Titsou a 17 ans, il vit seul avec sa mère, gravement malade, dans une banlieue abandonnée aux hommes de main du gitan El Ghaïb. Le jeune garçon n'est pas seulement pauvre et régulièrement humilié, il est aussi bègue. Un jour Demba, le gardien malien de son immeuble, va lui offrir la clef de sa liberté en lui confiant celles du toit de son immeuble . Afin de faire soigner décemment sa mère, Titsou se lance dans un trafic de fleurs qu'il cultive sur le toit-terrasse de sa tour. De là, il surplombe sa cité et peut même apercevoir la mer... Les fleurs ne serviront d'abord qu'à cacher l'odeur du haschich qu'il va régulièrement vendre au port, au nez et à la barbe du gitan, mais Titsou est de plus en plus fasciné par les crocus d'automne, la bruyère et les roses chantilly. La rencontre avec Moustache, un jardinier au grand cœur, ancien de la légion étrangère et Sophie, une libraire iconoclaste, va lui permettre de dépasser peu à peu son handicap et peut-être même le déterminisme social. De boutures en lectures, l'horizon de Titsou s'élargit, mais El Ghaïb entend bien garder la main. S'engage alors une course contre la montre dont le prix pourrait bien être la vie du garçon... ou sa liberté. Romain Potocki signe un très beau roman d'initiation où un adolescent précaire et humilié lutte contre le déterminisme social grâce à son ingéniosité, sa sensibilité, et la main altruiste tendue par deux adultes.
5 książek, które zmieniły twoje życie– to słowa, które raczej mnie nie zachęcają do sięgnięcia po jakąś książkę czy obejrzenia filmu. Nie uważałam, że książki mogą zmienić czyjeś życie. Zmieniłam jednak zdanie po przeczytaniu Ogród w chmurach. Okazuje się, że kiedy młody człowiek jest w przełomowym momencie, buduje swoją tożsamość i dopiero kształtuje się jako osoba, wtedy książki naprawdę mogą zmienić życie, mogą wpłynąć na światopogląd, szczególnie jeśli rodzina sama tego nie zapewnia. Główny bohater, Robert, pochodzi z rodziny imigrantów. Ojca właściwie nigdy nie było, a matka swoją frustrację związaną z jego nieobecnością przenosiła na syna. W efekcie Robert matkę znienawidził. Teraz jednak kobieta ciężko choruje i trafia do szpitala. Nie ma z nią praktycznie kontaktu, czasem tylko otwiera jedno oko. Mimo wszystko Robert czuje się odpowiedzialny za opiekę nad nią, a do tego potrzebne są pieniądze. Postanawia zarabiać, ale na jego dzielnicy wszystko kontroluje mafiozo Jo. Robert musi więc jakoś się z nim ułożyć. Mówi, że będzie hodował kwiaty, podczas gdy w rzeczywistości planuje sprzedawać zioło. Tak zaczyna się cały proceder. W to wszystko wplącze się jeszcze pewna księgarnia. To właśnie ona zmieni życie Roberta. Książki i ludzie, których tam spotka, nie będą go oceniać przez pryzmat przeszłości, pochodzenia ani tego, kim był wcześniej. Przygarną go, dadzą mu wsparcie, uwagę i zainteresowanie, których tak bardzo mu brakowało. To powieść o przyjaźni, bezinteresownym wsparciu i o tym, jak wielki wpływ na człowieka mogą mieć inni ludzie. I książki. Wydarza się tu wiele złych rzeczy, a zakończenie trudno nazwać szczęśliwym, a mimo to jest to książka zaskakująco optymistyczna.
Une lecture enchanteresse, enfin du nouveau, un nouvelle langue pas pratiquée par chez moi, et ça change, c’est intense, riche, triste et gai. Un grand plaisir à déguster.
"Titsou a 17 ans, il vit seul avec sa mère, gravement malade, dans une banlieue abandonnée aux hommes de main du gitan El Ghaïb. Le jeune garçon n’est pas seulement pauvre et régulièrement humilié, il est aussi bègue.
Un jour Demba, le gardien malien de son immeuble, va lui offrir la clef de sa liberté en lui confiant celles du toit de son immeuble. Afin de faire soigner décemment sa mère, Titsou se lance dans un trafic de fleurs qu’il cultive sur le toit-terrasse de sa tour. De là, il surplombe sa cité et peut même apercevoir la mer...
