Znachorstwo i czarownictwo w Europie środkowej i wschodniej, w Polsce czy na Białorusi w czasach nowożytnych i współczesnych ma olbrzymią ilość publikacji prasowych i naukowych. Często pisano o znachorach w czasach żywotności, tj. w XIX i XX w. (...) W ostatnich dziesięcioleciach stali się oni bohaterami artykułów prasowych, szczególnie w przypadkach tragicznych skutków ich praktyk. Pewną popularność w prasie krajowej zdobyły szeptunki z Podlasia jako zdumiewające przykłady żywotności dawnych wierzeń, lecznictwa i magii (...). Te doniesienia prasowe sporządzane na podstawie reporterskich wypadów, np. do Orli, mają wartość dokumentacyjną, ale też są one pełne powierzchowności i naiwności (...). Na tym tle praca Eweliny Sadanowicz należy do wyjątkowych, wiarygodnych i wartościowych. Została ona napisana ze stanowiska etnologii i antropologii kulturowej, na podstawie badań etnograficznych autorki, dzięki "obserwacji uczestniczących" i "autoetnografii". Sadanowicz pochodzi z Podlasia, więc zna miejscowe życie "na wylot". (...) Zna i rozumie prawosławie, a to jest religijnym i kulturowym kontekstem szeptuch, tradycji ludowych na Podlasiu.
“Szeptuchy” Eweliny Sadanowicz to pierwsza przeczytana przeze mnie monografia etnograficzna. Choć język i definicje terminów początkowo nie zachęcały do lektury, to ostatecznie uważam, że była ona warta poświęconego czasu.
Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że po tę książkę sięgnąłem na fali ambitnego planu zapoznawania się z kulturą i historią Podlasia przed wyjazdem na urlop do tego regionu. Temat szeptuch obrósł w Polsce różnymi mitami w duchu słowiańskim, a przy tym wszedł do obiegu medycyny alternatywnej. Dlatego wybrałem pracę naukową zamiast reportażu.
Sadanowicz odbyła kilka rozmów i spotkań, aby w swojej pracy stworzyć obraz “babek”, widziany oczami ich najbliższego otoczenia - choć wciąż z naciskiem na analizę etnograficzną. Wydaje się, że to podejście zadziałało. Czytelnik otrzymuje omówienie wielu zagadnień, a jednocześnie autorka unika ocen i wartościowania opisywanych zjawisk kulturowych.
Co to w takim razie za zagadnienia? Nie zdołam streścić wszystkich, więc przytoczę kilka przykładów.
Jeden z wywodów opowiada o tym, że trudno jest rozgraniczać magię i religię bez uciekania się do wartościujących podziałów opracowanych przez protestanckich badaczy. Trudno też powiedzieć, czym jest kultura ludowa, w oderwaniu od propagandy dawnych miejskich elit.
W innej części książki, autorka ukazuje zaskakujący splot prawosławia i znachorstwa – co dla mnie było nowością. Cerkiew nie wyklucza istnienia magii, jednak uważa, że szeptuchy korzystają z sił nieczystych pod przykrywką zmodyfikowanych modlitw. To oczywiście budzi oburzenie niektórych duchownych - choć inni, paradoksalnie, sami czasem korzystają z ich pomocy.
Końcowe rozdziały dotyczą dolegliwości, w których szeptuchy najczęściej pomagają. Są tu więc opisane kwestie uroków i klątw, zlewania wosku, ziołolecznictwa. Całość uzupełniają relacje osób, które skorzystały z ich pomocy.
Choć miejscami lektura bywała nużąca, uważam, że była warta uwagi. Pokazuje, jak w sposób naukowy analizować zjawiska uznawane za magiczne; przybliża kulturę i historię Podlasia; wreszcie – unaocznia, że granica między religią a zabobonem bywa problematyczna nawet dla duchowieństwa.