Na rynku pojawia się nowa aplikacja służąca do czatowania z przyjaciółmi, a licealiści z miasteczka Honesdale ochoczo zabierają się do jej testowania. Przyjaciółki Hannah i Amber również pobierają nową apkę i zaczynają konwersację. Zaczepiają także wbudowanego w program bota, który podobno ma zwyczaj podawania dziwnych odpowiedzi… Friend-Bot rzeczywiście nie odpowiada na pytania jak typowy przedstawiciel AI – niepokojąco łatwo daje się wciągnąć w rozmowę na temat potencjalnego morderstwa…
Niedługo później miasto obiega zatrważająca informacja – znaleziono ciało, które prawdopodobnie należało do Hannah, a Amber uznano za zaginioną. Ambitna dziennikarka Ellen chce za wszelką cenę znaleźć mordercę. Tymczasem rówieśnicy ofiar w kółko zadają sobie pytania: Kto zabił Hannah? Czy jestem w gronie podejrzanych? Czy mordercą może być… bot?
Nie znałam „Aplikacji” z Wattpada, to było moje pierwsze spotkanie z nią I Oh god, jakie było udane!
Wyciągnęła mnie z zastoju czytelniczego. Pochlonelam w niecałe dwa dni.
Czyta się bardzo szybko, bo cały czas coś się dzieje. Na początku miałam mały problem z dużą liczbą bohaterów, ale postaci są na tyle wyraziste, że szybko to ogarnelam.
No i - nie oszukujmy się - bohaterowie szybko… odpadali. Ze tak to ujmę 💀
Sceny zbrodni opisane bardzo dokładnie i bardzo brutalnie, fani gatunku będą zadowoleni.
Sam zamysł, ze wszystko zaczęło się od bota w aplikacji jest bardzo ciekawy. Każdy z nas korzysta z mediów społecznościowych, wiec łatwo jest postawić się w takiej sytuacji.
Debiut Filipa Nafalskiego, „Aplikacja”, zapowiadany jako połączenie slashera, kryminału i thrillera, przyciągnął moją uwagę intrygującym opisem oraz okładką, która od razu wzbudziła moją ciekawość, mimo że książka skierowana jest do młodzieży.
Na rynku pojawia się nowa aplikacja do czatowania, która szybko zdobywa popularność wśród licealistów z miasteczka Honesdale. Hannah i Amber, nie mogąc oprzeć się pokusie, instalują aplikację i rozpoczynają rozmowy. Aplikacja „Friend” ma wbudowanego bota, z którym nastolatki rozpoczynają konwersacje. Wkrótce w miasteczku rozchodzi się wiadomość o przerażającej śmierci jednej z nastolatek, Hannah, a Amber zostaje uznana za zaginioną. Przyjaciele dziewczyn zaczynają się zastanawiać, kto zabił Hannah i kto z nich będzie następny. Czy mordercą może być… bot? Tymczasem Ellen, lokalna dziennikarka, postanawia prowadzić własne śledztwo, za wszelką cenę pragnąc odnaleźć mordercę nastolatki.
„Aplikacja” autorstwa Filia Nafalskiego to bardzo udany debiut, który dostarczył mi niezapomnianych wrażeń i świetnej rozrywki. Od pierwszych stron wciągnęłam się w lekturę, z zaciekawieniem śledząc kolejne wydarzenia, które z każdą stroną budziły we mnie coraz większy niepokój. Choć momentami dało się odczuć, że to debiut autora, to nagromadzenie zwrotów akcji, nieustające napięcie oraz towarzyszące pytanie „Kto będzie następny?” nie pozwalały oderwać się od lektury. Sięgając po „Aplikację”, nie spodziewałam się, że będzie to tak dobra i mocna książka. Autor zadbał o czytelników lubujących się w krwawych historiach – opisy zbrodni są szczegółowe, mrożą krew w żyłach i przyprawiają o dreszcze. Filip Nafalski sprawnie wodzi nas za nos, rzucając podejrzenia na każdego z bohaterów, co sprawia, że w pewnym momencie mamy wrażenie, że każdy z nich może być odpowiedzialny za zbrodnię. „Aplikacja” to naprawdę udany debiut, który przeczytałam niemal na raz. Pomimo makabrycznych opisów, książkę czyta się z ogromnym zaangażowaniem i ciekawością. Lekki i przyjemny styl autora w połączeniu z krótkimi rozdziałami sprawia, że trudno jest odłożyć książkę, nawet na chwilę. Filip Nafalski miał fenomenalny pomysł na fabułę i w pełni go wykorzystał. Wykreował wyrazistych i oryginalnych bohaterów, których zachowania i relacje wydają się bardzo autentyczne. Stworzył slasher, który od początku do końca wzbudza w czytelniku niepokój, trzyma w napięciu i zaskakuje zakończeniem. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i szczerze polecam ten tytuł, „Aplikacja” dostarczy Wam niezapomnianych wrażeń i emocji.