Les fleurs ne serviront d’abord qu’à cacher l’odeur du haschich qu’il va régulièrement vendre au port, au nez et à la barbe du gitan, mais Titsou est de plus en plus fasciné par les crocus d’automne, la bruyère et les roses chantilly.
La rencontre avec Moustache, un jardinier au grand cœur, ancien de la légion étrangère et Sophie, une libraire iconoclaste, va lui permettre de dépasser peu à peu son handicap et peut-être même le déterminisme social. De boutures en lectures, l’horizon de Titsou s’élargit, mais El Ghaïb entend bien garder la main. S’engage alors une course contre la montre dont le prix pourrait bien être la vie du garçon... ou sa liberté."
🌿🏙️ Ogród w chmurach Romaina Potockiego to powieść niezwykle klimatyczna, pełna kontrastów i emocji, które długo pozostają w pamięci po zakończeniu lektury. Autor stworzył historię o dorastaniu, samotności i próbie wyrwania się z rzeczywistości, która wydaje się z góry narzucona. To książka jednocześnie brutalna i delikatna, pachnąca rozgrzanym betonem, kwiatami oraz śródziemnomorskim powietrzem. Romain Potocki bardzo umiejętnie połączył realizm życia na zaniedbanych francuskich osiedlach z poetycką atmosferą i subtelną refleksją nad wolnością. Już od pierwszych stron czytelnik czuje, że nie będzie to zwykła historia o młodym chłopaku z problemami.
🌿🏙️ Główny bohater, Robert, jest postacią niezwykle autentyczną i poruszającą. Ma zaledwie siedemnaście lat, ale życie już zdążyło go mocno doświadczyć. Choroba matki, bieda, poczucie zamknięcia w brutalnym świecie blokowiska oraz problem z jąkaniem sprawiają, że chłopak funkcjonuje trochę na uboczu rzeczywistości. Romain Potocki świetnie pokazuje jego wewnętrzne zagubienie i potrzebę odnalezienia własnego miejsca. Dach wieżowca staje się dla Roberta czymś więcej niż tylko miejscem ukrywania nielegalnych interesów. To przestrzeń wolności, spokoju i marzeń o innym życiu. Motyw ogrodu zawieszonego nad miastem wypada niezwykle symbolicznie i nadaje książce wyjątkowego charakteru.
🌿🏙️ Bardzo dużą rolę w powieści odgrywa również literatura i świat książek. Księgarnia prowadzona przez Sophie staje się dla bohatera azylem oraz miejscem, w którym zaczyna odkrywać zupełnie nowe spojrzenie na rzeczywistość. Romain Potocki pięknie pokazuje, że literatura może stać się ratunkiem dla człowieka zagubionego i samotnego. Fragmenty związane z poezją, rozmowami o książkach i odkrywaniem nowych słów nadają historii niezwykłej wrażliwości. Dzięki temu powieść nie skupia się wyłącznie na problemach społecznych czy kryminalnym tle, ale opowiada również o dojrzewaniu emocjonalnym oraz budowaniu własnej tożsamości.
🌿🏙️ Ogromnym atutem książki jest jej klimat. Romain Potocki stworzył świat pełen kontrastów, gdzie brutalność ulicy miesza się z pięknem kwiatów i poezji. Z jednej strony pojawia się przemoc, bieda oraz ludzie próbujący przetrwać za wszelką cenę, a z drugiej ciepło relacji międzyludzkich i chwile pozwalające bohaterowi poczuć nadzieję. Autor bardzo obrazowo opisuje zarówno zaniedbane osiedla, jak i dachowy ogród pełen kolorowych roślin. Czytając tę książkę, można niemal poczuć zapach kwiatów i gorącego powietrza unoszącego się nad południem Francji. Atmosfera jest duszna, ale jednocześnie niezwykle piękna i melancholijna. ㅤ 🌿🏙️ Styl Romaina Potockiego wyróżnia się lekkością i poetyckością, mimo że poruszane tematy są trudne oraz momentami bardzo przygnębiające. Autor potrafi pisać o biedzie, wykluczeniu społecznym czy przemocy w sposób subtelny, bez przesadnego dramatyzowania. Książka jest pełna emocji, ale nie popada w patos. Dużą zaletą są także relacje między bohaterami, które wydają się naturalne i wiarygodne. Szczególnie dobrze wypadają postacie Sophie oraz Moustache’a, wnoszące do historii trochę ciepła i pokazujące Robertowi, że istnieje świat poza blokowiskiem i przemocą. To właśnie dzięki takim bohaterom powieść daje czytelnikowi odrobinę nadziei mimo ciężkiego klimatu. ㅤ 🌿🏙️ Ogród w chmurach to książka niezwykle poruszająca, piękna i pełna refleksji. Romain Potocki stworzył historię o walce z własnymi ograniczeniami, społecznym determinizmie oraz potrzebie odnalezienia wolności nawet w najbardziej beznadziejnym miejscu. To opowieść o dojrzewaniu, marzeniach i sile literatury, która potrafi zmieniać sposób patrzenia na świat. Powieść zachwyca klimatem, emocjami oraz nietypowym połączeniem brutalnej rzeczywistości z poetycką wrażliwością. To jedna z tych książek, które czyta się powoli, delektując się atmosferą i znaczeniem ukrytym między wierszami.
