Ona szukała pracy. On miał zostać jej nowym szefem.
Dwudziestoczteroletnia Viviana Harris nie miała już złudzeń dotyczących swojego małżeństwa: wciąż pozostawała mężatką, ale tylko na papierze. Nawet zaczęła przedstawiać się panieńskim nazwiskiem – Tremblay.
Kiedy stanęła oko w oko ze swoim potencjalnym nowym szefem Dario Rossim, powinna bardziej się postarać, aby dostać pracę – rzucanie sarkastycznych żarcików na rozmowie kwalifikacyjnej było co najmniej ryzykowne.
A jednak została zatrudniona, i to od zaraz.
A sam Dario wydał jej się nie tylko bardzo przystojny, ale też interesujący. Kobieta natomiast nie miała pojęcia, że ich spotkanie nie wydarzyło się przypadkowo, a jej życie od teraz bezpowrotnie się zmieni.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
ja kocham książki Basi. w każdej znajduję coś dla siebie. są pełne świetnego humoru i zawsze poprawiają mi dzień. uwielbiam styl pisania który jest lekki i prosty ale też emocjonalny że można wczuć się historię. tutaj było kilka zwrotów akcji które mnie zaskoczyły i pewna rzecz pod koniec książki sprawiła że popłakałam się. nie, ja dusiłam się łzami. kolejny raz przekonuję się o tym że książki Basi są cudowne, mają zajebisty vibe i już chyba zacznę kupywać je w ciemno. POLECAM BARDZO
KOCHAM KOCHAM KOCHAM!! Jedna z lepszych książek tego roku. Poczucie humoru autorki zdecydowanie podobne do mojego, a samą książkę czytało się BARDZO przyjemnie 💜 Z całego serca polecam!
Mam świadomość że nie jest to literatura wybitna, jednak to jak się przy niej komfortowo czułam, jak się Śmiałam i jak bardzo polubiłam głównych bohaterów sprawia że ocena musi być wysoka.
*współpraca reklamowa z Barbarą Łuszyńską i Wydawnictwem NieZwykłym*
Historia, którą śledziłam już na wattpadzie, dzięki niej w ogóle poznałam twórczość autorki, z którą jestem na bieżąco. Książka łączy w dobie to co lubię najbardziej, czyli ciekawą i dynamiczną fabułę, mnogość wątków i motywów oraz gorący romans biurowy. Do tego dochodzi jeszcze skomplikowana przeszłość, kontrowersyjne tematy, tajemnice i manipulacje.
Vivianna będąc dzieckiem straciła oboje rodziców, trafiała do kolejnych ośrodków i rodzin zastępczych, a chwilę przed osiągnięciem pełnoletności pojawiła się nieznana dotąd ciotka, która w kilka dni pozbawiła młodą dziewczynę dziedzictwa rodziców, wmanewrowała w toksyczny związek małżeński i po prostu zorganizowała jej tytułowe piekło na ziemi. Vivianna jednak po latach postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, chce rozpocząć nowy rozdział, przez co zaczyna szukać pracy. Tym sposobem na jej drodze pojawia się Dario, który na każdym kroku zaczyna jej pomagać, jednak mężczyzna nie działa bezinteresownie.
Szczerze mówiąc to moja ulubiona książka, wychodząca spod pióra autorki. Fabuła pomimo poruszania dość trudnych, często kontrowersyjnych czy traumatycznych tematów, jest raczej lekka i dynamiczna, a samą książkę czyta się z przyjemnością. Tym co mnie w niej urzekło są dialogi i postać głównej bohaterki, która pomimo tego, że przeszła przez nie jedno piekło wciąż jest bardzo pozytywną osobą, która wciąż walczy o lepsze jutro i samą siebie. Głęboko pod płaszczykiem pięknej, wygadanej, sarkastycznej i wydawałoby się szczęśliwej osoby, chowa się postać niemal kompletnie złamana przez życie, a której los po raz kolejny postanawia spłatać figla.
