Książka niezła, tylko szkoda, że pewne tematy zostały potraktowane po łebkach i na pewno warto było by je rozwinąć. Generalnie b dobra rzecz dla ojców pokazująca gdzie jest miejsce mężczyzny w nowoczesnej postindustrialnej rodzinie. Gdzie często kobieta tak czy inaczej najpierw wypycha ojca z bycia rodzicem bo przecież ona lepiej się umie zaopiekować dzieckiem i mężczyzna czuje się zbędny. Pozycja pokazuje, jak i że trzeba to zmienić i kiedy ojciec jest ważny.
Cytaty:
Do czasu pojawienia się rodziny, jaką znamy dzisiaj, mężczyźni żyli w poczuciu, że ich rola polega przede wszystkim na zapewnieniu środków utrzymania. Byli wprawdzie głową domu, ale niemal nie angażowali się w jego życie emocjonalne. Taki wzór ojca utrzymywał się bardzo długo: od końca średniowiecza do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
A jednak dzieci były objawieniem! Kobiety od stuleci doświadczały tego, że bliski kontakt z nimi otwiera nie tylko oczy, ale i serca. Od zawsze miały coś, czego nie znali mężczyźni ani w miejscu pracy, ani w domu: osobistą relację z drugim człowiekiem. Niestety, owa osobista relacja nie uchroniła ich od zamknięcia się w swojej roli. Zamiast rozwijać więź z dziećmi, matki bardzo wcześnie zaczynały je „tresować”, myśląc, że w ten sposób ułatwią im późniejsze odnalezienie się w społeczeństwie. Kobiety rezygnowały ze swej autentyczności, stawały się niewolnicami roli przypisanej im przez społeczeństwo i w większości nie udawało im się odkryć swojej prawdziwej istoty. A dzieciom często brakowało tego, co nazywamy dzieciństwem.
Z kolei dzisiaj obserwujemy, że w wielu związkach żyjących na zasadach partnerskich kobiety mają określone oczekiwania względem mężczyzn. Wiele z nich jest sfrustrowanych tym, że nie doświadczają z ich strony bliskości ani uczuć, na których im zależy. Często żyją w przekonaniu, że mężczyźni coś przed nimi ukrywają, celowo nie dopuszczając do swojego życia wewnętrznego – co traktują jako osobistą porażkę i policzek. Moje doświadczenie mówi mi jednak, że z mężczyznami jest jak ze sklepem: wszystko, co można w nim dostać, leży na półkach. Nie należy zakładać, że na tyłach jest jeszcze ukryty jakiś magazyn z ekskluzywnymi towarami. A jednak kobiety często tak myślą. Mają skłonność, żeby wierzyć, że mężczyźni nie odkrywają przed nimi wszystkich kart. Fakty są jednak inne: dodatkowy magazyn często po prostu nie istnieje. Innymi słowy: współczesny mężczyzna, który jest gotowy na nowo zdefiniować swoją rolę partnera i ojca, musi sięgnąć naprawdę głęboko, żeby znaleźć to, czego potrzebują jego partnerka i dzieci. W tym sensie ojcostwo jest dzisiaj nie tylko prawdziwym darem, ale również wyzwaniem.
Niektóre amerykańskie znawczynie relacji rodzinnych propagują, na przykład, tak wartościowe myśli, jak ta, że jeśli chcesz uszczęśliwić swego męża, zadowalaj go dobrym jedzeniem i seksem. Z historycznego punktu widzenia nie powinno więc dziwić, że mężczyźni czują się dzisiaj niepewnie w roli ojca. Mają ubogie doświadczenie, a naprzeciw nich stoją kobiety, które są coraz silniejsze, coraz bardziej samodzielne i wymagające.
Młodzi rodzice często żywią lęk, że w swoim ojcostwie czy macierzyństwie mogliby stać się podobni do własnych rodziców. Wszyscy mamy skłonność, żeby powtarzać zachowania rodziców, nawet jeśli w swoim czasie sprawiały nam one ból, a na poziomie intelektualnym są, według nas, godne krytyki. Naśladujemy ich tak czy siak. Ów mechanizm naśladownictwa można wyjaśnić faktem, że w rodzinie, w której dorastaliśmy, położono podwaliny pod to, co uważamy za miłość do drugiego człowieka. Dlatego sposób, w jaki kochali nas nasi rodzice, stał się częścią nas samych.