Niektóre książki wchodzą cicho, jak ktoś, kto zdejmuje buty w przedpokoju, żeby nie zbudzić domu. „Ogród w chmurach” Romaina Potockiego wszedł właśnie tak – niepewnie, z lekkim jąkaniem, jakby sam bał się, że zostanie odesłany.
Na początku byłam niemal pewna, że to nie moja historia. Prymitywny, chropowaty język, gęsto nasączony wulgaryzmami, drażnił mnie okropnie. Zdania padały ciężko, jak krople deszczu na rozgrzany beton. „Po co mi to?” – myślałam, przewracając strony z lekkim oporem. Dopiero później zrozumiałam: to nie brak warsztatu. To był celowy, bolesny zabieg. Potocki oddał głos siedemnastoletniemu Robertowi w całej jego surowości – i pozwolił temu głosowi dojrzewać razem z bohaterem. Język ewoluuje tak, jak ewoluuje świadomość chłopaka. Z czasem wulgaryzmy rzedną, zdania nabierają oddechu, a w szczelinach betonu zaczyna kiełkować poezja. To jedna z najpiękniejszych literackich metafor dojrzewania, jakie czytałam.
Robert mieszka na południu Francji, w dzielnicy, gdzie nadzieja jest towarem deficytowym. Matka umiera, on sam jąka się tak mocno, że słowa bolą go fizycznie. Żeby zapłacić za jej opiekę, hoduje marihuanę na dachu wieżowca – dwudzieste drugie piętro, beton, upał, smród smoły. Żeby ukryć plantację, sadzi kwiaty: agapanty, krokusy, róże chantilly. I tak powstaje ogród w chmurach – piękny i nielegalny jednocześnie. Symbol tak oczywisty, że aż niebezpieczny, a jednak Potocki wydobywa z niego świeżość.
Ponad tym wszystkim unosi się jednak inna, potężniejsza siła – literatura. Mała, ekscentryczna księgarnia Sophie staje się dla Roberta prawdziwą katedrą. Tam, między „Historiach zapierających dech” a „Poezją po Hiroszimie”, chłopak odkrywa, że słowo może być nie tylko narzędziem przetrwania, ale także aktem ocalenia. Rimbaud i Melville robią mu w głowie to, czego nie udało się betonowi i strachowi – rozsadzają mury od środka.
Powieść żyje kontrastami. Brud i delikatność. Handel narkotykami i zapach jaśminu. Zwierzęcy strach na klatkach schodowych i subtelna czułość, którą Robert zaczyna okazywać matce, przynosząc jej kwiaty do szpitala. Potocki nie idealizuje. Nie ma tu tanich pocieszeń. Jest za to głębokie przekonanie, że piękno nie musi wygrywać z brutalnością, by mieć sens. Wystarczy, że istnieje obok niej. Że uparcie rozkwita.
Najmocniej poruszył mnie sam Robert – chłopak ulepiony z milczenia, kurzu i wstydu, który powoli uczy się być człowiekiem. Jego droga nie jest spektakularna. Nie ma wielkich przemówień ani hollywoodzkich zwrotów akcji. Jest za to cicha, uparta praca nad sobą – sadzenie, czytanie, jąkanie się przez kolejne zdanie, aż w końcu uda się je wypowiedzieć całym głosem.
