Dwudziestoletnia Vienna Flores w poszukiwaniu lepszego życia przeprowadza się do Las Vegas. Niestety po przyjeździe do miasta bardzo szybko wpada w kłopoty, brudząc drogi garnitur przypadkowo spotkanego nieznajomego.
Wkrótce okazuje się, że to groźny bandzior o pseudonimie Wron. Dziewczyna chce jak najszybciej zapomnieć o tym niefortunnym zdarzeniu i ma nadzieję, że więcej nie natknie się na tego człowieka na swojej drodze.
Kiedy jednak dostaje pracę w klubie jako striptizerka, nie ma pojęcia, że jej życzenie się nie spełni. Vienna ma wykonać prywatny taniec dla stałego klienta Aarona Laurence, znanego wszystkim jako Wron.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
After Hours jest historią wobec której nie miałam żadnych oczekiwań. Do jej przeczytania zaciekawił mnie jej opis. Niewiele słyszałam o niej więc, jedyne co chciałam to miło spędzić czas podczas jej czytania. Czekałam aż przyjdzie do mnie egzemplarz by ją zacząć. Niestety książka mi się nie spodobała. Rozważałam danie dnf, ale liczyłam, że czym dalej będzie lepiej. Niestety tak się nie stało. I ta pozycja stała się moim rozczarowaniem. Miałam również świadomość, że to debiut, ale może gdyby książka była dłuższa a akcja byłaby wolniejsza to moje wrażenia byłyby inne. Tego nigdy się nie dowiem.
Styl pisania autorki mimo, że lekki i przyjemny to ja osobiście wcale się z nim nie polubiłam. Jedynym plusem było to, że rozdziały były dość krótkie przez co szybko się ją czytało.
Przechodząc do bohaterów. Nie polubiłam się z nimi. Przez większość czasu mnie irytowali. Niby byli dorośli, ale ich zachowanie wskazywało na coś wręcz odwrotnego. Chciałam dać im szansę, ale niestety. Ich kreacja wcale do mnie nie przemówiła i częściej czułam złość niż radość, że ich poznaje. Tak naprawdę to dobrze poznałam jedynie główną bohaterkę czyli Viennę Flores. Jest to młoda dziewczyna której życie dało mocno w kość. Jednak jej zachowanie było po prostu czasem dziecinne. A teksty, które miały mnie rozbawić wcale tego nie zrobiły. Starałam się również ją zrozumieć niestety nie znalazłam żadnego wyjaśnienia, które sprawiłoby, że zyskałaby w moich oczach.
Aaron Laurence jest głównym bohaterem tej pozycji. Nie polubiłam go. Niby poważny mężczyzna, wiedzący czego chce od życia. A ja przez wiele sytuacji z jego udziałem się zastanawiałam czy to dorosły mężczyzna czy małe dziecko. Podczas czytania miałam wrażenie, że tak naprawdę dobrze go nie poznałam. Że o nim jest za mało w tej historii. A szkoda. Wiem jednak, że jego zachowanie przeczytalo temu kim tak naprawdę był i nie rozumialam większości jego zachowań. Wydawały mi się absurdalne i nie na miejscu.
Przechodząc do ukazanej relacji to mam wrażenie, że uczucie pomiędzy nimi pojawiło się znikąd. Nie wiem skąd nagle się w sobie zakochali, oraz kiedy zdążyli się poznać by zbudować coś poważniejszego. Wszystko co więc wydarzyło się pomiędzy nimi było strasznie szybkie i chaotyczne w moim odczuciu. Czasem nie wiedziałam też co się dzieje.
Zwroty akcji nie spowodowały we mnie żadnych emocji. Szczerze spodziewałam się jednej sytuacji i nie było to dla mnie żadne zaskoczenie.
Cały zamysł na fabułę miał potencjał. Jednak nie został on w pełni wykorzystany. Brakowało mi lepiej wykreowanych bohaterów. W moich oczach byli nijacy i nic ich nie wyróżniało na tle innych.
Nie lubię pisać strasznie negatywnych recenzji, ale niestety ja tej pozycji nie polecam. Zachęcam Was jednak do wyrobienia swojej własnej opinii bo Wam akurat może się spodobać.
Kurde no wszystko byłoby git gdyby nie te niektóre cringowe teksty i zachowania damskich bohaterek xd seksiaku, udawanie stosunku z koleżanką żeby wzbudzić zazdrość w prawie 40 letnim facecie…serio? Xd
O dziwo relacja głównych bohaterów to największy plus całej tej książki. Napięcie między nimi było suuuuuper, ale na miłość to zdecydowanie za szybko.
