Kontynuacja Detox Love Story. Historia, która pobudza, rozgrzewa i dodaje energii!
Ella i Jonasz zapraszają swoje rodzeństwo na dziesięciodniowe zimowe wakacje w amerykańskich górach. Cieniem na świątecznej radości kładzie się jednak zniknięcie przyjaciela, który dwa i pół roku wcześniej porządnie zamieszał w życiu wszystkich. Ale grudzień to czas przebaczenia i czas cudów. Czy jest szansa, że chłopak wróci i zafunduje im trzęsienie ziemi? A może najzwyczajniej odpowiada mu reputacja faceta bez serca?
Ta historia jest jak płatek śniegu – wyjątkowa, niepowtarzalna i po prostu piękna!
Poczuj magię świąt i zobacz, kto otrzyma drugą szansę na szczęśliwe zakończenie.
Mam problem z oceną tej książki, bo cieszę się, że Julka znalazła potencjał w Tomku, ale dlaczego musiała tak strasznie zepsuć nagle Aleksa?! Aleks to było takie kochane słońce, a on nagle stał się okropny... Dlaczego nie mogło być dobrze z jednym, nie niszcząc drugiego? 😭
Daję 3/5, bo dosłownie nie mogłam przeżyć tego bólu, jaki czułam względem takiego potraktowania postaci Aleksa... I can't
„Christmas Love Story” to druga część serii „Detox Love Story” i jednocześnie część „uniwersum” Love Story. Detox czytałam już jakiś czas temu i bardzo mi się podobał, z tą książką było podobnie, choć tym razem czułam się lekko zagubiona. Nie czytałam innych książek z serii Love Story i o ile przy „Detoxie” brak znajomości wcześniejszych historii nie był problemem, o tyle tutaj niestety mocno to odczułam. Często nie rozumiałam, o czym rozmawiają bohaterowie, co sprawiło, że momentami musiałam się domyślać kontekstu…
Mimo to muszę przyznać, że ta powieść zdecydowanie wyróżnia się spośród romansów, które mam na półce. Oprócz cudownego, świątecznego wyjazdu do malowniczego, zimowego domku, otrzymujemy niesamowitą, rodzinną atmosferę, wieloosobową narrację i intrygującego bohatera, który niespodziewanie pojawia się ponownie w życiu reszty postaci. Tym bohaterem jest Tom – chłopak, który przeszedł ogromną przemianę. Jakiś czas temu porzucił swoje dawne życie, bo nie mógł znieść tego, jakim człowiekiem był. Czuł do siebie obrzydzenie, nienawidził się i był samotny. Postanowił zmienić swoje życie o 180 stopni i odciął się całkowicie od przeszłości, zostawiając za sobą nawet bliskie osoby – bez słowa wyjaśnienia.
Teraz Tom składa im niezapowiedzianą wizytę w święta. Nadszedł czas by zmierzyć się z ludźmi, których porzucił. Jedni wciąż go kochają, inni nienawidzą. Czy będzie w stanie stawić czoła własnej przeszłości? 🤔
Nie będę ukrywać – Tom skradł moje serce. Uwielbiam w książkach motywy przemiany bohatera i wątki związane z problemami psychicznymi i samotnością, a tutaj znalazłam je wszystkie. Tom pojawił się po latach na świętach dawnych znajomych z jednego powodu. Z jej powodu. Przez długi czas pragnął zobaczyć ją jeszcze raz i właśnie teraz dostał szansę i wykorzystał ją. I nie, nie mówimy tutaj o jego byłej dziewczynie, mówimy o jej siostrze. O dziewczynie jego byłego przyjaciela. O dziewczynie której nie może wyrzucić z głowy. O dziewczynie, która w czasie, gdy on siebie nienawidził, akceptowała go takim jakim był.
Książka naprawdę mi się podobała! Moim największym problemem tej książki była wieloosobowa narracja bohaterów których po prostu nie znałam, bo nie czytałam wcześniejszych serii. Spodziewałam się kontynuacji „Detoxu”, ale moim zdaniem „Christmas Love Story” nie do końca nią jest. W książce znajdziecie również sporo powtórzeń– jedna sytuacja opowiedziana z perspektywy jednej osoby i z perspektywy drugiej. Zazwyczaj nie przeszkadza mi ten zabieg, ale tutaj miałam wrażenie, że tych powtórzeń było za dużo. Często czytałam ponownie te same sceny, z tymi samymi dialogami, co bywało już irytujące.
Pomimo tych drobnych wad, polecam tę książkę – szczególnie na święta. Jednak radzę najpierw zapoznać się z wcześniejszymi tomami serii Love Story 🫣
Bardzo fajnie było spotkać się ponownie z rodzeństwem Meller i zobaczyć co u nich słychać nawet jeśli niektóre doświadczenia okazały się dla nich gorzkie. Podobał mi się ten aspekt ukazujący że niezależnie od tego jak wielkie człowiek ma szczęście i wielką miłość to problemy zawsze nas znajdą bo takie po prostu jest życie. Żałuje, że nie było więcej POV Jody i Eryka bo to moja ulubiona para i brakowało mi więcej ich wspólnych scen ale swoje też tu przeżyli. Tym bardziej się przekonałam że Eryk jest genialnym facetem🤭.
Choć rozumiem całościowy zamysł tej historii to jednak uważam, że wyszło nieco okrutnie. I również nieco gorzej patrzę na postać Wery bo nie rozumiem jej zachowania. Nie chce wchodzić zbytnio w szczegóły, ale tak się po prostu nie robi🥺. Duży plus za mocno złożony charakter (Ana)Toma i to wszystko co go spotkało. Fajnie było zobaczyć, że badboy też potrafi dorosnąć.
Powtarzające się elementy z perspektywy kilku bohaterów niewiele dla mnie wnosiły i ten aspekt mi również nie pasował, zwłaszcza gdy w poprzednim rozdziale fabuła już poszła do przodu a w następnym cofaliśmy się przez to troche.
