Liwia i Gabriel jeszcze wczoraj nie mieli pojęcia o swoim istnieniu, dziś stają się dla siebie całym światem.
On uciekł do chaty na końcu wsi trzy lata temu. Ona uciekła wczoraj. Przed ludźmi, przed złym losem, przed sobą. Spotykają się nad rzeką, w środku lasu, w noc rozjaśnioną światłem księżyca oraz gwiazd i... natychmiast zostają wrogami.
Gabriel nie życzy sobie niczyjej obecności w swojej samotni. Liwia ma spędzić święta w pięciogwiazdkowym hotelu, a nie w chacie przerobionej na księgarnio-kawiarnię, do której nikt nie zagląda.
Jest jednak coś, co tych dwoje zbliży do siebie bardziej, niżby chcieli.
Śnieżna zamieć, która odcina ich od świata, a może… magia świąt? Czy dwa złamane serca i dwie poranione dusze zaufają ten jeden, ostatni raz?
Przepiękna wigilijna opowieść, pachnąca choinką i domowym ciastem, ukoi, wzruszy i da nadzieję…
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Pani Kasia jest pisarką po której powieści sięgam w ciemno i zawsze wyczekuje czegoś nowego spod jej pióra. Dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok zimowo - świątecznej powieści "Szczęście pisane marzeniem". Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam to co działo się w życiu bohaterów. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali świetnie i bardzo prawdziwie wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem emocji, dlatego myślę, że z powodzeniem moglibyśmy utożsamić się z nimi w wielu kwestiach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać tak naprawdę kilkoro bohaterów (chociaż tymi głównymi postaciami Gabriel i Liwia) - ich myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się z czym się zmagają każdego dnia oraz stopniowo mogłam dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Oboje w zasadzie od samego początku mocno mnie zaintrygowali i jednocześnie zaskarbili sobie moją sympatię, chociaż bywały też momenty kiedy irytowali mnie swoim zachowaniem. Byłam ogromnie ciekawa co wydarzyło się w ich życiu, że wylądowali "na końcu świata", ale chyba nie spodziewałam się aż tylu poruszających tematów. Relacja Gabriela i Liwii została w świetny sposób poprowadzona, od początku dało się wyczuć wyraźne napięcie pomiędzy nimi, a ich utarczki słowne wielokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Ważną rolę w tej historii odgrywają postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia głównych postaci, dostarczając im samym oraz Czytelnikowi wielu emocji i wrażeń. Mowa głównie o Oskarze i Anieli, których losy również mocno mnie poruszyły i wzbogaciły tą powieść. Każdy z bohaterów ma pewien bagaż doświadczeń, który mocno rzutuje na ich obecne życie i decyzje jakie podejmują. Autorka nie szczędzi swoich bohaterów, rzuca im kłody pod nogi, wystawia na niejedną próbę i spłata ich losy w najmniej oczekiwanym momencie, doprowadzając do wielu zabawnych, ale także poruszających i niebezpiecznych sytuacji. Podczas czytania często miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić, wesprzeć bohaterów dobrym słowem i zapewnić, że od teraz już wszystko będzie dobrze. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o stracie bliskiej osoby, radzeniu sobie z żałobą, znęcaniu fizycznym i psychicznym, depresji. Pisarka wprowadza tutaj także kilka niespodziewanych zwrotów akcji, które zdecydowanie przyspieszają bicie serca i nadają pewnego dramatyzmu całej historii. A to wszystko w otoczeniu ogromnej ilości śniegu, zapachu choinki i magii świąt. Na koniec autorka przytacza kilka niezwykle interesujących świątecznych rytuałów, jak na przykład rytuał herbaciany, z którego będę miała zamiar niebawem skorzystać. "Szczęście pisane marzeniem" to emocjonująca, poruszająca i wartościowa historia o poranionych duszach, które dostają drugą szansę od losu. To opowieść, która skłania do refleksji i daje nadzieję na lepsze jutro. Miło spędziłam czas z tą książką i czekam juz na kolejne powieści spod pióra autorki. Polecam.
