Bitwa pod Achronem dobiegała końca, ale moment, w którym Bogowie mieli odebrać swoją zapłatę, nie nadszedł. Pojawił się za to ktoś inny, ktoś o wiele bardziej przebiegły, a jego mroczne siły zmuszą Irin do upadku. Kraina, do której trafiła, karmi się słabością i wywleka na wierzch wszelkie lęki. W jej przedsionku, Otchłani, staje przed tym, którego obawiała się najbardziej - Panem Podziemia. Wśród mgieł i szeptów potężne istoty rozpoczęły grę na śmierć i życie. Wolność zostanie okupiona cierpieniem oraz krwią, ale to potęga kosztuje najwięcej. Za nią trzeba będzie zapłacić człowieczeństwem. Czy można dojrzeć prawdę ukrytą pod mglistym woalem? Czy można poczuć więcej, przedzierając się przez własne myśli? Być może to wspomnienia są odpowiedzą. Co się jednak wydarzy, gdy nawet one staną się tak odległe, jak ci, których ukochała Irin? Jak nisko trzeba upaść, by móc ponownie się wznieść?
3.5⭐️ W tej książce bardzo mocno czuć nawiązania do mitologii, zwłaszcza do mitu o Hadesie i Persefonie, co stworzyło niesamowity m*oczny klimat. Eksplorowanie Podziemia razem z Irin było bardzo interesujące, bo główna bohaterka musiała funkcjonować nie tylko wśród zagubionych dusz, ale także innych istot, które kryły się w krętych korytarzach i stanowiły pewne niebezpieczeństwo.
Przyznam jednak, że czytając o pierwszych wydarzeniach czułem się trochę jakbym grał w grę RPG, w której mam do wykonania konkretne misje, bez zaliczenia, których historia nie ruszy do przodu. O ile były one ciekawie poprowadzone, to nie czułem w nich płynności, a bardziej powtarzalność (co na szczęście mija), gdy co rozdział Izar wzywał Irin do siebie z przekazaniem kolejnego zadania do wykonania.
Niemniej, fabuła potrafi zaskoczyć i zaintrygować. B*utalność także jest dużym atutem tej opowieści, bo świadczy też o zagrożeniu, które krąży wokół Irin oraz jej bliskich. K*wawe opisy nie dotyczą wyłącznie postaci, które pojawiają się tylko po to, by Izar mógł udowodnić na nich swoją bezwzględność. Toważyszą one w większym, bądź mniejszym stopniu wszystkim postaciom, co wzbudza w czytelniku niepokój oraz realny starch.
Tutaj jest też bardzo istotny motyw snów, który przewija się przez całą historię i jednocześnie ewoluuje, co było dla mnie niespodziewane i sprawiło, że znielubiłem sam motyw odrobinę mniej. Aczkolwiek, wciąż pozostaję antyfanem wątku romantycznego, który przy okolicznościach, w jakich musi funkcjonować Irin, wypada nienaturalnie i zbyt romantycznie.
I tym razem napomknę o wspaniałych ilustracjach, których marzy się by było tylko więcej.
"Upadek Pandory" to drugi tom trylogii Dziedzictwo Pandory od polskiej autorki Ilony Turczyn. Tyle słowem wstępu a teraz przejdźmy do konkretów.
Przyznam się, że przez zastój strasznie długo ją czytałam i się okropnie męczyłam ale wina była po stronie zastoju za to bo generalnie historia jest świetnie napisana a ten tom tutaj wciąga nas w wir wydarzeń i akcji już od samego początku. Jak po pierwszym tomie nie jesteście przekonani by kolejne czytać to ja wam mówię, że musicie i to koniecznie! Tutaj się dzieje dużo więcej niż w poprzedniej części.
Wartka akcja od samego początku, istny rollercoaster emocji. Mamy tutaj także wątek romantyczny, który pięknie się przeplata w tej historii jest on delikatny i wyważony tak jak w dobrym romantasy być powinno!
