Siedemnastoletnia Vivian Davis ma na głowie zdecydowanie więcej trosk niż przeciętna nastolatka. Jej siostra właśnie została zamordowana, a policja wstrzymała śledztwo i nic nie wskazuje na to, żeby morderca miał zostać szybko odnaleziony.
Tymczasem do miasta wrócił znany policji przestępca – Venom. Popchnięta chęcią zemsty na sprawcy Vivian wpada na pomysł, by zaproponować nieznajomemu mężczyźnie umowę, w wyniku której ma znaleźć mordercę jej siostry. W końcu on jak nikt inny zna przestępczy świat tego miasta.
Dziewczyna nie jest jednak przygotowana na to, czego Venom będzie chciał w zamian, a już szczególnie nie jest gotowa na uczucie, które się między nimi zrodzi.
Kłamstwa zaczynają wychodzić na jaw, a Vivian zaczyna dostrzegać, jak wiele tajemnic mają ludzie wokół niej.
jeśli chcecie przeczytać „Zmierzch”, ale w wersji z „gangsterami” zamiast wampirów, zapraszam serdecznie
• Venom wchodzi nieproszony do sypialni Viv, jak Edward do sypialni Belli • śledzi ją i podgląda tak samo jak Edward Bellę • ojciec Viv ma na imię Charlie i jest policjantem, dokładnie jak ojciec Belli • w „Zmierzchu” mamy poszukiwania mordercy, który grasuje w mieście, tak jak tutaj, tyle że szukamy domniemanego mordercy siostry Viv • w „Zmierzchu” mamy przemianę Belli w wampira, tutaj Viv staje się częścią „gangu” i robi sobie tatuaż, so cool • w „Zmierzchu” mamy niebezpieczną rodzinę wampirów, tutaj jest „gangsterska rodzina” • w „Zmierzchu” w tej rodzinie jest Jesper, dokładnie tak jak w „Venomie” • w „Zmierzchu” szybko biegają za piłką w lesie, tu się ścigają samochodami xd • Viv jest tak samo inteligentna jak Bella (we love it) • Venom jest superniebezpieczny i „groźny” niczym Edward, tyle że Venom ma lat 20 a nie kilkaset, oh well
Styl pisania bardzo prosty, nijaki, tak samo jak wykreowane przez autorkę postacie.
Przeczytałam 8 rozdziałów i mi wystarczy. 90% tych rozdziałów zajmowały rzeczy typu: poszłam do szkoły, wróciłam do domu, położyłam się w łóżku I TAK W KÓŁKO, co jest cholernie nudne i monotonne.
Niektóre rzeczy nie mają totalnego sensu i autorka zdecydowała sobie ich po prostu nie wyjaśniać, bo tak chyba jest wygodniej (chociażby to dlaczego wstrzymali śledztwo).
Nie zrobiła też najwyraźniej dobrego researchu, skoro nauczyciel przedstawiał KLASIE nowego ucznia Camerona ("mamy w klasie nowego ucznia") u nich nie ma klas, ani wychowawców, jak u nas w Polsce.
I jakże cudowny plan główna bohaterka miała - pójdzie do NiEbEzPiEcZnEgO chłopaka i zaproponuje mu pieniądze, których nie ma za odnalezienie zabójcy siostry. NO ALE PRZECIEŻ JAKOŚ SAMA ZDOBEDZIE TE PIENIĄDZE NP. ZATRUDNI SIĘ DO PRACY 🤡 girl-
Co jest jeszcze gorsze, nie tylko ona jest naiwna i zbyt ufna, ale również główny męski bohater. Nie zliczę ile razy przewróciłam oczami czytając któryś z rozdziałów, patrząc na to jak nierealne są niektóre zachowania bohaterów i sytuację.
Gdybym miała do wyboru przeczytać tą książkę jeszcze raz albo umrzeć, to proszę wybierzcie mi ładny nagrobek bo leżę martwa.