Zastanawialiście się kiedyś czy miłość wystarczy by wszystko się ułożyło? Że wystarczy kochać kogoś szczerze i oddanie a wszystko się ułoży? Julia Biel zabrała nas do czasu kilka lat po tej wielkiej i prawdziwej miłości i zastanawia się co dalej? Czy można poświęcić siebie gdy kocha się kogoś i pragnie najbardziej na świecie jego szczęścia? To ta dojrzalsza odsłona miłości, która odpowie na pytanie co po tym jak minie tej największy miłosny haj i trzeba stawić czoło mniejszym i większym problemom. Mimo drobnych (no oprócz wątku Wery) mankamentów polecam samemu poznać historię rodziny Melller. W całości😉.
Nie mogę powiedzieć, że ta książka jest dobra, ale też nie uważam, żeby była zła. Jest poprawna, jednak zabrakło w niej czegoś, co mogłoby mnie wciągnąć i sprawić, że zainteresowałabym się bohaterami oraz ich losami.
Wierzycie w magię świąt? W świąteczne cuda? Osobiście uważam, że w święta wszystko jest możliwe. Ludzie są sobie milsi i bardziej życzliwi. Podają sobie dłoń na zgodę, zacieśniają więzi i przede wszystkim zaczynają ze sobą rozmawiać. Święta to czas magii i cudów. Dlatego tak bardzo je kocham i tak bardzo nie mogę się ich doczekać.
✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️✨️
"Miłość nie jest terapią. Miłość nie leczy. Miłość nie zastępuje rodziny, wspólnej historii, nie wynagradza nie uświęca środków."
🎀🎀🎀
Uwielbiam książki Julii Biel i na każdą czekam z ogromną niecierpliwością. Kocham je za dobry humor. Kocham za atmosferę. Kocham za niepowtarzalny klimat. Kocham za bohaterów, z którymi można się utożsamić, których uczucia i emocje są namacalne. Kocham zatracić się w ich losach i śledzić je z wciąż rosnącym zainteresowaniem.
W "Christmas Love Story" dzieją się świąteczne cuda. Autorka zaprasza w amerykańskie góry, gdzie w iście zimowo-świątecznej atmosferze śledzi się losy bohaterów. Losy pokrętne. Naznaczone bólem, ale też radością i miłością. Nasączone szaleństwem i dobrą zabawą. Okraszone przyjaźnią i wybaczeniem.
"Christmas Love Story" to książka nieodkładalna. Jak już zacznie się ją czytać, to nikt i nic nie jest w stanie cię od niej oderwać. Śmiejesz się i wzruszasz naprzemiennie. Nieustannie się coś dzieje. Nieustannie coś zaskakuje. A piękno zimowego krajobrazu i trzask drew w kominku, pobudzają wyobraźnię i przenoszą do przytulnego domku w górach, w którym toczą się skłaniające do refleksji wydarzenia.
Historia, jaka toczy się na kartach powieści potrafi rozgrzać do czerwoności, ale także doprowadzić do szewskiej pasji 😉 Autorka ukazała prawdziwą magię świąt. Pokazała, że święta to czas wybaczania i dania drugiej szansy. To czas, w którym wszystko jest możliwe. To czas, gdy gasną spory. To czas, gdy króluje miłość, szacunek i wsparcie. "Christmas Love Story" to must read każdej romantycznej duszy. Koi i otula niczym najcieplejszy koc. Roztapia nawet najbardziej zatwardziałe serca. Sprawia, że usta rozszerzają się w uśmiechu, a w oczach błyszczą łzy. Niesamowita pod każdym względem. Piękna. Romantyczna. Momentami wręcz szalona. Z bohaterami, których łączą nie tylko więzy krwi, ale też przyjaźń. Z bohaterami, którzy w uroczym domku w górach, spędzają ze sobą najpiękniejszy i najbardziej magiczny czas w roku, doświadczają życiowych zawirowań, miłosnych doznań i rozczarowań, a także otwierają się na to co nowe, nieznane.
Daj się porwać "Christmas Love Story" i daj się ponieść świąteczno-romantycznej atmosferze ❤️
(Zanim jednak sięgniesz tę książkę, przeczytaj jej poprzedniczkę "Detox Love Story")
Wielki, ekskluzywny kurort w górskiej scenerii czy mały domek pośród gór i świerków? Gdzie chętniej byś się zaszył(-a)? 💬 Osobiście lubię kurorty, ale teraz marzy mi się chociaż weekend w takiej górskiej chatce z kominkiem, gorącą czekoladą, książką i masą śniegu za oknem.
Julia Biel w „Christmas Love Story" zabiera nas do amerykańskiego resortu, gdzie w zimowej scenerii bohaterowie, których już dobrze znamy, spędzają święta. Brzmi bajkowo? Oczywiście, że tak! Jednak atmosfera i relacje wcale nie są takie słodkie i bajkowe, tym bardziej że niespodziewanie do grona przyjaciół dołącza Tom, ich dawny przyjaciel, którego zniknięcie i niewyjaśnione sprawy pozostawiły cień na ich duszach i w sercach.
Autorka stworzyła idealną historię na nadchodzący okres. Jest pełna świątecznego uroku, który można wyczuć dosłownie na każdej stronie. Jeśli troszeczkę się postarasz, to usłyszysz trzask ognia w kominku, poczujesz ciepło i zapach choinki, a zimowe krajobrazy otulą Cię śnieżną pierzynką. Ale nie martw się, nie będzie Ci zimno! Bohaterowie zadbają o to, by ich burza uczuć przelała się także na czytelnika.
W „Christmas Love Story" może i czuć świąteczny klimat, ale Julia Biel zadbała, by odejść od schematów świątecznych książek – nie rozwiązuje problemów bohaterów w magiczny sposób, jak to dzieje się w większości tego typu powieści. Autorka dba o realizm i głębię uczuć targających bohaterami, ukazując, jak ważne jest przebaczenie, dawanie drugiej szansy i wewnętrzne pogodzenie się z trudnymi sytuacjami. Wszystko to sprawia, że „Christmas Love Story" jest książką pełną uśmiechów, zabawy, ale także momentów skłaniających do refleksji i wzruszeń.
