Książka Vecce ma w sobie coś niesamowicie świeżego, opowiada o Leonardo w sposób nieco inny, bardziej ludzki a przy tym pokazując, jak Da Vinci wyprzedził swoją epokę o lata świetlne i to nie tylko talentem, ale swoim wizjonerstwem i sposobem pojmowania świata i samego siebie.
Autor przybliża pochodzenie tytułowego bohatera, który jako syn niewolnicy z Kaukazu i notariusza, był kimś niewpisującym się w sztywne ramy społeczne. Towarzyszące Leonardo poczucie inności, było niejako motorem napędowym do wyzwolenia w nim tej fundamentalnej dla jego wizjonerstwa wolności. Da Vinci nie był człowiekiem, którego można zaszufladkować, bo nie przynależał do żadnej szkoły, konkretnej idei, on chciał tylko poznawać i się rozwijać i na tym polegała jego wolność.
Czytając książkę, miałam w sobie poczucie, że autor wpuszcza mnie do umysłu geniusza, i pozwala mi się tam rozgościć, poznać jego myśli, zobaczyć wczesne wizje i szkice oraz co chyba najważniejsze zobaczyć jaki sens w tym wszystkim Da Vinci widział. Ten „spacer” po umyśle miał dodatkowy smaczek, bo niósł za sobą możliwość zrozumienia całego procesu twórczego i higienie pracy, co zawsze jest gwarantem najlepszego poznania artysty, a przy tym poznać jego słabości, obsesje, ale i dostrzec ten ogień pasji.
W publikacji czuć, że autor jako historyk sztuki zna się na temacie, przytaczając liczne źródła historyczne, ale daje takie rzeczywiste poczuci atmosfery pracowni malarskiej, czy warsztatu projektowego. Renesans przedstawiony w książce zyskuje nowe życie i tętni nim całkowicie.
Z książki bije słuszny z resztą podziw dla Leonardo, jednak Ninę jest to stawianie pomnika, lecz rzetelny obraz człowieka autentycznego i pełnego swoich niedoskonałości. Z biografii bije myśl, że geniusz jest efektem pogoni za wiedzą i wolnością, a nie darem otrzymanym przy narodzinach.