To jest tak tragiczne, że jedyne co przychodzi mi do głowy, gdy mam to skomentować to JAPIERDOLE. Nonsens poganiany nonsensem, postacie tak bardzo płytkie i wyjęte z dupy, że sama świadomość istnienia tej książki boli. Główna bohaterka swoje ostatnie trzy szare komórki ewidentnie wysłała na wakacje bo nie ma opcji, że ktoś z nawet namiastką mózgu ma taki tok rozumowania. Venom to najniebezpieczniejszy przestępca w Malibu. OMG Venom jest niebezpieczny?!?!? Alex to moja bestie, kocham ją. Alex to głupia szmata, trzymam się z nią tylko żeby nie być sama ale nie mogę jej znieść. Tęsknię za Allison, chce się zemścić na jej mordercy. W sumie to pogodziłam się ze stratą jej już dawno, ja nigdy nie chciałam zemsty. LASKA TO SIĘ KURWA LECZY! I to nie jest już etap jakiś tableteczek i terapii ale zamkniętego ośrodka i leków, które powaliły by konia xd. Cała fabuła rozjeżdża się bardziej niż pijani ludzie na lodzie. Styl pisania to styl 13sto letnich dziewczynek z Tumblera, które są tak bardzo, bardzo głębokie i cały świat ich nie rozumie. Cała książka przynosi wstyd nawet wattpadowi, a nie zapominajmy że z tej dziury wypełzły takie cuda jak Hell. Swoją drogą Hell to przy tym dzieło światowej klasy. Jako mieszkanka rodzimego miasta wydawnictwa Niezwykłego chce z całego serca przeprosić wszystkich, że wyszło to na papier.
Główna bohaterka najpierw robi potem myśli i sama sobie zaprzecza. Jest strasznie bezmyślna i głupia przez co kilka razy musiałam odłożyć książkę i to rozchodzić. Fabuła strasznie nudna i główny wątek na, który czeka czytelnik jest nijaki. W pewnych momentach miałam wrażenie, że wydarzenia i słowa bohaterów to sklejka tandetnych i typowych książek z Wattpad (przepraszam za to porównanie). Wątek romantyczny rozkręcił się zdecydowanie za szybko i nie czuć było chemii i jakichkolwiek uczuć między bohaterami. Styl pisania autorki STRASZNIE dziecinny i prosty.
BARDZO SIĘ ZAWIODŁAM. Jest to książka, która ma w sobie duży potencjał, ale nie wykorzystany tylko stracony :(
Początkowo gdy ją czytałam, nie mogłam się oderwać lecz później akcja robiła się nielogiczna- przykład ‼️SPOILER‼️ W ciagu paru dni Vivian zakochała się w Venomie tak magicznej, choć wspominała, że to nie jej typ chłopaka. Później jej „kłótnia” z ojcem, gdzie odrazu przejrzał, że córka go kłamie, a ona nie próbowała nawet zaprzeczać. Tak samo ta kara, gdzie sama do końca nie była odpowiednia, a Vivian i tak ją łamała i nikt nic nie widział.
Cała ta ekipa Venoma byla zrobiona na siłę. Wszystkie te postacie niby okej, a z drugiej strony takie smętne. Luca bardzo irytował, dużo razy się powtarzała jedna akcje- co sprawiało ze fabuła była nudna.
AKCJA książki, strasznie nie podobało mi się w, która stronę to poszło. Bardzo szybko się wszystko działo wręcz nienaturalnie. Bez żadnych przyczyn i skutków. OGÓLNIE NIC NIE TRZYMAŁO SIĘ KUPY. Również nudne były te wzmianki „wróciłam ze szkoły” itd.
Wielkie nadzieje pokładam w Venomie. Każdy opisywał go jako taki postrach, którym powinien być, a nie był 👎🏻. Też nie był on jakaś tajemnicza postacią, tylko znowu nudnym chłopakiem. Przechodząc do Vivian jak zwykle irytująca bohaterka.