Historia jest bardzo dynamiczna, już niemal na początku przygody Daria i Vivianny wiemy, że mężczyzna ma w tym wszystkim jakiś cel, który nie do końca jest jasny, i choć co nieco można się domyślać to w dynamice wydarzeń, tajemnicach i manipulacji nie można odgadnąć wszystkiego. Historia pełna jest wzlotów i upadków, znajdziemy tu opisy stosowania przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej, autorka pokazuje skalę ludzkiego okrucieństwa, bezwzględności i manipulacji. Z drugiej strony pojawiają się wydarzenia dające nadzieję na lepsze życie, na odnalezienie sojuszników i zawarcie przyjaźni w tych najgorszych chwilach. Pojawiają się sceny komediowe, zabójcze dialogi przy których parska się śmiechem, ironiczne i sarkastyczne uwagi, które wręcz uwielbiam w tej powieści oraz przecudowni bohaterowie, którzy tutaj odgrywają kluczowe role i pokazują skomplikowaną ludzką naturę. Do tego znajdzie się kilka spicy scen, przy których może zrobić się gorąco.
Jako, że spora część książki była mi już lekko znana, to najbardziej ciekawiło mnie zakończenie całej historii. Autorka sporo namieszała w fabule, sporo elementów do siebie nie pasowało, a dobrze rozwijająca się relacja dochodzi do punktu krytycznego. Tutaj czuję lekki zawód bo konfrontacja Viv i Daria wydała mi się lekko niedopracowana, zabrakło mi tutaj większej skali emocji, mam wrażenie, że wszytko się tutaj potoczyło za szybko. Kolejna rzecz, przy której także czuję zawód, to zbyt ogólne wręcz symboliczne rozprawienie się z przeszłością głównej bohaterki, ten temat aż krzyczał, żeby go rozwinąć, bo według mnie był on dla fabuły bardzo ważny.
Podsumowując, lektura bardzo mi się podobała, wciągnęła mnie od pierwszej strony, pomimo tego, że część była mi znana to na nowo mogłam poznać tę opowieść. Historia zarówno trudna jak i podnosząca na duchu, dynamiczna i zabawna, przepełniona zwrotami akcji, napisana prostym językiem, choć zahacza o slangi młodzieżowe - fajnie, że są dopowiedzenia o co chodzi, bo ja niektórych zwrotów nie znałam. Książka jest idealnym scenariuszem na komedię romantyczną, bo znajdziemy w niej wszystkie elementy wpisujące się w ten format. Ja osobiście czuję niedosyt związany z zakończeniem, nie mniej książka jest kawałkiem świetnej lektury, którą serdecznie polecam.
Historia sama w sobie ładna, lekko nie dopracowana i spłycona mocno, styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu, momentami śmieszna. Ogólnie nie była najgorsza ta historia ale raz przeczytać zdecydowanie wystarczy. Jak ktoś lubi takie poczucie humoru i styl to jak najbardziej polecam przeczytać.
„To się działo… Nie. To już się stało. Byłam wolna.”
Miłość nie przychodzi wtedy, gdy jesteśmy gotowi. Pojawia się wtedy, gdy od dawna przestaliśmy wierzyć, że mamy do niej prawo — wchodzi w nasze życie z impetem, burząc mury, które budowaliśmy latami, i zmusza nas, byśmy stanęli twarzą w twarz z tym, co najbardziej boli.
Dwudziestoczteroletnia Viviana Harris dawno przestała wierzyć, że jej życie małżeńskie da się jeszcze uratować. Zewnętrznie wciąż pozostaje żoną, ale tylko w wymiarze formalnym — emocjonalnie jest już gdzie indziej, na etapie budowania nowej siebie i nowego początku. Dlatego szuka pracy, szansy, która pozwoli jej wyjść z marazmu i odzyskać choć odrobinę kontroli. Gdy trafia na rozmowę kwalifikacyjną z Dario Rossim, jej sarkazm i zbyt pewne komentarze w teorii powinny ją pogrzebać. A jednak dzieje się odwrotnie — Viviana zostaje zatrudniona od razu, jakby los postanowił dać jej drugą kartę do rozegrania.
Viviana nie wie jednak, że to spotkanie nie było zwykłym przypadkiem. Dario wydaje się nie tylko niecodziennie czarujący, ale też podejrzanie zainteresowany jej osobą — jakby ich drogi musiały przeciąć się w tym właśnie momencie. Nowa praca szybko przestaje być tylko pracą, a granica między profesjonalnością a magnetycznym przyciąganiem zaczyna się rozmywać. Viviana jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że od tej chwili jej życie nabierze tempa, a odpowiedzi na pytania, których nawet nie zdążyła zadać, mogą okazać się bardziej bolesne niż wspomnienia, przed którymi dotąd uciekała.