to było totalnie chore. polecam. (ale proszę trzymać się ograniczenia wiekowego!! 16+ to tutaj i tak mało *nie dałabym tej książki 16-letniej wersji mnie*)
kurde, ocena tego jest ciężkim zadaniem, ale dałabym jej bardziej z 3,5-3,7/5⭐️ sięgnęłam po nią, bo miały być pojebane rodzaje śmierci, a aplikacja miała mordować. czy się zawiodłam? niezbyt, więc jest dobrze. bohaterowie w ogóle mnie nie zainteresowali, miałam trochę w nich wywalone, jedynie Ellen wzbudziła we mnie jakiekolwiek uczucia i chciałam, by była bezpieczna. czy sposoby morderstw były jakoś bardzo pojebane? trochę tak. czytałam ich opisy po dwa razy, z otwartą buzią, by przyswoić to, co autor tam opisuje. uważam, że były one w jakimś stopniu dziełami sztuki, takie ładne się wydawały. czy spodziewałam się, że to właśnie tak się zakończy, taki morderca? tak i nie. gdy pojawił się jeden, konkretny rozdział, dostałam laga mózgu, ale potem ogarnęłam, że to będzie ta osoba. każdy jest z każdym powiązany, co mnie denerwowało w tym gatunku książki, bo tym bardziej nie wiedziałam nic. w pewnym momencie pogubiłam się kto był dla kogo kim. epilog mi nie pasuje, wiem, że nic nie wiem. uważam, że tak do połowy zajebiście, potem lekki spadek, chwilowy wzrost, a na koniec znowu spadek.
4,25/5⭐ Wyciągnęła mnie z zastoju czytelniczego. Na początku miałam lekki problem z opanowaniem bohaterów, ale byli na tyle wyraziści, że z każdą kolejną stroną bardziej ogarniałam, cóż nie na długo. Historia jest opisana dość drastycznie więc też nie dla każdego. Pomysł z aplikacją jest cudowny bo w końcu każdy z nas używa mediów społecznościowych. Ogromnie polecam dla fanów slasherów!
Wciągająca, pełna tajemnic oraz brutalności historia. Książka posiada mnóstwo plot-twistów, które sprawiają, że serce czytelnika zamiera i krzyczy o pomoc, lecz kto wie, czy osoba, która ma mu pomóc, nie okaże się mordercą?
sama ksiazka trzymala w napieciu od samego poczatku przez co bylo sie ciezko oderwac zwroty akcji byly niespodziewane, jedyna wada dla mnie to bylo szybkie wprowadzanie postaci ale dalo sie skojarzyc kto byl kim sama ksiazka byla napisana idealnie jesli chodzi o te "mlodziezowe zwroty"
2,5 Zamysł na książkę wspaniały, a przynajmniej lepszy niż wykonanie. Fabuła nie była zła patrząc na to że przeczytałam całą książkę za jednym razem nie wstając nawet na chwilę, niestety wiele rzeczy było niedopracowanych bądź po prostu nie logicznych. Bohaterzy byli absolutnie płytcy, brak jakichkolwiek emocji. Okropnie denerwowała mnie również ilość ,,młodzieżowych” słów i ogrom nawiązań do bardzo popularnych książek filmów i piosenek, co było poniekąd uwłaczające i bardzo płytkie. Jeżeli chodzi o młodzieżowe słowa uwaga spoiler bohaterka opowiadając o morderstwach których dokonała powiedziała ,,slay”. Te 2,5 gwiazdki to chyba tylko za to ze wątek technologi w tego typu książkach i filmach jest dla mnie wyjątkowo ciekawy i przerażający. Ogólnie nie było źle, ale jest do czego się przyczepić.
