Tego jeszcze nie było! Michał vel Michaśka, ogolony na łyso i w bluzie z kapturem? Podróżujący drugą klasą TLK? Tak, a w dodatku prowadzi śledztwo niczym rasowy detektyw w otoczeniu najprawdziwszych policjantów, w szczególności jednego...
Nowa powieść Michała Witkowskiego, autora książek „Lubiewo”, „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej”, „Margot” i „Drwal” to swoista kontynuacja tej ostatniej, bo w „Zbrodniarzu i dziewczynie” pojawiają się niektóre postaci z „Drwala”. Intryga jest jednak zupełnie nowa i niezwykła – oto tajemniczy zbrodniarz, zwany Przedwojennym Mordercą, stylizuje swe ofiary na przedwojenną modłę i pozostawia w upiornych okolicznościach. Śledztwo zatacza kręgi, kto naprawdę jest ofiarą, a kto mordercą nie jest pewne, ale pewne jest jedno: śmierć Michaśki ma uwieńczyć dzieło mordercy.
Książka nie jest jednak typowym kryminałem – to proza olśniewająco dygresyjna, pełna osobliwego (i w tym przypadku wyjątkowo czarnego) humoru, zaskakujących obserwacji, niespodziewanych puent. Innymi słowy „Zbrodniarz i dziewczyna” to być może jedyny kryminał na świecie, w którym dygresje nie tylko nie przeszkadzają, ale przeciwnie: chcemy jeszcze!
Urodzony w 1975 we Wrocławiu, mieszka w Warszawie. Studiował filologię polską, potem pisał doktorat, ale zarzucił pracę naukową i poświęcił się wyłącznie twórczości literackiej. Debiutował zbiorem opowiadań Copyright (wyd. Zielona Sowa, Kraków 2001), następnie wydał powieść Lubiewo (wyd. Korporacja Ha!art, Kraków 2005 i 2006) i kolejny zbiór opowiadań Fototapeta (wyd. W.A.B., Warszawa 2006). Wydał także audiobooka z własną interpretacją Lubiewa (Kraków 2005). Wraz z Piotrem Gruszczyńskim autor teatralnego scenariusza na kanwie Lubiewa (TR Warszawa, próba czytana odbyła się w listopadzie 2006).
W lipcu nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazała się drukiem druga po Lubiewie powieść Witkowskiego pt. Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej.
Laureat Nagrody Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek (za Lubiewo), Laureat Nagrody Literackiej Gdynia (za Lubiewo), Laureat Paszportu "Polityki" (za Barbarę...), Finalista nagrody literackiej NIKE 2006 (za Lubiewo), Nominowany do nagrody literackiej NIKE 2007 (za Fototapetę), Laureat Nagrody Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych i Biblioteki Raczyńskich "Książka Lata 2007" (za Barbarę...)
W roku 2007 Lubiewo ukaże się w Niemczech (Suhrkamp), Wielkiej Brytanii (Portobello Books), Francji (Edition de Olivier), Czechach, Finlandii (Like), Szwecji (Modernista), na Węgrzech (Magveto Publishing House Ltd), we Włoszech (Saggiatore), w Izraelu, na Litwie i w Słowenii. Jak dotąd Lubiewo ukazało się w Rosji i na Ukrainie. Sprzedane zostały także prawa do sfilmowania książki. Barbara Radziwiłłówna została sprzedana do Niemiec i Holandii.
Manieryzm Witkowskiego (podszyty Markiem Krajewskim) przy tak znikomej ilości treści, motywach i wątkach identycznych jak w poprzednich powieściach staje się mocno męczący.