Reasumując książka z duzym potencjałem, który nie został wykorzystany, a szkoda bo to nietypowa młodzieżówka.
Przysięgam, że to była najbardziej absurdalna książka jaką w życiu czytałam. Resztkami sił zmusiłam się do dokończenia jej, bo byłam ciekawa, jak finalnie ten główny wątek się rozwinie, no ale niestety bardzo się zawiodłam.
Ale od początku.
Co do akcji, ogólny zamysł fabuły wydawał się spoko. Zaciekawił mnie, przez co postanowiłam sięgnąć po tę pozycję, no ale niestety od samego początku przewracałam oczami co stronę. Główna bohaterka do najmądrzejszych nie należy, co niestety bardzo rzuca się w oczy i po prostu ciężko się to czytało, bo jednak to z nią najwięcej czasu, jako czytelnik, musiałam spędzić.
---SPOJLERY---
W momencie, gdy umiera ci siostra, która była przecież dla ciebie najważniejszą osobą, ona cię wychowywała i o ciebie dbała (w co drugim rozdziale pojawiało się takie zdanie, no to coś chyba jest na rzeczy), a ty znajdujesz jej pamiętnik, no to obstawiam, że każdy by go przeczytał. W końcu kogo by nie ciekawiło co jego zmarła siostra miała do powiedzenia??? Jej śmierć była niespodziewana, przypadkowa, bardzo chcesz odkryć, kto za nią stoi, w rękach trzymasz jej pamiętnik, który prawdopodobnie może dać ci wiele wskazówek i oczywiste jest, że go czytasz. No ale nie Vivian. Vivian przeczytała dwie strony na krzyż, pomyślała "Hmmm?????? Nic nie rozumiem, ciekawe o czym ona może tu pisać..." i poszła dać go Venomowi. Rozumiem, że potrzebne to było do tego niesamowitego plot twistu, że Allison jednak żyje, ale z logicznego punktu widzenia, to to nie ma sensu.
Do samego końca nie mogła się zdecydować co tak właściwie o czym myśli, zdanie zmieniała co stronę, Alex raz była jej najlepszą przyjaciółką, raz to w sumie się z nią zadawała z przyzwyczajenia. O Allison większość czasu nie pamiętała, bo po co. Na jednej stronie myślała o tym, jakim to Venom nie jest niebezpiecznym typem, a na następnej mówiła, że on jest w sumie dobrym człowiekiem i nie ma się czego bać. Najlepsze według mnie było to: Venom współpracuje z mordercami: she sleeps Jego była laska go oszukała: "Nie wiedziałam, że tacy okrutni ludzie istnieją na tym świecie." ?!?!@?!@?
Tutaj się dosłownie nic kupy nie trzyma. Jej ojciec, POLICJANT, który od dawna próbuje złapać Venoma i wie, jakie przestępstwa popełnił, po dowiedzeniu się, że jego córka się z nim zadaje nie robi w sumie nic. Daje jej jakąś karę, którą ona i tak łamie, a on po którymś razie mówi "Ok, chcesz to się z nim zadawaj, ale jak coś ci zrobi, to jedziesz do ciotki." ???????? Który rodzic by tak zareagował?
Ostatnie sto stron mnie najbardziej rozczarowało, bo już serio myślałam, że po tym wszystkim chociaż coś ciekawego się wydarzy, no ale niestety. Ta wielka, niebezpieczna akcja i konfrontacja zajęła jakieś cztery strony, była nudna jak flaki z olejem i tak właściwie nic się tam nie wydarzyło. Budowanie napięcia leży, zanim się coś zaczęło, to już się skończyło, nawet nie zdążyłam ogarnąć, w którym momencie miałam coś poczuć.
Żaden z bohaterów się nie wyróżnił (poza Vivian, bo jej głupota się w oczy rzuca od początku), Cameron był w sumie nawet git, Venom miał być niebezpiecznym przestępcą, a był ciepłą, potulną kluchą. Alex od początku była jakaś opętana, Layla(?) dawała vibe tej jednej głupiutkiej blondyneczki, która niezbyt wie co się wokół niej dzieje, a reszty to nawet nie pamiętam.
