Zabawne dialogi, świat mody, namiętność, intrygi i tajemnice. Najnowsza powieść Gosi Lisińskiej to humorystyczno-romantyczna gratka dla fanów romansów: „,Mała“,, „,Mister Mecenas“, i „,Cześć, psorko“,.
Niby miałam ekscytującą pracę. Niby byłam zadowolona ze swojego życia. Ale ci wszyscy ludzie, tacy nieprawdziwi, zawistni, wściekli bez powodu. Męczył mnie ten świat. Tęskniłam za nudą. Cholera, serio, tęskniłam za przeciętnością, za czymś takim… A może kimś? Marzył mi się zwyczajny facet, który nie będzie się ze mną ścigał w humorach i nie wymieni mnie na pannę, która mogłaby być jego córką. Taki, który co prawda nie odróżni garnituru od Ralpha Laurena od tego z sieciówki, za to pójdzie ze mną do kina, nie spędziwszy najpierw w łazience trzech godzin.
Nie żebym jakoś specjalnie wierzyła w przeznaczenie czy inne bzdury, ale kiedy los trzeci raz puszcza ci oko, nie pokazuj mu fucka, tylko zasuwaj robić, co każe. A jak inaczej nazwać fakt, że trzeci raz przypadkowo spotkałam tego samego mężczyznę, jeśli nie puszczaniem oczka przez los? Problem w tym, że tym mężczyzną jest cheeky bartender, z którym umawia się moja siostra. A co, jeśli to właśnie on jest tym „,zwyczajnym facetem“,, zesłanym w odpowiedzi na moje tęsknoty?
To gatunek mocno niedoceniany i taki wyśmiewany, nie rozumiem dlaczego. Te książki są najczęściej lekkie, niezobowiązujące. Wiadomo, pokazując jakieś tam dramaty bohaterów, ale później tak kończą się happy endem, co brzmi jak idealny kandydat na ulubieńca na wieczory ponure, zimne.
Książka „cheeky” to trzeci tom serii, ale jestem zdania, że te książki można czytać bez znajomości poprzednich tomów. Czytałam już kilka książek od Gosi, humor w jej książkach jest taki, który do mnie trafia, dosadny, czasami taki lubieżny, ale pomimo wszystko jest ze smakiem.
Tym razem trafiłam do świata Aleksandry. Kobiety, która jest naprawdę fajną bohaterką, walczy o swoje, jest nieustępliwe i nie daje się ponieść się takim negatywnym emocjom. Życie jej nie jest kolorowe, ale odnosi w nim znaczące sukcesy. Jest naprawdę temperamentną postacią, która nie zawaha się użyć wszystkich swoich sztuczek. A drugą postacią jest Damian, czyli Bohater, którego ja od razu polubiłam. Chodzący zielona flaga, nie jest to głupi Bohater i taki zaślepiony, bo on potrafi odpuścić, potrafi stawić na swoim, potrafi walczyć o to co chce. A przy okazji nierobie tym nikomu Krzywdy.
Żeby nie było, że to tylko historia o dwójce ludzi, którzy oddają się namiętności, bo to też historia o tajemnicach z przyszłości, o kreowanie swojej przyszłości a między tym wszystkim jest takie zwykłe codzienny życie.
Nie ukrywam, podobała mi się, bo jest taka komfortowa. Można się na niej zrelaksować i kibicować bohaterom. Podobnie było z "cześć, psorko", która totalnie mnie rozczuliła i z tą jest podobnie.
Tylko wiecie, ta książka momentami jest powielająca stereotypy (chociażby to, że główna bohaterka myśl o znalezieniu faceta w kategorii ojciec dla swojego dziecka) jednak pomimo pojawienia się naprawdę głupich rozmów czy myśli, to nie jest historia, która zrobi krzywdę. Jest po prostu przyjemna, taka głupiutko miła i na pewno pomoże w przełamaniu zastoju czytelniczego lub zachęcić do czytania, bo jest stosunkowo krótka, czyta się ją piorunujące szybko i styl autorki jest bardzo lekki, krótkie zdania, wtrącenia taki Humorystyczne, wszystko to ułatwia nam czytanie. Dla mnie 4 ⭐️
„Cheeky” w żaden sposób nie wyłamuje się ze schematyczności tej serii od Gosi Lisińskiej, ale dla mnie nie ma w tym nic złego, to moje guilty pleasure.
Tym razem poznajemy bliżej Aleksandrę Grzybczyk, młodszą siostrę Tośki z poprzedniej części. Ola jest zmęczona pustym życiem na świeczniku, sztucznymi uśmiechami. Po związku ze sławnym mężczyzną marzy się jej ktoś normalny, wręcz przeciętny, może nawet nudny.
Damian, choć z początku miał u mnie ogromnego minusa (mam niewielką awersję do barmanów, choć wiadomo, każdy jest inny, wybaczcie mi🤭😅),tak bardzo szybko zaskarbił sobie moją sympatię.