Z powodu naszej tęsknoty za bliskim kontaktem między mężczyznami i kobietami mamy skłonność zapominać, że obie płcie różnią się między sobą: myślą inaczej, mówią różnymi językami i mają różne wartości. Mówiąc krótko: inaczej doświadczają i interpretują rzeczywistość. I chociaż różnice te bardzo często utrudniają komunikację między nimi, to są bardzo korzystne dla dzieci.
Wymagania „rynku” mogą wprowadzać ich w zakłopotanie. Z jednej strony bowiem kobiety lubią mężczyzn w typie macho lub złego chłopca (bad guy), z drugiej zaś skarżą się, kiedy mężczyzna nie jest dość wrażliwy i nie potrafi ich zrozumieć.
Tymczasem gdy stara się on rozwinąć w sobie owe kobiece przymioty i przejąć się kobiecymi wartościami, często zderza się z oceną, że jako mężczyzna robi się nudny i mało pociągający.
Wielu młodych rodziców zachowuje się tak, jakby brali udział w konkursie na najlepszego rodzica. Ich ambicje powodują, że stają się niepewni siebie i pełni obaw, a na dokładkę mają nieczyste sumienie. Radziłbym tobie i twojej partnerce, żebyście trzymali się z dala od tego rodzaju współzawodnictwa, bowiem wszyscy rodzice, którzy w nim biorą udział, przegrywają. Jedynym rozumnym i realistycznym celem dla was powinno być stanie się tak dobrą matką i ojcem, jakimi chcecie się stać.
W takim wypadku będzie budować jednakowo silną więź z obojgiem. Dlatego, abstrahując od karmienia piersią, ojciec jest dla dziecka tak samo ważny i kompetentny jak matka. Dziecko będzie czasami szukać kontaktu z jednym, a czasami z drugim rodzicem, i z obojgiem będzie równie szczęśliwe. Wszystko to, oczywiście, przy założeniu, że oboje rodzice są przy nim obecni.
Ciekawym faktem jest, że osiemdziesiąt procent matek uważa się za osoby samotnie wychowujące dzieci, nawet jeśli są zamężne. Według mężczyzn, którzy udzielają się w domu, takie stwierdzenia są głęboko nie fair. Uważają, że tyle samo pracują w domu, co ich partnerki, a czasem nawet więcej.
prawdziwym wyzwaniem stanie się ich odtworzenie. Jak wielu innych ojców, spotykając się z dziećmi w weekendy, będziesz się czuł bardziej jak ich wujek niż jak ojciec, bowiem zabraknie ci tej więzi, która mogła powstać tylko wtedy, gdy one się rozwijały i rosły.
Wyższość matek w odniesieniu do dzieci jest takim samym stereotypem jak wyższość mężczyzn w kwestii utrzymania rodziny. Wielu mężczyzn, których żony zarabiają więcej, ma z tego powodu poważne problemy z samooceną. Tak samo zatem mogą się czuć kobiety, których mężowie lub partnerzy doskonale radzą sobie z odpowiedzialnością za dziecko.
To zupełnie naturalny fenomen, że dzieci, które przeżywają jakiś problem, są bezradne lub szukają pomocy, zwracają się do tego rodzica, który spędza z nimi najwięcej czasu i o którym sądzą, że je najlepiej rozumie.
Wszyscy różnimy się od siebie, bo wyrastaliśmy w różnych rodzinach. Niektórzy byli w dzieciństwie stale krytykowani przez rodziców i innych dorosłych; takie doświadczenie naznacza na całe życie i prowadzi często do tego, że nawet drobna sugestia wypowiedziana pod adresem takiej osoby jest odbierana jako krytyka.
Na dodatek, mówiąc o swoim dziecku, najczęściej będziecie mówić o dwóch różnych osobach – każde z was bowiem postrzega swoje dziecko inaczej. Nie ma czegoś takiego, jak obiektywny opis waszego dziecka.
Walka z matką dziecka prowadzi tylko do tego, że rozwija ono jeszcze głębszą z nią więź. Dlatego skup się wyłącznie na swoim związku z dzieckiem – i traktuj go bardzo poważnie.