Najmocniejszą stroną powieści są jej bohaterowie, którzy przeżywają wewnętrzną podróż, dojrzewają do pewnych wniosków i zmieniają się. Idealnym przykładem jest Tom, który jest kimś zupełnie innym, niż zapamiętali go przyjaciele. Jego przemiana z buntownika w mężczyznę o wielkim sercu sprawia, że kibicujemy mu z całego serca, aby udało mu się poukładać to, co chce, i aby wreszcie odnalazł swoje szczęście.
Na koniec dodam, że gdy już myślałam, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu, Julia Biel mocno namieszała, a zwroty, które zafundowała bohaterom i czytelnikom, sprawiły, że nie mogłam uwierzyć, co się właśnie wydarzyło… O co chodzi? Tego Ci nie zdradzę, ale jestem ciekawa, jak Ty ten zwrot odbierzesz. Ja jestem pod wrażeniem, jak genialnie autorka to wszystko wymyśliła.
"Christmas Love Story" to książka, która zmusza do refleksji na temat wybaczania i dawania drugich szans. Otula nas magią świąt, przebaczenia i pozwala ponieść się emocjom. Serdecznie polecam!
A! Zapomniałabym – zacznij czytanie od „Detox Love Story”!
RECENZJA: Moja ocena 5/5 Wartość, która ze mną zostanie 5/5 Bohaterowie 5/5 TYTUŁ: Christmas Lovestory #współpraca @mustread.wydawnictwo Święta już tuż tuż. Więc czas na historię która idelanie wprowadzi was w te atmosferę
Jak wspominałam, pierwszą część kupiłam dlatego, że po prostu nie mogłam się oprzeć! Zobaczyłam ją na półce w Empiku i zachwyciła mnie okładka – była przepiękna. To ona mnie skusiła, by sięgnąć po tę książkę. W sumie wcześniej jakoś nie zwracałam na nią uwagi, może dlatego, że nie byłam aż tak obecna w mediach społecznościowych jak teraz. Teraz widzę tę serię o wiele częściej.
Po przeczytaniu pierwszego tomu byłam zachwycona i od razu zaczęłam wypatrywać kontynuacji. Gdy dowiedziałam się, że drugi tom jest już dostępny, nie mogłam się doczekać, żeby poznać dalsze losy bohaterów. Kiedy w końcu dostałam wiadomość, że moja przesyłka zaraz do mnie dotrze, cieszyłam się jak dziecko! A gdy książka przyszła, od razu zaczęłam ją czytać.
I muszę przyznać – drugi tom podobał mi się jeszcze bardziej niż pierwszy. Jestem nim absolutnie oczarowana. Kilka razy zdarzyło mi się uronić łzy, a zakończenie poruszyło mnie tak bardzo, że wiem, iż muszę przeczytać całą serię. Co więcej, jestem przekonana, że wcześniejsze książki autorki też mi się spodobają, więc koniecznie muszę nadrobić wszystko, co wydała do tej pory. Czuję, że to będzie moja "comfort" autorka, po której książki będę sięgać zawsze, gdy będę chciała czegoś wyjątkowego.
Bardzo cieszę się, że wydawnictwo postarało się o tak piękną oprawę graficzną – to dzięki niej odkryłam tę historię. A historia no cóż, roztopiła moje serce.
Opis z lubimy czytać Kontynuacja "Detox Love Story". Historia, która pobudza, rozgrzewa i dodaje energii! Ella i Jonasz zapraszają swoje rodzeństwo na dziesięciodniowe zimowe wakacje w amerykańskich górach. Cieniem na świątecznej radości kładzie się jednak zniknięcie przyjaciela, który dwa i pół roku wcześniej porządnie zamieszał w życiu wszystkich. Ale grudzień to czas przebaczenia i czas cudów. Czy jest szansa, że chłopak wróci i zafunduje im trzęsienie ziemi? A może najzwyczajniej odpowiada mu reputacja faceta bez serca? Ta historia jest jak płatek śniegu - wyjątkowa
Wracam do rodzeństwa Meller. Oni zawsze mogą na siebie liczyć i nie ważne jest to ile dzieli ich kilometrów. Nawet kiedy z rodzicami nie dogadują się najlepiej. Weronika pozostała w Poznaniu, Jagoda w Szkocji, a Jonasz w Stanach Zjednoczonych. Każde z nich ze swoją drugą połówką. U jednych związek się wzmocni, innym drogi się rozejdą. Jak więc potoczą się ich losy?
Jest jeszcze Tom, który zrywa z nimi kontakt. Jednak Aleksa bardzo to męczy i chce za wszelką cenę odnowić kontakt z przyjacielem. Czy uda mu się go odnaleźć? Ella, czyli druga połówka Jonasza wpada na świetny pomysł. Zaprasza wszystkich na wspólne święta do jednego z zimowych resortów. Co tam się wydarzy? Czy będzie to dla nich spokojny czas?