Najsłabsza ze wszystkich, ale i tak lepsza niż ta cała smutna galeria polskiego kryminału. Słabość do Witkowskiego mam od czasu, gdy poczułam z nim duchową więź wynikającą z podobnej obserwacji o początku "śledziowej" strefy wpływów na stacji PKP Krzyż (co najlepiej widoczne jest w nabazgranym "Pogoń Pany"). W sensie - w Krzyżu właśnie dlatego zawsze czułam się już jak w domu, no i jak to wyczytałam w którejś z książeczek, to też poczułam się jak w domu. U Michaśki najlepszy jest styl i najlepsze są Międzyzdroje, na które zawsze czekam (i zakupy dla lujów w Świnoujściu). Reszta już mi z głowy uleciała, ale też i nie miałam podczas lektury głowy, żeby coś tam w niej zostawiać.
Powieść „Zbrodnia i dziewczyna” to historia niezwykle barwna i złożona, a moim skromnym zdaniem nie do końca jest kryminałem.
Co w samej historii bardzo mi się spodobało to fakt, że jest niemal ociekająca humorem i to takim, który uwielbiam ze sporą dawką autoironii i kpiarstwa. Właśnie za sprawą tej narracji i domieszki wątków obyczajowych książka moim zdaniem nie jest jednoznacznym kryminałem.
Fabuła powieści rozgrywa się wokół postaci intrygującego złola, którego losy splatają się z młodą kobietą, zmagającą się z własnymi demonami i trudną przeszłością. Witkowski nie postawił jasnych granic między bohaterami, ponieważ każda z postaci ma swoje dobre i złe strony, a ich postrzeganie zmienia się u mnie niczym w kalejdoskopie. Właśnie za sprawą tego przedstawiania u mnie występowały ciągle zmiany ocen moralnych ludzi.
Co do samej intrygi to muszę przyznać, że mi się podobała, była zawiła i angażująca. Dodatkowym atutem były zwroty akcji, które zawsze podbijają moje skupienie i chęć poznawania historii dalej i dalej. Samo zakończenie nieco mnie rozczarowało, bo cała historia wszystko ładnie podbudowała, by finalnie trochę to rozmyć i to pozbawiło mnie pełni satysfakcji.
„Zbrodnia i dziewczyna” to całkiem zgrabnie i bogato napisana historia, która niejednokrotnie prowokuje. Na pewno nie jest to książka, jakich na rynku wydawniczym pełno, ja w poszukiwaniu czegoś świeższego nieco odciągającego mnie od sztampy sięgnęłam o powieść Witkowskiego i była to ciekawa przygoda.
„Zbrodniarz i dziewczyna” Michała Witkowskiego to powieść, która łączy w sobie mroczne, kryminalne wątki z nieoczywistymi refleksjami na temat tożsamości, miłości i społecznych granic. Niby kryminał, ale też jest w tym trochę autotematycznych dygresji. Witkowski, znany ze swojego ciętego języka i umiejętności prowokowania do myślenia, tym razem zabiera w podróż, która wciąga i szokuje, ale też skłania do refleksji nad tym, jak łatwo człowiek może stać się kimś innym, ulegając różnym presjom – społecznym, emocjonalnym czy moralnym. Oprócz tego trochę ironii, groteski i ciekawych opisów Wrocławia. Autor bawi się konwencjami, tworząc książkę pełną kontrastów – brutalną, ale jednocześnie subtelną w swojej głębi. To książka dla czytelników, którzy szukają literatury wyrazistej, intensywnej, pełnej emocji. Dobre pierwsze spotkanie z tym autorem, w sam raz do przemyślenia jakimi drogami biegnie myśl pisarza, by coś takiego napisać. “Potknąłem się o coś i upadłem w śnieg. Ale już zbiegli się ludzie i odtąd nie czułem się na siłach brać udziału w dalszych wypadkach…”
Genialnie się to czytało...zaczyna się jak romans, by po 90 stronach przejść w pełen zaskakujących zwrotów akcji kryminał. Michał Witkowski wciela się w rolę detektywa, który wraz z czarującym "studencikiem" (policjantem Bartoszem z Wydziału dochodzeniowo - śledczego komendy miejskiej) tropi seryjnego mordercę. Po drodze pozostając wierny sobie, wdaje się tu i tam w przygody z lujami - famme fatale, ściagającymi go na manowce. Luje, działając na niego, tak jak, jak syreny na marynarza sprawiają, że ksiązka nagle skręca w jakąś ślepą uliczkę, poboczny wątek, wydłuża się...., po czym nagle, autor około strony 380 przypomnina sobie, że umówił się z wydawcą na tak około 400 stron. Mógł by dalej przedłużać, ale po co, kończy. A kończy to tak jak kończy się ostatni odcinek pierwszej serii serialu, kiedy oczekuję się, że będzie kontynuacja, to jest asekuracyjnie, dając sobie miejsce, żeby dopisac kolejny tom opowiadań, a może nawet całą ich serie.
