Jump to ratings and reviews
Rate this book

Majubaju, czyli żyrafy wychodzą z szafy

Rate this book
"Uważajcie na nogi, nigdy nie wiadomo gdzie Was poniosą."
Bilbo Baggins z Bag Endu

Majubaju to filozofia życia realizowana w podróżach.
Stan świadomości, wrażliwej otwartości oraz ciekawości.

Nie trzeba być surwiwalowcem, naukowcem, Kapuścińskim w spódnicy by samotnie i mądrze przemierzać świat.

Każdy rodzaj podróżowania jest dobry, ważne żeby odpowiadał Tobie, skrojony był na Twoje potrzeby, przewidywał element ryzyka ale dawał poczucie komfortu. Jazda na ignoranta jest poza kategorią.

Majubaju jest takie i nie inne, śmieszne, promienne, ujmująco szalone, trochę na objazdowy cyrk (ło matko jaka wysoka pani!), byle do przodu.
Czasami hostel, czasami plebania wuja, trafia się kurort bywa i chmurka.

Majubaju przejawia się z wszechogarniającym zachwytem w nowo odwiedzonych miejscach. W chwilach gdy ogarnia Cię poczucie radości, gdy chwytasz się za głowę i chłoniesz cuda na kiju. Majubaju odrzuca na czas wyjazdów poukładaną codzienność i odnajduje sens w chaosie i surrealizmie. O Majubaju nie świadczą liczne pamiątki ani zdobiące ściany trofea. To nie tomy albumów ze zdjęciami lecz tęsknota za kolejną wyprawą i nieznanym czającym się za progiem domu. To marzenia o spełnianiu marzeń, takich z rozmachem, o skokach ze stratosfery, o zielonych migdałach...
No dobra a teraz do roboty. Wstań i idź, bierz i jedź!
Niech Majubaju będzie z Tobą!

Wydawnictwo Pascal, 2014

480 pages, Paperback

First published April 1, 2014

1 person is currently reading
27 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
16 (20%)
4 stars
28 (35%)
3 stars
24 (30%)
2 stars
10 (12%)
1 star
1 (1%)
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
Profile Image for Malina.
20 reviews1 follower
December 8, 2014
Są takie blogi, które chętnie się czyta, wraca do nich regularnie podpatrując z zaciekawieniem, co tam ciekawego się u autora wydarzyło. Blogi podróżnicze miewają ten dodatkowy czar egzotyki, świeżości; nie szuka się w nich wikipedycznych informacji, tylko właśnie tych smaczków, anegdot, żarcików, przygód. Książka Mai Sontag jest właśnie takim blogiem - blogiem, który chyba nie powinien był nigdy zamienić się w książkę. Co z początku jest żartobliwe, lekkie, wesołe, co na blogu dawkowane w odcinkach działa i nęci, w toku czytania konkretnych 500 stron zamienia się w lekko męczące, irytujące slajdowisko: tysiące odwiedzonych miejsc, a prawie żadne nie opisane w więcej niż dwóch zdaniach. Czyta się, czyta, i w zasadzie nic z tego nie wynika: czytelnik w końcu nie wie nawet, czy autorce się tam chociażby podobało, po co tam w ogóle pojechała (za wyjątkiem tych sławnych miejsc opisanych w przewodnikach - Maja tam oczywiście jedzie, ale już rzadko kiedy potrafi powstrzymać się od komentarza, że zrobiła to tylko po to bo trzeba, ale to takie turystyczne, komercyjne, bleee...). Każdy w podróżniczych książkach szuka czegoś innego - mnie zabrakło wiedzy, informacji, zachęty. Książka zachęca do podróżowania per se, ale miałam problem ze zrozumieniem, co tak naprawde w tym podróżowaniu jest fajnego (oprócz tego że jest "fajne" i takie oryginalne...) - chociażby gloryfikowanie "samotnej podróży", podczas gdy niemal co chwilę ktoś tam do Mai dołącza i w pewnym momencie wygląda to jak karnecik odwiedzin znajomych. Z początku do łatwego przełknięcia, podróż Mai z czasem zaczyna sprawiać wrażenie lekkiej męczarni, gdy autorka jeżdzi, bo jeżdzi, choć tej ochoty coraz mniej. Nie odnalazłam nic, czego bym nie wiedziała o tych krajach, przeczytałam za to opisy bardzo skomplikowanego logistycznie przemieszczania sie z punktu A do punktu C z postojem w punkcie B, gdzie autorka zjadła kurczaka. Przez choćby Chile, Urugwaj (który, jak opisano, w zasadzie jest tym samym co Paragwaj, Pakistan i Afganistan - SERIO autorko???) jak i choćby Laos Maja śmiga na przestrzeni trzech stron i wiemy tylko, że była. Ze szczegółami znamy przebieg dengi - rozumiem, że to jest właśnie ta podróżnicza egzotyka, ale przy 50 stronie opisu bolących kości samą mnie już wszystko bolało. O świecie nie dowiedziałam się nic więcej - wiem za to całkiem dużo o autorce i jej poglądach które - przykro mi stwierdzić - bywają czasem dość lekceważące wobec tego, co w tej podróży widzi. Nie podoba mi się oszukiwanie na kupnie biletu za 2 zl, nie podoba mi się jak w niemal każdym miejscu na świecie to w zasadzie Maja jest największą atrakcją, nie podoba mi się lekceważenie turystów, ludzi lubiących podróżować inaczej niż z plecakiem i noclegiem wsród pluskiew gdzieś w składziku. I bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się w tej książce rażący brak redakcji. Czyta się dość szybko (choć w tendencji zwalniającej pod koniec, bo mnie przynajmniej ta lista "odhaczonych" miejsc zaczęła mocno męczyć) i to chyba najmilsza rzecz którą mogę o tej książce powiedzieć. W swoim gatunku jedna ze słabszych pozycji. Mam szczerą nadzieje, że Maja Sontag zostanie przy swoim blogu, który naprawdę, duużo lepiej się czyta.
Profile Image for Klinga.
8 reviews3 followers
February 23, 2016
A travel book second to none! An extremely pleasant read!
Profile Image for Thomas Jankowski.
7 reviews
December 14, 2017
Myślę że ocena książki w dużej mierze zależy od podejścia. Czytając ostatni wpis Maliny, trudno się nie zgodzić z wieloma obiekcjami. Mi osobiście najbardziej chyba brak głębi bo po wpisach blogowych wiem że Maja jak najbardziej potrafi wejść głęboko w różne miejsca i sytuacje. A ze książka nie czyta się jak przewodnik tylko trochę jak reportaż, troche jak dziennik, to uważam za zaletę.