W tradycyjnym podziale ról w rodzinie wkład matki w wychowanie dzieci był bardziej emocjonalnej natury i miał więcej wspólnego z opieką, natomiast wkład ojca polegał na „utrzymaniu właściwego kursu” w jego rozwoju. Jako sparingpartner ojciec może bardzo wiele osiągnąć w relacji z nastolatkiem. Ponieważ mężczyźni z reguły dość racjonalnie podchodzą do rzeczy, rola ta jest dla nich bardziej odpowiednia niż dla matek. Ojcowskie wsparcie ma wielką wartość dla nastolatka, choć nie daje gwarancji, że syn lub córka pójdą „właściwą” drogą lub drogą rodziców. Umożliwi im jednak samodzielne obranie własnej drogi życiowej.
Gdy zatem twoje dziecko będzie rzucać lub zmieniać szkołę, albo rozstawać się z przyjacielem czy przyjaciółką, powinno mieć ojca, który je wysłucha i wesprze swoim doświadczeniem i mądrością życiową – i który nawiąże z nim dialog. Na nic natomiast przyda mu się rodzic, który wie lepiej i zawsze ma gotowe rozwiązanie.
Dlaczego ojcowie są tacy ważni dla nastoletnich i dorosłych dzieci? Odpowiedź jest prosta: dzieci w tym wieku źle się czują, gdy widzą, że rodzice są nieszczęśliwi z powodu ich trosk, a ponieważ to matki mają najczęściej skłonność do takiej reakcji, więc ukrywają przed nimi swoje problemy, zwracając się raczej do ojca. Ojcowie są zatem szczególnie potrzebni dzieciom w trudnych sytuacjach, zakładając, że ich pomoc nie polega na powtarzaniu bezużytecznych umoralniających formułek.
Niektórzy z nas dorastali w rodzinach, w których rodzice nie potrafili rozwiązywać kwestii spornych. W takich domach często panowała pozorna harmonia, to znaczy konflikty były ignorowane i tłumione, zanim jeszcze ktokolwiek zdążył o nich porozmawiać. Inni z kolei pochodzą z rodzin, w których wiele krzyczano, oskarżano się, wyzywano, a nawet stosowano przemoc psychiczną i fizyczną.
Wielu mężczyzn żywi utopijną wizję idealnego związku z kobietą, który polega na całkowitej harmonii, opiece i dobrym seksie. Kobiety z kolei mają inne podejście: często pierwsze przejawiają inicjatywę i sygnalizują problemy, ponieważ napędza je potrzeba, aby o nich rozmawiać, analizować je i rozwiązać.
Dla większości mężczyzn jedna rzecz jest pewna: sukces zawodowy, który umożliwia zaspokojenie wszystkich potrzeb rodziny, jest szczytowym momentem ich życia. I na odwrót, bezrobocie to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć, jakie mężczyzna może sobie wyobrazić – im dłużej trwa, tym bardziej bezwartościowy się czuje – nie tylko dla swojej rodziny, ale i dla całego społeczeństwa.
Prawie zawsze z pomocą przychodzi miłość. Jest ona sztuką przekształcania dobrych uczuć w dobre czyny – bez konieczności poświęcania samego siebie. Gdy zakładamy rodzinę, jesteśmy jeszcze amatorami w tej sztuce, dlatego nie należy nikogo obwiniać, jeśli nie potrafi tak kochać, żeby inni czuli jego miłość i akceptację. Należy wtedy szukać innego sposobu okazywania miłości, nie zapierając się jednak samego siebie. Wydaje się to proste, choć dla większości z nas wymaga nauki, która potrwa całe życie.
Żony krytykują ich za to, że spędzają z rodziną za mało czasu, i często pada oskarżenie, że bardziej kochają pracę niż swoich bliskich, a rodzina jest im obojętna. Dzieje się tak, jeśli kobiety nie rozumieją, że powodem, dla którego mężczyzna tak dużo pracuje, jest potrzeba bycia kimś wartościowym dla swojej rodziny.
Agresja ma jeszcze jedno znaczenie dla ciebie jako ojca – zwłaszcza jeśli wychowujesz syna lub synów. Żyjemy w czasach, w których dziecięca agresja stała się pewnego rodzaju tabu, a wychowawczynie w szkołach i przedszkolach – w większości są to bowiem kobiety – tłumią ją u chłopców. Ma to jednak ten skutek – co dostrzega niewielu ludzi – że wielu młodych mężczyzn staje się dzisiaj nieudacznikami pozbawionymi siły przebicia. Nie tylko wysiłki pedagogów zmierzają do wyrugowania agresji u dzieci – to samo robią również matki.