“Szczęście pisane marzeniem” autorstwa Katarzyny Michalak to oryginalna powieść świąteczna, w której dwoje nieznajomych staje się dla siebie całym światem. Ich losy splatają się w najchłodniejszą, ale też najbardziej magiczną porę roku, wśród trzaskającego śniegu i ciszy lasu. To opowieść o samotności, o gniewie, który ukrywa ból, i o tym, jak czasem wystarczy jedno spotkanie, by całkowicie odmienić życie. Czy magia świąt wystarczy, by pokonać bariery, które główni bohaterzy budowali latami? Mimo że akcja książki ma miejsce w ciągu zaledwie kilku grudniowych dni, dzieje się tu naprawdę wiele. Autorka splata losy bohaterów z ogromnym wyczuciem emocji, z których każda jest namacalna – od samotności po nieśmiałą nadzieję. Gabriel, samotnik uciekający przed światem, i Liwia, która marzyła o luksusowym hotelu, a zamiast tego trafia do skromnej chaty na końcu wsi, muszą skonfrontować się nie tylko z sobą nawzajem, ale także z własnymi demonami. To w tej odciętej od świata przestrzeni, wśród śnieżnej zamieci i ciepła trzaskającego kominka, powoli nawiązują kruche porozumienie. Była to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Po opisie spodziewałam się przyjemnego romansu świątecznego, a książka okazała się być czymś zupełnie innym – powieścią o radzeniu sobie ze stratą, wieloletnią żałobą oraz odkrywaniem życia na nowo. Autorka zaskoczyła mnie podejściem do bohaterów – zarówno głównych, jak i drugoplanowych – którym nadała wielowymiarowe osobowości i bagaże doświadczeń. Każda z postaci nosi swoje wewnętrzne rany, a ich historie łączą się w sposób, który porusza i skłania do refleksji. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, że wątków było naprawdę sporo – miejscami wręcz za dużo, przez co fabuła momentami wydawała się chaotyczna. Przeplatanie różnych perspektyw i skakanie między przeszłością a teraźniejszością sprawiało, że chwilami trudno było się połapać, czyje myśli i wspomnienia właśnie śledzimy. Z jednej strony to ciekawy zabieg, z drugiej – wymaga od czytelnika większego skupienia, niż można by się spodziewać po książce z "magiczno-świąteczną" okładką. Jednak w tym wszystkim autorka oddała pięknie to, co najważniejsze – relacje międzyludzkie. To właśnie one są sercem tej opowieści, nadając jej głębię i autentyczność. Zarówno napięta relacja między Gabrielem a Liwią, jak i interakcje z postaciami drugoplanowymi, jak Oskar czy Aniela, zostały napisane w sposób, który wzrusza i pozwala uwierzyć w przemiany bohaterów. Pomimo drobnych niedociągnięć (w moim mniemaniu) „Szczęście pisane marzeniem” to powieść, która pozostawia ciepłe wrażenie. Jej lekki język sprawia, że czyta się ją szybko i z przyjemnością, a przesłanie o tym, że nawet najbardziej poranione dusze mogą odnaleźć ukojenie, zapada w pamięć. Dla mnie była to udana lektura, choć nie do końca spełniła oczekiwania, jakie wywołał opis. Polecam tym, którzy w literaturze szukają emocji i subtelnego świątecznego klimatu, a także odrobiny nadziei na nowe początki.
Słyszałam dużo dobrego o autorce, nie ukrywam też, że kilka jej książek jest od dłuższego czasu na mojej liście do przeczytania, ale do tej pory wciąż były odkładane na później. Tą książkę otrzymałam w wyniku rozdania na IG, całkowicie przepadłam dla tej okładki, ale był to też znak, że w końcu powinnam poznać twórczość autorki. Książka jest romansem poruszającym trudne tematy, z lekki świątecznym klimatem.
To historia o czterech zagubionych duszach, które w wyniku przypadkowego splotu wydarzeń, na jakiś czas zostały zmuszone do przebywania we własnym towarzystwie, w chacie na końcu wsi. Pobyt w odciętym od świata miejscu, które z założenia miało być samotnią Gabriela, sprawia, że czwórka obcych sobie ludzi, zmienia nastawienie, nawiązuje się pomiędzy nimi nić przyjaźni, a nawet i coś więcej. Jednak każda z tych osób nosi na swoich barkach ciężar codzienności, bagaż smutnych, złych czy nawet tragicznych doświadczeń, od których starają się uciec.