Boże, a ten plot twist na końcu............................... Pozostawię to bez komentarza. Nie wiem, szczerze, czy przeczytam kolejną część, nic mnie do tego nie zachęciło. Nie wiem też, czy jest to pierwsza książka tej autorki, czy nie, ale wszystko tu niestety było tak płytkie, że nawet nie dało się zbytnio wczuć w tę akcję. :(
styl pisania prosty, postacie puste. tragedia. nie wciagnelam sie w fabule, ktora byla strasznie nudna + co rozdzial powtorki zdan typu " pojechalam do szkoly" "wrocilam do domu". daje 2 gwiazdki bo ladna okladka
UWAGA: Recenzja zawiera spojlery. Załóżcie czapeczki foliowe i zapnijcie pasy bo szykuje się długa, pełna absurdów i idiotyzmów podróż do świata „Venoma”. Świata, w którym policja galopuje po mieście na oślep, poziom inteligencji głównej bohaterki jest zbliżony do poziomu inteligencji butelki alkoholu, z której tak namiętnie pociąga jej głupiutka przyjaciółka, a niebezpieczny kryminalista jest wyprany z emocji, uczuciowy, troskliwy i kłamliwy ale szczery. „Jednak w głębi serca wiedziałam, że coś mnie do niego ciągnęło, i miałam nadzieję, że on czuł to samo względem mnie” Tym oto zdaniem autorka wita nas w pełnym sprzeczności i idiotyzmów prologu dzięki któremu – przysięgam, uśmiałam się jak nigdy. Pamiętajmy, że cały czas będzie mowa o niebezpiecznym kryminaliście. „Venom nic nie czuł, był wyprany z emocji. Tak samo jak ja. I właśnie ta jedna rzecz mnie do niego ciągnęła. Jego oczy były odbiciem mojej duszy.” Przez całą książkę nie zauważyłam ani razu by rzeczywiście tych emocji nie miał, ba, przecież Vivian opisywała go jako czułego, troskliwego a reszta jako bezwzględnego brutala. TY TEŻ MASZ EMOCJE KOCHANIE. Policzyć ile razy płakałaś w ciągu tych 416 stron pierdolenia o zupełnie niczym? Albo jak wyznałaś miłość Venomowi? Zresztą on tobie też. Po drugie: XD
„Powinna mieć lepszą śmierć” i „Moje ciało przeszył smutek gdy się dowiedziałam” To przykłady zdań w tej książce, które są praktycznie aczytalne i mogłyby być lepiej zbudowane. Styl pisarski Aleksandry Kondraciuk leży tak nisko i głęboko jak moja godność po przeczytaniu tego cuda. „-Czasami mnie przeraża, ale są momenty, w których wykazuje niewielkie ilości dobroci, jaką posiada. Do tego czasami bywa zabawny i jest ładny. Bardzo. NO TO MA TE EMOCJE CZY NIE? Dodam tylko, że ilość powtórzeń czasownika „być” w różnych formach w tej książce jest zastraszająca. Jak niesprawdzone wypracowanie z polskiego. Poloniści trzęsą gaciami bo to dzieło literatury przerasta ich najmroczniejsze koszmary. Opisy opierają się na stereotypowych cechach wyglądu i charakteru, chuja nam da to, że Kelly miała blond włosy, niebieskie TĘCZÓWKI a do tego była cytując: „Szkolną gwiazdę Malibu High School”. Przysięgam, jeszcze tydzień po przeczytaniu „Venoma” nie potrafiłam złożyć logicznego zdania po polsku. Utrata zdolności wysłowienia się i zaraźliwa głupota Vivian powinny być oznaczone jako skutki uboczne przeczytania tego gniotu. „-Uwielbiam zakupy – powiedziała Alex Przewróciłam oczami nie wierząc, że to powiedziała. -Przypominam, że nic nie kupiłaś -Ale i tak to uwielbiam – stwierdziła.” To jest autentycznie najbardziej suchy dialog jaki przeczytałam w życiu. Kompletny zapychacz miejsca. „Leżała tam, z dziurą po kuli w piersi, ubrana dokładnie tak samo jak wtedy, gdy wychodziła dzisiaj z domu” Po pierwsze: no shit sherlock, MOŻE DLATEGO, ŻE ZASTRZELILI JĄ PO TYM JAK WYSZŁA Z DOMU. Po drugie: Skoro Allison tak naprawdę żyje to czyje ciało było na rzekomym miejscu zbrodni?
