Lao She, syn ubogiej rodziny mandżurskiej i ofiara rewolucji kulturalnej, jest powszechnie uznawany za jednego z najwybitniejszych pisarzy chińskich, którego utwory należą do kanonu literatury XX wieku. Jedenaście opowiadań składających się na ten tom – powstałych w latach 30., a teraz po raz pierwszy dostępnych w polskim tłumaczeniu – to przykład kunsztu, który po latach lśni jeszcze jaśniejszym blaskiem. Pełne nieokiełznanego humoru teksty potrafią bawić do łez, ale też - w znakomicie oddanych portretach ludzi zepchniętych na margines - zawierają przejmujący smutkiem obraz starań o przetrwanie i zachowanie człowieczeństwa. Lao She traktuje swoich bohaterów z tym większą czułością, im bardziej odrzuca ich świat, zachowuje jednak ostrze ironii dla tych, którzy pozostają ślepi na swoje wady. W małych formach, eksplodujących bogactwem języka, wielki pisarz podarowuje nam salwy śmiechu, ale i zwierciadło odbijające ludzką naturę.
Lao She (Chinese: 老舍; pinyin: Lǎo Shě; Wade–Giles: Lao She; February 3, 1899 – August 24, 1966) was the pen name of Shu Qingchun (simplified Chinese: 舒庆春; traditional Chinese: 舒慶春; pinyin: Shū Qìngchūn; Manchu surname: Sumuru), a noted Chinese novelist and dramatist. He was one of the most significant figures of 20th-century Chinese literature, and best known for his novel Rickshaw Boy and the play Teahouse (茶館). He was of Manchu ethnicity. His works are known especially for their vivid use of the Beijing dialect.
2.5 Moralizatorsko - mało odkrywcze. Fabularnie - nudno i jakby dziwnie urwane. Dwa dłuższe opowiadania najbardziej mi przypadły do gustu, a i tak były bez szału.
Chińskie opowiadania? Lubicie? Ja się okazuje, że bardzo.
Przewrotnie rzecz ujmując nie ma w tych opowiadaniach, jak dla mnie jednej łączącej je linii tematycznej. Każde z nich to oddzielnie opowiedziana historia, która żyje i tętni feerią kolorów i emocji. Czasem niezbyt określonych, a czasem mocno na nas oddziałujących.
Jest tu kilka mocnych perełek. Największe wrażenie zrobiło na mnie najdłuższe z nich, opowiadające o relacjach matki i córki wykonujących najstarszy zawód świata. Jest w nim pełno smutku, zgryzoty, nieuchronności, ale też jest dużo wrażliwości i piękna, które niesie ze sobą przyroda i natura ludzka.
W tytułowym opowiadaniu dotyczącym kłamstwa autor w bardzo współczesny sposób podchodzi do tego pojęcia prezentując egoistyczne postrzeganie tego pojęcia. Wpisuje się ono idealnie w nasze czasy pokazując jak niezmienni pozostajemy z upływem czasu.
Cały zbiór kończy się przepięknym, plastycznym onirycznym opowiadaniem o miłości, gdzie autor w klasyczny sposób definiuje pewne wartości szukając odbicia w otaczającej nas przyrodzie.
Bardzo dobry to zbiór opowiadań, gdzie każde z nich stanowi odrębną historię, i nie ma jej ani za mało, ani za dużo, tylko proporcje są właściwie wyważone. Przyjemna krótka forma z wieloaspektowym podejściem do życia. Polecam.
Doceniam wartość historyczną tego tomiku, jednak opowiadania mnie nie zachwyciły. Jedynie 1 czy dwa uznałabym za ciekawe. Nie ma tu też tego humoru zapowiadanego w opisie.