To książka, której opis na okładce stwarza trochę mylące wyobrażenie historii. Ja osobiście spodziewałam się czegoś innego, jednak jestem pozytywnie zaskoczona obrotem spraw i rozwojem fabuły, która pierwotnie wydawała mi się oklepana i spodziewałam się romantycznej historii z magią świąt, która zmienia wszytko. W rzeczywistości świąteczna magia i klimat jest jedynie tłem i odczuwalny jest najbardziej na okładce powieści niż w trakcie czytania. Sama opowieść jest bardzo złożona i nawet nieco skomplikowana, jak dla mnie jest też dość mocno chaotyczna. Mamy czterech różnych bohaterów, dlatego też wciąż zmieniają się nam perspektywy, bez wcześniejszego określenia, którymi oczami w danym momencie patrzymy. Zmieniamy też linie czasowe, raz jesteśmy w teraźniejszości, za chwilę w przeszłości, żeby w następnej chwili pogrążyć się we wspomnieniach.
Dzieje się bardzo dużo, aż mam wrażenie, że za dużo na powieść, która pierwotnie wydaje się być świąteczną pozycją. Autorka wplątuje w fabułę, chyba wszytko co przyszło jej do głowy, mamy motyw śmierci, straty, żałoby, ucieczki, przemocy, mafii, zemsty i wielu innych. Lektura, która z założenia miała mi doświadczyć wielu emocji niestety okazała się dość płytka, nie potrafiłam się w nią zaangażować, nie poczułam tej historii, a jej fabuła raczej nie zostanie w mojej pamięci na dłużej.
To lekka lektura, którą czyta się bardzo szybko, ja przeczytałam ją w ciągu jednego wieczoru. Mam co do niej mieszane uczucia, bo naprawdę spodziewałam się czegoś innego. Sama historia miała naprawdę duży potencjał, ale gdzieś przez nieco chaotyczną i wielowątkową fabułę główny wątek się rozmył. Dla mnie największym atutem tej książki jest pokazanie relacji międzyludzkich, oraz obraz nadziei na lepsze jutro, który wyłania się z tej powieści. Dla mnie to dobra lektura, ale szału nie ma.
"Szczęście pisane jest marzeniami, a marzenia cierpieniem. Im bardziej czegoś ci brakuje, im większy czujesz niedostatek, tym mocniej o tym marzysz i tym większą masz motywację, by marzenie spełnić, a gdy to ci się uda, gdy dokonasz niemożliwego, tym większe czujesz szczęście. Proste? Otóż nie. Wyczarowanie Wielkiego Marzenia nigdy nie jest łatwe i proste. Gdyby było, pół świata chodziłoby szczęśliwie uśmiechnięte, a owo marzenie nie nakazywałoby się Wielkim."
Macie Wielkie Marzenia, które chcielibyście spełnić?
Ta historia od początku zaczęła się boleśnie. Gabriel traci siostrę bliźniaczkę w skutek wypadku, do którego doprowadza nietrzeźwy kierowca z drugiego auta. Młody mężczyzna był bardzo zżyty z siostrą, nie tylko dlatego, że byli bliźniakami, ale także dlatego, że zostali porzuceni przez swoich rodziców. Oddali ich do domu dziecka, jednocześnie nie zrzekając się praw do nich, przez co mocno utrudnili im dzieciństwo. Młodzi od zawsze mieli tylko siebie i tylko na sobie polegali. Aż pewnego dnia, Gabrielowi odebrana została połowa serca i chęć do dalszego życia. Co roku, mocno przeżywa rocznicę śmierci swojej siostry. Ale dobro nad nim czuwa. Trafia na mężczyznę, który także stracił najbliższych w wypadku, do którego także doprowadził nietrzeźwy kierowca z drugiego auta. Chodź dzieli ich spora różnica wieku, to mężczyźni łapią nić porozumienia, którą jest ból po stracie najbliższych. Żaden z nich nie spodziewa się jednak co szykuje dla nich życie. I to w kolejną rocznicę śmierci siostry Gabriela. Na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia. Czy to świąteczny cud? Czy coś innego nad nimi czuwa. Przeczytajcie, a się przekonacie.