Oj, głupiutka niewinna Vivian. Ona jest autentycznie bystra inaczej. Cholera jasna, laska podaje swój adres randomowemu typowi, w mieście gdzie grasuje niebezpieczny przestępca, jakby nie mogła poprosić żeby ją podwiózł w miejsce BLISKO jej domu XD. Do tego idzie robić układy z tym przestępcą, proponując mu pieniądze, których nie ma. To co, dam ci dwa cukierki i załatwione? „Nie znosiłam sukienek ani spódniczek. Owszem podobało mi się to, jak na mnie wyglądają, ale były potwornie niewygodne i ograniczały moje ruchy.” KILKA ROZDZIAŁÓW PÓŹNIEJ… „Chyba po raz pierwszy w życiu podobało mi się to, jak wyglądałam.” Pragnę zaznaczyć, że w obu sytuacjach nosiła praktycznie identyczną kieckę. Wyobraźcie sobie teraz zagubione dziecko o pustym wzroku i umyśle. Oto Vivian. „Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Jak to możliwe, że potrafił połączyć tyle szczegółów w jedną całość?” Wiesz, Viv, w porównaniu do ciebie on przynajmniej czasem uruchomi mózg, jeśli w ogóle wiesz co to jest, to tobie też by się przydało to od czasu do czasu zrobić. GENIALNE POMYSŁY VIVIAN SEZON DRUUUGIII: 1. Laska zrobiła sobie dziarę, dzięki której rozpoznaje się najniebezpieczniejszą grupę przestępczą w mieście, mieszkając pod jednym dachem z policjantem XDDDDD 2. „-Nie chcę zemsty” po czym „- Obiecuję ci to, Allison. Zemszczę się.” 3. Zamiast na policję, Vivian dzwoni po swojego chłopaka kryminalisteee w środkuu pierdoloooneeej noocyy. 4. Vivian zapomniała, że ma gigantyczne drzewo za oknem XDDDDDDD 5. W momencie kiedy Vivian nie zgłosiła Camerona na policję WIEDZĄC że zna niebezpiecznego złoczyńcę i thought i lost my shit. 6. Moje ulubione zwierzę to Vivian nie wiedząca zupełnie nic o tym jak działa policja podczas gdy jej ojciec to policjant XDD Jedyna mądra rzecz jaką zrobiła ta dziewczyna to nagranie rozmowy Larsona z Alex. „Dlaczego musiałam być taką idiotką?” No nie wiem, Vivian, no nie wiem…
Nie zapominajmy o naszym tytułowym Venomie, który dostarcza nam rozrywek w postaci: a) Zarysowania samochodu losowej lasce b) Posiadaniu grupy przestępczej, która nazywa sama siebie „rodziną” c) ofc sad backstory Będąc już w temacie nielegalnych wyścigów, które nasz przestępca za każdym razem brawurowo wygrywa NA OCZACH WIĘKSZOŚCI MIASTA, BO OCZYWIŚCIE WSZYSCY OPRÓCZ POLICJI WIEDZĄ JAK ON WYGLĄDA I NIKT SIĘ KURWA NIE WYGADA, NAWET SIĘ NIE POSTARAJĄ TYCH LUDZI PRZESŁUCHAĆ „A CHUJ IDĘ ŻREĆ PĄCZKI” BO TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA POLICJA. Przygotujcie się do wyścigu z geniuszem Oli Kondraciuk w momencie kiedy wymyśliła, że GROŹNY PRZESTĘPCA MA WŁASNY KLUB W MIEŚCIE W KTÓRYM GO S Z U K A J Ą XDDDDDDDDDD. I oczywiście wszystkie małolaty zbiegają się tam żeby chlać do białego rana. Cała ta akcja z dziarami to jedno wielkie XD Jasne, dziarajcie się w sposób rozpoznawalny dla policji, przecież oni i tak nic nie zrobią.