Ten tom utrzymał poziom, mimo że z zasady drugi tom jest gorszy a tutaj jest tylko lepiej, oby tak zostało do końca!
Mam jedno ale. Miało być więcej Corvusa tutaj i owszem było ale ja trochę inaczej to sobie wyobrażałam. Sądziłam, że to będą rozdziały z jego perspektywy. Poznamy jego lepiej a tutaj on się pojawiał częściej ale żeby coś do fabuły wnosił to nie powiem, bardziej po prostu był. I niestety za to muszę zabrać gwiazdkę.
Podsumowując, książka genialna, nie nudziłam się ani przez chwilę podczas jej czytania. Bardzo dobry debiut i z niecierpliwością czekam teraz na finał tej historii bo czuje, że będzie się działo!
Moja ostateczna ocena to 4/5 ⭐️ i za egzemplarz recenzencki dziękuję @wydawnictwolira
Na początku zaznaczam, że moja opinia nie jest 100% bezstronna. Już kiedy czytałam Dziedzictwo Pandory byłam zachwycona warsztatem i umiejętnościami autorki. Po przeczytaniu 2 tomu historii Irin mogę stwierdzić, że jest jeszcze lepiej (nie wiem jak to się autorce udało, ale szczęka leży mi na podłodze). Nie mam zbyt wiele do powiedzenia, bo jest tu wszystko czego chciałam lub się spodziewałam. Mamy pięknie opisaną architekturę, mamy wątek romantyczny, który nie brzmi naciąganie lub niesmacznie, mamy akcję i nowych bohaterów. Zazwyczaj w trylogiach to właśnie druga część jest najnudniejsza, bo jest ona praktycznie łącznikiem między początkiem, a końcem historii. Jednak tutaj chyba mogę nawet przyznać, że 2 tom jest lepszy od 1. Dosłownie nie mam na co narzekać jednak ponownie zaznaczam, że moja opinia może nie być obiektywna. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekać na ostatnią część
Drugi tom przygód Pandory Irin. Zaczynamy z hukiem, a autorka po raz kolejny tworzy wspaniały magiczny świat, jednak tym razem skupiamy się bardziej na Podziemiu, poznajemy świat umarłych i jego przebiegłego Pana. Książka wpisująca się w kanon literatury młodzieżowej, fantasy, romantasy oraz przygodówki. Na brak wrażeń nie można narzekać.
Irin dosłownie wpada do Podziemia. Staje przed obliczem osławionego i przerażającego Izara, który składa jej propozycję nie do odrzucenia. Młoda Pandora po rak kolejny musi walczyć o przetrwanie, nauczyć się nowych zasad i dostosować się do mrocznego otoczenia. Irin zostaje skazana na pastwę mrocznego władcy, który nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swoje cele, do których to właśnie ona jest kluczem.
Ten tom bardzo się różni od poprzedniego. Tutaj dominuje bardzo mroczny i tajemniczy klimat, manipulacjom nie ma końca, a niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku. Niczego nie możemy być pewni na sto procent, bo fabuła przepełniona jest licznymi plot twistami. Zaczyna się intrygująco, poznajemy krainę umarłych, sposoby działania tego miejsca oraz Izara, który jest genialnym czarnym charakterem. Mamy tutaj także całkiem sporo nawiązań do mitologii, pojawiają się znane z niej postacie i wydarzenia, które autorka całkiem zmyślnie wplątuje w fabułę. Jednak pobyt Irin w Podziemiu, wyjątkowo spowolnił mi fabułę, zgubiła się moja ekscytacja i zrobiło się wręcz nieco nudnawo, i miałam ogromną nadzieję, że jednak coś spektakularnego się wydarzy, na szczęście autorka mnie nie zawiodła i zaszalała z wydarzeniami, przez co od połowy książki o nudzie nie było mowy. Od momentu powrotu Pandory na ziemię akcja nabiera tempa, fabuła trzyma napięcie, dzieje się dużo i jest dość intensywnie, jednak wciąż towarzyszy nam uczucie niepewności, mroku i tajemniczości. Jednak wraz z główną bohaterką krok, po kroku odkrywamy prawdę.