Przydługi rozbieg (to dlatego porzuciłam tę książkę dawno temu w papierze), ale po tych circa about 100 stronach już jest dobrze, już leci.
I wciąga (fabuła), i bawi (język, język, język! autor, autor, autor!), i obrzydza (morderca), i irytuje (autor lektor, gdy momentami duka jak chłopiec z III klasy, ale love Michaśka, więc mu wybaczam i słucham do końca; i czekam na nagrane Tango!).
Gdyby Witkacy i Chmielewska spłodzili syna, to byłby to Michał Witkowski i rodzice by go wydziedziczyli ze wstydu i zażenowania.
Grafomania, samouwielbienie i kanon lektur szkolnych. To w zasadzie wszystko, co Witkowski ma do zaoferowania. Powieść nie broni się ani jako kryminał, ani jako groteska, ani jako komedia; w zasadzie nie broni się wcale jako literatura.
3.5 Urocze jak zawsze. Widzę tu opinie, że to najsłabszy Witkowski i że wątek kryminalny napisany słabo. Ja tam nie wiem, bawiłam się przednio, śmiałam się - o ile pamiętam doznania z pozostałych powieści - chyba najgłośniej, a wątki kryminalne nudzą mnie zawsze i tak. I głupio się przyznać, ale najbardziej podobał mi się opis sekcji zwłok. Poezja.
Ta książka była niesamowicie słaba. Ani nie wciągająca, ani nie zabawna, ani też w żaden inny sposób nie była interesująca. Do tego główny bohater to niewiarygodnie nadęty bufon, do którego nie da się czuć sympatii - ale ciężko też o silniejsze negatywne uczucia, budzi on po prostu niechęć. Żałuję, że książkę dostałam jako prezent, bo przez dedykację nie mogę się jej pozbyć, a trochę wstyd trzymać takiego gniota na półce obok porządnych książek.
Lubię Witkowskiego za sposób jaki pisze, w jaki widzi świat. Największym problemem książki jest brak fabuły- "intryga kryminalna" jest słabo zarysowana, zbyt zagmatwana i nudna. W pewnych momentach zanika. Przeczytałam głównie z tęsknoty za Mariuszkiem ;) Podsumowując- propozycja dla fanów Witkowskiego, lecz nie dla fanów kryminałów.
Najgorsza książka jaką zaczęłam czytać. Jest o niczym, a właściwie o koncentrowaniu się na sobie przez autora, wypełniona płytkim językiem i prymitywnym humorem. Zero czegokolwiek. Miałam wrażenie, że jest zbiorem wypowiedzi najgłupszych i nierozgarniętych ludzi z facebooka. Za nic w świecie nie polecę, a tym bardziej sama nie zmuszę się do wytrwania do końca. Gniot.
Uwielbiam "prozę" Witkowskiego. Przeczytałem (wysłuchałem) wiekszość jego książek, które konsekwentnie oceniałem na maxa. Niestety Zbrodniarz zaczyna przytłaczać powtórzeniami i wtórnością. Pomimo dużej sympatii dla protagonisty/autora, liczę że kolejna powieść zaskoczy czymś nowym. Trzymam kciuki.
Pierwsza ksiazka Witkowskiegi. Dobrze sie ja czyta. Swiat dla mnie nie znany. Latwy wartki jezyk. Koncowka zagmatwama i trzymajaca do konca w napieciu. Chetnie przeczytam jeszcze jedna jego ksiazka.