Napisana przepięknym językiem opowieść o poszukiwaniu miłości i spełnienia, literaturze i życiu, których czasem nie można od siebie oddzielić. Do sanatorium w Beskidzie Niskim przyjeżdża młody kuracjusz Robert. Chce odpocząć i podreperować zdrowie. Ale czy to się uda, jeśli niemal cały czas dzieli między spotkania z piękną i demoniczną malarką Iwoną oraz intrygującą lekarką Małgorzatą? Na dodatek pogrąża się w lekturze powieści o lwowskim detektywie Jesipowiczu, który staje się jego wiernym towarzyszem i doradcą w miłosnych podbojach. Po nocy, którą Robert i Iwona spędzają razem, malarka znika i okazuje się, że nikt w sanatorium nie pamięta takiej kuracjuszki. Czy wszystko się tylko Robertowi wydaje? Czy wszystko jest tylko powieścią?
Uczucia mocno mieszane. Na plus na pewno należy zaliczyć język - Rak lubi bawić się słowem i skojarzeniami. Ma też talent do tworzenia krótkich zdań bogatych w znaczenia. Pod tym względem obcowanie z jego prozą, to przyjemność. Nieco gorzej jest, jeśli chodzi o warstwę fabularną. Brak tu nieco ładu i składu. Nie mam nic przeciwko nietypowym konstrukcjom, woltom i nieciągłościom, ale tu brakowało mi jakiegoś kierunku, poczucia, że wszystko to dokądś zmierza. Na koniec zostaje sporo uczucie niedosytu, lecz tego z gatunku braku spełnienie, a nie chęci na więcej.
Raz na jakiś czas pojawia się autor zafascynowany twórczością Schulza i postanawia napisać "coś w ten deseń", zwykle zapominając, że książki Schulza między innymi dlatego są tak wyraziste, bo cienkie i aż gęste od słów.
"Kocham cię, Lilith" jest książką fascynującą. Od Schulza autor pożyczył sobie mitologię, koncept Boga (a może po prostu tacy bogowie plączą się gdzieś po górzystym Podkarpaciu?), dodał Lilith, zakonników-meneli i klimat miejsca, gdzie religie następują po sobie jak fale przypływu, prowadząc miejsce z dala od świata realnego, a bliżej nieba. Od siebie dał Roberta, narratora-bohatera, i kazawszy mu wyjechać do sanatorium (!), zaludnił czas Wielkiego Tygodnia manekinami, kilkoma postaciami, odgrywającymi coraz to nowe role.
I oczywiście powieść w powieści, bo postmodernizm ma swoje prawa, tu kryminał jakby chandlerowski, o lwowskim detektywie, znanym kardiochirurgu i jego młodej żonie, którzy wydają się być bardziej prawdziwi niż kuracjusze.
To jednak ma miejsce dopiero w części trzeciej. Część pierwsza jest trudna do przebrnięcia, tu nie ma zachwycającego języka, to jest nudny opis życia Roberta w sanatorium, a nie jest on sam bardzo interesującą osobą.
Część druga to małe arcydzieło, opis pielgrzymki mężczyzn autosanem do Jeruzalem w poszukiwaniu Lilith. Tu schulzowszczyzna tętni życiem, to jest 70% prozy w prozie. Uderza do głowy.
A potem część trzecia, która zaciera dobre wrażenie po drugiej.
Czytałam z migreną i ściśniętym żołądkiem, bo Radek Rak potraktował tu kobiety i kobiecość wprost haniebnie. "Baśń o wężowym sercu" jest trochę mniej androcentryczna, i w ogóle jest dużo lepszą literaturą. Jeśli Radek Rak napisze książkę, w której kobiety będą w pełni ludźmi, jak mężczyźni, będzie to moja ulubiona książka. Na razie czekam.
Niesamowite zabawy językiem i skojarzeniami, plus fabuła pokawałkowana jak mozajki w kalejdoskopie. Ciągnie za sobą w powieści, nie puszcza i nie daje odetchąć, dopóki nie doprowadzi do końca. A i potem zostawia za sobą coraz bardziej ulotny zapach. Ale im bardziej ulotny, tym bardziej za nim tęskno.
"Baśń o wężowym sercu..." to jedna z tych książek, które (co kilka lat) przywracają wiarę w polską literaturę - pisaną po polsku powieść - by być precyzyjnym. I gdyby nie "Baśń" pewnie nigdy bym po "Lilith" nie sięgnął. Tu są przepiękne rozdziały, fraza rozlewa się wprost bajecznie, jak ten beskidzki potok. Ale gry akcja przechodzi z wymiary nierzeczywistego w ten realny, codzienny .. mam wrażenie, że tak drętwych dialogów nie czytałem już dawno. Nie powiem z przekonaniem: warto czy nie warto. Bez wątpienia natomiast to, co tak urzeka w "Baśni" ma tutaj swoje początki.
eee nie będę oceniać gwiazdkowo, bo przeczytałam jakieś 30 stron ale była tam mega dziwaczna scena i nie chce mi się do tego wracać (radek rak proszę napisz kolejną część agli szybko)