Viviana to kobieta z ognia — impulsywna, ostra w słowach i zadziorna do granic, ale właśnie dzięki temu tak żywa. Jej sarkazm nie jest tylko cechą charakteru; to zbroja, pod którą kryje się ktoś, kto długo próbował udawać, że „wszystko jest w porządku”. W jej myślach widać bystrość, poczucie humoru i cięte riposty, które potrafią natychmiast rozładować napięcie albo.. je spotęgować. Bywa nieprzewidywalna, reaguje za mocno, mówi zanim pomyśli, czasem celuje w niewłaściwe osoby — ale właśnie to sprawia, że wydaje się prawdziwa.
Za jej krzykliwością stoi jednak przeszłość, która zostawiła głębokie blizny. Viviana przeszła przez własne piekło i przetrwała je nie dlatego, że była idealna, ale dlatego, że wciąż próbowała się podnieść. Popełnia błędy, gubi się, działa chaotycznie, a momentami zaskakująco niedojrzale jak na swój wiek — i chociaż można ją za to skrytykować, trudno odmówić jej odwagi. Nie jest bohaterką, która błyszczy perfekcją. Jest bohaterką, która uczy się na swoich upadkach i idzie dalej, nawet kiedy boli. I może właśnie dlatego tak łatwo ją polubić: bo nie gra silnej kobiety — ona tą siłą staje się krok po kroku.
Dario to mężczyzna, który na pierwszy rzut oka wygląda jak klasyczny „zimny boss”: opanowany, dominujący, bez emocji wypisanych na twarzy. W jego zachowaniu jest spokój, który potrafi przytłoczyć, oraz aura człowieka, z którym lepiej nie igrać. Ale to tylko fasada. Pod nią kryje się ktoś, kto nauczył się milczeć z powodu bólu, a nie dlatego, że jest nieczuły. Jego przeszłość nie jest jedynie tłem — to realne blizny, które kształtują sposób, w jaki kocha i chroni. I właśnie to sprawia, że trudno go zaszufladkować: potrafi być wycofany, a jednocześnie bez wahania pokazać czułość w najmniej spodziewanej chwili.
W relacji z Vivianą nie ma kalkulacji ani gier. Dario przegrywa z nią od pierwszego starcia — nie dlatego, że jest słaby, ale dlatego, że ona trafia dokładnie w miejsca, które próbował zakopać. Nie „ratuje” jej, tylko pozwala jej rosnąć, czasem nawet kosztem własnego spokoju. To mężczyzna, który nie krzyczy najgłośniej, ale działa najkonkretniej: cierpliwy, troskliwy, zaskakująco delikatny w momentach, gdy świat kruszy się pod ciężarem sekretów. A choć bywa chaotyczny i popełnia błędy — widać, że kocha z pełnym przekonaniem, jakby oddawał komuś cały świat, który wcześniej zbudował z ruin.
Relacja Viviany i Dario jest pełna napięcia, zderzenia temperamentów i niedopowiedzeń, które zamiast oddalać, tylko ich do siebie przyciągają. Ona prowokuje i broni się żartem, on reaguje chłodem i kontrolą, ale oboje tak naprawdę próbują ukryć własne blizny. Nie znajdziemy tu idealnych gestów czy pastelowego romansu — są spięcia, błędy i momenty, w których wzajemnie doprowadzają się do szału. A jednak właśnie to sprawia, że pasują: nie dlatego, że są dla siebie ucieczką, ale dlatego, że w końcu uczą się patrzeć na siebie bez masek, zmierzyć z własnymi demonami i zrozumieć, że miłość nie jest prostą drogą — to wybór, który trzeba podjąć nawet wtedy, gdy wszystko krzyczy, żeby się wycofać.
„Hell on Earth” to historia, która od pierwszych stron przyciąga emocjami i intensywnością relacji bohaterów. Między Vivianą i Dario iskrzy w sposób, który trudno zignorować — raz bawią, raz irytują, a chwilę później łapią za gardło. To nie romans budowany na idealności, tylko na prawdziwych reakcjach i błędach, które potrafią zaboleć.