Skończyłam i cóż... może zacznę ostrożnie od pozytywów. Lata temu czytałam część pierwowzoru "Aplikacji" na wattpadzie w której było więcej... wszystkiego - bohaterów, morderców, całych rozdziałów chatów, niepokojących scen, wypadków i tragicznych śmierci. Z wielką ciekawością podeszłam do papierowego wydania bo oczekiwałam od niego po prostu ulepszonej wersji sentymenalnie wspominanej wattpadówki. Sama tematyka książki jest ciekawa. Mamy tutaj aplikację, w której bot okazuje się być tak naprawdę nie sztuczną inteligencją, a mordercą. Do tego śmierci są niekonwencjonalne i kreatywne, co dodaje pewnego smaczku. Co ciekawie, mimo brutalnej tematyki każdy rozdział czyta się szybko i lekko, a mi osobiście do gustu najbardziej przypadł epilog, oddalony od bardzo intensywnych trzech dni w których zamyka się cała fabuła. Teraz jednak trochę krytyki. W przeciwieństwie wattpadowej "Aplikacji" kwestia zdemaskowania pierwszego mordercy w wersji papierowej zajęła mi mniej niż dotarcie do 1/3 książki, dwójki pozostałych - niewiele więcej. Jeśli interesujesz się chociaż trochę tematami true crime to naprawdę łatwo wychwycić niuanse związane z chociażby zawirowaniami związanymi z identyfikacją zwłok w piekarniku czy wyczucia niespójnej historii Hannah, przez co trochę "psujesz sobie zabawę" - od razu wiesz, że coś tu nie gra. Sceny śmierci, mimo że całkiem brutalne były nieco oderwane od realiów i nie mam pojęcia, czy to za sprawą słabego researchu autora czy być może wiążącego ręce w kwestii opisów lepiej oddających rzeczywistość, narzuconego "+16" zamiast "+18"? No i bohaterowie... tutaj chyba zawiodłam się najbardziej. Niestety od razu czułam tu stereotypowy, fanfikowy rys bohaterów w przypadku osób takich jak Henry, Chloe czy Ellen, której wieczne podkreślany szkic bycia "inną", siejącej postrach wyrachowaną bad bitch działało mi mocno na nerwy. Olivia, która pod wpływem tragedii zmieniła nagle kompletnie osobowość, zabita nagle w bardzo dziwny i spontaniczny sposób przez kolejną, specyficznie wykreowaną postać Amy (jak dla mnie wersja wattpadowa z Samanthą miała o wiele więcej sensu). No i na dobitkę "główny bohater" FRIEND-BOT, który wypadł bardzo, bardzo blado. Odniosłam wrażenie, że jego rola jest znacznie zmniejszona - nie tak niepokojąca, jak oczekiwałabym tego po pierwowzorze, który miał znacznie więcej do powiedzenia i rozstrzygał na chacie większość działań bohaterów. Podsumowując - jestem nieco rozczarowana i myślę, że nie poleciałbym tej książki komuś, kto czytał pierwotną "Aplikacje" bo uważam, że ta nowa, uproszczona wersja nie jest warta wydania i z większą przyjemnością przeczytałabym niezmieniony, jedynie lekko dopracowany pierwowzór. Mimo tego dla nowego czytelnika lektura mogłaby okazać się całkiem okay, więc również nie chcę jej kategorycznie skreślać - szczególnie mówię o odbiorcach tematyki gore czy młodzieżowych horrorów, bo takich z interesującą fabułą na rynku nie ma zbyt wiele.
4,75/5 ⭐ Jak tylko zobaczyłem, że Must Read wydaje slasher, wiedziałem, że go przeczytam. A kiedy się okazało, że Zosia @gdzie.tancza.homary aka największa mi znana fanka AGGGTM wspiera tę książkę medialnie byłem pewien, że to będzie coś dobrego.
Jak to bywa w slasherach (filmowych)(to wcale nie jest tak, że znam ich mało) początek był stosunkowo spokojny i dopiero z czasem akcja zaczęła się rozkręcać. Było czuć napięcie, momentami aż mnie coś w środku bolało z tego stresu. Bohaterów w większości dało się polubić i jak ktoś ginął było mi go szkoda. Nie dało się przewidzieć tego, co się wydarzy za kilka stron, w jaki sposób ktoś zginie. Filip wykazał się niezwykłą kreatywnością pod względem tego, jak ginęli ludzie. Kilka razy miałem otwierte usta ze zdumienia. Na szczęście nie ograniczał się przy tym w opisywaniu, więc wyobraźnia mogła poszaleć.