Tę książkę czytało się migiem. Choć historia od początku zasmuca, to jednak pojawia się coś, co sprawia, że czytając czułam spokój. Może miało to związek ze zbliżającymi się świętami, a może te ogromne zaspy śniegu, których już nie jest nam dane doświadczyć. Pamiętam jak w dzieciństwie były takie ogromne i nadawały klimat świętom Bożego Narodzenia. A może czytało się tę książkę tak lekko i dobrze, mimo smutnej historii, która spotkała obu mężczyzn, dlatego że, została tak dobrze napisana. Autorka potrafi zaczarować słowem i wciągnąć w swoją historię, że nie chce się od niej odrywać. Naprawdę zachęcam do sięgnięcia po tę książk�� 😊.
A powiedzcie mi jeszcze, czym dla was pachną święta? Czy to zapach pierniczków, mandarynek czy może sernika?
Jeśli myślicie, że idealna książka na święta nie istnieje to zapewniam was, jesteście w ogromnym błędzie. ❄️❄️❄️ Przychodzą dzisiaj do was z niesamowicie ciepłą i pokrzepiającą historią, która nie tylko umili wam czas, ale również nastroi pozytywnie przed zbliżającymi się świętami. ❄️❄️❄️ Mowa o „Szczęściu pisanym marzeniem „Katarzyny Michalak. Historii, która wygodnie rozgościła się w moim czytelniczym sercu i którą będę wam serdecznie polecać. ❄️❄️❄️ Gabriel od trzech lat wiedzie pustelnicze wręcz życie w chatce na końcu wsi. Świadomie odciął się od ludzi by w samotności oddawać się żałobie po zmarłej siostrze. Przypadkowo spotkana w lesie dziewczyna nie obeszłaby go ani trochę, gdyby nie fakt, że była całkowicie przemarznięta i zapewne nie przeżyłaby do rana. Wściekły na dziewczynę i na los, który postawił ją Gabrielowi na drodze zabiera nieznajomą do swojej samotni. Nieustannie sypiący śnieg wkrótce odcina chatkę na końcu wsi od całego świata. Ale najgorsze ma dopiero nastąpić… Jest tylko jeden człowiek, który może Gabrielowi pomóc. Tylko jedna osoba, której ufa bezgranicznie i przed którą jest w stanie się otworzyć. To Oskar Riva – jego bratnia dusza. Jego przyjaciel. Mężczyzna doświadczony przez los równie mocno jak on sam. Czy Oskar zdoła dotrzeć do przyjaciela na czas z pomocą? Kogo jeszcze przyjdzie mu ratować w tę śnieżną grudniową w noc? ❄️❄️❄️ Co za wspaniała historia! Rozgrzewającą, refleksyjna, przywracająca wiarę w ludzi. Losy bohaterów tak poruszające i tak bardzo poplątane dostarczają mnóstwa emocji. Książkę czyta się z zapartym tchem, a bohaterów po prostu kocha. ❄️❄️❄️ „Szczęście pisane marzeniem” to przepiękna Wigilijna opowieść o miłości i przyjaźni. O tym, jak trudno pogodzić się ze stratą bliskich nam osób. O tym, że nie powinniśmy zamykać się na szczęście, które często stoi przed drzwiami i tylko czeka, aż wpuścimy je do środka. To książka o tym, że po marzenia zawsze warto sięgać, nawet a może, zwłaszcza wtedy, gdy wydaje się nam to bezsensowne i nieosiągalne. To historia uświadamiająca, jak kruche jest nasze życie i jak ulotne jest szczęście. Dlatego warto celebrować każdą chwilę. Cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy. I nie bać się po to szczęście sięgać. ❄️❄️❄️ Książka idealna na święta. Z całego serca polecam. 💖💖💖