Barbara Łuszczyńska pisze lekko i z ogromnym wyczuciem, dzięki czemu cięższe momenty nie przytłaczają. Humoru jest tutaj zaskakująco dużo — naturalnego, szybkiego i często podszytego ironią. Kilka razy autentycznie parskałam śmiechem, bo dialogi są po prostu trafione.
To książka, w której emocje nie są dekoracją, lecz napędem fabuły. Pokazuje chaos uczuć, potrzebę bezpieczeństwa i to, jak trudno pozwolić sobie na zaufanie.
Motywy to: age gap, grumpy x sunshine, tajemnice, emotional scars, he fell first.
Tej kobiecie zgotowano piekło na ziemii. Najpierw odebrano dzieciństwo, później majątek rodzinny, a na koniec wepchnięto w aranżowanymi związek.
Drogi bogatego mężczyzny i pokiereszowanej przez przeszłość młodej kobiety krzyżują się w niespodziewanym momencie. Viviana po latach zniewolenia w małżeństwie zbiera w sobie siły i odchodzi od męża, który tylko z pozoru jes idealny. Za zamkniętymi drzwiami znęca się nad nią fizycznie, a także psychicznie. Jest świadoma, że jest zdradzana, aż w końcu nie czuje już o to żalu. Gdy przelewa się czara goryczy i kobieta wymyka się na rozmowę o prace nieświadomie wplątuje się w układankę intryg. Kłamstwa, w które została uwikłana złamią ją po raz kolejny.
Viviana sądziła, że jest w stanie pokochać tylko jednego Rossi ~ Carlo, lecz na jej drodze stanął Dario Rossi, który zatrząsł jej światem. Najpierw ją zatrudnił, a następnie dał dach nad głową. Ta dwójka nie spotkała się przypadkiem, a ten przypadek wcale nie wiąże się ze szczęśliwym zakończeniem.
Viv to bohaterka z niezwykle specyficznym poczuciem humoru. Podobało mi się ono, świetnie się bawiłam czytając, a teraz żałuje że nie zapisałam wszystkich tych tekstów, które rozbawiały mnie do łez. Choć mam małe ale... Momentami mam wrażenie, że przez nadmiar żartów, humoru, czasem wręcz czarnego, bohaterka wychodzi na dziecinną i płytką. Zachowuje się prymitywnie i jest wręcz nie do zniesienia. Ma nie wyparzony język i chyba pomyśli dopiero jak coś powie, a zdarza jej się mówić to do niewłaściwych osób.
Kobieta ma swój bagaż przeszłości, ale jest on odcięty grubą linią od tego jak się zachowuje. Była bita, maltretowana i gdy odeszła od toksycznego faceta zachowuje się dziwnie. Bo inaczej nie da się tego nazwać, że kobieta uwalniając się od tyrana nie ma traumy, od razu ufa nowemu mężczyźnie i zachowuje się bardzo lekkomyślnie. Zachowuje się jakby wpadła w jakiś dziwny syndrom.
Colton za to jest bardzo śliski i nie rozumiem jego postaci. Z początku myślałam, że jest typowym toksykiem, ale taki po zorientowaniu się że jego partnerka uciekła nie spocząłby w poszukiwaniach. Colton przepada po którymś rozdziale i pojawia się pod koniec. Choć po części jest wyjaśnione jego zachowanie, to mimo wszystko na przestrzeni całej książki minęło dość sporo czasu, wiec nie rozumiem jak on mógł pozwolić jej odejść, skoro był takim tyranem. W końcu mogła mu zaszkodzić, a on tak po prostu odpuścił. Z pewnością mało tu historii z traumą i toksycznością. Jest ona poruszana, ale w minimalnym stopniu. Książka bardziej skupia się na znajomosci hate love Viv z jej szefem Dario.
