Jak purytańska Ameryka uchwalając prawo o prohibicji, wypuściła mafijnego dżina z butelki i co z tego wynikło
Nic w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych nie dziwi bardziej niż łatwość, z jaką w latach 20. politycy przegłosowali prohibicję, a społeczeństwo ją przyjęło. W myśl XVIII poprawki do Konstytucji nie wolno było produkować, sprzedawać ani pić alkoholu, co miało przynieść powszechną odnowę moralną.
Prohibicja w dramatyczny sposób podzieliła społeczeństwo na "suchych", czyli zwolenników prohibicji, oraz "mokrych", czyli jej przeciwników, a wojna Ameryki liberalnej z konserwatywną nigdzie nie była lepiej widoczna niż w Nowym Jorku. Ta wieloetniczna metropolia najpierw wyrosła na stolicę świata, a potem na centrum obywatelskiego oporu wobec prohibicji. Brały w nim udział wszystkie klasy społeczne: umęczeni imigranci z czynszówek w dzielnicy Lower East Side, establishment z Piątej Alei i artyści z Greenwich Village. Spotykali się w nielegalnych pijalniach whisky – w mieście było ponad 30 tysięcy należących do mafii lokali, gdzie obok siebie spotykali się groźni gangsterzy, przekupni politycy i skorumpowani policjanci, a na parkiecie królował jazz.
To barwna podróż w przeszłość Nowego Jorku, jakiego nie znamy, gdy miasto przyciągało swoją otwartością i możliwościami – każdy mógł tu rozpocząć nowe życie, zostawiając za sobą głód Irlandii, biedę miasteczek Europy Środkowej czy rasowe uprzedzenia rodem z Południa.
Autorka opowiada o wpływowych postaciach tamtych czasów, ale i rekonstruuje zwykły dzień państwa Smith. Prowadzi czytelników śladami mafii włoskiej, żydowskiej i irlandzkiej, pozwalając zajrzeć za kulisy jej krwawych potyczek, rywalizacji o pieniądze i władzę. Sięga przy tym do prasy, pamiętników i literatury, przygląda się zdjęciom i reklamom, kreśląc fascynujące tło epoki.
Era jazzu i nielegalnego alkoholu, nocnych klubów i samochodu Forda dla każdego, nigdy nie była bliżej czytelnika!
Polska dziennikarka, reporterka, do 2014 roku związana z tygodnikiem „Polityka”.
Studiowała dziennikarstwo i amerykanistykę, ale zanim ją skończyła – trafiła do działu reportażu „Gazety Wyborczej”. W latach 1999–2014 pracowała w „Polityce”. Zajmowała się sprawami społecznymi, zwłaszcza polityką wobec dysfunkcyjnych rodzin i ochroną dzieci. Pisała także reportaże zagraniczne, m.in. o ataku na WTC, o palestyńskiej Intifadzie i gwałtownym kryzysie w londyńskim City.
Trzykrotna laureatka nagrody Grand Press: w 2005, 2008 i w 2018 roku. Jej książka reporterska pt. Londyńczycy, wydana w 2011 przez Wydawnictwo Czarne, została finalistką Nagrody Literackiej dla Autorki Gryfia. Za reportaż Angole (2014) została nominowana do Nagrody Literackiej „Nike” 2015 oraz otrzymała Nagrodę Literacką dla Autorki Gryfia 2015. Wspólnie z Cezarym Łazarewiczem wydała książkę 1968. Czasy nadchodzą nowe (Agora, Warszawa 2018). Za książkę Był sobie chłopczyk nominowana do Górnośląskiej Nagrody Literackiej „Juliusz” 2018.
Jest żoną Cezarego Łazarewicza, z którym wspólnie napisała książki 1968. Czasy nadchodzą nowe i Zapraszamy do Trójki.
(uwaga, to będzie długa lista!) Zbuntowany Nowy Jork opowiada o: korupcji, polityce, rasie, uchodźcach i migrantach, religii, antysemityzmie, rewolucji kulturowej i buncie młodych, życiu rodzinnym amerykanów w XIX i XX wieku, feminizmie, sufrażystkach, pierwszych kampaniach marketingowych i reklamach i dwudziestowiecznych celebrytach. A to wszystko na zaledwie ponad 200 stronach. Pośród tego wszystkiego jest rzeczywiscie trochę samej prohibicji i alkoholu w ogole, jednak nie zdaje się to liczyć tak bardzo. Dla kogoś kto czekał na książkę tylko o prohibicji, dla kogoś, kto chciał zagłębić się w temat i liczył na dogłębną analizę, to może być zawód, ale "prohibicja" pojawia się tylko w podtytule książki - i dobrze ! Bo to jednak przede wszystkim historia i obraz Nowego Jorku. Autorka wspomina we wstępie, że główne wątki książki można porównać do dzisiejszych sporów czy to w Stanach, czy w Polsce, np. do debaty na temat aborcji. W Zbuntowanym Nowym Jorku czytamy bowiem o podziałach w społeczeństwie, o dwóch całkowicie wrogich sobie grupach, o przepaści między liberałami i konserwatystami. Winnicka pisze: "Ameryka pękła na pół". To prawda zarówno o tamtej Ameryce sprzed stu lat, jak i o tej dzisiaj... i o Polsce zresztą też. To, że książka nie opowiada tylko o alkoholu i prohibicji można nazwać zaletą, ale obawiam się, że jesli już wcześniej interesowaliście się latami 20-tymi w Nowym Jorku, jeśli kochacie Fitzgeralda, Polę Negri, modę i kino z tamtych czasów, to możecie się znudzić/zawieść. Książka bywa chaotyczna i czesto nie udaje nam się domyślać w jakim kierunku pójdzie kolejny rozdział. Czuć, że autorka często odchodziła od tego, o czym zamierzała pisać, bo odkryła jakieś inne informacje, coś nowego ją zainteresowało i jak łatwo się domyśleć, tworzy to dla czytelnika trudny do ułożenia w glowie chaos. Nie mniej jednak, jeśli chcecie poczuć klimat nielegalnych salonów i przyglądać się powstawaniu nowej pachworkowej amerykańskiej kultury składającej się z wielu niepasujących do siebie często składników, polecam Wam tę małą książkę. Nie jest to reportaż wysokich lotów, nie zdaje się być przemyślany ani profesjonalny, ale to ciekawa i klimatyczna lektura.
