Współpraca recenzencka z wydawnictwem Wielka litera 🖤
Mix uczuć jaki posiadam dzięki tej książce jest naprawdę gigantyczny. Nie wiem czy ją kocham i będę polecać każdemu (bo bohaterki są super, świat jest ciekawy i magia w nim jeszcze bardziej) czy nigdy więcej nie chce jej widzieć na oczy bo była dość nudno i topornie napisana.
Sam zamysł na historię jest fantastyczny i bardzo mi się podobał, jednak po drodze coś nie poszło.
Książka jest typowo młodzieżowa i to czuć, chociaż uważam to za atut, ponieważ skupia się na kobiecej przyjaźni i jej sile.
Nasze bohaterki mają przed sobą nie lada wyzwanie, ponieważ muszą zmierzyć się z mizoginistycznym światem, kościołem który chciałby je spalić i wiekami prześladowań.
Feminizm gra tutaj pierwsze skrzypce, każda z naszych bohaterek jest inna, ma inne cele, inna historię, ale łączy je magia, która doprowadza do zawarcia przez nie przyjaźni.
Bardzo się bałam, że te wątki zostaną poprowadzone po macoszemu, szczególnie bałam się o koniec, bo ta nienawiść do kobiet i tego że mogłyby być silne daje się bardzo mocno odczuć przez całe dwa tomy. Niestety trochę moje obawy się ziściły, dostajemy „wielką bitwę” na 3 strony i happy end bo główna bohaterka zostaje głową kraju.
Jak na to że dostajemy miliony długich, zdecydowanie ZA długich opisów wszystkiego, to skrócenie tak ważnego wątku, opierającego się na przewrocie politycznym powinno być zbrodnią.
Niestety, jak kocham zamysł, kocham magię i wszystko, tak samo prowadzenie tej fabuły jest nudne i mowię to z bólem serca. Mogłabym przeskoczyć kilka stron i wciąż dokładnie wiedziałabym co się dzieje.
Brak mi jakiejś takiej mocy, sprawczości, czegoś co złapało by mnie za twarz i nie pozwoliło oderwać się od tych książek nawet na sekundę.
Mówimy tu w końcu o potężnych ognistych ptakach gotowych przenosić góry i obalać rządy. Dla mnie niestety skończyło się to lekkim rozczarowaniem.
Czy poleciłabym tą książkę? Mimo wszystko myślę, że tak. Momentami czułam że biegam z dziewczynami w dzielnicy gryfa, że Alec robi koktajl alchemiczny i ze jestem z Fen i Sayer w ogrodzie. Mogłam poczuć magię tej książki i wyobrazić sobie jak wygląda Simta, a to już dużo świadczy o tym jak się bawiłam.
Myślę że to lektura, która nie zmieni waszego świata, ale pozwoli po prostu się zrelaksować i odprężyć przy czytaniu. Trzeba mieć do niej lekkie podejście i nie nastawiać się na zbyt wiele