Hipnotyzująca, nastrojowa okładka to jedynie zapowiedź sięgającej najgłębszych zakamarków duszy, klimatycznej, zimowej opowieści, jaką podarowała swoim czytelnikom utalentowana Katarzyna Michalak. Historia wciąga już od pierwszych stron, fundując czytającemu niezapomnianą, emocjonującą i niebywale refleksyjną podróż w czasie i przestrzeni, po której wróci diametralnie odmieniony. Spojrzy on bowiem na swoje życie z zupełnie innej perspektywy, a co najważniejsze, ponownie uwierzy w potęgę marzeń oraz dobro, mieszkające w ludzkich sercach, zwłaszcza tych, które najwięcej wycierpiały. Błyskotliwe pióro sprawia, że pochłaniający powieść czuje się niczym naoczny świadek, wszelkie misterne opisy tak silnie działają na wyobraźnię i angażują zmysły, że nie sposób nie zagubić się w lekturze, tracąc przy tym całkowicie kontakt z rzeczywistością.❤️
Nakreślone postacie są boleśnie prawdziwe, wielowymiarowe, wywołują całą lawinę skrajnych emocji. Nie zabrakło też bolesnej tematyki, która momentalnie porusza najczulszą strunę. Ta subiektywnie naszkicowana głęboka opowieść jest niczym samo życie. Mieszanka słodko-gorzkich chwil, nasączona niebywałym realizmem i prześladującymi demonami przeszłości, jakie nie pozwalają ruszyć na przód, a wszystko to dopieszczone głębokim, nadzwyczaj refleksyjnym, przeszywającym duszę klimatem, który na pewien czas po prostu całkowicie zawładnie czytelniczą duszą.❤️
Płynęłam po kolejnych stronach z zapartym tchem, chłonęłam słowa z wypiekami na twarzy, a z drugiej strony starałam się tą piękna opowieścią delektować jak najdłużej, gdyż stała się dla mnie czymś w rodzaju czułego przytulenia, przyniosła ukojenie i zadumę, tak potrzebne w tym przedświątecznym okresie, w którym często zapominamy o tym, co jest w życiu najważniejsze.❤️
Wyjątkowa w każdym calu, dotykająca najciemniejszych zakamarków ludzkiej duszy, paraliżująca skrajnymi emocjami! "Szczęście pisane marzeniem" to pełna wzruszeń, łez i uśmiechu, dopieszczona magicznym, odurzającym klimatem opowieść, w której nie sposób się nie zatracić. Dla tak wybitnej uczty literackiej, warto zarwać noc!❤️
Po najczarniejszej nawet nocy wstaje świt, a los nieśmiało puka do drzwi. Od Ciebie zależy czy pozwolisz by Twoje szczęście pisane było marzeniem.
Gabriel i Olga nie mieli łatwego startu w życiu lecz dzięki swojej determinacji, a przede wszystkim miłości i wsparciu stali się znanym w świecie internetowym rodzeństwem, które założyli własny kanał o nazwie Czaromarzyciele. Pragnieniem dziewczyny bylo postawić mały dom pośrodku lasu i mieć po prostu własny kąt. Jednak nadleśnictwo uznało, że w tym miejscu nie można mieszkać i tak zrodził się pomysł na powstanie kawiarenki połączonej z księgarnią. Początkowo nadzorujacy patrzyli na parę szesnastolatków z pobłażaniem, lecz z czasem zaczęli podziwiać tę dwójkę młodych ludzi. Ich pierwszy filmik, choć wyjątkowo długi, ponieważ miał aż dwie godziny szybko stał się hitem przyciągając licznych sponsorów... Ale czasem . Najważniejsza zasada brzmi uważaj czego sobie życzysz..
Trzy lata później słynny niegdyś, Gabrio jest tak daleki od sławy jak to tylko możliwe zaś jego serce zostało roztrzaskane. Młody mężczyzna zniechęcił do siebie ludzi z otoczenia i żył niczym pustelnik. Do czasu aż w jego życiu nieoczekiwanie pojawia się Liwia- przemarznięta, chora na granicy wyczerpania i równie jak on poraniona. Nie mając innego wyjścia, ani też serca by wyrzucić niespodziewanego gościa Karosz zwraca się o pomoc do jedynego przyjaciela, Oskara Rivy. Ten jednak nie przybywa na miejsce sam, towarzyszy mu pasażerka- Aniela. Czy poranione serca zostaną scalone, a dobro ponownie zagości w codzienności bohaterów? Jakie historie i doświadczenia ich ukształtowały?