Aaron to mega fajny facet i bardzo go polubiłam. Do Vienny mam raczej neutralny stosunek.
Książka jest po prostu za krótka i za szybko się to wszystko działo. Historia miała ogromny potencjał, ale nie został on wykorzystany przez małe doświadczenie autorki.
Plot twisty słabe i nie wnoszące totalnie nic do fabuły. Przynajmniej szybko się czyta.
Vienna Flores chce zacząć życie od nowa i w tym celu przeprowadza się do Las Vegas. Od początku ma tam małe kłopoty, a to czego oczekiwała i na co liczyła nie dokońca takie jest.
Bardzo szybko naraża się groźnemu nieznajomemu, na którego wołają Wron. Jednak kiedy podejmuje się pracy w klubie jako striptizerka okazuje się, że przyjdzie jej go jeszcze spotkać… i to w ciekawych okolicznościach.
Czy Viennie uda się ułożyć nowe życie w na innym kontynencie?
Niestety ta książka to moje ogromne rozczarowanie - pomimo tego, że motywy naprawdę mnie zaciekawiły - nie mogę powiedzieć na jej temat nic dobrego. Zapnijcie pasy, porozmawiajmy o tym co tu poszło nie tak.
Przeczytałam jedynie połowę tej książki, ponieważ więcej nie dałam rady… Zacznijmy od tego, że jest to debiut - jednotomówka i ma ona 280 stron - to już nie zwiastuje nic dobrego. Dlaczego? Moim zdaniem ciężko rozbudować dobrze fabułę JEDNOTOMÓWKI w 280 stron - w zasadzie jest ich pewnie mniej bo mamy tutaj powiększoną czcionkę - w momencie gdy dopiero zaczyna się wydawanie książek. Tutaj był problem - wszystko było bardzo chaotyczne, szybkie i nielogiczne.
Pan Garniturek był denerwujący, żenujący… Dalej nie dokońca rozumiem jego postać bandziora… Ale może dlatego, że nie skończyłam tej książki.
Bohaterka podejmowała bardzo głupie oraz irracjonalne decyzje… Cała ta książka jest bardzo irracjonalna, chaotyczna. Bardzo dużo rzeczy mnie zażenowało i sprawiło, że odechciało mi się ją dokończyć…
Styl pisania autorki również nie przypadł mi do gustu. Dla mnie ta książka to jedno wielkie nie.
Niestety nie mogę wam jej polecić z czystym sumieniem - jednak każdy lubi co innego.
20- letnia Vienna postanawia postawić wszystko na jedną kartę i wyjechać z małą walizką w ręku z rodzinnego Luksemburga do Las Vegas. Na miejscu ma zapewnioną pracę, która szybko okazuje się być niewypałem. Na szczęście podczas kolacji w restauracji została podarowana jej wizytówka z namiarem do pracy w pewnym barze. Nie mając innych opcji Vienna decyduje się obrać tą ścieżkę, na miejscu okazuje się, że w sali obok pracują inne dziewczyny, tańcząc na rurach ku uciesze klientów. Kobieta postanawia spróbować swoich sił w tej sztuce, nie spodziewała się, że podczas jednego z występów trafi na tajemniczego nieznajomego, którego już spotkała, a to spotkanie nie należało to najbardziej udanych…
„After Hours” jest debiutem łączącym w sobie same świetne motywy. Gdy zobaczyłam zapowiedź, w której była informacja, że książka opowiada o striptizerce i mafiozie, z motywem age gap oraz enemies to lovers, wiedziałam, że muszę to przeczytać. Powieść jest króciutka, bo ma niecałe 300 stron i moim zdaniem jest niestety za krótka. Relacja głównych bohaterów miała duży potencjał potencjał, ale rozwinęła się zdecydowanie za szybko. Nie czułam w niej żadnej głębi. Vienna po miesiącu spotykania się z Aaronem uznała, że przeżyli już tak wiele, i że jest jej prawdziwą miłością. Nie czułam, żeby to uczucie było autentyczne, w końcu spędzili ze sobą tak mało czasu. Para miała być wrogami, no dobra, była nimi, ale przez dosłownie 5 minut.