Czytając ten tom przypomniała mi się trylogia "Era Pięciorga" od Trudii Canavan, sprawa tzw Bogów jest nico zbliżona, więc jeśli są tu fani autorki to ta seria jest dla was obowiązkowa do nadrobienia. Co za tym idzie, jeśli ktoś jeszcze tego nie wie, to informuję że nasi polscy autorzy i autorki tworzą powieści na wysokim, dorównującym i czasem nawet przekraczającym zagranicznych autorów poziomie.
Bardzo się cieszę, że autorka nie spoczywa na laurach i ten tom również utrzymany jest fabularnie na wysokim poziome, co prawda początek nieco mi się dłużył i mam lekkie wrażenie, że był nieco przeciągnięty, ale za to druga połowa książki rekompensuje wszystko. Wszystko jest dopracowane, dostajemy całą masę szczegółów i detali, które w pełni pozwalają nam poznać przeznaczenie Pandory. Odkrywamy prawdę i stajemy przed nowym szalonym wyzwaniem. Zakończenie jest epickie i robi apatyt na znakomity kolejny tom.
Książka bardzo mi się podobała, przeczytałam ją w ciągu jednego dnia. Poza nieco dłużącym mi się początkiem, później nie potrafiłam jej odłożyć, do końca trzymająca w napięciu fabuła, przeplatająca się z wątkami mitologicznymi, romantycznymi, magicznymi oraz bojowymi, wzbudza skraje emocje, buduje ekscytację i ciekawość dalszych wydarzeń. Ciągła niepewność, w końcu dostaje konkretne odpowiedzi a my dostajemy wspaniałą magiczną i pełną niebezpieczeństw przygodę, której kontynuacja wciąż przed nami. Wciąż jestem pod wrażeniem obu tomów i wyczekuję niecierpliwie kolejnego. Szczerze zachęcam do lektury.
Drugi tom trylogii. Oczywiście czekałam na niego niczym dziecko na pierwszą gwiazdkę w wigilię.
Gdy Upadek Pandory trafił w me ręce, aż mi się oczka zaświeciły na widok znacznie większej ilości stron niż w tomie pierwszym. Plus wielki także za spójność okładek, to dla mnie bardzo ważne w przypadku serii.
Irin musi mierzyć się z nowymi wyzwaniami, odkrywa coraz więcej prawdy o sobie i bogach ale nie tylko. Mierzy się z dużą ilością manipulacji i tak na prawdę może udać tylko sobie. A może i to nawet nie...
Trafia do Podziemia, gdzie musi dokonywać trudnych wyborów by ocalić swoich bliskich. Czy to się uda?
W tej części dostajemy ogrom emocji, które się zmieniają zależnie od wydarzeń i reagujemy na nie. Do tego świetny zabieg w postaci smaczków psychologicznych i tym samym możliwość poznania głównej bohaterki bliżej.
No i więcej Corvusa i tu taktownie przemilczę temat, Ci co czytali, to wiedzą a Ci co nie czytali, niech to zmienią.
Chciałam zaznaczyć, że autorka poczyniła ogromny progres i widać, jak jej warsztat pisarki ewoluuje.
Ja wiem, że Dziedzictwo Pandory oceniłam wysoko ale brałam pod uwagę, że to był debiut. Teraz moja wysoka nota jest w pełni zasłużona bez żadnej taryfy ulgowej.
Opisy świata przedstawionego w powieści, relacje między bohaterami, kreacja stworzeń, czerpanie z różnych kultur i ukochanej przez autorkę architektury - to wszystko zostało przedstawione ze smakiem, w sposób jednocześnie przystępny ale także poetycki.