Również dziewczęta potrzebują zdrowego podejścia do agresji. Muszą wiedzieć, jak mają bronić swoich granic, jak mogą walczyć o swoje marzenia i prawa, których żaden mężczyzna nie przyzna im wspaniałomyślnie z własnej woli.
Agresja jest ważnym składnikiem każdej relacji opartej na miłości. Wiele kobiet zdaje się zapominać o tym, że są dwie odmiany ciepła: ciepło promieniowania, które wszystko topi jak słońce, oraz ciepło, które pochodzi z tarcia. Tarcie także daje ciepło, choć nie jest ono już tak lubiane przez kobiety. Dlatego jako mężczyzna i ojciec odpowiadasz w domu za panowanie nad agresją i ciepło pochodzące z tarcia różnych osobowości.
Ogólnie rzecz biorąc jednak, uwaga matek od razu kieruje się na dziecko, jeśli wyrazi ono jakieś życzenie, jest smutne, sfrustrowane albo wściekłe. I to jest właśnie ta chwila, w której matka potrzebuje partnera, który wkroczy i przypomni o jej prawie do własnych potrzeb i granic.
Gdy więc partnerka spyta cię kolejny raz, czy ją kochasz, pomyśl, że pytanie to znaczy tak naprawdę: „Chciałabym wiedzieć, jak wzbogacam twoje życie”.
Ojcowie mówią dziś o swoich lękach tak samo często jak matki, co z jednej strony jest pocieszające, z drugiej jednak stanowi niepokojący sygnał. Pocieszające jest, że kończy się powoli odwieczna gra między kobietą i mężczyzną, w której ona stale wyrażała swoje obawy, a on usiłował ją pocieszać i przekonywać, że nie ma powodu do niepokoju. Jestem pewien, że mężczyźni w przeszłości przeżywali dokładnie te same lęki, co ich żony, tylko instynktownie tłumili je i wchodzili w rolę pocieszycieli.
A w końcu są to rzeczy, których ono najbardziej potrzebuje od ojca: po pierwsze świadomości, że cieszysz się nim takim, jakie jest, a po drugie, zaufania w jego siły. Jeśli tego od ciebie nie otrzyma, nie zbuduje mocnego poczucia własnej wartości.
Jak wcześniej wspominałem, jest coś takiego jak matczyny szowinizm – zjawisko podobne do męskiego szowinizmu. Bierze się on z głębokiego przekonania kobiety, że jako matka najlepiej wie, czego potrzebuje dziecko.
Kobiety i mężczyźni mają różne podejście do przemocy. Kobiety są skłonne uważać ją za zupełnie niepotrzebną i destrukcyjną. Mężczyźni z kolei zdają sobie sprawę, że fizyczne konfrontacje są częścią życia chłopców. W rodzinach, w których jest dwóch chłopców, można obserwować, jak dzień w dzień kłócą się ze sobą i biją, żeby ustalić wzajemną hierarchię. Dla kobiet jest to coś zupełnie zagadkowego i niezrozumiałego, podczas gdy mężczyźni uważają to za oczywiste.
Osobiście nie potrafię jakoś uwierzyć w to, że dzieci, które nie skończyły jeszcze dziesięciu lat, są w stanie rozwiązywać konflikty na drodze intelektualnej. To jedna z wielu iluzji dzisiejszych czasów, w którą, niestety, wierzy wielu pedagogów i rodziców. Powoduje ona tylko, że chłopcy czują się źle w swojej skórze – i to dopiero może doprowadzić do prawdziwej przemocy. Dużo lepiej byłoby, gdyby rodzice przestali moralizować i więcej energii zainwestowali w dobre samopoczucie swoich dzieci, tak by nie musiały ciągle zmagać się z poczuciem winy.
Mężczyźni dzisiaj chcą być ojcami, tymczasem wiele kobiet po prostu nie dopuszcza ich do głosu i chce o wszystkim decydować. Kiedy zajmuję się dziećmi, to ja decyduję, co robimy, a nie moja żona. Ojcowie potrzebują dzisiaj władzy w dobrym sensie: że mogą się czegoś podjąć i wykazać się kompetencją. Dzieci też chcą wiedzieć, kim jest ich ojciec, jakie wartości reprezentuje i co myśli. Tymczasem mężczyźni w dzisiejszym świecie są trochę jak wykastrowani.