A PROPOS POLICJI. Ojciec Vivian - policjant: „-W porządku, współpracuj z nim jeśli chcesz.” Z KRYMINALISTĄ KTÓREGO POSZUKUJE CAŁA POLICJA? TAK TATUSIU? Przerwanie sprawy morderstwa Allison to jeden wielki absurd, laskę zastrzelili na środku miasta a policja porzuca w pizdu temat po kilku tygodniach X D. Takie sprawy często ciągną się latami a tu zostaje ona totalnie olana bez wyjaśnienia albo jakiegokolwiek kurwa starania się w kierunku rozwikłania tej sprawy.
Kelly, Kevin, i cały gang świeżaków Venoma to jedne wielkie NPC-ty i nie odgrywają praktycznie żadnej roli w tej książce poza namawianiem Vivian na dziarkę i agresywnym stukaniem w klawisze. Tutaj żadna postać nie ma swojej osobowości a jedyna cecha głównej bohaterki, to to, że lubi herbatę. Literally. Na epilogu też się uśmiałam, bo Vivian strzelająca focha na Venoma i on klęczący przed nią na kolanach to jedna ze śmieszniejszych scen tego dzieła. Nie będę wspominać przygody z „Venomem”. Just no. To nie jest książka, o której chciałabym pamiętać i więcej do niej wracać. Chyba, że opluwając ją w recenzjach. Niezwykłe po raz kolejny udowodniło jak niski poziom ma ich wydawnictwo, bo jeśli „Venom” nie jest eksperymentem społecznym to ja wysiadam z tego wagonika spierdolenia.
-10/10 Jest to najgorsza książka jaką przeczytałam w tym roku, o ile nie w całym moim życiu. Było to tak płytkie, nieśmieszne i generalnie bezsensowne, że zaliczam to do większego marnotrawstwa papieru niż oddawanie prac na studiach w wersjach papierowych. Czego zabrakło? 1. Budowa postaci - brak 2. Budowa świata - według autorki Malibu jest wielkości Pcimia dolnego i dzieje się tam dokładnie tyle samo. Z całym szacunkiem do Pcimia dolnego 3. Ciekawe dialogi - brak 4. Zabawne sceny - brak 5. Ciekawe wątki - brak 6. Ciekawe zwroty akcji - brak 7. Mózg głównej bohaterki - brak Vivian generalnie zachowuje się jakby miała ostatnie 2 szare komórki i jeżeli w następnych częściach nie okaże się, że ma przynajmniej 3 różne zaburzenia to nie wiem jak to wyjaśnić. I już nie chodzi o podejmowane przez nią decyzje, ale to jak zaprzecza sobie co 1,5 strony jest po prostu niesamowite. Niesamowite tak samo jak Venom - największy przestępca Malibu (został nim w wieku 16 lat a jak miał 17 to już wyjechał z miasta i nikt o nim nic nie słyszał). Ani kupy ani dupy się to nie trzyma, z resztą jak połowa rzeczy w tej książce. To co kieruje bohaterami jest bezsensowne i powierzchowne. Już nie wspominając o ich wyolbrzymianych reakcjach na cokolwiek się dzieje i relacjach formujących się w 3 dni. Vivian ma takie delulu, że to już przechodzi ludzkie pojęcie. I może byłabym w stanie jeszcze przymknąć oko na to wszystko, ale styl pisania autorki jest tak uciążliwy, że nie byłam w stanie czytać po więcej niż 30 stron na raz. Jakby skreślić wszystkie powtórzenia, niepotrzebne wyjaśnienia i oczywiste oczywistości to książka miałaby 150 stron. W skrócie, pomimo moich wielkich starań, żeby nie było to najgorzej wydane 30 zł w moim życiu, nie znalazłam w tej książce ani jednej pozytywnej rzeczy. Prośba do autorki, jeżeli kiedykolwiek to przeczyta - nie bierz tego personalnie proszę, nie chce być odpowiedzialna ze niszczenie czyiś pasji or whatever.