Z minusów, czasem mi coś zgrzytało w składni, brakowało jakiejś literki czy wyrazu (z wyrazami chyba 2 razy tak było), ale z tego co widzę, wszędzie teraz tak jest (co jest straszne). I raz brakło myślnika przy dialogu. Ale to już nie wina autora, bardziej wydawnictwa. No i można było się pogubić w bohaterach, bo było ich mnóstwo, ale na szczęście szybko się ten problem skończył.
I dzięki Filip za zrobienie skwarków do pierogów z Wojen makowych
przyjemny slasher, chociaż mam wrażenie, że za bardzo bazuje na kalkach z innych tego typu utworów. odgadłam mordercę już po pierwszym zabójstwie, więc chyba mogę ją nazwać trochę przewidywalną XD
wiem, że slashery rządzą się swoimi prawami, ale tyle zabójstw w ciągu 3 dni powinno sprowadzić bohaterów na absolutne dno psychiczne, a oni żyją sobie swoim życiem. nawet w znienawidzonym przeze mnie „twoje samotne noce dobiegły końca” było to o wiele lepiej przedstawione. nikt nie jest tutaj zatrzymywany, przesłuchania odbywają się w szkole (każdy uczeń po kolei xd), policja jest tutaj całkowicie nieobecna. a tydzień po całej akcji final girl umawia się z kimś na randkę 🤠 let them suffer, pls
no i nie do końca mi się podoba epilog, wybór postaci które przeżyły oraz DOSŁOWNIE OSTATNI AKAPIT który był zupełnie zbędny. po samej kwestii dialogowej już można byłoby go skończyć i byłoby super, a ten akapit to typowa, nudna już zagrywka, której wyjaśnienia nigdy nie poznamy, no bo nie widzę tu potencjału na drugi tom
natomiast trzymam kciuki za autora i chętnie przeczytam kolejne pozycje od niego, bo ma potencjał do pisania dobrych slasherow 🥹
Gdy mówię, że chcę mocną, straszną i krwawą historię mam na myśli właśnie coś takiego jak ,,Aplikacja". Przerażająca, intrygująca, wciągająca i obrzydliwa. Właśnie czegoś takiego szukałam.
Wciągnęłam się od pierwszych stron, zarwałam nockę dla tej książki i było warto. Wzbudziła we mnie tyle emocji i wycisnęła łzy. Czytając książkę miałam wrażenie, że jestem obserwowana razem z bohaterami. Krótka, ale wyczerpująca emocjonalnie. Bohaterowie mieli charakter, dało się ich lubić, myśleli logicznie.
Jestem świeżo po lekturze i nadal pod wpływem emocji, przez co trudno mi opisać dokładnie jak bardzo podobała mi się ta książka.
Bardzo dobrze napisane sceny grozy Za to OGROMNY plus <3 To właśnie one są najlepsze w tej książce Ta cisza i budowanie napięcia AAA MEGA! Czuć vibe "Krzyku" i trochę "Until Dawn"(tyle, że bez wendigo) Miejscami przeszkadzały mi niektóre opisy (moim zdaniem czasami były ciut za długie) Niektóre zachowania postaci też były dla mnie trochę dziwne Z jednej strony - ciekawość, ale z drugiej strony jeju no wchodzicie w pułapkę CZEMU TEGO NIE WIDZICIE?!
To... na pewno było mocne. Mocne to dobre określenie. Przewidziałam wystarczająco dużo, by czuć niedosyt, ale gwiazdka więcej jest za ostatni plot twist w epilogu
Sceny śmierci? Dowalone przerażająco, jestem ciekawa jak wyglądaładnie research xD
Wciągająca książka, cudownie się czytało, fabuła ciekawa, jedyny minus to wprowadzenie za dużo postaci w tak krótkim czasie przez co w pewnym momencie ciężko było sobie przypomnieć kto jest kim, ale i tak uważam że książka jest warta przeczytania, jeżeli ktoś lubi mocne książki
Nie kupiło mnie rozwiązanie. Totalnie tego nie poczułam, nie wiem czy to ja czegoś nie zrozumiałam, a na pewno tak było, czy co. W epilogu nagle ni z gruszki nie z pietruszki pojawiają się postacie o których myślam że nie żyją XDDD. Sam pomysł i wykonanie bez rozwiązania bardzo mi się podobały, było tak brutalnie że momentami musiałam odłożyć książkę, żeby nie zwymiotować z obrzydzenia (maszynka do mięsa). Jest kilka nieścisłości których nie rozumiem i o których chętnie porozmawiałabym z kimś kto też przeczytał "Aplikację". Natomiast friend-bot kupił mnie całkowicie i naprawdę ten motyw aplikacji wyszedł fenomenalnie.
