„Alien: Black, White & Blood” to czteroczęściowa antologia, zbierająca dziewięć opowieści z uniwersum Xenomorphów – opowiedzianych przy pomocy ograniczonej, acz intensywnej palety barw: czerni, bieli, czerwieni i zaskakująco często… zieleni. Nie jest to wybór przypadkowy – jak zorientują się bardziej spostrzegawczy (albo ci, którzy dotrwają do czwartego zeszytu), to przecież kolor krwi Obcych. Ta stylistyczna decyzja, choć na pierwszy rzut oka sprzeczna z nazwą serii, dodaje komiksowi charakteru i poszerza wizualną ekspresję grozy.
Najmocniejszym punktem zbioru – i prawdziwym powodem, dla którego warto po ten tytuł sięgnąć – jest czteroczęściowa historia „Utopia”. To opowieść o pokoleniach kolonistów z komunistycznej UPP (Union of Progressive Peoples), podróżujących przez tysiąclecie na pokładzie statku Forward w poszukiwaniu idealnego świata. Narrację prowadzi android–opiekun, Siostra, a każda część historii osadzona jest kilkadziesiąt lat po poprzedniej, co daje przestrzeń do pokazania stopniowej erozji pierwotnych idei wspólnoty. Gdy do głosu dochodzi panika, a wrogie istoty pojawiają się na pokładzie, utopijna wizja przekształca się w totalitaryzm. To nie tylko dramat sci-fi, ale też filozoficzna refleksja nad ideologią, władzą i naturą strachu.
Scenariusz Kelly’ego i Lanzinga celnie zestawia mechanikę społecznych utopii z bezkompromisową biologią „idealnego organizmu” – Xenomorpha. Android Siostra jako postać narracyjna ma w sobie zaskakująco dużo melancholii i humanizmu, kontrastując z zimnym, proceduralnym obrazem AI znanym z oryginalnych filmów. Choć nie każdemu może spodobać się ten bardziej „osobowy” wizerunek syntetyka, nie można mu odmówić narracyjnej głębi.
Pozostałe, krótsze historie to w większości wizualnie atrakcyjne, acz fabularnie wtórne wariacje na temat „Obcy atakuje – ludzie giną”. Wyróżniają się jednak przynajmniej dwie z nich:
„Maternal Instinct” – opowieść o macierzyństwie, instynkcie i przetrwaniu, która dobrze wykorzystuje kontrast między emocjami a chłodem przemocy.
„Morsel” – ironiczna, niemal groteskowa miniatura z twistem, która ożywia formułę poprzez zmianę perspektywy i tonu.
Najsłabsze z kolei wypadają historie narracyjne z punktu widzenia MU/TH/UR – systemu AI, który tutaj zostaje „ucieleśniony” do roli zbyt ludzkiego narratora. Pomysł ambitny, ale niepasujący do kanonicznego chłodu tej technologii znanej z „Alien” Ridleya Scotta.
Warstwa graficzna zasługuje na uznanie – Michael Dowling, Julius Ohta, Javier Fernández i pozostali artyści tworzą niezwykle spójny, choć różnorodny album. Komiks czerpie z ekspresji noir, kontrastów filmowej grozy i groteski body horroru. Oszczędna paleta kolorów działa tu nie jako ograniczenie, lecz jako narzędzie narracyjne – szczególnie w momentach kulminacyjnych, gdy zieleń i czerwień przecinają biel.
Komiks jest jedynie ciekawostką dla fanów „Obcego”. Dla wielbicieli artystycznych antologii Marvela typu „Wolverine: Black, White & Blood” – jest również swego rodzaju odskocznią. Niestety dla osób szukających głębokiej narracji – strzał w stopę.
„Alien: Black, White & Blood” to nierówna antologia. Ma momenty znakomite i takie, które nikną w cieniu klisz. Jednak historia „Utopia” wynosi całość ponad przeciętność, serwując jedną z ciekawszych i bardziej inteligentnych opowieści w uniwersum „Obcego” ostatnich lat.
Przyjemność 2,5/5
Styl: 2,5/5
Historia: 2,6/5
Ocena: 2,53/5
goodreads - 2/5
thestorygraph - 2,5/5
lubimyczytac - 5/10