Okej, przyznaje, że tak książka nie była jakaś wybitna ale coś mnie w niej zachwyciło. Może zacznę o tego że ten epilog był tragiczny, nie wzbudził we mnie żadnych ale to żadnych emocji, a o to w końcu chodziło. Od ⅓ książki podejrzewałam że tak bedzie wyglądał ten koniec więc jednak się trochę zawiodłam. Czuc w niej vibe wttp ale jednak przyjemnie się ją czytało. Ciesze się, że w końcu jakaś książka wzbudziła we mnie jakieś refleksje i o niej jakkolwiek myślałam, co nie działo się od bardzo dawna. Strasznie denerwowały mnie te komentarze Viv z przyszłości i ten prolog, bo spoljerowaly wszystko i nie mogłam się przez to w czuć w historie i mieć jakichkolwiek emocji na koniec. Spodziewałam się o wiele lepszego końca. Książka fajna ale uważam, że powinna być trochę bardziej dopracowana. Pomimo tego co napisałam to mam wrażenie że w końcu cos przywróciło część mojej miłości do książek. Czekam na 2 część
Nic sie kupy nie trzyma, nielogiczne zachowania bohaterki, która jest po porstu głupia, mowi jedno a potem robi drugie. Nie da się zżyć z bohaterami, napisani są jak na kolanie, bardzo prostacko. To samo venom, który miał byc tym "tajemniczym" xd autorka nie dała nam czasu na to aby z postacią venoma się wystarczająco zapoznać, a oni z Vivian już wielce zakochani. Chłopak ma byc niby wielkim postrachem i przestępcom, a według mnie również inteligencja nie grzeszy i ciezko mi uwierzyc w to, ze ma ze soba kilkaset ludzi, ktorzy dla niego pracują. Na samą myśl o Vivian zaczynam się irytować, dawno żadna główna bohaterka aż tak bardzo mnie nie denerwowała, zachowywała się przez całą książkę jak rozwydrzona gówniara, nie wie czego chce, podejmuje tragiczne decyzje, traktuje ojca okropnie. Plot twist, który chyba miał mnie "zszokować" też pozostawiał wiele do życzenia, nie wzbudził on we mnie zadnych emocji, tak wlasciwie przez cała książkę miałam kamienna twarz xd
update: jak tak dłużej teraz myślę nad tą moją wcześniejszą oceną to te dwie gwiazdki dałam chyba z litości XDDDDD bo to nawet na jedną ledwo zasługuje
2⭐️Książka z dużym potencjałem, który został zmarnowany. Została napisana tragicznie, męczyłam się czytając ją. Główna bohaterka zaprzecza sobie w co drugim zdaniu i widzi świat przez różowe okulary. Jedyną rzeczą która w jakiś sposób uratowała tą książkę jest Venom, którego historia i wypowiedzi są jedyną dobrze napisaną rzeczą w tej książce.
Te dwie gwiazdki tylko ze względu na Venoma, główna bohaterka jest okropna, jej pożal się Boże przyjaciolka to masakra. Niektóre akcje nie mają dla mnie totalnie sensu, no ale Venom ... tylko dla niego przeczytam 2 tom
32% Nic tu się nie klei kupy, główna bohaterka przeczy samej sobie w jednym zdaniu. Nie ma tu żadnej ciągłości i męczą mnie ciągle przeskoki pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami
Czytałam tę książkę już od jakiegoś czasu, ale nie mogę przebrnąć przez ten chaos, brak logiki. Po prostu infantylnych bohaterów, których niestety nie byłam w stanie polubić. Trochę mi przykro, bo mega się nastawiłam na tę książkę, ale nie ujrzałam w niej tego, co zachwyciło innych.
