Tosia i Tomek to rodzeństwo, ale każde z nich jest zupełnie inne. Tosia to spokojna, grzeczna dziewczynka, Tomek – zwariowany chłopak, pełen szalonych pomysłów. Na wakacyjny wypoczynek wybierają się w różne miejsca. Los sprawia, że tuż przed wyjazdem w tajemnicy zamieniają się rolami. Tomek zmuszony jest chodzić w sukienkach, a Tosia stara się udawać twardego chłopaka. Jak poradzą sobie w nowych wcieleniach? Czy uda im się zachować sekret?
A Polish novelist, a poet and a Russian literature translator. She graduated from Special Pedagogy Institute and Pedagogy Faculty of Free Polish University (Wolna Wszechnica Polska). She debuted in 1932 in a weekly magazine Płomyk as a child literature author. She worked in secondary schooling in Łódź till 1951. After World War II she was the president of Pedagogical Secondary School for Kindergarten Educators in Łódź. She was the editor of Płomyk.
„Dziewczynę i chłopaka, czyli hecę na 14 fajerek” Hanny Ożogowskiej zapamiętałam, jako komedię omyłek, zabawne „qui pro quo”, pasjonujące perypetie dwójki warszawskich dzieciaków Tosi i Tomka (właśnie tak długo miały się nazywać moje dzieci). Przy aktualnym czytaniu chłopcy nieco narzekali na nudne momenty i nie do końca rozumieli moją dziecięcą fascynację. Ale dla mnie fascynujące było to nowe, dorosłe odczytanie. Odświeżenie powszechnego wówczas wpychania dzieciaków w role płciowe, wychowania dziewczynek na zaradne gospodynie, a chłopców na twardzieli nieskażonych zajęciami domowymi i zbyt częstym myciem. Patriarchalne relacje domowe, z rodziną chodzącą na palcach wokół pracującego ojca. Zupełnie nie tak to pamiętałam. Warto przeczytać choćby po to by zobaczyć jak świat się jednak mocno zmienił.
Ja to mam jednak ogromny sentyment do naszego PRLowskiego YA. Trochę się bałam, czy się nie zestarzało zbytnio, ale nope, jak mnie bawiło 20 lat temu tak dalej rozczula. I jak cieszę się, że widzę zmiany i że niektóre postawy zaczęły się dezaktualizować w polskim modelu rodziny, tak nie możemy odmówić tej książce tego, że i tam, w latach 60!!!, dzieciaki i dorośli też na koniec książki dostali lekcję o wzajemnym się szanowaniu.
Tosia i Tomek wpadli w niezłe tarapaty. Cała ta awantura ogromnie mnie bawiła kiedy byłam dzieckiem, a spędzenie wakacji w leśniczówce wydawało mi się szczytem marzeń, chociaż sama mieszkałam rzut beretem od lasu.
Przeczytałam tę książkę po dwudziestu latach i troszeczkę się muszę przyczepić. Autorka chyba trochę przesadziła ze stereotypami, czego jako dziecko nie byłam w stanie zauważyć, a teraz aż zgrzytało. Tosia jako dziewczynka była schludna, obowiązkowa, ale przy okazji nudna, zainteresowania tylko ubraniami, tchórzliwa i podporządkowana, a rodzice jej pobłażali. Tomek zaś, mimo że miał problemy w nauce (poprawka u chłopca to mniejszy wstyd, bo pewnie nauczyciel się uwziął, a dziewczyny się podlizują więc mają zawsze łatwiej), to był honorowy, odważny, przebojowy i pomysłowy, ale ojciec się go czepiał i trzymał krótko.
Jako dziecko nigdy nie spotkałam się z tymi stereotypami, może dlatego, że na wsi nie miało znaczenia czy jesteś chłopcem czy dziewczynką, wszyscy równo pomagaliśmy w gospodarstwie. Rodzice nigdy się nade mną nie rozczulali, bo jestem dziewczynką, więc dla mnie taryfa ulgowa ze względu na płeć to jest jakaś abstrakcja (śmieszne jest też to, że moja mama taka surowa dla mnie, dla moich siostrzeńców już była dużo bardziej pobłażliwa jako babcia :)). Dużo chyba zależało od charakteru, bo moja siostra jest spokojniejsza, mnie mama wiecznie musiała szukać, zazwyczaj odnajdywałam się na jakimś drzewie, najczęściej z książką. Moim ulubionym miejscem do czytania była stara mirabelka, w wakacje prowiant był zapewniony, więc spędzałam tam całe dnie, tylko te przebrzydłe szerszenie przeszkadzały. Nigdy też nie byłam strachliwa jak Tośka, ogólnie byłam raczej jej przeciwieństwem.
Wiem, że to tylko książka dla dzieciaków, ale mimo wszystko przeszkadza mi takie szufladkowanie. Oczywiście można z tej książki wyciągnąć i coś dobrego - Tosia i Tomek mogli zobaczyć, jak jest po drugiej stronie płotu. Jedno i drugie odebrało ważną lekcję. Szkoda tylko, że Tomek został przedstawiony jako "super dziewczyna" w swojej roli, wszyscy się nią zachwycali, a Tosia wyszła na... wybrakowanego chłopca, który z czasem trochę się wyrobił, ale nadal był tylko szczypiorem i wyraźnie odstawał od reszty.
Z sentymentu daję 7/10, dzisiaj też były momenty, w których się uśmiałam. Mimo wszystko trochę się rozczarowałam, czego bardzo żałuję.
I decided to read it while going through books in my family's house. While the idea was fun I found it quite slow paced. While I understand that it was written back in 60s I still found the message quite troubling. I was hoping for a way for both of them to find out how different and sometimes challenging it would be in other siblings place but it seemed that only the sister actually got anything from it. Brother was still doing the same things he would usually do and didn't learn any new skills or anything. Also a lot of places felt like justifying men getting angry just cause they are men and the idea that women are always doing everything. I can understand that it is the way people were though back then so it's understandable that the book is written that way. While the story left me expecting more, it felt very nostalgic as most of the story was happening in the countryside and I really enjoyed the reminder of how it was back when the internet was not a thing and you needed to run outside to play as a child.
This entire review has been hidden because of spoilers.
(Audiobook), 7/10 Lektor - 4/6 Początek trudno przebrnąć, bo główne założenie fabularne jest mocno nieprawdopodobne, roi się tu od koszmarnych stereotypów i anachronicznych obserwacji, do tego mamy koszmarną postać ojca-despoty, ale jak już to przełkniemy i kupimy konwencję, to dostajemy bardzo dynamiczną, sprawnie opowiedzianą, wciągającą i zabawną historię. Trochę naciągane to 7, ale rzecz ma swój urok i działa też sentyment z dzieciństwa (ale nie wobec książki, a dość wiernego filmu).