Wiecie za co uwielbiam twórczość Julii Biel? Przede wszystkim za emocje. W każdej jej książce jest ich całe mnóstwo. Co więcej, autorka potrafi świetnie nimi manewrować i funduje nam rollercoster. Ale to nie wszystko. Julia Biel to prawdziwa mistrzyni słowa. Doskonale wie, że słowa mają siłę, potrafi się nimi bawić, ale też tworzy genialne porównania. I kolejny punkt - bohaterowie. Każdy z nich z odmiennym charakterem ale tworzą niesamowitą całość. A jak było w "Christmas Love Story"? Właśnie tak. Wszystkie te elementy tu także się pojawiły ale też o wiele więcej. Mamy tu historię opowiadaną aż z sześciu perspektyw (pod koniec nawet siedem!). Muszę przyznać, że to pierwsza książka, którą czytałam z tyloma narratorami. Jednak wszystko idealnie ze sobą współgra. I nie byłabym sobą gdybym nie zwróciła uwagi na samo wydanie tej historii, bo jest warte uwagi i przepiękne. Numery stron, które po przekartkowaniu zmieniają się w biegnącego renifera, czy też każdy rozdział z piękną grafiką danego miasta. Coś wspaniałego. I jeszcze na tylnej okładce w skrzydełku ukryta kartka, którą można wyciąć i wysłać bliskiej osobie. Wszystko przemyślane i dopracowane. Wielkie brawa. Bardzo się cieszę, że ta książka została wydana, bo wcześniej czytałam ją już na Wattpadzie (zresztą właśnie dla Julii założyłam tam konto). Mogę się jeszcze długo tak zachwycać, ale już tylko baaardzo Wam polecam!
Ella i Jonasz tworzą sielankową parę, studiują, wydaje się że są szczęśliwi jednak jest coś co leży im na sercu, a mianowicie okropnie tęsknią za swoimi przyjaciółmi którzy są porozrzucani po świecie. Wpadają na genialny pomysł i domek w górach miał być dobrym pomysłem na święta gdzie ma się zjechać cała rodzinna śmietanka. Wszystko dopięte na ostatni guzik zaczynają świętować jednak po paru dniach zaczynają wychodzić nowe fakty o których nikt by się nie spodziewał że wypłyną na powierzchnię. Żyć osobno, a pod jednym dachem nie będzie już takie łatwe i sekrety jakie niektóre osoby próbowały ukryć mogą wyjść na jaw. Nic nie przejdzie tutaj nie zauważone, tym bardziej że jedna z par jest w stanie wojny, a druga przechodzi gigantyczny kryzys który może zakończyć się zupełnie nie tym co myślicie, oleju do ognia doleje Tom który znika i od jakiegoś czasu słuch o nim zaginął. Czy spontaniczne święta napewno pójdą zgodnie z planem?? Czy paczka przyjaciół przetrwa ten świąteczny czas razem? A może duch świąteczny sprawi że stanie się cud i wszystko się naprawi??
Z autorki piórem już się dobrze znam i całkowicie pasuje do mojego gustu czytelniczego i chodź wolę fantastykę to takie romansidła napisane przez nasze polskie autorki jak najbardziej cieszą się u mnie bardzo dużym zainteresowaniem. Dlatego też sięgnęłam i po tą propozycję zaintrygowała mnie swoim opisem, ale też byłam ciekawa kontynuacji „Detoxu” który jak najbardziej mi się podobał. Dzięki temu mogłam poznać losy bohaterów za którymi nie ukrywam trochę zatęskniłam. Górski klimat udzieli się tutaj czytelnikowi, a magię świąt będzie można wyczuć na kartkach papieru, do tego autorka świetnie wplotła tutaj motywy drugiej szansy oraz przebaczenia. Podsumowując to lekko napisana historia bardzo przyjemna i komfortowa idealna na zimowe wieczory. Dla czytelników którzy lubią motyw przyjaźni, rodziny i miłości tej cukierkowej lub nie.
Niespodziewany zastrzyk gotówki sprawia, że Ella i Jonasz zapraszają swoje rodzeństwo na zimowy wyjazd w amerykańskie góry. Cieniem na świątecznej radości kładzie się jednak zniknięcie przyjaciela, który dwa i pół roku wcześniej wywrócił życie wszystkich do góry nogami. Grudzień to jednak miesiąc cudów i czas przebaczenia. Czy chłopak ponownie zafunduje im emocjonalne trzęsienie ziemi, czy może jednak będzie wolał zachować reputację faceta bez serca?
Sięgając po tę pozycję, czułam ogromne podekscytowanie. Wiedziałam, że będzie ona idealnym dopełnieniem poprzedniej książki z serii. Niestety, po lekturze czuję lekki niedosyt. Uwielbiam „Detox” i cały jego klimat, dlatego liczyłam, że „Christmas Love Story” będzie podobna w tonie. Troszkę się zawiodłam, ponieważ miałam nadzieję na więcej perspektywy Jody i Eryka, którzy byli w centrum wydarzeń w poprzednim tomie. Tym razem fabuła obejmuje perspektywy wszystkich bohaterów zgromadzonych w górskim domku na wakacjach.
Historia jest dosyć zawiła – pojawia się wiele wątków i dynamicznych zwrotów akcji. W centrum wydarzeń znajdują się Tomek i Wera, których relacja okazuje się wyjątkowo skomplikowana. W książce nie brakuje zerwań, złamanych serc, kłótni, romansów, ale również przebaczenia i pojednania. Świąteczny klimat jest tu odczuwalny na każdym kroku – od malowniczej chatki w górach, przez narty, po atmosferę „wybranej rodziny”. Sceneria naprawdę idealnie wpisuje się w magiczny grudniowy czas.
Jednym z bohaterów, który wyjątkowo mnie irytował, był Aleks – zadufany w sobie do tego stopnia, że nie zauważa, jak bardzo krzywdzi osoby w swoim otoczeniu. Z kolei wątek romantyczny został świetnie poprowadzony. Nie był ani nudny, ani płaski. Emocje bohaterów były wyraźne i wiarygodne, co dodawało całości głębi. Każda postać zmagała się z własnymi problemami, ale finał pokazał, że wszystko ułożyło się tak, jak miało być.
Jeśli planujecie sięgnąć po tę książkę z myślą o dosłownej kontynuacji historii Jody i Eryka, to możecie się rozczarować. Ten tom skupia się na całej grupie ich najbliższych. Mimo to serdecznie polecam Christmas Love Story jako kontynuację serii oraz idealną lekturę na świąteczny okres. Gorąco polecam!
Opuszczamy malownicze Portobello i razem z naszymi ukochanymi bohaterami teleportujemy się do….Ameryki! Tak, do Ameryki! To właśnie w miejscu Elli i Jonasza w tym roku będziemy spędzać święta!