Ola jest niewiele starsza od Damiana. On dobiega 30stki, ona tą liczbę jakiś czas temu przekroczyła. Ich relacja od pierwszych chwil przepełniona jest seksem, a znajomość opiera się raczej na motywie instant love. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi taki zabieg, ale tutaj on pasuje, bo bohaterowie żyją w myśl zasady „do trzech razy sztuka” a teraz właśnie trzecia szansa nadeszła. Miałam wrażenie, że tytułowy Cheeky, mimo młodszego wieku był bardziej dojrzały od Olki. Z resztą traktował ją jak swoją królową, miałam wrażenie, że zaraz zacznie nosić ją na rękach. I jakże mi się to podobało! Uwielbiam męskich bohaterów stawiających swoje kobiety ponad wszystko inne.
Książka przepełniona jest specyficznym humorem, lekko sarkastycznym, nasycona podtekstami, bo główna bohaterka raczej w język się nie szczypie. Smaczku całości dodaje tajemnica nie tylko morderstwa osoby powiązanej z przeszłością głównej bohaterki, próby zamachu na jej zdrowie, ale i drugiej strony Damiana, tej o której sam nie mówi.
Nowość od Gosi to książka, którą czyta się na raz, a ja z całości na te pochmurne listopadowe popołudnia wam ją polecam!
Ola przekroczyła już trzydziestkę i od paru lat z powodzeniem prowadzi z przyjaciółką agencję modelek. Mają klientów, dla których organizują promocyjne eventy, nie tylko w Polsce. Pierwszy raz spotyka Damiana w samolocie z Londynu, potem w Warsie pociągu do Warszawy. Facet wydaje się nieco od niej młodszy, ale jednocześnie bardzo atrakcyjny. Może dlatego, że po zerwaniu z ostatnim kochankiem, czuje się nieco seksualnie wyposzczona. Rozmawiają ze sobą po angielsku. Dopiero gdy widzi go znowu, i to w charakterze potencjalnego kandydata na spędzenie wspólnej nocy z jej starszą siostrą, Tosią, poznaje szczegóły jego polskiej tożsamości. Łącznie z zawodem, który Tosia w swoich telefonicznych kontaktach zapisała jako cheeky bartender. Ola, licząc na wyrozumiałość siostry, zdradza przed nią swoje napalenie na Damiana i Tosia, nie mając większego wyboru, ustępuje jej pola.
Rzeczywistość przekracza najśmielsze erotyczne oczekiwania Oli, pierwszoosobowej narratorki. Podobnie jak w poprzednich tomach serii, mocną stroną jest dosadny ale niewolny od zabawnych skojarzeń język romansu. Jest też parę niespodzianek. Przy czym przy jednej z nich, noszącej znamiona obyczajowo-kryminalnego thrillera, Ola - cały czas prezentująca siebie jako większą bystrzachę niż prosty barman, Damian - kompletnie zawodzi. Ale nie ma tego złego, co by …
Książka dla amatorów bezstresowej, kilkugodzinnej rozrywki, oczywiście pod warunkiem, że nie są nadmiernie uczuleni na ilość seksu i językowej sprośności. Dodatkowym bonusem jest parę smaczków środowiskowych, zarówno ze świata mody, jak i z kręgów rodzimej dulszczyzny w tyskiej rodzinie Oli i Tosi.
Miała wszystko. Rewelacyjną pracę, interesujące życie i facetów do wyboru, do koloru. A tęskniła za normalnością. Za mężczyzną, który będzie widział w niej coś więcej niż ładne ciało i... konkurencję.
Czy wierzyła w przeznaczenie? Ani trochę. Ale jeśli los stawia na jej drodze po raz trzeci, tego samego, to nie może być przypadek. Bo nie może, prawda?
Problem jest tylko taki, że to mężczyzna, z którym umawia się jej siostra. Tylko co, jeśli to ten jedyny? Zwyczajny facet, który może spełnić jej marzenie?
Książki Gosi zawsze wywołują na mojej twarzy mnóstwo uśmiechu. I tak było też i tym razem, ale czy tylko uśmiechu? Zdecydowanie nie!
Jeśli szukacie książki gorącej jak ogień, z dreszczykiem emocji, zabawnymi dialogami I niespodziewanymi sytuacjami, to trafiliście w odpowiednie miejsce. Wśród darków, których w listopadzie miałam mnóstwo, Cheeky był takim powiewem świetnego humoru, scen wywołujących rumieńce. I w sumie sama zaczęłam się zastanawiać czy wierzę w przeznaczenie 🤭
Bawiłam się wybornie przy każdej części tej serii i nie mam pojęcia, która najbardziej skradła moje serce. Ale Cheeky Bartender na pewno plasuje się w czołówce.
Historia Oli i Damiana jest dokonała na zimne wieczory. I jestem ciekawa, czy dojdziecie szybkiej do pewnych wniosków niż Ola. Ja doszłam, ale ani trochę nie odebrało mi to przyjemności z poznawania tych dwojga😈
3,5* Przynajmniej ta część nie zawiera takiej masy wulgaryzmów, bo nawet jak Tośka się pojawia, to nie klnie tak bardzo, ale sama fabuła jest strasznie płytka. Kocham faceta, ale nie nadaje się na ojca mojego dziecka, bo jest tylko barmanem. Naprawdę? To jest myślenie w stylu matki dziewczyn a nie światowej Olki. Ale facet jak zawsze chodzący ideał, ciacho do schrupania.