Kiedy myślę o książce "Venom" to od razu do głowy przychodzi mi tylko jedno: tak dobry pomysł, a tak zmarnowany potencjał. Sugerując się okładką i opisem miałam przed oczami mroczny klimat, krwawe sceny, niebezpieczeństwo i płomienny romans. Zamiast tego otrzymałam potulnego przestępcę, irytującą główną bohaterkę, mnóstwo nieścisłości i finałową scenę z konfliktem zduszonym w zarodku.
Zacznijmy od Vivian czyli dziewczyny, której perspektywę poznajemy w tej książce. Absurd goni absurd. Bohaterka ciągle sobie zaprzecza. Mówi, że nie pije za dużo, a połowa scen w książce odbywa się w klubie, gdzie popija drinki. Nie potrafi określić czy przyjaźni się z Alex. Pojawiają się fragmenty, w których uznaje dziewczynę ze szkoły za najwspanialszą przyjaciółkę tylko po to, żeby za chwilę całkowicie zwątpić w ich przyjaźń i spędzony wspólnie czas. Popadała ze skrajności w skrajność. O Venomie również nieustannie zmieniała zdanie. Co o nim uważa nie wiem do teraz. Postrzega go jako niebezpiecznego człowieka? A może jednak nie? Ciężko się jej zdecydować. Jedna z najbardziej irytujących i najgłupszych bohaterek, jakie miałam okazję poznać.
Venom natomiast to nieuchwytny przestępca, który posiada swoich ludzi w całej Ameryce. Jego pierwsze spotkanie z Vivian sprawiło, że miałam ciary i pojawiła się nadzieja na bohatera z ciekawą osobowością. Ale szybko stał się potulnym chłopcem na każde wezwanie dziewczyny. Powtórzę: zmarnowany potencjał. Przeciętna postać męska, po prostu.
Sam wątek romantyczny nie porwał. Okej, było niezłe napięcie. Ale było po prostu w porządku, bez fajerwerków. Może gdyby Vivian wzbudzała moją sympatię to polubiłabym relację tej dwójki.
Przejdźmy do głównego tematu czyli m0rderstwa. Śledztwo wzbudzało moją ciekawość i gdyby nie próba odnalezienia z@bójcy siostry Vivian to porzuciłabym dalsze czytanie. Do samego końca nie wiedziałam, kto był odpowiedzialny za jej p0strzelenie i nie miałam pojęcia jak wszystko się skończy - moje teorie okazały się nieprawdziwe. Ale punkt kulminacyjny... Co za porażka. Nie chcę zdradzać zakończenia, jednakże pojawia się tam pewna konfrontacja, która zanim ma szansę się na dobre rozwinąć i wzbudzić milion emocji u czytelnika... Po prostu kończy się ostrzeżeniem, pogrożeniem br0nią, a następnie szybkim ulotnieniem się. The end. Liczyłam na dużo więcej... Epilog? Vivian według mnie wyolbrzymiła sprawę. I tutaj pojawia się kolejny powód, przez który nie mogłam jej znieść.
Pomysł na książkę naprawdę był wspaniały! Ale zawiodłam się kreacją bohaterów i rozwinięciem poszczególnych wydarzeń. Nie było iskry. Nie było niczego, co pozwoliłoby mi pokochać ten tytuł. W przyszłości ma zostać wydany drugi tom, ale nie planuję go przeczytać - historia niestety do mnie nie trafiła. Polecam jednak zapoznać się z "Venom" żeby wyrobić sobie swoją własną opinię. Może Wy wyciągniecie zupełnie inne wnioski?