Byłam bardzo ciekawa tej książki, zapowiadała się świetna pozycja, po lekturze przyznam, że przeszła moje oczekiwania. Choć na okładce widziałam określenia thriller, kryminał czy slasher trochę się obawiałam na jakim poziome będzie fabuła, ze względu na to że książka należy teoretycznie do literatury młodzieżowej, ale dostałam wciągający i genialny horror, który trzyma w napięciu, choć mnie osobiście niewiele zaskoczyło, za dużo horrorów oglądam.
Pojawienie się nowej aplikacji do komunikowania się wzbudza ciekawość młodych ludzi, którzy chcą ją przetestować. Hannah i Amber również angażują się w wypróbowanie aplikacji, choć wszytko wygląda na normalne to jednak internetowy Friend-Bot, mający zastąpić realnego rozmówce niepokoi nastolatki. Wkrótce miasto żyje informacją o śmierci jednej z nastolatek, i zaginięciu drugiej. Do wyjaśnienia sprawy przystępuje Ellen, ambitna dziennikarka, której od lat marzy się dziennikarstwo śledcze, a ta sprawa jest zarówno medialna jak i mocno skomplikowana.
Jestem mega pozytywnie zaskoczona tą powieścią, bałam się, że potencjał tej powieści nie zostanie w pełni wykorzystany przez kwalifikację gatunkową, ale nic bardziej mylnego. Przygotujcie się na wstrząsające sceny, całą masę plot twistów, wciągającą fabułę trzymającą w napięciu przez do początku do samego końca. Akcja zaczyna się już na pierwszych stronach, pojawiają się kolejne osoby, podejrzani, nowe informacje i to co lubię najbardziej różne punkty widzenia, które w thrillerach nieźle potrafią namącić czytelnikowi w głowie, do tego stopnia, że nie jednemu ciężko będzie się połapać w natłoku wydarzeń i informacji. Jak wspominałam, mnie w sumie poza wplątaniem do fabuły naprawdę brutalnych scen, niewiele zaskoczyło. To kolejna książka, która zmusza mnie do zastanowienia czy to już ten czas, że nic mnie nie zdziwi, czy że zaczynam myśleć jak psychopatka.
Czapki z głów dla autora za odwagę i umieszczenie w powieści szczegółowych i obrazowych, brutalnych scen, których nie powstydził by się niejeden horror. Dla mnie to bardzo duży atut tej książki, choć zdaję sobie sprawę z tego, ze dla niektórych takie sceny mogą być traumatyczne, albo zwyczajnie nie smaczne, dlatego dobra rada trzeba być przygotowanym na wszytko, albo bardzo uważać przy czytaniu i te sceny pomijać.
Książka jest genialna, choć widzę w niej kilka niedociągnięć, choćby ze względu na nieco chaotyczną narrację, która objawia się wieloma perspektywami i wprowadzaniem dużej liczby bohaterów co początkowo bardzo utrudnia połapanie się w tym kto jest kim. Pomimo tego przyznaję tej książce najwyższą ocenę, ze względu na świetny styl pisania, połączenie elementów kryminału, thrillera i horroru, które są genialne wpisane w literaturę młodzieżową, przez co ta książka nadaje się także dla starszych czytelników. Dodatkowo wciągająca i pełna grozy fabuła, przepełniona zwrotami akcji, która nie pozawala się nudzić i odłożyć książki przed skończeniem czytania.
Podsumowując, to kolejny świetny debiut, który jest warty uwagi. To świetna propozycja dla osób lubujących się w kryminałach czy horrorach. To prawdziwa gratka dla fanów mocniejszych wrażeń czy historii z dreszczykiem. Ja jestem pod wielkim wrażeniem i szczerze nie spodziewałam się tak dobrej lektury. Gorąco polecam.