Bardzo chaotyczna książka. Chciałam przeczytać całość, ale styl przeszkadzal mi na tyle, że przeczytałam jedynie te rozdziały, które mnie interesowały. Autorka miesza style - raz używa wyjątkowo formalnych i literackich zwrotów, słów, a czasem totalnie kolokwialnych. Wątki się powtarzają, gubią (w jednym akapicie czytamy o tym, że Fitzgeraldowie wyjechali do Paryża razem z córeczką Scottie, a dwa akapity później jest o tym, że w czasie podróży do Paryża Zelda była w ciąży ze Scottie. Brakuje tu spójności. Dziwne zdania, dziwna składnia. Za to sporo ciekawych zdjęć. Ogólnie trudno przez tę książkę przebrnąć właśnie ze względu na dziwny styl autorki. Niczego nowego/ciekawego się nie dowiedziałam.
"Niewiele w najnowszej historii Ameryki Północnej dziwi bardziej niż łatwość, z jaką politycy przegłosowali prohibicję, a społeczeństwo ją przyjęło. Izba Reprezentantów potrzebowała zaledwie dwunastogodzinnej debaty, Senat – jeszcze krótszej. W kilka chwil odrzucono prezydenckie weto Woodrowa Wilsona... Gangsterom umożliwił bezprawna działalność na masową skalę. Stał się przyczyną niesłychanej korupcji. Lata dwudzieste ubiegłego wieku to narodziny przestępczości zorganizowanej w jej nowoczesnej formie, rozkwit mafii i jej kryminalnych pojedynków... Naruszanie prohibicji zaczęło się zaraz po jej wprowadzeniu. Powstawały nielegalne bary i meliny, duch buntu ogarnął wiele środowisk, w których picie stało się dobrym obyczajem. Alkohol zaczął być elementem obywatelskiej niezgody. Buntownicy zaczęli się zbroić w nielegalne piersiówki i tajne buteleczki chowane za podwiązką. Bo teraz picie przestało być domena mężczyzn."
Tytuł zapowiadał książkę o prohibicji, jednak to książka o Nowym Jorku (tak, wiem, że również jest w tytule). A sama książka bardzo nierówna, czasami potrafiła mnie wciągnąć i stworzyć klimat dynamicznego miasta z początku poprzedniego wieku (jak w rozdziałach o fali imigrantów, rozrastaniu się dzielnic) a czasami przytłaczała zbyt pobieżnym, czysto faktograficznym opisem. Ogólnie: potrafiła rozbudzić apetyt, ale nie spełniła oczekiwań
Ksiazka chaotyczna, tytul mylacy, trudno napisac o czym ta ksiazka wlasciwie jest gdyz autorka przeskakuje z jednego tematu na inny. Przypomina raczej Wikipedie niz reportaz, nie polecam!!!!
Prohibicja miała uwolnić Stany Zjednoczone od alkoholizmu. Idea była szlachetna, ale tak naprawdę nigdy nie weszła w życie, gdyż przybytki serwujące mocne trunki z dnia na dzień przeniosły swoją działalność do podziemia.
Nowy Jork to prawdziwy symbol USA. W czasie o którym opowiada prezentowana książka to miasto było wrotami do Ameryki. Statki z imigrantami kończyły swój rejs w nowojorskim porcie, a ich pasażerowie zaczynali nowe życie, choć jak można się przekonać nie był to raj. W okresie ponad dziesięciu lat obowiązywania zakazu Nowy Jork skupiał jak w soczewce wszystkie problemy związane z wprowadzeniem XVIII Poprawki do konstytucji. A było ich nie mało - pracownikom zatrudnionym w przemyśle alkoholowym nie zaoferowano innego zatrudnienia, zakaz objął wszystkie gatunki trunków bez względu na ich moc, zaś mających pilnować przestrzegania prawa funkcjonariuszy było za mało i byli podatni na korupcję. Na nielegalnym alkoholu zbiło majątki nowe pokolenie gangsterów - wystarczy wspomnieć choćby "Lucky'ego" Luciano czy Ala Capone.
Jednak okres prohibicji to tylko wycinek tego, co o Nowym Jorku napisała autorka. Książka obejmuje około 50 lat i pokazuje jak zmieniało się miasto - budowa pierwszych drapaczów chmur, teatrów przy Broadwayu czy wyrastanie giełdy przy Wall Street na finansowe centrum świata. Przybliżone zostały też sylwetki znaczących artystów tamtego okresu - m.in. Francisa Scotta Fitzgeralda, George'a Gershwina oraz Jimmy'ego Durante.
Każdemu z rozdziałów towarzyszy duża ilość zdjęć, a dodatkowe informacje są zawarte w przypisach. Ponadto na końcu znajdziemy bogatą bibliografię.