Długo wyczekiwana kompletna, nieuwikłana w zależności polityczne i polityczną poprawność biografia Tadeusza Borowskiego. Bardzo chciałam ją przeczytać ze względu na poruszające opowiadania obozowe, jakie poznałam w liceum. Przed przeczytaniem tej biografii Borowski był dla mnie osobiście fascynującą osobą, zagadką i niedocenianym pisarzem. Kilka razy od czasów liceum wracałam do jego twórczości, a także do opracowań poświęconych jego osobie i zawsze uważałam, że jemu należy się pełna biografia z prawdziwego zdarzenia.
To co mnie w niej zaskoczyło, to bogata twórczość poetycka bohatera. Zdawałam sobie sprawę, że Borowski pisał wiersze, ale nie przypuszczałam, że na tak wiele tematów i tak różnych. Doceniam próbę pokazania złożonej osobowości Borowskiego i jego uwikłania w ówczesną rzeczywistość.
Nie doceniam i nie rozumiem w kontekście tak wielkiej biografii:
- odwołań do współczesności i konfrontowania Borowskiego z synem Autorki (najpierw dowodzi, że Borowskiego należy rozliczać, oceniać i analizować na tle epoki i uwarunkowań, w których żył, a za chwilę pisze o tym co go łączy z jej nastoletnim synem i jego rówieśnikami, którzy jeśli nie pójdą do szkół średnich nie poznają ani życiorysu, ani nawet ułamka twórczości osoby, nad którą teraz mają się pochylić, bo Autorka wymyśliła sobie, że to będzie "taka ładna klamra").
-emocjonalnego zaangażowania biografki w książkę i jej wtrętów psychologicznych, podczas "tłumaczenia postawy pisarza", w momentach, w których nie była jednoznaczna. Tak jakby bała się rysy na ideale.
- założeń, które Autorka poczyniła, żeby opisać jakąś sytuację, a które następnie uznała za pewnik i traktowała jak oczywistość. (Choroba psychiczna Borowskiego nigdy nie została zdiagnozowana. Autorka nie przedstawia też żadnego na nią dowodu, ale uważa, że na pewno był chory psychicznie ze względu nawet nie na pobyt w Oświęcimiu, ale na obciążenie genetyczne. Droga Autorko to tak prosto nie działa. Fakt, że jedna osoba w rodzinie ma zdiagnozowaną chorobę psychiczną, nie oznacza, że każdy członek tej rodziny również).
- to co mnie ostatecznie zmęczyło w tej książce, to próba zrozumienia postawy pisarza i zmienności poglądów, przeprowadzona tak nieudolnie, a jednocześnie tak prosta do wytłumaczenia. Borowski w czasie pobytu w Oświęcimiu stracił wiarę w państwo, w którym żył do tej pory, w system wartości, w którym został wychowany i w ludzi, na których nie mógł polegać. Po wyjściu z obozu potrzebował nowej nadziei, nowej wiary i nowych wyzwań, w które mógłby uwierzyć i które zaangażowałyby go bez reszty i nadały nowy sens jego ocaleniu i dalszemu istnieniu. Dla niego takim "nowym początkiem" był socrealizm. Nie trzeba być psychologiem, filologiem, ani biografem tego wybitnego literata, żeby to zrozumieć. Nawet jeśli jest to dla Autorki dziś niewygodne należy to przyjąć i zaakceptować. Jest to nawet poniekąd śmieszne w kontekście zarzutów, które Autorka stawia w swojej książce wcześniejszemu biografowi Borowskiego - Tadeuszowi Drewnowskiemu, który według niej nie był obiektywny, bo był zaanga��owany emocjonalnie. Autorka momentami też koloruje prawdę, bo nie chce przyjąć faktów do wiadomości, właśnie dlatego, że była zaangażowana emocjonalnie. Szkoda, bo może to była ostatnia szansa, aby opowiedzieć "prawdziwą historię Tadeusza Borowskiego".
- opis śmierci Borowskiego nadal jest niejednoznaczny i niejasny, ta książka nie wnosi nic nowego do tej sprawy.
Ogólnie mam wrażenie, że Autorka pisząc tę biografię opierała się tylko na dostępnych źródłach, na pracach napisanych przez innych, a sama nie zrobiła żadnych badań, nie wyciągnęła wniosków i nie przyczyniła się do wyjaśnienia niejasności w biografii Tadeusza Borowskiego. Nawet jeśli chodzi o rozmowy ze współcześnie żyjącymi badaczami literatury, opiera się na tym co powiedzieli kiedyś, nie prezentuje ich współczesnego podejścia. Brakuje ewidentnie rozmowy z Małgorzatą Borowską - córką pisarza, która nie zna swego ojca osobiście, ale przecież przez 50 lat żyła z matką, od której mogła się wiele o swoim ojcu dowiedzieć. Szczególnie dziwi brak takiej rozmowy w kontekście tego, że córka pisarza również jest filologiem i pracuje naukowo, więc brak porozumienia na płaszczyźnie biograficzno-literackiej nie jest problemem. Mam nieodparte wrażenie, że Autorka pozbierała fragmenty życia i opinie o Borowskim w jedną całość i wydała jako swoją książkę. Praca raczej odtwórcza, niż twórcza. To jest mój największy zarzut, bo jak wcześniej napisałam, może jest to ostatnia szansa na obiektywną biografię wielkiego literata.
Po przeczytaniu całości naszła mnie ostatnia refleksja: Porusza mnie bardzo twórczość Tadeusza Borowskiego, zwłaszcza opowiadania obozowe, a nie poruszyła mnie w ogóle jego tragiczna biografia.