Oczami wyobraźni widziałam wszystko tak, jakby działo się obok mnie. Jakbym to ja była Pandorą. Genialnie. Po prostu genialnie.
Mieliśmy nieco więcej zbliżeń ulubionej pary jednakże tutaj autorka opisywała to krótko, zwięźle i w sposób jednocześnie poetycki, co tylko zaznaczało uczucie między Corvusem a Irin a nie dominowało fabuły, która skupiła się na czymś zupełnie innym.
Irin utraciła swoją tożsamość i musiała się odnaleźć na nowo.
Pojawiają się także nowe postaci, całkiem sporo jednakże w całości nie doszukacie się ani grama chaosu jeśli chodzi o czytanie i rozumienie fabuły.
Akcja była dynamiczna, cały czas się coś dzieje i nawet kiedy pozornie zwalnia bo np. sceny walki ustają to jednak nie możemy narzekać na nudę. Kiedy Irin nie walczy fizycznie to walczy psychicznie, ma dylematy, przebłyski pamięci, zagadki do rozgryzienia.
Czerpanie z mitologii greckiej jest bardzo wyraźne, czuć to od początku do końca i ktoś, kto liznął nieco tematu z pewnością zauważy wiele inspiracji - z zaznaczeniem, że to inspiracje a nie odwzorowanie.
Oczywiście w książce tradycyjnie już znajdziemy rysunki autorki, które nadają klimatu i pozwalają zwizualizować niektóre sceny - i tu powiem, że to co widziałam na ilustracjach zdecydowanie się zgadza z moimi wyobrażeniami podczas czytania.
Intensywnie, mocno, br*talnie, ciekawie, zaskakująco - tak mogę podsumować Upadek Pandory i proszę o więcej.
Będę wyczekiwała kolejnego tomu z dużą uwagą a do tego zapewne wrócę nie raz.
Po tym, jak Irin została pochłonięta przez Podziemie, mogłoby się wydawać, że nie ma już dla niej ratunku. Każdego dnia pochłaniał ją mrok, rozpacz, ta niemoc, którą wciąż odczuwała. Nawet, gdy Izar wyrządził jej potężną krzywdę, serce Pandory nie poddawało się. Ocknęła się z okropnego snu, pragnąc nie tylko zemsty, ale i znacznie większej mocy, potęgi. Przemierzałam korytarze Podziemia razem z Irin. Wspólnie wykonywałyśmy niebezpieczne zadania od Pana Śmierci i wspólnie stawiałyśmy mu czoła. Na swój sposób polubiłam to, jak Izar został napisany, to ciekawa postać złoczyńcy, potężna, z własną historią, ma jasno przedstawione motywy od samego początku, choć odkrywamy je po kawałku. Irin też polubiłam bardziej, niż w pierwszej części, dużo mniej mnie irytowała swoim zachowaniem, zwłaszcza gdy nowa sytuacja w jej życiu była naprawdę ciężka. Cieszyłam się wraz z nią, kiedy spotkała się z Virgo, Raimonem i Corvusem, wydarłszy się wcześniej ze szponów śmierci. Zaciekawiło mnie Reikis, na którym odbywały się Targi między bogami, wszystko się sprowadzało do tego miejsca. W końcu odkryłam tajemnicę Wyspy Targów, którą widziałam na mapce w książce i aż sama zapragnęłam mieć pokój z takim widokiem na morze. Podoba mi się motyw wojny z uzurpatorami. To, w jaki sposób Irin dąży do zdobycia większej siły, aby móc ich pokonać raz na zawsze. I to, jak bardzo stara się chronić bliskich. Poświęcenie Piątej Bogini było naprawdę piękne i żałowałam, że tak szybko nadszedł koniec jej historii, akurat gdy zaczęliśmy odkrywać zapomniane mity.
