W pewien mroźny zimowy poranek umiera wujek Maurycy. Oczekująca na spadek rodzina bez względu na plany i odległość natychmiast rusza w drogę. Uczcić, rzecz jasna, pamięć zmarłego. Ale przy okazji też przekonać się, co zapisano w owianym legendą testamencie.
Kiedy wśród śnieżnej zawieruchy przybywają do starego domu, okazuje się, że niewiele wiedzieli o seniorze rodu. Na jaw wychodzą tajemnice: prawnik zwleka z odczytaniem dokumentu, gospodyni zdecydowanie coś ukrywa, wieść o pieniądzach się rozchodzi i nagle pojawiają się potencjalne nieślubne dzieci, nieznani dotąd krewni i ponętne, choć nieco już wiekowe kochanki.
Każdy pragnie spadku. Pieniędzy, wielkich pieniędzy. Tymczasem trwa wigilijny wieczór i trzeba zachowywać pozory. Ktoś za chwilę stanie się bogaty. Ale kto?
Jak przechytrzyć sprytnego wujka, zgadnąć, co zaplanował, i na czas stanąć po właściwej stronie? I co zrobić, jeśli serce ciągnie w zupełnie innym kierunku? A we wszystkim przeszkadza prawdziwa magia świąt, która w starym domu wyłania się z każdego zakamarka.
Pisarka, autorka książek obyczajowych, mama czwórki dzieci (trzech dorastających córek i jednego małego synka). Na swoim koncie ma ponad dwadzieścia powieści. Jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.
"W Święta Bożego Narodzenia najważniejsze są radość, miłość, ale też wolność, by spędzić je z tymi, których najbardziej kochamy."
💰💰💰
Lubicie twórczość Krystyny Mirek? Ja uwielbiam. Szczególnie te świąteczne. Tutaj pod płaszczykiem dobrego humoru, kryją się historie skłaniające do refleksji.
Nie ma idealnych rodzin, bo nie ma idealnych ludzi. Każdy z nas ma jakieś wady. Ale najważniejsza jest rozmowa i wspólne pokonywanie życiowych zakrętów.
Rodzina Maurycego także nie należy do idealnych. On, tuż po śmierci rodziców, jako najstarszy z rodzeństwa, starał się, by nikomu niczego nie zabrakło. Każdego członka rodziny wspierał finansowo, jednak wciąż miał wrażenie, że cokolwiek by zrobił, to wciąż było za mało. Wiedział też, że nie był przez nich lubiany. Wszak każdy z nich liczył na jego pieniądze. A tych Maurycy miał całkiem sporo.
Dlatego, gdy na trzy dni przed świętami umiera, nikt nie pogrąża się w płaczu czy żałobie.
Dla najbliższych wiadomość o śmierci Maurycego jest uczuciem ulgi. Wszyscy przybywają do starego domu, gdzie w wieczór wigilijny ma odbyć się odczytanie testamentu Maurycego. Czekają na ten moment z niecierpliwością, wszak ciekawi ich, kto z nich wyjedzie stąd bogatszy. Nie spodziewają się jednak tego, że właśnie tutaj, w tych czterech ścianach zadzieje się prawdziwa magia. Że tutaj wszystko przemyślą i odkryją sobie na nowo.
Nie obędzie się jednak bez kłótni. Nie obędzie się bez łez. Nie obędzie się też bez dobrej zabawy i śmiechu. Ale to wszystko doprowadzi do oczyszczenia atmosfery między nimi, do oczyszenia ich serc i sumienia.
"Skok na milion" to nie tylko zabawna, ale także refleksyjna powieść, która pozwala na przewartościowanie własnego życia. Autorka w subtelny sposób dąży do ukazania tego, co w świętach jest naprawdę ważne. To przede wszystkim rodzina. To przede wszystkim bycie ze sobą. To przede wszystkim przebaczenie. Bo nic tak nie łączy ludzi, jak rozmowa, jak czas spędzony razem. I za żadne pieniądze nie można tego kupić. Niestety nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. I właśnie takie książki, jak "Skok na milion", nam o tym przypominają.
Zatracićcie się w tej lekturze. Dajcie się jej oczarować. Pozwólcie sobie na chwilę zadumy. I przeżyjcie święta wraz z bohaterami "Skoky na milion" ❤️
Jeśli chodzi o „Skok na milion” to najpierw zakocham się w tej okładce. Jest po prostu fenomenalna, mogłabym spoglądać na tę kobietę wieczność. To nie było moje pierwsze spotkanie z Krystyną Mirek, więc wiedziałam czego się spodziewać i że na pewno mi się spodoba. I bardzo się cieszę, że właśnie ta pozycja okazała się być najlepszą jej pióra jaką czytałam. To było absolutnie pouczające i wartościowe spotkanie, powieść okołoświąteczna, która bez wątpienia osłodzi Wam życie i zapewni niezły rollercoaster emocji. Czyta się lotem błyskawicy, a to bez wątpienia powieść na jeden, maksymalnie dwa wieczory, gwarantuje, że nie będziecie chcieli jej odłożyć. Śmiałam się, wzruszałam, dumałam nad losem bohaterów i zastanawiałam się jak to się wszystko dalej potoczy, jakie będzie zakończenie i kto okaże się największym zwycięstwem. To słodko- gorzka opowieść, momentami miałam wrażenie że trochę jest spowiedzią bohaterów, z których każdy jest zupełnie inny i z których każdy ma niezwykle barwną opowieść do przekazania. Świetny pomysł na fabułę – wujek Maurycy umiera i zostawia pokaźny spadek, jego rodzina zjeżdża się do jego domu, a tam czeka na nich zadanie do wykonania i adwokat, który ma sprawiedliwie ocenić ich zaangażowanie. Cudownie czytać takie powieści, rozgrzewają serca i wprowadzają w ten przepiękny okres świąteczny. Bardzo podobała mi się ta powieść, mogłabym ciągle takie cudeńka czytać!