednego z bohaterów, z którego perspektywy poznajemy inną część historii. Najbardziej enigmatyczną dla mnie postacią jest Ona. Ale być może wcześniejsze części pozwolą mi zrozumieć jej miejsce w serii. Wkrótce po nie sięgnę.
Miałem pewne obiekcje dotyczące lektury. Niby jest to zamknięta historia, ale jednak trzecia część. Jak w tym aspekcie wypada Je2bnik? Zacznijmy od faktu jak dobrze czyta się tę książkę, autorka świetnie operuje słowem i w historię wciąga się automatycznie sprawiając, że otoczenie wokół nas nie istnieje. Czyta się to jakby Agnieszkę znało się od lat i od razu z przyzwyczajenia po prostu uwaga śledzi jej słowa.
Obserwujemy trzy wątki, każdy odpowiednio oznaczony i nie można się pogubić. Imiona i nazwiska też jakoś budzą przyjazne odczucia, więc wśród natłoku postaci nie ma żadnych problemów. Przy głównym śledczym autorka wykorzystała aliterację, co od razu wpada w pamięć. Co tu dużo mówić, każdy wątek jest niezwykle interesujący. Historia "On" daje nam wątek zagubionego policjanta, którego porwał młody chłopak nawiedzony traumą. Obserwujemy jego decyzję poprzedzające trudnymi wydarzeniami z dzieciństwa. Genialnie poprowadzony wątek "złola", ale jednak takiego z morałem, którego może być szkoda, któremu możemy współczuć.
Wątek "Ona" był dla mnie najbardziej tajemniczy i jak się okazało ten jest kontynuacją historii części poprzednich. Czuć, że do czegoś zmierza jednak i w tej części wydaje się niezbyt powiązany z główną osią fabularną. Treść tegoż kończy się cliffhangerem.
Główna sprawa jest świetnie przedstawionym kryminałem, który naturalnie prowadzi przez całą procedurę, od odkrycia zwłok, przez przesłuchanie świadków, aż do łączenia faktów we własnym biurowym zaciszu. Podobało mi się, jak autorka świetnie przemyślała całą zbrodnie, motywy, dowody i po prostu jak wybornie całość trzyma się tzw. kupy.
Główny mój zarzut dotyczy swoich oczekiwań. Miałem nadzieje, że każdy wątek zmierza do jednego celu. Ale okazało się, że jednak nie. Te są niezwiązane ze sobą. Co nie zmienia faktu, że każdy z tych wątków był naprawdę świetny.
W rezultacie dostajemy genialny dramat rodzinny, thriller psychologiczny i kryminał, a może i jeszcze coś się znajdzie. Napisany przyziemnie, ambitnie kreując zagadki i doskonałe tła psychologiczne postaci. Książka jest taka bliska rzeczywistości, realna i znajoma, coś co mogło się wydarzyć u nas w sąsiedztwie. Ja z wielką chęcią będę siegał po inne książki autorki bo gdyby nawet nie było tak angażującej historii to zwyczajnie książkę czyta się bardzo przyjemnie, i tego jej nie można odebrać.
Zacznę od pióra Autorki, które jest dla mnie rewelacyjne. Przez książki Agnieszki dosłownie się płynie i nie wiadomo kiedy uciekają nam kolejne rozdziały.
Oczywiście mamy tutaj bohaterów z poprzednich tomów i ich dalsze losy. Są to postacie nietuzinkowe, kolorowe, wnoszące do powieści kolejne elementy, które powodują, że historia nabiera różnorodnych barw i odcieni. Wśród bohaterów jest też Ona, tajemnicza bohaterka, która intryguje od pierwszego tomu. Jej postać nadaje całości mroku, tajemniczości i zniecierpliwienia, aby dowiedzieć się wreszcie kim jest.
Dodatkowo Autorka wprowadza nowego bohatera, którego poznajemy w rozdziałach zatytułowanych ON. Dowiadujemy się o jego traumach i tym, z czym musiał zmagać się w życiu. Tajemnica postać, która wnosi dużo do powieści.
Co do samej historii, niestety, mimo, że książka nie jest zła, w mojej ocenie była to najsłabsza część serii. Nie trzymała mnie w napięciu aż tak bardzo jak poprzednie części. Zwroty akcji były zaskakujące, ale trochę przewidywalne i nie wyrywały mnie z butów jak wcześniej. Miałam wrażenie, że cała akcja skumulowała się na ostatnich kilkudziesięciu stronach. Zakończenie zaskoczyło, ale też czegoś mi tam zabrakło. Było zbyt szybkie. Osobiście wolałabym, aby było więcej na temat motywów działania sprawcy.
Ale na wielki plus z mojego punktu widzenia, to mrok jaki wylewa się z kart książki przy opisach znajdywanych ofiar. To jest to co lubię najbardziej. Dosłowność.
Oczywiście, jeśli wyjdą kolejne tomy serii, będę wyczekiwać z zapartym tchem, gdyż całość robi na mnie ogromne wrażenie.
To nie było moje pierwsze spotkanie z piórem Agnieszki Peszek i mimo, że myślałam że wiem czego się spodziewać, po raz kolejny mnie zachwyciła. To była piekielnie dobra historia. Przede wszystkim wciąga bez reszty, ale tak że nie istnieje nic wokół i z pewnością można nazwać tę powieść nieodkładaną. Dodatkowo fantastyczny klimat, taki mroczny, tajemniczy, złowrogi. Autorka fenomenalnie bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, ciągle myli tropy i dorzuca coś nowego, pomysł goni nowy pomysł, a odbiorca naprawdę ma problem z wytypowaniem jakiegoś sprawcy. Zresztą kogokolwiek byście nie wybrali, uwierzcie mi, że nie macie szans zgadnąć kto jest tym najgorszym. Całość czyta się rewelacyjnie, a ciągłe zwroty akcji potęgują napięcie. Nazwałabym tę pozycję nieszablonową, oryginalną, wciągającą i zagmatwaną. Fabuła porusza wiele tematów, od tych najprostszych do tych najtrudniejszych. Zdecydowanie jest to powieść nad którą można się pochylić, która zapewni rollercoaster emocji i ciarki. Uwielbiam takie książki i jeszcze bardziej cieszę się, że jest to dzieło polskiej autorki, na miarę światową. Jestem absolutnie dumna, że mogę nazwać się patronką tej powieści i zacieram rączki, na nowe książki pisarki. Bez wątpienia powinno być o niej dużo głośniej! Już dziś mogę ją polecić wszystkim fanom powieści kryminalnej czy thrillerów, uwierzcie mi, to coś dla Was i na pewno wyjdziecie usatysfakcjonowani z tej lektury. Petarda!
Byłoby 4.0 albo i 4.5 - ze względu na to, że to całkiem dobrze, solidnie mięsiście napisana książka. Poza zakończeniem - to niestety odbiera jej punkty a wielka szkoda. Koniec jest niezbyt logiczny, z kapelusza, kompletnie bez wcześniejszej podbudowy. Aż usiadłam ze zdziwienia, że tak bardzo różni się od poziomu całej książki. Będę jednak kontynuować spotkanie z autorką.