Oczywiście magia dusz była ciekawym dodatkiem, ale dalej miałabym parę osobistych zastrzeżeń do magii żywiołów. Liczyłam też, że będzie więcej Finniego, że będzie miał faktycznie większe znaczenie, ale zawiodłam się, gdy widzimy go zaledwie kilka razy w paru sytuacjach i do tego na chwilę. Nie potrafiłam wyczuć jego istotności w tej historii poza tym, że mógł przenosić do światów.
Zakończenie, które mnie naprawdę zaskoczyło, sprawiło, że potrzebuję wiedzieć, co się stanie później. Co zrobi Pandora z nową mocą? Co się w niej zmieniło? Jaki los spotka jej bliskich? I czy samozwańczy bogowie będą w stanie przetrwać jej gniew? (No dobra, tu akurat wiemy, że nikt tego nie przeżyje😁)
Wydarzenia płynęły, fabuła posuwała się do przodu, płynnie odkrywając swoje tajemnice. Wszystko ze sobą współgrało. Ilustracje przykuwają wzrok na dłużej, ich detale i styl są naprawdę wspaniałe. Książka była bardzo dobra i naprawdę mi się podobała. Mroczne fantasy z pięknie rozbudowanym światem, dopracowanym systemem jego działania. Inspiracje mitologicznie są również dużym plusem, zostały użyte według mnie w odpowiedni sposób; zwłaszcza spodobało mi się podziemie, które mogło być nawet lepszym królestwem Hadesa. Sama Pandora jest tu bardzo dobrze napisaną potężną postacią, co jednak nie zdarza się zbyt często.
W 2023 roku powróciłam do czytania fantastyki i „Dziedzictwo Pandory” sprawiło, że umocniłam swoją miłość do magicznego świata. Dzisiejszy post chce poświęcić kontynuacji losów Irin czyli książce „Upadek Pandory”! Miałam tą przyjemność móc poznawać tę historię kiedy powstawała i powiem wam z ręką na sercu, że Ilona jeszcze mocniej rozkochała mnie w swojej twórczości. Drugi tom serii jest jeszcze bardziej mroczny, mamy tu wiele tajemnic, które stopniowo odkrywamy a napięcie idealnie utrzymuje się przez cały czas.
W „Upadku Pandory” znajdziecie: ✨bogowie i śmiertelnicy ✨wizje i koszmary ✨magia żywiołów ✨chwytający za serce wątek romantyczny ✨silna kobieca postać ✨wymuszona odległość
Ta historia jest niezwykle klimatyczna a każdy jej element ma znaczenie. Mamy tu walkę z przeznaczeniem, którego nie da się oszukać a to co Irin musi przejść rozrywa serce czytelnika. „Upadek Pandory” jest w fenomenalny sposób naszpikowany wieloma emocjami - gwarantuje wam, że ten rollercoaster emocji sprawi, że przepadniecie!
Bohaterowie w tym tomie nabrali jeszcze więcej charakteru. Poznajemy Irin jeszcze mocniej i odkrywamy jej różne strony. To niezwykle silna kobieca postać, którą można podziwiać za jej siłę i niezłomność. Spotkamy tu również nowe bardzo ciekawe postacie, które mocno urozmaicają całość. Wątek romantyczny wznosi się na zupełnie inny poziom, jest przepiękny i zdecydowanie można obserwować tu siłę prawdziwej miłości.
Oczywiście i tu mamy sceny walk, które są bardzo obrazowe! Bardzo wiele się tutaj dzieje, autorka zadbała by nie było czasu na nudę. A wisienką na torcie jest opis przestrzeni i postaci, który jest istnym majstersztykiem. Ilona potrafi sprawić byśmy czytając widzieli wszystko to co widzą bohaterowie a to sprawiło, że jeszcze mocniej wsiąknęłam w tę historię.