„Ogród w chmurach” to współczesna baśń o tym, że nawet na dachu piekła może wyrosnąć coś godnego zachwytu. Że książki naprawdę potrafią ratować. Że czasem wystarczy jedno okno na świat, jeden dach, jedna szalona księgarka, jeden chłopak z wadą wymowy – by przypomnieć sobie, że człowieczeństwo jest możliwe nawet w najbardziej nieczłowieczych warunkach.
Na koniec zostaję z poczuciem, że coś we mnie też zostało podlane. I że niektóre ogrody naprawdę zaczynają się w chmurach – tam, gdzie beton kończy się, a niebo dopiero zaczyna…
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @znak_koncept @wydawnictwoznakpl (współpraca reklamowa) 🩷.
Na okładce książki możemy przeczytać, że jest to powieść, która w czasach chaosu i niepokoju niesie oczywistą nadzieję. Sam autor, w podziękowaniach, mówi o niej "tak odjechana książka". A jakie wrażenia wywarła na mnie?
Dla mnie książka okazała się niesamowitym zaskoczeniem. To co początkowo wyglądało nieco chaotycznie, dość szybko przeistoczyło się we wciągającą powieść.
Narratorem jest główny bohater Robert, zwany przez wszystkich Tistou. Opowiada o sobie sprzed dwudziestu lat. Poznajemy go jako jąkającego się siedemnastolatka, mieszkającego gdzieś na południu Francji w typowym blokowisku. Jego matka zapadła na dziwną chorobę. Chłopak postanawia zdobyć pieniądze na rachunki i leczenie. Na dachu wysokiego wieżowca uprawia kwiaty oraz zioło. Wplątany w interes z lokalną mafią musi mieć się na baczności. El Ghaïb nie wybacza, o czym Tistou szybko się przekonuje. Przypadkowa wizyta w małej księgarni prowadzonej przez Sophie, staje się dla Tistou początkiem czegoś nowego. W jego życiu pojawiają się ludzie, którzy odegrają istotną rolę, podobnie jak pewne książki, że wspomnę tylko "Małego Księcia". Zainteresowani?
Książka jest napisana różnorodnym językiem, tak jak różne są w niej postaci. Od podwórkowego czy gangsterskiego, po nieco bardziej wyszukany, a nawet poetycki. Poza ludźmi to książki odgrywają tu niebagatelną rolę. W trakcie czytania sprawdzałam niektóre tytuły, bo oprócz tych dobrze mi znanych pojawiały się i kompletnie obce. Wspomniane już postaci to prawdziwy przegląd charakterów, wiele z nich zostało moimi ulubieńcami.
Jest to powieść, w której każdy wyczyta między wierszami coś dla siebie. Każdy wyniesie z niej coś innego. Nawiasem mówiąc ciekawa jestem co działo się z Robertem przez te dwadzieścia lat. Może kiedyś powstanie książka i o tym okresie.
"- Wiesz, co ogrody dla mnie zrobiły, Tistou? One mnie ocaliły. - ... - Znalazły człowieka gotowego na wszystko, nawet na najgorsze. A one bez osądzania przeorały mnie, obsiały. A na koniec wybaczyły mi, owszem."
Lubię literaturę francuską, odkrywać jej różne oblicza. Romain Potocki ze swoją powieścią zostanie ze mną na dłużej. Nie spodziewałam się tego, jakie wrażenie na mnie wywrze. Poznajcie tego autora i jego "Ogród w chmurach", bo warto. Gorąco was do tego zachęcam. Absolutnie polecam!
na dachu szarego wieżowca wśród chmur smutnym deszczem utkanych wyrósł ogród z nadziei i chwil kruchych i niespotykanych cichy był jak szept najdroższy płatkami kwiatów myśli owianych piękny był jak sen najsłodszy garściami zieleni łez zabłąkanych
w kwiatach moja ucieczka w książkach pachnących kurzem ta chwila w drobinie światła zadrży ostatnim bólem chciałem być kruchy bez wstydu chciałem serce załatać chciałem być sobą bez krzyku chciałem siebie poskładać
smak słów pisanych wyobrażeniem zapach kwiatów kwitnących nieskończeniem i świat, co nie udaje, a pęka i czas, co nie ustaje nie czeka
bliżej chmur niż ludzi bliżej serca nadzieja nieustająca bliżej dusz niż ludzi są miejsca i cisza umierająca
To tam. Na dachu. Na górze. Moje kwiaty. Moje małe niebo. Lżejsza tu samotność. A jakieś nadzieje się rodzą. Zapach, co się we mnie mieści. Tam ja jestem. Jeszcze siebie szukam i znajduję chwilami. Bo tam, na dole. Tam jest przemoc. Szarość i bieda. Smutne okna i samotność. Chora matka, co nigdy nie miała dla mnie dobrych słów. Tutaj mam chociaż siebie i kwiaty. Mam skrawek miejsca wyrwany z duszy.
