Koniec wieku XVIII. W powietrzu czuć zapach nadciągającej rewolucji. Ekscentryczny pisarz Anton Lumiére wraca z wyprawy po Oriencie do rodzinnego miasta Karlen. Zainspirowany kulturą Wschodu pragnie stworzyć największe dzieło życia – przełomowy traktat filozoficzny o sztuce alchemii. Tydzień później ginie po upadku z okna własnej garsoniery. Zagadkę tajemniczej śmierci artysty próbują rozwikłać dwaj strażnicy miejscy. Trop prowadzi ich do Villi Vitae – położonego w odludnej części lasu uzdrowiska dla możnych i szlachetnie urodzonych. Kiedy kolejni goście przybytku giną w niewyjaśnionych okolicznościach, a droga ucieczki zostaje odcięta, zaczyna się wyścig z czasem. Śledczy odkrywają prawdę o mrocznej stronie natchnienia Lumiére`a i podejmują okultystyczną grę, kładąc na szali nie tylko swoje życie, ale także dusze… To jest znakomity debiut. Niesamowity, mroczny klimat utrzymany w odcieniach Conan Doyle'a i Poego. Świetnie nakreśleni bohaterowie. I brak pewności, czy źródłem zła jest szalony ludzki umysł czy nadnaturalna groza. Będziecie zachwyceni! Paweł „Uncelek” Stryjecki (bloger) Kryminał w płaszczu gotyckiej grozy. Powiew tajemniczego orientu i mroczna alchemia złapią Was w swoje szpony. Katooola Co otrzymamy, gdy połączymy kryminał z grozą? Zagadkę, która pozostawi Was z milionem pytań w głowie, czyli idealną propozycję dla fanów suspensu Agathy Christie i powieści detektywistycznych Edgara Allana Poego. W Witrynach Horroru Bartosz Sokolak - prawnik z wykształcenia, a pisarz z zamiłowania. Od urodzenia pasjonat tworzenia historii literackich i gier fabularnych. Nie lubi szczęśliwych zakończeń, choć czasem mu się zdarzają. Czyta powieść gotycką, klasykę i szeroko pojętą fantastykę. Mieszka w Krakowie, ale zamiast na pole, wychodzi na dwór. Pracuje nad cyklem osadzonym w autorskim świecie, a w międzyczasie tworzy w nim samodzielne powieści. „Cierniogon” jest pierwszą, która opuściła szufladę.
Kolejny BookTour od @_z_okladka_mi_do_ twarzy i moje pierwsze spotkanie z Bartoszem Sokolakiem. “Cierniogon” to fantastyka pełna mroku, tajemnicy, zwłok i zbrodni. Czego chcieć więcej? Początek nieco mi się dłużył... Mimo że już wtedy było sporo różnych wydarzeń, to jakoś tego nie czułam... Ale po około 200 stronach (na lekko ponad 400) zaczyna się dziać naprawdę dużo, intensywnie i cudownie mrocznie.
Każdy tutaj ma jakąś swoją tajemnicę albo coś, czego innym nie mówi. Są postacie, z którymi sympatyzuje, ale nie mogłam przeżyć Nadii i jej relacji z innymi bohaterami. O matko, jak ciężko mi się czytało z nią sceny! Na szczęście Newran, Sten i cała reszta ratowali dla mnie sytuacje - było trochę śmiechu, trochę dramy, trochę kłamstw i mnóstwo niedopowiedzeń...
Najlepszy element tej książki - absolutnie i zupełnie uwielbiam choć wielu rzeczy nie rozumiałam, mimo że pojawiały się kilka razy. Świat tutaj jest niezwykle skomplikowany i złożony pod wieloma względami. Mamy tu wierzenia, religie, plemiona, historię, mity, legendy, rytuały... Naprawdę, wszystko nam się tutaj pojawia i jest wspaniale stworzone oraz opisane.
Do około 200 strony, mimo że dzieje się sporo, to akcja niezbyt mnie wciągnęła. Mamy zbrodnie, mamy sekcje zwłok, mamy pożary i podejrzenia... Ale mimo wszystko strasznie dłużyły mi się te strony. Później się to zmieniło i zostałam zupełnie wciągnięta w fabułę. Mamy tu mnóstwo akcji, mroku, tajemnicy i pytań bez odpowiedzi. Po 200 stronie się dzieje!
Oh, w tej książce jest zrobiony (zrobione?) świetnie! Jak większość książek nie jest w stanie mnie zdziwić, tak tutaj muszę przyznać, że kilka sytuacji mnie zaskoczyło swoim rozwinięciem! Gdyby nie moje bycie sceptyczną, to zapewne zdarzyło by się częściej, bo “Cierniogon” jest przepełniony mniejszymi i większymi zwrotami akcji, pytaniami i niedopowiedzeniami.
Zakończenie mi się wręcz wybitnie podobało. Było cudowne, częściowo bym powiedziała otwarte, ale przede wszystkim - tajemnicze. Tak, “tajemnicze” to najlepsze określenie zarówno na zakończenie, jak i całą tę książkę. Chciałabym wiedzieć więcej i jeszcze bardziej zgłębić ten świat, bo to najlepszy element tej książki. Cieplutko mogę polecić tę książkę!
(Niestety korekta troszkę tu poległa. W książce co jakiś czas trafiają się błędy składniowe i ortograficzne)
Podobała mi się ta książka. Cieszę się, że wymęczyłam jej pierwsze 200 stron, bo zdecydowanie było warto! Jej tajemnica, niepokojąca atmosfera i otaczający postacie mrok... To była naprawdę dobra lektura i niezmiernie cieszę się, że mogłam tę książkę przeczytać. Zdecydowanie sięgnę jeszcze po twórczość Bartosza Sokolaka, bo “Cierniogon” naprawdę mi się podobał!