Nie wiem czego życzyć Maji jako autorce że strony warsztatu; może właśnie tylko trochę surowszej redakcji. I różnych prób jesli zechce pozostać przy tym rzemiosle, bo nie wiem czy w tej samej formie dalsze książki się sprawdzą. Natomiast Maji, obserwatorce, z luźnym, specyficznym stylem, dziękuję za podzielenie się wyprawami. Wiele mi własnych przygód stanęło przed oczami, kilka też porobilem notatek, ale najciekawsze, że zainteresowałem parę osób podróżowaniem solo właśnie podrzucajac im urywki z Maji książki.

A notabene, to książka Maji (pożyczona) towarzyszyła mi przez kilkanaście krajów w tym roku, dostarczając regularnie kupy śmiechu, i mimo że ja na święta odesłałem do właściciela to mam zamiar nabyć jak zahacze znów o Polskę i dodać do biblioteczki jako stałą pozycje.
163 reviews1 follower
August 1, 2018
Powiedzenie, że Maja Sontag to podróżniczka, a jej książka to reportaż jest OGROMNIE przesadzone. To po prostu garść dość powierzchownych anegdot z punktu widzenia rozpieszczonego białego człowieka Zachodu, któremu się wydaje, że ucieka od "turystycznej taśmy". Zgrabnie napisane, ale nic nie wnosi do światopoglądu czytelnika.
Profile Image for Magda.
8 reviews9 followers
February 19, 2017
Absolutnie świetna lektura, pełna wrażeń, spotkań z ludźmi. To z całą pewnością nie jest przewodnik i nie musi nim być, jest ich na rynku wystarczająco dużo.
Profile Image for Magnus.
148 reviews
February 12, 2017
Bardzo fajna, pełna humoru i wrażeń książka-osobisty reportaż z podróży. Dookoła świata! Naprawdę, trudno nie być pod wrażeniem (i nie zazdrościć cokolwiek autorce odwagi i siły przebicia). Polecam!
Displaying 1 - 8 of 8 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.