Tam na dole. Tam jest księgarnia. Jest „Mały Książę" i wąż boa. Wiersze Rimbauda i „Magiczny świat Tistou”. Teraz ja jestem Tistou. Robert. Niemowa. Jestem ja i oni. Ci szaleni, co się chowają w książkach. I ja się w nich chowam. W tych słowach, co drgają jak struny. W tym kurzu, co szeleści. Z czułych opowieści. Przed tym, co na dole się chowam. A tam obcinają kciuki. To są słowa i ja w tych słowach jestem. Książki i kwiaty. To jestem ja. Robert. Tistou. Jąkała. Niemowa.
Chwyciło tutaj wszystko. Chwyciło i trzyma. Jak mnie ta literatura piękna cudnie zaskakuje ostatnio. Jak pięknie dotyka. Tak jak „Ogród w chmurach” właśnie. Bo jest południe Francji. Bo tu są książki i kwiaty. I chłopiec, co dorasta w szarości. I właśnie w nich, w tych słowach pisanych, w kwiatach i ludziach, połamanych jak on, siebie doświadcza. Bo z najciemniejszej szarości, może wyrosnąć piękny kwiat. Wystarczy odrobina jasności. Polecam.
Bardzo samodzielny siedemnastolatek znajduje sposóbr na pozyskanie pieniędzy na leczenie matki. Zakłada ogród na dachu wieżowca. W tle niebezpieczny układ z lokalnym bossem i opary nielegalnego zioła. Jest też księgarnia i jej stali bywalcy… No i są różne książki, które zaczynają interesować naszego bohatera i wpływać na jego życie i relację z matką.
Przewijają się tu różne wątki od edukacyjnych, przez imigracyjne, po relacje z książkami, relacje rodzinne i przyjacielskie. Autor pracował nad powieścią dwadzieścia lat i pokusiłabym się o stwierdzenie, że to dobrze. Akcja nie dzieje się błyskawicznie, a jednocześnie nie jest pełna zbędnych detali. Cały czas jest budowany klimat jakiejś takiej nierealności. Ale, i tu pokuszę się o dygresję godną starego nudziarza, ta nierealność jest trochę taka jak nasze wspomnienia. Kiedy coś przeżywamy na bieżąco – wydaje się nam zwyczajne, czy wręcz banalne, jednak z czasem często nabiera zupełnie innego wymiaru, magii przez uwypuklenie tego co było dla nas ważne. I ta pewna specyficzna magia, jak w moich wspomnieniach, mnie urzekła.
Z radością zanurzam się w podobnych do tej historiach, które rozgrywają się trochę na pograniczu rzeczywistości ale przekazują emocje, które mogą być nam bliskie. Krótkie sceny, może czasem urwane, ale jednocześnie posuwające akcję do przodu. Specyficzny język narracji, w którą łatwo jest wejść. Podsumowania zawarte czasem w kilku wyrazach, czy jakimś przekleństwie. No i jeszcze obraz kobiet. Ciekawy. Bez seksualizowania. Po prostu w relacjach człowieka z człowiekiem. Z żalem rozstałam się z Tistou, ale innego wyjścia nie było. Wszystko, co trzeba było powiedzieć – zostało powiedziane. Nie wiem czy autor coś jeszcze napisze, bo powieść wyczerpuje pewne tematy, ale kto wie. Może jakieś opowiadania chociaż? W każdym razie polecam, bo ja przy tej książce odpoczęłam i przypomniałam sobie czemu lubię czytać.
„Trzeba przyznać, że przez te wszystkie lata szkoły, kiedy to próbowano mnie przymusić do czytania książek, nikt nie pomyślał, żeby powiedzieć mi coś w tym rodzaju: że to, że się czegoś nie przeczytało, może być szczęściem”.
