Poezja czy proza? Osobista relacja z łazienki czy fachowa analiza dzisiejszego świata? Kanadyjscy dentyści, koreańskie psy, Rosja, zmywarki, półprzewodniki, depilacja woskiem i polski Sejm w jednym miejscu. Reportaż, non-fiction czy psychoanaliza? Własna? Świata? Światy lękowe wymykają się jakiejkolwiek kategoryzacji. To książka, na którą nie byłam gotowa, która „na głos” powiedziała to, o czym bałam się myśleć, na co dzień ścigając się z czasem i światem.
Arleta Bojke, dziennikarka
„Światy lękowe” to przewrotny dziennik czasów przebodźcowania. W obliczu chaosu współczesnego życia, odnalezienie równowagi między pracą, relacjami a własnym ja staję się fundamentalnym wyzwaniem. Książka Mateusza ukazuje naszą codzienność jako zupełnie nowy chaos. Nie umiemy nad nim zapanować, bo nie wiemy wciąż z czym się mierzymy.
W erze globalizacji różnice kulturowe i etyczne stają się źródłem konfliktów i wyzwań, które zmuszają nas do refleksji nad uniwersalnymi wartościami. Mateusz Grzeszczuk pokazuje, jak te zderzenia kształtują nasze życie i wybory.
Rozumiem, że "strumień świadomości", że przebodźcowanie, ale szukanie połączeń między poszczególnymi tematami jest bardzo na siłę. Przejście od dłoni czytelnika przed komputerem do dłoni dyktatora mordującego tymi dłońmi ludzi? Bardzo odległe i dla mnie sztuczne. Może lepiej byłoby przenieść doświadczenie Facebookowego scrolla na fedzie i pisać o totalnie niepołączonych ze sobą informacjach? Ale okej - taka konwencja. Może nie powinienem jej krytykować.
Książka z licznymi truizmami: "horoskopy są głupie", "internetowi coache to współcześni znachorzy". Wiemy to. Od lat. Dlatego wiele tutaj oczywistości - sztampowych, generycznych i mało ciekawych.
Te wszystkie liczby i dane były interesujące do dziesiątej strony. Później odbierałem to już jako usilne kopiuj-wklej z Wikipedii.
Nie używam tego słowa, ale tutaj moim zdaniem pasuje - niektóre wstawki typu "Hell yeah" wydawały mi się boomerskie, sztuczne i wtórne (to, że narrator jest "pierdolonym spokojem, jebanym kwiatem lotosu" widziałem już chociażby u Żulczyka w "Radiu Armageddon").
Nie wiem też, co ta książka miała wywołać w czytelniku. Poczucie beznadziei świata, niechęć do narratora, który jest narzekającym na wszystko młodym dziadersem, czy wyrzuty sumienia, że piszę tę opinię na klawiaturze, kiedy dzieci w Gwinei Subsaharyjsko-Wschodniej muszą pisać palcem na piasku. Nie wiem. Ale na pewno czuję wyrzuty związane z wydaniem całkiem sporej sumy pieniędzy na tę pozycję. Swoją drogą to akurat się udało - utwór był bardzo dobrze wypromowany.
2,75 Z jednej strony koncepcja tej książki jest fajna, jeśli da się temu czas i trochę refleksji. Z drugiej - no nie wiem. Czuję, że po tej książce jakoś mi tak smutniej, wszystko jest szare. Nie wiem, co autor chciał wywołać w odbiorcy, bo ja nie czuję nic… może trochę poza wkur*em na niektóre wstawki. Czasem się zaśmiałam i utożsamiałam, czasem widziałam to tylko jako rant - na wszystko i wszystkich dookoła, no i że cały świat jest okropny i dlaczego my w ogóle jeszcze żyjemy?
Taka dziwna była, “ciekawostek” za dużo i niepotrzebnie.
'Światy lękowe' to bardzo ciekawa książka, świetny spacer z autorem i jego przemyśleniami przez kolejne dni tygodnia. Dużo ciekawostek, które umilają lekturę. Aż szkoda, że książka nie jest dłuższa.
Forma strumienia świadomości mi nie przeszkadza, ale jakość tych przemyśleń już trochę tak. Natomiast autor pisać ewidentnie umie, więc będę śledzić co tam jeszcze stworzy.