Nie wiedziałam, jak ocenić tą książkę, bo pomimo niedoskonałości bawiłam się podczas niej naprawdę dobrze. Myślę, że ta historia nie zostanie ze mną na długo, jednak biorąc pod uwagę aspekt rozrywkowy, nie techniczny, była super. Ubolewam nad tym, że w książce nie było żadnych scen zbliżeń, bo na takie się nastawiłam. Napięcie między bohaterami było zauważalne, więc spicy sceny były czymś, czego oczekiwałam. Sam pomysł na fabułę jest świetny i ciekawy, totalnie moje klimaty. Gdyby akcja toczyła się wolniej to książka otrzymałaby ode mnie o wiele wyższą ocenę. Język użyty przez autorkę przypadł mi do gustu. Pomimo tego, że ta After Hours nie zostanie ze mną na długo, to użyłam masę znaczników, bo niektóre fragmenty były świetne, bardzo dobrze napisane. Podsumowując, bo troszkę się już rozpisałam. Powieść dostaje ode mnie ocenę 3/5. Warto podkreślić też jej piękne wydanie, które zdecydowanie cieszy oko. Myślę, że jeżeli szukacie krótkiej, niewymagającej historii łączącej podane przeze mnie motywy, to After Hours może przypaść wam do gustu.
Zacznę może od słów, że ta recenzja nie będzie długa i nie szukajcie tutaj pozytywów. Nie mam dużo do powiedzenia o tej książce. Niestety, zawiodłam się po całości. Co to było? Motywy naprawdę mnie ciekawiły i występuje tutaj age gap, jeden z moich ulubionych motywów, ale co z tego, jeśli cała książka jest źle napisana? Może też nie spodziewałam się fajerwerków przy tej pozycji, ale no również nie przypuszczałam, że byłam gotowa dać dnf…
Ta historia może i miałaby potencjał, gdyby była dłuższa lub miałaby drugą część. Wiele, ale to naprawdę wiele rzeczy jest tutaj niewyjaśnionych. Nie wiemy praktycznie nic o przeszłości Vienny, o przeszłości Aarona. Nie wiemy czym tak dokładnie zajmował się Aaron, że mówią na niego „Wron” i że jest znany ze swojej nielegalnej przeszłości. Chociaż moim zdaniem jego postawa „gangstera” została tutaj wepchana tylko po to, aby przyciągnąć czytelnika.
Główny bohater - Aaron Laurence tyle razy mnie denerwował i żenował, że za każdym razem miałam ochotę odłożyć tę książkę i już do niej nie wracać. Tak samo główna bohaterka, czyli Vienna Flores. Matko… jaka ona była nieodpowiedzialna i bezmyślna. Ona chyba tak naprawdę sama nie wiedziała czego tak dokładnie chce, bo raz mówiła, że musi zakończyć relacje z mężczyzną, a potem spędzała z nim każdą wolną chwilę. Aż mnie to męczyło, jak co drugą stronę ona powtarzała, że boi się miłości.
A co do ich relacji… Ona była dla mnie tak absurdalna. W którym momencie oni się zakochali w sobie? W którym momencie ona sobie uświadomiła, że on jej się podoba? W którym momencie możemy zauważyć jakiś przełom w ich „relacji”? No nie, po prostu nie. Tak jak pisałam wyżej, nie spodziewałam się cudów, ale żeby po trzech spotkaniach ona już u niego spała?
Jeśli komuś ta historia się podobała - okej, szanuję. Nie każdy musi mieć takie samo zdanie. Ale ta książka na pewno nie była dla mnie. Biorę pod uwagę to, że jest to debiut autorki, ale kurczę… Nie każdy debiut musi byś zły. Wystarczyłoby rozwinąć wątki, które zostały zaczęte, a niedokończone oraz popracować więcej nad relacją głównych bohaterów, a już ta książka byłaby o wiele lepsza…
3/5 ★ ⋆⋆⋆⋆ Książka jest typowym debiutem początkujących autorek. Z jednej strony oczekujemy jak najlepszej strony, a z drugiej nie jesteśmy bardzo wymagający.
Motywy, jakie autorka zawarła w książkę są niesamowicie interesujące, różnica wieku od początku do mnie przemawiała. Cała otoczka książki na pierwszy rzut wydaje się zwalająca z nóg i taka jest. Okładka utrzymana w erotycznym zabarwieniu, pasujaca do fabuły. Opis książki inny niż dotychczasowe pozycje.
