Kobieta stoi na środku sklepu i chowa twarz w dłoniach.
🌻„Lucie Yi nie jest romantyczką” - Lauren Ho🌻
Buciki, czapeczki, otulacze. Pierwszy dotyk ciepłego policzka, pierwsze spojrzenie w oczy, pierwsze ściśnięcie palca. Śpioszki, beciki, kołyska…
Chociaż sięgam ręką na sam koniec wieszaków, szukając największych rozmiarów z działu niemowlęcego, nie mogę powstrzymać się przed zerknięciem na te wiszące na samym przodzie - najmniejsze. Miniaturowe kaftaniki. Ujmuję je delikatnie i gładzę kciukiem. Miękka tkanina przypomina mi, jakie to wszystko było kruche, o włos i cudem. Przypomina noce w szpitalu i niewyobrażalny ból serca, które już kochało nad życie, a które nie mogło nic zrobić, żeby Cię zatrzymać. Jednak wiedziałam, że prędzej samo stanie, niż pozwoli Ci odejść. A biło uparcie, wystukując rytm pierwszej, najpiękniejszej kołysanki.
Czuję łzy pod powiekami, odwieszam szybko malutkie ubranko i nagle…
Słyszę płacz.
To ja płaczę?
Rozglądam się wokół siebie i zatrzymuję wzrok na unoszonych szlochem ramionach.
Kobieta stoi na środku sklepu i chowa twarz w dłoniach.
O czym pomyślała? Jakie wspomnienie albo pragnienie przeszyło jej myśli, gdy podnosiła torby wypełnione rzeczami dla dziecka? Co tu robi, w tym sklepie?
Czy ma dziecko?
Czy…
Miała?
Podchodzę do niej z otwartą paczką chusteczek i automatycznie zamykam ją w uścisku. Gładzę jej plecy i szepczę
Ciiii
Chociaż sama jestem bliska łez.
- Hej, jestem… - Zaczynam uspokajająco.
- Przepraszam, nigdy się tak nie rozklejam, to do mnie niepodobne… - Kobieta zaczyna się tłumaczyć, ale jej przerywam, żeby skierować jej myśli na inny tor.
- Masz ochotę na kawę? Tam za rokiem jest…
- Tak, świetna kawiarnia - Delikatnie się uśmiecha. Pociąga nosem i przeprasza raz jeszcze. W końcu patrzy mi w oczy wyraźnie zakłopotana.
- Maja.
- Lucie.
Tak wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Poznałyśmy się w sklepie z malutkimi śpioszkami. Po pierwszej kawie przyszły kolejne. Lucie opowiadała mi o Marku i o tym, co działo się dwa lata wcześniej. Wtedy płakałyśmy razem. Opowiadała mi o swoich planach.
Opowiadała o Collinie, który pojawił się niedawno w jej życiu (i to w jaki szalony sposób!). Opowiadała o największych pragnieniach. O tym, co podpowiada jej rozsądek, a co uczucia. Opowiadała o przyjaciółkach i o rodzinie. Czasami policzki bolały nas od śmiechu. A czasami dochodziłyśmy do ściany z pytaniem „co dalej?”. W końcu kawy zamieniły się w soki owocowe i koktajle, a ja patrzyłam na Lucie jak na kogoś, kogo zna się całe życie. Wiedziałam, którą drogą powinna pójść, ale postanowiłam, że niezależnie od tego, którą wybierze, będę ją wspierać.
Kobieta stoi na środku sklepu i chowa twarz w dłoniach.
Może tym razem to Ty do niej podejdziesz?
Zaczytana Querida