„Christmas Love Story” to istna perełka! Cudownie było mieć przy sobie na raz wszystkich bohaterów, których człowiek zdążył pokochać miłością ogromną. Możliwość poznania punktu widzenia przez każdego z nich, było świetnym przeżyciem i genialnym pomysłem autorki. Byłam przy wszystkich podejmowanych decyzjach, tych dobrych ale również i tych złych. Kibicowałam wszystkim! Bez wyjątku! Elli, Jonaszowi, Weronice, Aleksowi, Dominikowi, Jagodzie, Erykowi i Tom(k)owi!! Trwałam przy nich na każdym kroku i byłam świadkiem tego, że cuda się zdarzają. Serio, zdarzają się!✨
Zimowy resort w amerykańskich górach. To jest punkt docelowy wszystkich bohaterów porozrzucanych po całym świecie. Właśnie tam, ciesząc się swoją wzajemną obecnością przyjdzie im spędzić święta i przywitać Nowy Rok. Żadne z nich nie przypuszcza nawet, że ich idealne plany na te dni mogą zostaną zaburzone. Jeden człowiek będący dla jednych przyjacielem, dla drugich wrogiem nie daje im jednak o sobie zapomnieć. Mimo, że żadne z nich nie ma z nim kontaktu, ta osoba kładzie cień w głowie każdego.
Mawiają, że święta to czas cudów i przebaczenia. Czy w ich sytuacji okaże się to prawdą? Czy będą mogli w pełni czerpać radość ze swojego towarzystwa i na bok odsunąć smutki i zmartwienia? A święta okażą się w pełni udane?
Po lekturze będziecie znać odpowiedź na te pytania. Ja mogę napisać tylko tyle - czytajcie to ludzie, czytajcie! Nie jest tajemnicą, że uwielbiam twórczość Julii i zawsze z wielką niecierpliwością oczekuję nowości… Ale ten tytuł? Pozamiatał wszystko!❄️🩵
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚: Przeczytałam tę dylogię na raz, przysięgam, czytałam do około 2/3 w nocy. Naprawdę komfortowa dylogia.
Zacznę najpierw od odczuć dotyczących pierwszego tomu. Był, według mnie, średni. Często się na nim męczyłam, zastanawiałam się, czy drugi tom będzie taki sam. Mimo wszystko, przez styl pisania autorki, czytało się go szybko oraz po prostu komfortowo. Najbardziej polubiłam byłego Yody – tak, Tomek był dla mnie najlepszym bohaterem. Teraz przejdę do drugiego tomu, tego, który, moim zdaniem, jest dużo lepiej napisany. Kocham święta, kocham zimę, wszystko, co jest związane z tą porą roku, ubóstwiam. Sama urodziłam się w styczniu, więc może też dlatego. Co do Tomka, w drugim tomie był jeszcze lepszy, naprawdę. Dostajemy piękną zmianę charakteru bohatera, co świadczy o tym, że człowiek może się zmienić. Dostajemy tutaj o wiele więcej POV (punktów widzenia), przez co mogłam lepiej poznać bohaterów niż w Detox Story. Jestem tym tomem absolutnie zachwycona, jego wydanie jest prześliczne, a w tej dylogii przy każdym z rozdziałów znajdziemy piosenkę, która nawiązuje do tego, co się tam wydarzy, albo po prostu będzie lecieć im w tle. Dla mnie był to klimat fantastyczny. Co najważniejsze! A przynajmniej jedno z ważniejszych, powieść pokazuje nam, że warto przebaczać ludziom. Wszyscy wybaczyli Tomkowi to, co zrobił w przeszłości, i dali mu drugą szansę. Tym razem nie zawiódł. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię i współczuję mojej przyjaciółce (i tak, to czytasz teraz), że musiałaś znosić moje głosówki, kiedy ją czytałam (było dużo emocji).
Jeśli szukacie luźnej dylogii, w której drugi tom dzieje się w święta, to polecam. Rozluźniłam się na niej bardzo, a jednocześnie szybko ją przeczytałam.
"Miłość to nie jest szambo. Miłość to treść naszego istnienia. Powód, że jeszcze cię nie zamordowałem i zamiast tego chcę cię nosić na rękach. Miłość to my, kochanie."
📚📚📚📚
Nie przepadam za powieściami świątecznymi, ale dla tej książki musiałam zrobić wyjątek🥰.
"Christmas love story" autorstwa Julii Biel to kolejna książka autorki, która miałam okazję czytać po raz pierwszy i muszę wam jeszcze zdradzić, że nie czytałam Skin Deep😅, a tutaj pojawiają się wszyscy bohaterowie. Jonasz z Ellą, Wera z Aleksem, Eryk i Joda plus brat Elli, Dominik i tajemniczy ktoś, kto bardzo wszystko skomplikuje.
Jak ja tęskniłam za tymi postaciami, nawet nie zdając sobie z tego sprawy🥰. Uwielbiam ich wszystkich. Poznajemy ich dalsze losy, a wszystko to w pięknym zimowym otoczeniu w czasie Świąt. Zabawy na śniegu, wspólnie spędzony czas i wielkie dramaty. Ktoś by powiedział, ale wszystko było jasne, więc jak? No właśnie i tu dostajemy naszego tajemniczego pana. Przyjedzie, wprowadzi zamęt, ale i wszystko dobrze się ułoży, w końcu to czas dawania nadziei.
Uwielbiam wszystkich, choć Eryk zajmuje szczególne miejsce w moim sercu🥰🥰🥰. To jak pokona swoje uprzedzenia, da szansę nowej starej znajomości i zaprzyjaźni się z wrogiem, którego będzie wspierał, nawet nieproszony. To było przeurocze i megazabawne🤣. Do tego jego związek z Jodą, miłość przez duże M. Aż raduje się serducho❤️.