Na rynku pojawia się nowa aplikacja. Dwie przyjaciółki Amber i Hannah postanawiają ją przetestować i instalują na telefonie. Aplikacja wygląda jak wszystkie inne, nie wywołuje podejrzeń więc dziewczyny w najlepsze z niej korzystają. Aplikacja do czatowania w pewnym momencie robi się straszna, bo gdy dziewczyny zaczynają pisać z botem, wiadomości które od niego otrzymują są dość podejrzane. Niepojący będzie fakt że niedługo po zainstalowaniu apki jedna z dziewczyn zostaje znaleziona martwa, a druga jest uznana za zaginioną. W mieście wybucha panika, a młodzież zastanawia się kto będzie następny. Jednak Ellen nie wierzy w zbiegi okoliczności. Dlatego też młoda lokalna dziennikarka chce poznać prawdę, kto stoi za zabójstwem Hannah i zaginięciem jej przyjaciółki, więc rozpoczyna swoje prywatne śledztwo. Czy uda się kobiecie znaleźć sprawcę??
Czytałam różne opinie na temat tej książki, były tak sprzeczne że postanowiłam sama się w nią wgłębić i poznać wszystkie za i przeciw. I jakże się cieszę że to zrobiłam. Jak dobrze wiecie ja nie ograniczam się do jednego gatunku, czytam wszystko co mnie zainteresuje, tak też było w tym wypadku. A że lubię czasami oderwać się od rzeczywistości, by wejść do brutalnego trzymającego w napięciu tekstu który wręcz wbije mnie w fotel, to tym bardziej jestem na tak. Oryginalny pomysł na fabułę uwzględniając coś co wszyscy używamy na codzień, był strzałem w dziesiątkę tym bardziej że w dobie internetu i tego całego parcia na zwiększenie wygód dla ludzi, zapominamy o tym że po drugiej stronie ekranu wcale nie musi znajdować się bot czy sztuczna inteligencja, a co jeśli na czacie znajduje się osoba która nie ma wcale dobrych zamiarów względem swoich użytkowników. Właśnie o tym jest ta książka o realiach internetowych oszustw. Autor w świetny sposób pokazuje właśnie ten problem, ale nie tylko, jego dokładne opisy zbrodni są zadbane o najmniejszy detal. I co, niektórym może się to nie spodobać, bo ci czytelnicy którzy są wrażliwi to sceny morderstw z dużym rozlewem krwi spowodować mogą niechęć i niesmak i myślę że oni tego nie udźwigną i jestem pewna że może im się to nie spodobać. Natomiast ja lubię od czasu do czasu takie krwawe rzeczy czytać, to tą książkę przeczytałam z czystą przyjemnością, z zapartym tchem i czasem się nawet zastanawiałam, jak można było aż tak dokładnie i kreatywnie opisać sceny śmierci, ukłon dla autora. Napięcie, osłupienie to tylko uczuciowy wierzchołek góry lodowej, do tego nieprzewidywalność akcji która tworzy mroczną aurę, lecz bez tego nie byłoby tak świetnej książki. Podsumowując jeśli szukacie mocniej historii, której atmosfera grozy będzie stąpać wam po piętach to jest książka dla was. I jestem pewna że po tej lekturze będziecie musieli odsapnąć. Gwarantuję.
„Aplikacja” to połączenie slashera z thrillerem i kryminałem, chociaż tego pierwszego jest w książce najwięcej. Jest to debiut Filipa Nafalskiego i choć możecie kojarzyć „Aplikację” z wattpada, to jest to jej poprawiona, ulepszona wersja wydana przez @mustreadwydawnictwo.
O czym jest książka? Wśród młodzieży popularnością cieszy się nowy komunikator „Friend”, a do jego testowania chętnie zgłaszają się też licealiści z Honesdale. Kiedy dwie przyjaciółki Hannah i Amber pobierają aplikację , rozpoczynają konwersację z Friend-botem, który według plotek zachowuje się bardziej ludzko niż typowe narzędzie AI. Krótko po tym okazuje się, że w domu Hannah znaleziono najprawdopodobniej jej rozczłonkowane ciało, a Amber została uznana za zaginioną. Wydaje się, że lokalna policja zbyt słabo się stara, by rozwiązać tę zagadkę, więc do akcji wkracza ambitna dziennikarka Ellen, która prowadzi własne śledztwo. Grupka licealistów snuje podejrzenia czy mordercą może być bot czy może któreś z nich?
