Autorzy sensacyjnych powieści imają się różnych sposobów, aby zapewnić ciągłość ułożenia ich w cykle, zwane też seriami. Nie będę używała brzydkich słów na irytację podczas czytania wymyślnych cliffhangerów służących temu celowi. A Katarzyna Wolwowicz jest specjalistką w ich tworzeniu. Co prawda słuchając - bo jak zwykle konsumuję jej książki w formie audiobooków interpretowanych przez Filipa Kosiora - o niespodziewanej wizycie przyjaciela w domu Olgi i Kornela i o jego zniknięciu wraz z bronią przechowywaną w domowym sejfie zanim małżeństwo zdołało się obudzić, można było przewidzieć, co oznacza raz wspomniany pistolet. Ale żeby w takich okolicznościach i w taki sposób! Należy tylko mieć nadzieję, że autorka utrzyma niezłe tempo - dotychczas było to siedem tomów w dwa lata - w wydawaniu kolejnych części serii.
Uff, koniec z narzekaniem, ponieważ tak naprawdę książka bardzo mi się podobała. Mimo że rozwiązanie intrygi kryminalnej przebiegło w miarę bezproblemowo, nie licząc wspomagania w krytycznych momentach jeleniogórskich policjantów przez siły zewnętrzne, no i zagadkowej, wspomnianej wyżej, przyszłości. Jednak, jak to na ogół w powieściach autorki bywa, najciekawsze są okoliczności, w jakich policjanci stopniowo odkrywają czyhające na lokalną społeczność niebezpieczeństwa oraz jaki to ma wpływ na każdego z ekipy śledczej, ich rodziny, starych i nowych znajomych lub przyjaciół.
Po szczęśliwym zakończeniu incydentu z porwaniem małej Zuzi przez jej biologicznego ojca - stanowiącego łącznik z poprzednim tomem cyklu - szczęśliwi Olga i Kornel wracają z dzieckiem z Hiszpanii do Jeleniej Góry, gdzie czekają na nich dwie zle wiadomości. Znalezione zostały zwłoki zamordowanego wrocławskiego dziennikarza oraz oddział pediatryczny lokalnego szpitala został zamknięty z powodu szerzących się chorób wśród dzieci. We wstępnych ustaleniach wszczętych dochodzeń policjantom pomagają lekarze, leciwy funkcjonariusz z komendy w Legnicy oraz szef zabitego żurnalisty. Okazuje się, że był to dziennikarz śledczy zajmujący się aferami korupcyjnymi, którego sposób zabicia przypomina egzekucje mafijne; legnicki policjant od lat bada przekręty deweloperów, podaje jeleniogórskim kolegom nazwisko najważniejszego z nich oraz przypomina o śmiertelnej ofierze znalezionej na jego terenie, prawdopodobnie byłym urzędniku z Jeleniej; a spośród małych pacjentów szpitala u dwojga zdiagnozowano chorobę popromienną, w tym jeden przypadek ma wyraźny kontekst polityczny.
Szczególnie gdy w grę wchodzą dzieci, zawsze rośnie napięcie a i adrenalina się podnosi nie tylko wśród uczestników wydarzeń, także u czytelników. Zwłaszcza że również u policjantów, wszystkich dobrze znanych z poprzednich tomów serii, z czysto prywatnych powodów narasta groza. Synek Mirka i Otylii trafia do szpitala, a nowa partnerka Jakuba odbywa staż na oddziale pediatrii. Tymczasem, nawet gdy po żmudnym i ciekawym - przynajmniej dla czytelnika - śledztwie, policjanci mają jasność w kwestii skomplikowanego obrazu działalności przestępczej i odpowiedzialności jej głównego machera, dowodów na to, co się dzieje brak. Potrzebna jest prowokacja? A może wystarczy zasadzka?
W każdym razie książkę, mimo wstępnych uwag, oceniam wysoko i gorąco polecam.