Jeżeli nie czytaliście, a jesteście ciekawi jak dalej sobie poradzą bohaterowie w świąteczno zimowej otoczce, to koniecznie musicie to sprawdzić😁. Moja nowa ulubiona książka Julii🥰🥰🥰, cudowna, urocza, pełna magii i humoru. Kocham, uwielbiam, a wam gorąco polecam💙💙💙.
I oto kolejna książka, z serii świątecznych, która zdecydowanie zasługuje na polecenie. Przenieśmy się razem z bohaterami do Ameryki, gdzie nasi bohaterowie spędzą święta. Bardzo się ucieszyłam, gdy po raz kolejny mogłam przeczytać o tak znanych nam już bohaterach. Resort w malowniczych Amerykańskich górach, to jest miejsce, które pozwoli spotkać się bohaterom. Ella i Jonasz mają wyjątkowy zastrzyk gotówki, dzięki czemu zapraszają swoje rodzeństwo na zimowe wakacje. Wydawać by się mogło, że nic ani nikt nie jest w stanie zepsuć sielanki. Zniknięcia przyjaciela dwa i pół roku temu, kładzie jednak cień na te wakacje. Człowiek, który, namieszał wiele w życiu bohaterów. Podobno grudzień to miesiąc cudów, czy i tym razem też taki będzie? Czy osoba, która tak bardzo namieszała zrobi to i tym razem? A może dawni przyjaciele dadzą mu drugą szansę? Julia stworzyła taką historię, która nadaje się na zimowe wieczory przy oknie, z kominkiem w tle. Ciepła i pełna nadziei historia z perspektywy kilku bohaterów. Powieść nie jest tylko o miłości i cieple świąt Bożego Narodzenia, ona sięga o wiele głębiej. Przenika w nasze uczucia, daje powody do refleksji czy danie drugiej szansy jest warte zachodu. Refleksji, że wybaczenie samemu sobie, również jest ważne. Julia ujęła w swojej książce tak wiele aspektów, o których my na co dzień zapominamy, zbyt bardzo zajęci czymś innym. Uważam, że historia pokazuje efekt przemiany siebie, uczy wybaczania, dawania drugich szans. Lektura wręcz idealna dla osób, które borykają się z problemami wybaczenia sobie jak i innym ze swojego otoczenia. Dziękuję za tak wspaniałą historię.
Dobra książka, nieodpowiedni czas – zdarza Ci się tak myśleć? Porozmawiajmy.
Joda podejmuje nagłą decyzję i wyjeżdża do Edynburga. Choć jej plan to detox od miłości, los ma dla niej inne plany.
"Detox" to historia raczej lekka, przyjemnie poprowadzona i z ciekawym pomysłem, niestety ja zupełnie nie potrafiłam się w nią zaangażować. Obiektywnie to naprawdę dobra książka, ale nie wywołała we mnie zbyt wielu emocji.
Natomiast "Christmas Love Story" podobało mi się dużo bardziej! Autorka miała świetny pomysł na połączenie wielu perspektyw, dzięki czemu historia była cudownie intensywna. Opowieść z pierwszego tomu zostaje rozbudowana i nabiera głębi. Nie skupiamy się wyłącznie na Jagodzie i Eryku, poznajemy rozterki Weroniki i Aleksa, Jonasza i Elli, a także interesującą perspektywę Tomka. Dzieje się tu sporo, bohaterzy dojrzali i zmienili podejście do niektórych spraw, dzięki czemu łatwiej było mi się z nimi utożsamić, a przede wszystkim zrozumieć ich postępowanie.
Ta dylogia trafiła na nieodpowiedni czas w moim życiu. Nie zmienia to jednak faktu, że autorka stworzyła ciekawą fabularnie historię, a jej styl prowadzenia opowieści to sama przyjemność i lekkość. To idealna na grudniowy wieczór historia, która potrafi zaciekawić swoim tempem, pomysłem i rozwiązaniem.
"Łapię się na tym, że Wasze twarze czasem mi się nakładają i nie wiem do końca, która z Was mi się śniła, ale po przebudzeniu boli tak samo."
Ella i Jonas zapraszają swoje rodzeństwo na świąteczny wypad w góry. Dziewczyna zakończyły ciężki bój z przeszłością i pragnie świętować z najbliższymi. Jednak wspominają wciąż, że w ich życiu był ktoś jeszcze, ktoś kto niespodziewanie zniknął dwa i pół roku temu. A jedyną osobą, która mogłaby go sprowadzić jest... Joda. Czy uda się zjednoczyć przyjaciół? Czy brakujący element zamiesza czy naprawi relacje?
Spotkanie z bohaterami TNJDDLS jest zawsze przyjemne. Otrzymujemy klimatyczny zjazd naszych ulubionych bohaterów. Każdej parze kibicujemy na najwyższym poziomie, a Autorka wprowadziła bardzo lekki język i niekiedy groteskowe sytuacje, które mogą się zdarzyć jedynie naszym ulubieńcom. Mimo, że Christmas jest jedynie pretekstem do wspólnej przygody, to Love Story jest mocne i na wielu płaszczyznach.
Wera w końcu konfrontuje się ze swoimi uczuciami, Joda dojrzewa do ważnej decyzji, a Jonasz i Ella mają bardzo mocny i stabilny związek mimo wielu przeciwności losu.
To świetna zimowa lektura, która wprowadza dużo ciepełka do naszego serduszka.