Siedemnastoletni Robert został Tistou przez przypadek. Można powiedzieć, że zagrał o własne życie w kości, nie wiedząc, czy ma jakąkolwiek szansę powodzenia. Nie zachował jednak ostrożności i stracił prawy kciuk, a wtedy było już za późno, by się wycofać. Musiał stać się kimś innym na dobre. W rzeczywistości Roberta nic nie składało się tak jak trzeba i wszystko było za bardzo poplątane. Problemy z jąkaniem, nienawiść do chorej matki, nielegalne interesy i brutalne sąsiedztwo nie ułatwiały mu życia. Radził sobie, jak potrafił. Powoli zmieniły go ogród (nie taki znowu całkiem zwyczajny), książki (i to jakie!) oraz przyjaciele. Z wielką przyjemnością śledziłam jego przemianę i lektury, które pozwalały schronić mu się przed otaczającym światem, przynosząc chwile wytchnienia. Sama z ogromną chęcią odwiedziłabym księgarnię ekscentrycznej Sophie, w której piętrzące się od podłogi aż po sam sufit książki tworzyły skomplikowany labirynt. Romain Potocki stworzył wspaniałą powieść. Trudno się nią nie zauroczyć. Ja dałam się porwać tej historii i gwarantuję, że i Wam przyniesie to, czego szukacie. Jeśli macie dobry czas – czytajcie „Ogród w chmurach”. Jeśli macie gorszy czas i ochotę, by tak jak Sophie wywiesić zawieszkę „Zamknięte w oczekiwaniu na lepsze czasy” – czytajcie „Ogród w chmurach” tym bardziej. Romain Potocki da Wam nadzieję, że gdzieś jest świat, o którym mówią książki i nie ma nikogo, kto jest zdolny zniszczyć kwiaty.
Le Jardin dans le ciel de Romain de Potoki est un petit bijou.
J'avoue être allée de surprise en surprise au début de ma lecture. Notre héros, Titsou, 17 ans , vit dans une cité en périphérie de la ville. Il a quitté l'école, pas le niveau. Son père s'est barré quand il avait 5 ans, il vit avec sa mère , pas les grandes amours tous les deux. Elle lui crie sans arrêt dessus , bon lui il ne répond pas pour cause qu'il n'arrive pas à aligner deux mots .le muet on l'a surnommé . Son refuge c'est Demba qui lui en a donné la clef... 22è étage la terrasse de l'immeuble avec vue sur la mer mon pote .. Bon pas d'ascenseur mais pas grave .. Manque de bol sa mère est malade , très malade , besoin de fric et vite ! ..il a une idée de génie faire pousser des fleurs sur la terrasse et ... un peu de haschich en prime mais avant il lui faut la bénédiction du caïd de la cité ... le hasard le fait entrer chez Sophie, une librairie dans les beaux quartiers , les livres s'invitent dans sa vie ...
Romain Potoki signe ici son premier roman . Sa plume s'adapte aux personnages, à leur milieu social, à leur langage et puis les livres font leur entrée en grand pompe et prennent toute la place à tel point que Titsou risque de mécontenter le gitan. Que c'est bien fait ! Résultat des courses ma PAL s'est encore agrandie et l'envie de relire certains titres me titille fort fort fort!
Hymne à la littérature et en prime hymne à l'amitié , que demander de plus ?
Romain Potocki opowiada historię nastolatka, który dźwiga na swoich barkach ogromny ciężar i który dorasta w świecie bez złudzeń – brutalnym i niepewnym. Robert ma imigranckie korzenie, chorą matkę i problem z jąkaniem. Ukojenie znajduje na dachu wieżowca wśród kwiatów oraz w małej księgarni wśród regałów pełnych książek. "Ogród w chmurach" to kontrasty – ponura codzienność a piękno kwiatów i literatury; brutalność i przemoc dzielnicy a czułość i przyjaźń, które są w stanie ocalić. Powieść balansuje na krawędzi, podobnie jak i główny bohater: łamie serce w trudniejszych momentach i wzrusza, często subtelnie – słowem, gestem, spojrzeniem, pozornie nieistotnym szczegółem. Potocki oddaje głos Robertowi – dosłownie – to on przedstawia swoją historię, a język ewoluuje razem z nim (jest prosty, stylizowany na slang/mowę potoczną, dopasowany do okoliczności i postaci). "Ogród w chmurach", mimo trudnej tematyki i ciężaru emocjonalnego ma w sobie wiele ciepła, czułości, humoru i empatii – i tym mocno ujmuje. Myślę, że najpiękniejszy jest motyw przyjaźni, pojednania i miłości do literatury. To prawdziwy pean na cześć książek – książek, które są lekarstwem na trudną rzeczywistość, samotność, poczucie wyobcowania i smutek; które potrafią burzyć mury i łączyć ludzi, dawać nadzieję i zmieniać człowieka na wiele różnych sposobów.