Jeżeli macie ochotę na fantastykę pełną emocji, walki, miłości oraz przepełnioną niezwykłą magią koniecznie sięgnijcie po „Upadek Pandory”! Pamiętajcie by przed sięgnięciem po tę historię przeczytać „Dziedzictwo Pandory”. ✨
"Upadek Pandory" to bezpośrednia kontynuacja Dziedzictwa, a autorka wrzuca główną bohaterkę oraz czytelnika na głęboką wodę... A właściwie do głębokiego Podziemia, gdzie Irin spotyka nowe, wyjątkowe postaci. Tytuł ma duże znaczenie dla zawartości tego tomu, więc czeka nas tu sporo akcji, więcej mroku, poświęcenia, walki i cierpienia. Autorka nie poszczędzila dramatyzmu oraz mocniejszych scen, dlatego warto o tym wiedzieć przed zabraniem się za jego lekturę.
Oprócz tego została tu wpleciona ciekawa symbolika oraz motyw snów i koszmarów. Już w 1 tomie zachwycił mnie świat stworzony przez autorkę, a tu został bardzo fajnie rozwinięty, nawet jeśli niekoniecznie w tym kierunku, jakiego by się można spodziewać.
Klimat tej powieści jest niesamowity, tworzenie do niej estetyk przyszło mi totalnie naturalnie 😍 nastrój spotkany w tej części na długo nie da o sobie zapomnieć!
Autorka skupiła się na rozwoju swoich postaci oraz łączących ich relacji, co wyszło moim zdaniem na plus. Styl pisarski zachwycił mnie tak samo jak w pierwszym tomie, każdą stronę czytało mi się z prawdziwą przyjemnością 😍😍😍
Pandora nie jest może serią dla każdego, ale moim zdaniem warto na nią zwrócić uwagę, klimat tej książki to perełka wśród powieści polskich autorów jakie czytałam w ostatnich latach. To historia nieoczywista, z dużą ilością akcji, a także zaglądaniem do wnętrza głównych postaci, nawet do tej ciemniejszej strony.
Jest tu więcej mroku, fantastycznych stworzeń i ciekawych postaci. Są magia, bóstwa, tajemnice, intrygi, walka, genialny klimat. Nie brakuje emocji, akcji, walki, przygody, miłości. Czytelnicy tej książki są świadkami wielkich przemian.
Naprawdę warto dać szansę tej serii ze spełniającym się potencjałem❤
Irin zostaje pochłonięta przez Podziemie i staje przed obliczem Izara. Skazana na jego łaskę i niełaskę, przemierza mroczne krainy, wypełniając kolejne krwawe misje swojego pana. Mimo całego okrucieństwa, które Izar zastosował, by złamać i podporządkować sobie Pandorę, w jej umyśle i sercu wciąż tli się odrobina jej duszy. Czy pozbawiona człowieczeństwa Dziedziczka zdoła stawić czoło swojemu oprawcy?
Ta powieść to niezwykła podróż do świata pełnego emocji, tajemnic i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Autorka z niezwykłą precyzją buduje mroczną i mglistą atmosferę, która wciąga od pierwszych stron.
Główna bohaterka, Pandora, to postać niezwykle złożona, zmagająca się z własnymi demonami oraz trudnymi wyborami. Jej historia to nie tylko opowieść o walce z przeciwnościami losu, ale także o odkrywaniu siebie i poszukiwaniu prawdziwego sensu życia. Muszę przyznać, że jestem zafascynowana kreacją Izara – to szalenie skomplikowana i intrygująca postać. Szczegół po szczególe odkrywamy jego historię i motywacje
Ilona Turczyn w mistrzowski sposób przedstawia relacje międzyludzkie, ukazując, jak ważne są bliskie więzi oraz wsparcie w trudnych chwilach. Dialogi są naturalne i pełne emocji, co sprawia, że czytelnik łatwo identyfikuje się z bohaterami. 🤝❤️.
Styl pisania autorki jest lekki, a jednocześnie głęboki, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem. „Upadek Pandory” to powieść, która skłania do refleksji, porusza serce i pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. Gorąco polecam ją każdemu, kto szuka inspiracji i pragnie zanurzyć się w emocjonującej fabule! 💖📚.