Genialny, świetnie dopracowany slasher. Dawno nie czytałam tak dobrego debiutu, który jednocześnie jest nieprzewidywalny i zaskakujący, a każda występująca w książce postać ma swoją ściśle określoną rolę.
Kiedy na początku zobaczyłam, połączenie slashera, thrillera i kryminału, obawiałam się, że to nie może być dobre, bo niby jak takie połączenie i to jeszcze w książce dedykowanej młodym czytelnikom? Ale na obawach się skończyło, bo książka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Trzymała w napięciu, niejednokrotnie zaskakiwała, a gama emocji, które się we mnie kotłowały podczas czytania, sprawiają, że książka trafia do moich top przeczytanych w tym roku.
Na początku miałam trochę problem odnaleźć się w postaciach „kto jest kim?” było ich dość sporo, ale krótkie rozdziały, opowiadające o perspektywie każdego z nich, nieco mi to ułatwiły.
Ilość makabry dziejącej się w niewielkim miasteczku, sprawiła, że podczas czytania przez znacznie większą część lektury, miałam gęsią skórkę i pozytywny dreszcz emocji.
Nie musiałabym czytać o tym, że autor jest fanem kina grozy, bo to czuć od pierwszych stron. Jeśli lubicie slashery, a zwłaszcza „Krzyk”, to pokochacie tę książkę. Klimat jaki udało się stworzyć autorowi w tej zaledwie 333 stronicowej książce sprawia, że z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój jego pisarskiej kariery.
Na rynku pojawiła się nowa aplikacja umożliwiająca komunikację ze znajomymi, a licealiści z Honesdale z entuzjazmem przystąpili do jej testowania. Hannah i Amber również pobierają aplikację i zaczynają rozmowy. Wkrótce nawiązują kontakt z botem wbudowanym w program. Jednak Friend-Bot nie zachowuje się, jak można by oczekiwać od sztucznej inteligencji – w niepokojąco łatwy sposób daje się wciągnąć w rozmowy na temat ukrywania ciał. Niedługo później całe miasteczko obiega wieść o odnalezieniu zwłok, które najprawdopodobniej należą do Hannah, podczas gdy Amber zostaje uznana za zaginioną. Dziennikarka Ellen za wszelką cenę próbuje dopaść mordercę. Tymczasem rówieśnicy Hannah zastanawiają się: kto jest sprawcą? Czy mordercą może być… bot?
Byłam bardzo podekscytowana tą pozycją. Nigdy wcześniej nie sięgnęłam po książkę z gatunku slasher, dlatego byłam ciekawa, jak mi się spodoba. Historia zapowiadała się naprawdę intrygująco – tajemnicza aplikacja, bot pozbawiony zahamowań i grupka znajomych, którzy boją się o własne życie. To mogła być świetna opowieść… jednak nie do końca taka była.
Miasto nie jest bezpieczne – grasuje w nim morderca, a nastolatkowie giną jeden po drugim. Ale gdzie są rodzice? Nie potrafię sobie wyobrazić, jak wszyscy dorośli mogliby nagle „zniknąć” i kompletnie zignorować to, co dzieje się z ich dziećmi. Za każdym razem, gdy dochodziło do zbrodni, rodziców nie było w domu.
Mimo tych absurdów muszę przyznać, że klimat książki jest wyjątkowo mroczny i niezwykle mi się podobał. Autor potrafił wzbudzić we mnie niepokój i strach. Jednak bohaterowie pozostawiali wiele do życzenia – wydawali się płascy, pozbawieni charakterystycznych cech, a ich decyzje były często irracjonalne i zwyczajnie głupie.
Zagadka tajemniczego mordercy była dziwna i, niestety, pozbawiona logiki. Nie przewidziałam rozwiązania, ale tylko dlatego, że było kompletnie nielogiczne. Sam modus operandi sprawcy wydał mi się absurdalny, a sposób, w jaki został opisany, nie trzymał się kupy. Zakończenie książki było wręcz odrealnione – choć autor starał się podkreślić wyjątkowe umiejętności sprawcy, nadal nie mogłam uwierzyć w przedstawione wydarzenia.
Najbardziej podobał mi się niepokojący klimat książki – powodował ciarki na plecach i sprawiał, że czułam napięcie. Jednak pozostałe elementy, takie jak fabuła czy bohaterowie, wydawały się niedopracowane. Myślę, że książka może spodobać się wielu czytelnikom, ale mnie niestety nie porwała.