"Ogród w chmurach" to poruszająca lekcja kruchości życia, ludzkiej wytrwałości i siły życzliwości. To opowieść o małych i dużych cudach – bo piękno i nadzieja mogą rozkwitnąć wszędzie, w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. O dorastaniu oraz o literaturze i przyjaźni, które stają się światełkiem w ciemności. Niczym współczesna baśń – głęboko ludzka, jednocześnie smutna i podnosząca na duchu.
J’ai découvert Le jardin dans le ciel de Romain Potocki (service presse), et honnêtement… je ne m’y attendais pas.
Dès les premières lignes, j’ai été happée. Une plume percutante, sensible, qui frappe juste et reste longtemps en tête.
On y suit Tistou, un adolescent qui grandit en cité et qui, pour payer les soins de sa mère, bascule dans le deal. Mais dans un environnement déjà dominé par un leader, il doit redoubler d’ingéniosité : il cache sa production… au milieu des fleurs.
Et c’est là que tout bascule. Entre les fleurs et la découverte d’une librairie, une autre voie s’ouvre à lui. Une respiration. Une possibilité.
Ce roman, c’est bien plus qu’une histoire : c’est une immersion, un voyage, une claque douce et brutale à la fois.
🌿 J’ai appris, j’ai ressenti, j’ai voyagé. Et surtout… je n’en suis pas sortie indemne.
Si vous aimez les récits qui touchent et qui marquent, foncez.
To odważna powieść, która otwiera przed nami wrota bezlitosnego świata blokowisk i oddaje głos tym, którzy jeszcze nie znaleźli recepty na codzienne troski, poczucie beznadziei oraz niewiedzę dotyczącą tego, jak właściwie chcą spędzić życie. Główny bohater nieustannie gubi i znajduje się na nowo, pokonuje własne lęki i usiłuje związać się z ludźmi, którzy dzierżą podobną skalę bagażu emocjonalnego.
Mam poczucie, że autorowi idealnie udało się oddać to, co chciał przekazać. Wspaniale, że ważną rolę w tej powieści odgrywa literatura! Dużym atutem są też krótkie rozdziały, które ja osobiście uwielbiam, bo taka forma sprzyja rodzącym się refleksjom 🤍. To z pewnością ważna książka, rzucająca światło na problemy, z jakimi gdzieś zawsze zmagają się ludzie. Poczułam to zagubienie bohaterów, ich chwilową bezsilność, lęk i tłumioną używkami chęć znalezienia dla siebie lepszego miejsca. Zakończenie było wzruszające 🥹
L’amour de la littérature est très présente dans ce roman, le pouvoir des livres dans la vie des personnages est si beau.
Le point fort de ce roman, ce sont définitivement les personnages. Au-delà de Tistou, les personnages secondaires sont très attachants. Et la solidarité qui les unit résulte sur une lecture douce qui fait du bien, qui donne espoir!
Mon seul bémol est le langage utilisé. Je n’ai jamais lu un roman avec autant d’expressions françaises. Un vocabulaire que je ne connaissais pas… j’arrivais quand même à comprendre le sens avec le reste de la phrase, mais ça m’a un peu agacée. Et je ne suis pas la plus grande fan des romans écrits en « langage populaire parlé ».
Un petit bijou. Début quelque peu déroutant car le livre est écrit au "langage parlé", mais on se laisse prendre dans cette histoire pleine de poésie. Et pour qui aime les livres et leur pouvoir, c'est un livre à lire absolument.
Me encantó. Cuando empecé pensé que no iba a ser lo mio. Es un libro violento. Pero el amor a la literatura creo que es algo que siempre me llama y conmueve.