Dario stracił siostrę, później rodzinę, a gdy jego kłamstwa wychodzą na jaw jest o krok od straty Viviane, która znalazła miejsce w jego sercu. Czasem denerwowało mnie jak starał się wkupić w łaski Viv, przez swoje pieniądze i szastał nimi na prawo i lewo. Wyglądało to jakby chciał się pokazać jaki to on nie jest. Mimo wszystko Dario to trochę taki książkowy mąż, na którego czyny aż serducho rośnie. Był bardzo troskliwy i romantyczny, choć za tą intrygę, Viv powinna mu ukręcić co nieco, bo mógł wymyślić inny sposób. Zbyt często wycofywał się gdy robiło się poważnie, ale za to był na każde zawołanie dziewczyny.
Ich relacja bardzo szybko nabrała tempa. Jest to pełen żaru romans, na podłożu nienawidzę Cię, ale Cię pragnę, choć czasem pragnę Cię zabić. Historia jest dość przewidywalna, ale motyw intrygi Dario mnie zaskoczył, tak samo jak wątek z Noah. Zakończenie trochę banalne, ale takie zostawiają najwiecej spokoju po przeczytaniu.
Nie odczułam aby książka poruszała poważne tematy i chwytała za serce swoim ciężarem, ponieważ jest ona lekka i dynamiczna. Autorka porusza tematy przemocy, manipulacji, niewierności, lecz jest to wyrównane żartobliwością i przeplecione romantyzmem. Pióro autorki jest przyjemne i łatwe w odbiorze, a książkę czyta się w mgnieniu oka. Czasem miałam wrażenie, że gdzieś coś podobnego już czytałam, ale rynek czytelniczy jest teraz przesycony podobnymi romansami. Zaś ten wyróżnia poczucie humoru i sarkazm, co dodaje mu oryginalności.
Historia opowiada o dwudziestoczteroletniej 𝐕𝐈𝐕𝐈𝐀𝐍𝐈𝐄 𝐇𝐀𝐑𝐑𝐈𝐒, która żyła w 𝐓𝐎𝐊𝐒𝐘𝐂𝐙𝐍𝐘𝐌 𝐙𝐖𝐈𝐀̨𝐙𝐊𝐔 𝐌𝐀𝐋𝐙̇𝐄𝐍́𝐒𝐊𝐈𝐌, w który wpakowała ją jej własna ciotka. Główna bohaterka od małego 𝐏𝐑𝐙𝐄𝐙̇𝐘𝐖𝐀 𝐏𝐈𝐄𝐊𝐋𝐎 pod postacią 𝐒𝐓𝐑𝐀𝐓𝐘 𝐑𝐎𝐃𝐙𝐈𝐂𝐎́𝐖 w bardzo młodym wieku oraz 𝐎𝐒́𝐑𝐎𝐃𝐊𝐎́𝐖 𝐈 𝐑𝐎𝐃𝐙𝐈𝐍 𝐙𝐀𝐒𝐓𝐄̨𝐏𝐂𝐙𝐘𝐂𝐇 po których błąkała się prawie do osiągnięcia swojej pełnoletności. Kobieta jednak pragnie po latach zacząć 𝐍𝐎𝐖𝐄 𝐙̇𝐘𝐂𝐈𝐄, a pierwszym jej krokiem do tego jest 𝐙𝐍𝐀𝐋𝐄𝐙𝐈𝐄𝐍𝐈𝐄 𝐒𝐎𝐁𝐈𝐄 𝐏𝐑𝐀𝐂𝐘, co przychodzi jej dość z sporą łatwością. Jej życie nabiera tempa, gdy na jej drodze staje jej 𝐏𝐑𝐙𝐘𝐒𝐙𝐋𝐘 𝐒𝐙𝐄𝐅 – 𝐃𝐀𝐑𝐈𝐎 𝐑𝐎𝐒𝐒𝐈. Ich spotkanie wydaje się być przypadkowe, ale czy na pewno takie było?🤫
Viviana jest 𝐒𝐈𝐋𝐍𝐀̨ 𝐊𝐎𝐁𝐈𝐄𝐓𝐀̨, która po traumach potrafi iść dalej po swoje. Przedstawienie tego tematu bardzo mi się podobało. 𝐁𝐘𝐒𝐓𝐑𝐀 𝐈 𝐏𝐄𝐋𝐍𝐀 𝐇𝐔𝐌𝐎𝐑𝐔, przez co jej przemyślenia mogą rozbawić czytelników. Jednak z drugiej jej 𝐃𝐄𝐂𝐘𝐙𝐉𝐄 bywały często 𝐂𝐇𝐀𝐎𝐓𝐘𝐂𝐙𝐍𝐄, a reakcje 𝐍𝐈𝐄𝐃𝐎𝐉𝐑𝐙𝐀𝐋𝐄 jak na jej wiek, co może irytować nieco bardziej wymagających czytelników. Mi one osobiście 𝐍𝐈𝐄 𝐏𝐑𝐙𝐄𝐒𝐙𝐊𝐀𝐃𝐙𝐀𝐋𝐘 i zdecydowanie bardziej 𝐏𝐎𝐋𝐔𝐁𝐈𝐋𝐀𝐌 𝐒𝐈𝐄̨ 𝐙 𝐍𝐈𝐀̨ niż z głównym bohaterem. 𝐃𝐀𝐑𝐈𝐎 jest z początku bardzo 𝐓𝐀𝐉𝐄𝐌𝐍𝐈𝐂𝐙𝐘 i wprowadza spory chaos do życia kobiety. Jest charyzmatyczny, ale jego niektóre zachowania były przewidywalne. Brakowało mi w nim głębi i większego rozwinięcia jego postaci.