Początkowe rozdziały wzbudziły we mnie ogromne zaciekawienie, czułam że to będzie idealna pozycja na jeden wieczór, która rozpali niejedne zmysły. Jednak zagłębiając się dalej w historię i relacje głównych bohaterów dosyć się zawiodłam.
Vienna to młoda kobieta szukająca czegoś nowego, wyprowadza się ze swojego domu rodzinnego i przenosi do Las Vegas. Tam podejmując różne decyzje i mając sporego pecha trafia do klubu, w którym początkowo jako kelnerka obsługuje klientów, jednak jej uwagę zwraca sala z tańczącymi striptizerkami.
Jej relacja z "wronem" była dla mnie od początku mało przekonująca. Zaczynając od tego, że kobieta znając go ledwo pięć minut, wpuszcza go do mieszkania, a po drugim spotkaniu "nienawidzi go" chociaż nie dał jej wielu powodów do takich uczuć.
W całej książce zdecydowanie było za wiele wymienionych piosenek, miałam wrażenie że pojawiają się co rozdział, co mnie drażniło. Zdecydowanie preferuje playlistę na któreś ze stron.
Cała akcja rozgrywała się zbyt szybko, książka liczy niecałe 300 stron, a autorka chciała zbyt wiele w tym pomieścić. Myślę, że gdyby książka składała się na dylogię, byłaby lepiej rozwinięta
Ostatnimi czasy zrobiłam się bardzo wymagającym czytelnikiem, a książki traktuje z większą krytyką. Wiem, że znajdą się osoby, którym ta książka sprawi wiele przyjemności, będziecie się na niej dobrze bawić. Jednak dla mnie to nie było to..
Do zachęcenia przeczytania tej pozycji najbardziej zaciekawiły mnie motywy oraz różne cytaty z nią związane. Jednym z motywów był age gap, który uwielbiam. Niestety po dużej ilości cytatów zachęcających oraz motywach książka nie do końca sprostała moim oczekiwaniom.
Styl pisania autorki nie był dla mnie powalający, ale również nie sprawił zawodu. „After Hours” jest debiutancką powieścią Patrycji, co również biorę pod uwagę.
Sam początek historii naprawdę był przyjemny i z każdą kolejną stroną, ciekawiło mnie co stanie się dalej. Scena gdy główni bohaterowie się poznali wywołała na moich ustach uśmiech oraz najbardziej zapadła mi w pamięci.
Przez większość część książki niestety się nudziłam, momentami miałam wrażenie, że tak naprawdę nic się nie dzieje, a relacja bohaterów za szybko przetoczyła się w coś „większego”. Dużo scen już przy końcu książki wydawały mi się troszeczkę na siłę oraz niektóre wątki zostały bez żadnego wytłumaczenia. Wątek dlaczego głównego bohatera nazywali Wron, dlaczego Aaron miał jakiś spór z lwem i tygrysem jeżeli dobrze pamiętam, nie dostała wyjaśnienia, a scena w szpitalu moim zdaniem była zrobiona po prostu na siłę.
Nie była to najgorsza z pozycji jakie czytałam, ale również nie powalająca. Wiadomo, że nie każdemu da się dogodzić, dlatego jeżeli jesteście ciekawi tej pozycji, a nie wiecie czy wpadnie w wasze gusta, zachęcam do przeczytania i przekonania się samemu.
After hours jest książką , do której nie miałam żadnych oczekiwań. Czytając zaskoczyłam się pozytywnie. Mimo że nie jest to moja ulubiona książka poleciłabym innym przeczytanie jej. Styl pisania autorki jest przyjemny, postacie przejrzyste, znamy ich charakter dobrze i nie zachowują się raz w jeden a raz w drugi sposób, co bardzo cenię. Były momenty, gdy podczas czytania sie śmiałam ale też wzruszyłam. Myślę że ten balans był idealnie zachowany. Podsumowując poleciłabym każdemu przeczytanie after hours❤️
Bardzo dobry romans, niewymagający, takie porządne 3,5 gwiazdki. Nie jest wybitny, ale nadaje się świetnie na wieczór na odmóżdżenie Zwarta historia, to.doslownie wszystko czego potrzebowałam. Może w pewnym.momencie dość absurdalna, ale nie miałam dużych wymagań co do niej w ostateczności.
Myślę że losowe wypracowanie napisane przez dziesięciolatka byłoby lepsze niż ta książka. Dawno nie czytałam tak tragicznie infantylnie napisanego tekstu.