Po raz kolejny dałam się porwać fabule spisaną przez jedną z moich ulubionych autorek i jak zawsze w przypadku książek pani Kasi dostałam ogromną dawkę emocji , wzruszenia i łez, a także nadziei i wiary w marzenia płynące prosto z serca. Nie zdradzę szczegółów, by nikomu nie odbierać tej odrobiny magii i przyjemności z lektury , powiem tylko - było pięknie🤍❄️
To głośne nazwisko. Jedna z najbardziej poczytnych autorek w Polsce, ja od kilku lat śmiało sięgam po jej powieść. Są pełne refleksji, niezwykle wartościowe i bardzo życiowe. Tym razem powieść okołoświąteczna czyli „Szczęście pisane marzeniem”. Z jednej strony to trudna lektura, ponieważ opowiada o osobach skrzywdzonych przez los, o żałobie i życiu bez ukochanej bliskiej osoby. Z drugiej strony jest to opowieść pełna nadziei, miłości, opowiada o decyzji związanej z ruszeniem do przodu, z próbą życia od nowa. Lubię pióro tej autorki i lubię jej historię. Niezwykle zżyłam się z głównymi bohaterami i i miałam ochotę mocno ich przytulić, spróbować coś doradzić. Fabuła jest przemyślana, nic nie dzieje się zbyt szybko, stopniowo poznajemy historię bohaterów, na początku wiemy o nich bardzo niewiele, ale autorka wrzuca przysłowiowe smaczki, to tylko sprawia że jest jeszcze bardziej intrygująco. To opowieść o czasie, gdy wszystko jest możliwe, o ludziach, którzy tak naprawdę nie mają już nic, ale gdy poznają siebie nawzajem, mają tak naprawdę wszystko. Burza śnieżna zmusza kilku obcych ludzi do spędzenia czasu razem i chociaż na początku mają ogromny problem z otwarciem się na drugiego człowieka, później jest już coraz lepiej. Czas nie pozwala zapomnieć, ale leczy rany, a jeśli mamy dla kogo żyć, jesteśmy w stanie naprawdę wiele znieść. To powieść otulająca, taka która Was rozgrzeje i zapewni czas do rozmyślań. Piękna, wartościowa i wzruszająca.
„Szczęście pisane marzeniem” to zimowo-świąteczna propozycja od Katarzyny Michalak.
Gabriel nigdy nie pogodził się z utratą ukochanej siostry bliźniaczki, teraz wiedzie pustelniczy tryb życia w wiejskiej chacie, gdzieś w beskidzkich borach. Jego samotność zakłóca pojawienie się pewniej dziewczyny, z którą od początku będzie darł koty.
Pani Kasia umie w emocje i dramatyzm. Bohaterowie już od pierwszego momentu skaczą sobie do gardeł, a ich postępowanie jest mało wiarygodne. Na dodatek okoliczności sprzysięgły się przeciwko nim i zamieć śnieżna oraz brak zasięgu powodują, że są na siebie skazani. Ich frustracja i niechęć narasta, a jak wiadomo, nienawiść od miłości dzieli cienka linia i nie wiedzieć kiedy, oboje przekroczą tę niewidzialną granicę. Jakby tego było mało, mamy też drugiego samotnego wilka tj. okrutnie doświadczonego przez los mężczyznę, który o dziwo spotyka na swej drodze kobietę, która poruszy jego martwe serce. Każdy z bohaterów ma za sobą traumatyczne przejścia i prócz motywu hate-love, pojawia się też motyw zemsty. Ale nadmierna ilość cudownych zbiegów okoliczności oraz tani dramatyzm, odzierają historię z wszelkiego realizmu, staje się ona słodką fantazją, bajką dla naiwnych marzycieli.
Pani Kasia jak mało kto, potrafi mnie tak bardzo wciągnąć do świata bohaterów od pierwszej strony. Planuję przeczytać kilka stron przed snem i nagle orientuję się, że wstrzymuję oddech, łzy się cisną do oczu... jest 3:30 nad ranem. Tak moi mili. Taka jest ta książka. Historia czwórki rozbitków życiowych, którzy splotem dziwnych zdarzeń trafiają do chaty w lesie. Śnieg zasypał świat, a oni utknęli. Czy będzie im dane spędzić wigilię razem? Czy te poranione serca otworzą się na magię świąt? Czy potrafią znów zaufać? Każde z nich dźwiga inny bagaż, a mimo to w tym dziwnym towarzystwie powoli pozwala sobie puścić gardę i wpuścić innych, obcych, do swojego świata. Oczywiście nie zabraknie nagłych zwrotów akcji i dramatów. Co tu się działo… nie powiem nic więcej, by nie zepsuć wam przyjemności odkrywania tej historii, ale zaufajcie mi: przepadniecie w niej. Bardzo polecam!