Może i wstawiam tę recenzję trochę po świętach, ale mimo wszystko jest to książka wspaniała nawet w gorące lato! Jeśli tytuł jednak przekonuje Was do czytania jej w okresie świątecznym, koniecznie już teraz dodajcie ją do swojego TBR. Ta książka jest napisana prześwietnie – uwielbiam styl Julii, dzięki któremu przez jej powieści wręcz się płynie i nawet nie zauważa się godzin spędzonych nad historią. Jest on zdecydowanie charakterystyczny, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Masa emocji pojawiających się w tej historii – od smutku, przez radość, aż po miłość – to coś niesamowitego. Dodatkowo relacje przyjaciół i rodziny są opisane naprawdę cudownie. To, jak wiele są w stanie dla siebie zrobić, przechodzi moje najśmielsze oczekiwania. Christmas Love Story przedstawia kilka punktów widzenia bohaterów, dzięki czemu możemy lepiej poznać ich emocje, zrozumieć walkę, jaką toczą sami ze sobą, oraz zagłębić się w ich psychikę. Zdecydowanym plusem tej historii jest przesłanie, jakie ze sobą niesie oraz ogrom inspirujących cytatów. Uwielbiam również plot twisty w tej książce – momentami aż nie mogłam uwierzyć, że niektórzy bohaterowie są zdolni do takich rzeczy, a jednak! Jak zwykle Julia nas zaskakuje i nigdy nie zawodzi. Nie mogłabym nie polecić Wam tej książki!
Wera obiecała mi kiedyś, że postara się ostrożnie obchodzić z moim sercem. Nie łamie się obietnic, tak jak nie łamie się ludzi, na których nam zależy, prawda? A ona, nieświadoma swojej siły i mocy, mogła złamać mnie lekko i łatwo jak ludzika z zapałek. Byłem pewny, że jeśli to zrobi, nie zapłonę już nigdy.
Zima zawsze kojarzyła mi się ze świętami Bożego Narodzenia, rodzinnym ciepłem i atmosferą pojednania. Tym razem Ella i Jonasz postanawiają zaprosić swoje rodzeństwo i przyjaciół do przepięknego górskiego kurortu w USA. Wszyscy jadą na miejsce z nadziejami na rozpoczęcie nowego życiowego rozdziału i wybaczenie również samym sobie. Nieoczekiwanie zjawia się również Tom, chłopak który był jednym z filarów dawnej paczki. Czy uda mu się odbudować relację z tymi, którzy wcześniej stanowili rodzinę z wyboru? Kurczę jak ja czekałam na kontynuację tej serii i jak bardzo chciałam odnaleźć w książce kolejnego książkowego męża! Co więcej udało mi się! Piękna, pełna zawirowań i trudnych życiowych wyborów historia , która roztopi serca , wzruszy i rozbawi. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa na świątecznej liście 🤍💙
Autor: Julia biel Wydawnictwo: Must read Ocena: 3/5
⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚
Styl pisania autorki sprawił, że książkę przeczytałam w jeden dzień. Jest on bardzo lekki co sprawia, że czyta nam się bardzo szybko. Książka jest zdecydowanie rollercoasterem, to ile emocji nam towarzyszy przy jej czytaniu jest nie do opisania. Jest jedna rzecz, która sprawiła, że się trochę nudziłam a mam na myśli tutaj perspektywy kilku osób. Na początku było to do przeżycia, natomiast potem już się zaczęłam tym nudzić i miałam tego dość.
Jeśli chodzi o fabułę książki, to była bardzo fajna, natomiast nie wywołała u mnie jakoś dużych emocji, które sprawiły, że nie mogę zapomnieć o tej historii. Książka jest idealna na zimowe wieczory, pod kocykiem i z herbatką. Zdecydowanie nadaje się na jeden wieczór. Polecam wam zapoznać się z tą historią, była fajna ale nie zrobiła na mnie wielkiego WOW. Nie chcę was do niej zniechęcić ponieważ każdy ma swoje zdanie na temat książki, więc mam nadzieję, że się zapoznacie z opisem. 💙
❄️💋 Nie lubię świątecznych książek, bo wszystkie wydają mi się mi się takie same🙈 ale kiedy zobaczyłam świąteczną zapowiedź z moimi ulubionymi bohaterami serii Love story wiedziałam, że tym razem MUSZĘ zrobić wyjątek i po nią sięgnąć. I wiecie co? Nie rozczarowała mnie nawet odrobinę! Przedstawiam Wam najlepszą świąteczną książkę ever!
❄️💋 Jeśli marzyliście, żeby wyjechać w Święta do zimowego kurortu, teraz macie niepowtarzalną okazję. Czeka Was moc atrakcji, piękne widoki, ale też prawdziwy rollercoaster emocji, bo autorka postanawia mocno namieszać w życiu bohaterów.
❄️💋 Tym razem powracamy do historii wszystkich bohaterów. Jednym układa się lepiej innym gorzej... Dodatkowo powraca pewna znienawidzona postać, która okaże się inna niż myśleliście... Emocji nie zabraknie, często będą skrajne, poleją się łzy zarówno wzruszenia jak i rozbawienia. Dla mnie to była jedna z najlepszych książek Julii❤️ Polecam❄️
Ta książka to prawdziwy rollercoaster – i to dosłownie! Autorka wywraca życie bohaterów do góry nogami, nie dając nam chwili wytchnienia.
Razem z nimi wyruszamy w świąteczną podróż do amerykańskiego zimowego resortu. Czekają tam przepiękne widoki, zabawy w śniegu, wspólne celebrowanie magicznych chwil… a także niespodziewane zwroty akcji, które sprawią, że nasze serca zabiją mocniej.
Mam do tej historii ogromny sentyment. Po pierwsze, jest pełna zaskoczeń i z pewnością wprawi w osłupienie niejednego fana tej serii (a ja uwielbiam takie zabiegi!). Po drugie, cieszę się, że mogłam znów spotkać się z moimi ulubionymi bohaterami.
Joda i Eryk, Ella i Jonasz, Wera i Aleks… oraz tajemniczy, zagubiony chłopak, który stanie się źródłem niemałego zamieszania.
Uwielbiam tę historię, uważam,że to najlepsza książka Julii. I najbardziej emocjonalna! Ogromnie polecam!
