Q: Jaka książka ostatnio was zawiodła?
„– 𝑪𝒛𝒂𝒔𝒂𝒎𝒊 𝒖𝒔𝒘𝒊𝒂𝒅𝒂𝒎𝒊𝒂𝒎𝒚 𝒔𝒐𝒃𝒊𝒆, 𝒛𝒆 𝒃𝒂𝒓𝒅𝒛𝒐 𝒄𝒛𝒆𝒈𝒐𝒔 𝒄𝒉𝒄𝒆𝒎𝒚, 𝒅𝒐𝒑𝒊𝒆𝒓𝒐 𝒌𝒊𝒆𝒅𝒚 𝒌𝒕𝒐𝒔 𝒏𝒂𝒎 𝒕𝒐 𝒐𝒅𝒃𝒊𝒆𝒓𝒂.”
🖤Byłam bardzo ciekawa tej pozycji, przede wszystkim ze względu na to, jak była promowana i przez zagadkę kto stoi za morderstwem. Niestety, jak podeszłam z pozytywnym nastawieniem, tak szybko się zawiodłam.
🖤 Zacznę od głównej bohaterki — Audrey, która ogromnie działała mi na nerwy. Nic jej się nie podobało, w dużym stopniu miałam wrażenie, że uważała się za lepszą od innych i zadzierała nosa, jakby nie wiadomo, kim była. Wspomina o swojej przyszłości o tym, co było przed przeprowadzką i jakiej to nie miała popularności, a w nowym miejscu tego nie ma. Jestem w stanie ją zrozumieć, w końcu musiała zostawić przyjaciół i nie do końca czuje się dobrze, ale zamiast narzekać, że jest uznawana tylko za nową siostrę Malone, mogłaby się zaangażować i zawrzeć nowe znajomości.
🖤Audrey ma swoją mroczną stronę, którą bardzo ukrywa. Jednak zaczyna ona powoli się ujawniać w momencie, gdy dochodzi do śmierci jednego z uczniów z jej szkoły. Audrey bierze sprawy swoje ręce i zaczyna prowadzić dochodzenie, bo jak to powtarza potrafi myśleć jak morderca. Tak szczerze, to o wiele bardziej zainteresowała mnie przeszłość dziewczyny i jej dziadków. Uważam, że to można byłoby fajnie rozwinąć, a tak naprawdę pojawiające się wzmianki o nich tylko podsycały ciekawość, by na końcu zostawić z niczym i jedynie można się domyślać kim byli dziadkowe czy też dziadek Audrey.
🖤Jeśli chodzi o Kaydena, to tak właściwie nie wiele mogę o nim powiedzieć. Jest kapitanem drużyny hokejowej, do tego wrogiem brata Audrey, jednak tak naprawdę nie wiem, skąd wziął się cały konflikt między nimi. W swoich kłótniach próbują przeciągnąć Audrey na swoją stronę, nagadując jeden na drugiego. Występujące rozdziały z jego perspektywy, pozwoliły mi dostrzec, że chłopak ukrywa się za maską pewnego siebie i nie do końca jest taki jaki pokazuje się w szkole. Natomiast relacja jego i Audrey to tam nie czułam chemii. Dla mnie ich relacja została przedstawiona nijako, tak by tylko pojawił się jakiś wątek romantyczny. Dziewczyna nie przepadła za nim, ale w sumie pomagała mu wyplatać się z oskarżeń, bo wierzyła w jego niewinność.
🖤Autorka w jakimś stopniu umie zmanipulować czytelnikiem, z tym że nie do końca przypasował mi styl pisania. Czytałam tę książkę dosyć długo, a ilość wprowadzonego chaosu była zbyt duża i zaczął mnie męczyć. Do tego niektóre zdania zostały źle skonstruowane, gubiłam się kto, jakie słowa wypowiadał, czy też zastanawiałam się, co autorka miała na myśli w konkretnym zdaniu. Miałam wrażenie, że ta fabuła ciągnie się powoli, też nie do końca czułam ten dreszczyk emocji. Pojawiały się również różne błędy. Pierwszy zauważyłam, gdy była wspomniana impreza, która miała tragiczny finał. Z początku przeczytałam, że odbywała się u Valentina Bryanta, a później, gdy Audrey jest przesłuchiwana przez policjantów, mówi, że Kayden pomógł jej na imprezie u Prestona Bryanta. To tak właściwie u kogo była impreza? Drugi wtedy, kiedy Audrey wspomina, że Rosalie, której nie miałam okazji wcześniej poznać, nie jest taka zła, za jaką ją uważała. W poprzednich rozdziałach nie było w ogóle o takiej osobie wzmianki, a teraz nagle ona jest w porządku? Idźmy dalej, szkoła i wątek hokejowy, jak z początku było o tym wspomniane, to tak później tej wzmianki nie było. Bohaterowie chodzili do szkoły, jak chcieli, a jeśli liczycie na hokej, to go nie znajdziecie.
🖤W dużym stopniu uwaga została skupiona na wątku kryminalistycznym, który został stworzony i przedstawiony dość ciekawie. Sam fakt kto stoi za zabójstwem, sprawił, że zostałam zaskoczona, ponieważ akurat takiego obrotu spraw się, nie spodziewałam. Nie mogłam naprawdę poznać wszystkich bohaterów, potrafili pojawiać się nagle, a i też zastanawiałam się, kiedy i jak Audrey zawarła przyjaźnie z niektórymi. Nawet byli tacy, przy których czułam, jakby autorka o nich zapomniała, by następnie wprowadzić ich później, co sprawiało, jakby byli takim zapychaczem dziury. Szczególnie miało to miejsce przy Dominicu, Louisie, a także Lavinie. Takie przeskakiwanie między bohaterami sprawiały, że nie dało się ich poznać, a dawało więcej zagwozdek, w momencie, gdy musiałam przypomnieć sobie, kim byli.
🖤Miałam nadzieję, że otrzymam więcej informacji o przeszłości Audrey, lecz tak się nie stało. Zawiodłam się na tym, ponieważ chciałam ją poznać poprzez te wszystkie wzmianki, jakie się pojawiały. Z przeszłości Audrey pojawił się Zacharian, którego postać zaintrygowała mnie i chociaż z początku został przedstawiony, jako ktoś z kim dziewczyna nie chciałaby mieć nic wspólnego, tak później ucieszyła się, gdy przybył z pomocą, tym samym wtajemniczając go w całą swoją misję odnalezienia mordercy. Chociaż pojawił się na krótki czas, to na swój sposób go polubiłam, wydawał się ciekawszy niż główny bohater.
🖤„Think like a killer” to pozycja, która mimo zaciekawienia, w dużym stopniu mnie zawiodła. Ciężko mi się czytało i byłam naprawdę o krok od zrobienia dnf. Jednak jestem na tyle uparta, że dokończyłam ją, chociażby ze względu na rozwiązanie kto stał za całą zbrodnią. Dodam tylko, że podobały mi się grafiki wplecione w książkę, był to przyjemny dodatek. Drugi raz nie sięgnę po tę pozycję, a też nie sądzę, by została w mojej pamięci na długo.
🖤Moja ocena: 3/10