To już moje kolejne spotkanie z twórczością Autorki, które ponownie mnie opatula swoim piękną historią. Cudowna sceneria domek pośród lasu zakryty śnieżną pierzyną całkowicie mnie urzekła. Autorka ma niesamowity dar tworzenia klimatycznych powiecie, które sprawiają, że czytelnik nie może się oderwać. Choć tym razem jest momentami smutno i nostalgicznie.
Każdy z bohaterów zmaga się z swoimi problemami, ale przedświąteczny czas zmusza ich do zmierzenia się z swoimi traumami i problemami, ale też "otwarcia sie" na drugiego człowieka.
Został tutaj wpleciony wątek sensacyjny, który trochę podkręcił akcje w książce, ale też wywoływał we mnie nutkę ekscytacji jak się to rozwinie.
Jeśli lubisz klimatyczne powieści obyczajowe to gorąco polecam do zapoznania się z twórczością Autorki.
Bajkowa historia. O stracie, tęsknocie ale i o nadziei. Jak w baśni, są czarne charaktery i dobrzy ludzie. W cudownie opisanej, zasypanej śniegiem, przedświątecznej atmosferze poznajemy bohaterów, których doświadczyło życie. Dawno nie sięgałam po książki pani Kasi i przypomniałam sobie, za co kochają je czytelniczki. Za wzruszenie, piękną fabułę i dobre historie. Świąteczna powieść dla tych, którzy wolą by Święta nie były dominujące. Piękna!
Stracony potencjał - fajny temat, pierwsza połowa całkiem możliwa w tym gatunku, po czym taka klapa na końcu - miało się wrażenie, że autorke gonił termin i zakończyła wszystko jak ucięte nożem.
Przyjemna świąteczna opowieść z wątkami miłosnymi i odrobiną niepokoju w tle. niestety jak dla mnie - zbyt prosta i przewidywalna, postacie dość płytkie a wątki zbyt nieskomplikowane.
"Szczęście pisane marzeniem" to powieść obyczajowa ze świątecznym akcentem w tle. O czwórce bohaterów, których losy splatają się w chacie na końcu wsi, kiedy próbują uciec przed problemami i poharatanym sercem..
Autorka skupia się na trudnych tematach życiowych, czym zaskakuje. Mimo ciężaru, jaki przytłacza bohaterów, potrafią oni znaleźć iskierkę optymizmu w najmniejszych drobiazgach.
Autorka rozbudza ciekawość i wciąga w wir wydarzeń. Pokazuje, że zawsze warto wierzyć w swoje marzenia i nigdy się nie poddawać w drodze do ich realizacji, mimo kłód rzucanych pod nogi przez los, czego dowodem jest niezłomne rodzeństwo, które potrafiło czerpać radość i zauważać plusy w każdej sytuacji. A marzenia im trudniejsze do zrealizowania, tym większa satysfakcja.
Nie brakuje tu emocji, zarówno tych smutnych i wywołujących złość, jak i tych radosnych. Mimo rozpaczy trawiącej bohaterów potrafili oni wywołać uśmiech na mojej twarzy.
Czy pomimo ciężaru, jaki dźwigają na swoich barkach, zdołają nawiązać wspólne relacje, zrozumieć siebie i odnaleźć nadzieję na lepsze jutro? Tego musicie dowiedzieć się sami :)
Katarzyna Michalak stworzyła historię, która zapewnia dawkę emocji, zmusza do refleksji i wywołuje uśmiech na twarzy. Świąteczny akcent jest na tyle drobny, że na spokojnie możecie czytać tę książkę o każdej porze roku :)
Feels like the book was rushed and things happened... way too fast. The idea is interesting, though I wish the relationship between a fan and idol was more healthy, but it definitely felt like the fan idealized the influencer too much.
The second half of the book tried to fit so many events I don't feel any of them were properly explored.