Niesamowicie nastrojowa, zabawna, romantyczna i poruszająca! Christmas Love Story uzależnia otchłanią uczuciowych doznań, zachęca do uśmiechu oraz refleksyjnych wzruszeń, utrwala szczerość przyjacielskiej więzi oraz wagę przebaczenia, przywołuje smutne chwile oraz miłość do rodzeństwa, szeptem wkrada się do zasmuconej kobiecości. Julia Biel efektownie dba o malowniczy wizerunek swojej opowieści, za oknem widać zatem przyprószoną śnieżnym puchem zimę, skruszone serca domagają się ciepłego słowa, bolesne rany wymagają lekarskiego ukojenia, w powietrzu nieprzerwanie wyczuwa się potrzebę bliskości. To niezwykle urocza, piękna, rozgrzewająca i bardzo klimatyczna historia miłosna.
Ta powieść to świetna gratka dla fanów Biel i wykreowanych przez nią postaci. Dodatkowo to niesamowicie klimatyczna historia, idealna na ten około świąteczny czas. Nie brakuje tu emocji, Julia jak zwykle serwuje nam rollercoaster wyrażeń. Dostajemy wiele perspektyw, co bardzo mi się podobało, lubię tak przeskakiwać pomiędzy postaciami. Daje to szerszy obraz na sytuację i relacje. Styl autorki jest lekki i przyjemny, przez co książkę bardzo szybko i dobrze się czyta. Autorka jak zawsze stworzyła świetną opowieść. Polecam!!
3,75 ⭐️ Była to ciekawa kontynuacja losów dobrze mi już znanych bohaterów. Wprowadziła nieco zamieszania i postawiła ich historie w zupełnie innym świetle. Jeśli chodzi o świąteczny klimat niestety nie był mocno wyczuwalny. Istnieje bardziej jako dodatek. Zaciekawiły mnie dalsze losy Wery i Aleksa, którzy są tutaj głównie ukazani, nie spodziewałam się, że pójdzie to w takim kierunku. Odejmuje gwiazdki za nikły świąteczny klimat i przez to, że momentami książka była dla mnie zbyt chaotyczna.
"To nie jest, do diabła, love story" jest dla mnie turbo ważną serią, która towarzyszyła mi w tych najgorszych momentach, przynosząc jak potrzebne wtedy ukojenie, radość i spokój. Na każdy kolejny tom czekam bardziej niż na prezenty pod choinką - a w tym roku szczególnie, bo kolejna część Love Story to historia typowo świąteczna! 💙
Nowa powieść Julii Biel powstała dwa lata temu na Wattpadzie i była prezentem od autorki w postaci kalendarza adwentowego - ekstra, co? 😍
To bezpośrednia kontynuacja "Detox Love Story", ale uważam, że absolutnie obowiązkowe jest przeczytanie najpierw trylogii "To nie jest, do diabła, love story". Dzięki temu nie przegapicie żadnych smaczków, ani nie narazicie się na spojlery. Z technicznego punktu widzenia jest to więc piąty tom serii. Wracamy w nim do głównych bohaterów z poprzednich tomów - mamy więc Ellę i Jonasza, Jodę i Eryka, a także Werę i Aleksa. Wszyscy ulubieni bohaterowie w jednym miejscu - podczas wspólnych świąt w amerykańskich górach.
Jest uroczo, świątecznie i wesoło. Ale nie cieszcie się aż tak, bo będą też łzy, złamane serca oraz mniejsze i większe awantury. Podsumowując - jak zwykle u Julki, i tym razem nie ma miejsca na ani odrobinę nudy!
Zdecydowanie tego potrzebowałam✨ Książka ma wiele w sobie komfortu i dobrze się bawiłam czytając✨💕 Największym minusem są błędy, które możnaby usunąć na etapie redakcji i nie chcę się tego czepiać. Powrót do bohaterów, których bardzo lubię i nie wiedziałam jak bardzo potrzebowałam, żeby ponownie ich spotkać✨
"To nie jest do diabła love story" więc historia Jonasza i Elli była moją pierwszą przeczytaną książką, nie licząc lektur i bajek w dzieciństwie i mam do niej naprawdę ogromny sentyment i nadal uważam ją za jedną z moich ulubionych, choć czytałam ją prawie 3 lata temu. bardzo cieszyłam się na powrót do jednego z moich ulubionych uniwersum, bardzo lubie takie dodatki, w których możemy dowiedzieć się co ciekawego u naszych postaci, ale aż takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam!
uwielbiam styl pisania Julii, jest on tak lekki, przyjemny i wciągający, że każdą z jej książek dosłownie pochłaniam w jeden dzień więc i z tą pozycją nie było inaczej. uwielbiam książki pisane z różnych perspektyw więc i tutaj bardzo się z nich cieszyłam, chociaż momentami miałam wrażenie, że jest ich za dużo, bo mieliśmy przedstawione te same wydarzenia z kilku punktów widzeń i z jednej strony fajnie, bo moglismy poznać przemyślania kilku stron, ale niestety trochę mnie to już przy końcówce nudziło. autorka zaserwowała nam istny rollercoaster emocji, bo chyba nikt z nas nie mógł spodziewać się takiego obrotu spraw, więc moje serce lekko pękło, ale póżniej zostało niesamowicie precyzyjnie posklejane<3
powrót do bohaterów, był jak powrót, zwłaszcza do mojej ulubionej pracy czyli Jonasza i Elli, byłam strasznie ciekawa jak potoczą się dalej ich losy i mimo, że małą wzmiankę mieliśmy już w detoxie to byłam ich historią bardzo usatysfakcjonowana. z resztą par było podobnie, choć historie Eryka i Jody poznałam stosunkowo nie dawno i tak się za nimi stęskniłam. muszę przyznać, że nie spodziewałam się powrotu Anatoma, ale nie będę ukrywać, że od samego początku go polubiłam i bardzo mu kibicowałam. nie mogę uwierzyć, że teraz to naprawdę koniec, tych świetnych historii, które już zawsze będą miały specjalne miejsce w moim sercu<333
Cudowna powieść! 😍 Zimowa, pełna zwrotów akcji, romans jest cudny, ale przede wszystkim uwielbiam przyjaźń, o którą nikt nie prosił, a każdy potrzebował. 😉