Ich relacja była całkiem 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐀 i 𝐒𝐊𝐎𝐌𝐏𝐋𝐈𝐊𝐎𝐖𝐀𝐍𝐀. To ile razy się 𝐔𝐒́𝐌𝐈𝐀𝐋𝐀𝐌 z tego jak Viviana 𝐃𝐑𝐎𝐂𝐙𝐘𝐋𝐀 𝐒𝐈𝐄̨ z Dario nie da się tego policzyć. Rozumiecie, że przykleiła mu do biurka wszystkie rzeczy, które na nim stały wraz z jego telefonem?!😂 Na pewno jest między nimi duże napięcie, a cała ich relacja jest owiana 𝐂𝐄𝐋𝐄𝐌 Dario, 𝐓𝐀𝐉𝐄𝐌𝐍𝐈𝐂𝐀𝐌𝐈, jak i głębszymi emocjami, co prowadzi do sytuacji, w której muszą zmierzyć się z własnymi uczuciami oraz decyzjami.
Z piórem Barbary miałam do czynienia po raz pierwszy. Przyznam, że styl pisania jest 𝐏𝐑𝐎𝐒𝐓𝐘 𝐈 𝐋𝐄𝐊𝐊𝐈, co zdecydowanie ułatwia czytanie i płynie się szybko przez strony. Cała historia zawiera 𝐄𝐋𝐄𝐌𝐄𝐍𝐓𝐘 𝐙𝐀𝐒𝐊𝐎𝐂𝐙𝐄𝐍𝐈𝐀, które nie raz wprawiły mnie w pozytywny szok. Książka była 𝐖𝐂𝐈𝐀̨𝐆𝐀𝐉𝐀̨𝐂𝐀 𝐈 𝐒́𝐖𝐈𝐄𝐓𝐍𝐈𝐄 𝐒𝐈𝐄̨ 𝐏𝐑𝐙𝐘 𝐍𝐈𝐄𝐉 𝐁𝐀𝐖𝐈𝐋𝐀𝐌. Jednak czegoś mi w niej zabrakło np. głębszego rozwinięcia tematu przeszłości głównej bohaterki.
Książka naprawdę mi się podobała, ale nie jest czymś, co zostanie mi na długo w pamięci. Jeśli chcecie się oderwać i spędzić miło wieczór, to zdecydowanie zachęcam, by po nią sięgnąć. Macie gwarantowane zwroty akcji, tajemniczość oraz zabawne teksty przy których z pewnością się uśmiejecie! 💜
Barbara Łuszczyńska miała bardzo dobry pomysł na stworzenie romansu biurowego z motywami on zakochuje się pierwszy czy found family. “Hell on Earth” przedstawia nam historię Vivian, która decyduje się opuścić męża i rozpocząć wszystko od nowa.
Autorka od samego początku wrzuca nas w wydarzenia, pokrótce zarysowując najważniejsze kwestie i od razu przedstawiając nam najważniejszych graczy. Bardzo podobała mi się relacja Viv i Dario, od przyjaciół do czegoś więcej. Liczyły się dla nich czyny, a nie tylko słowa. Mogli na siebie liczyć i nawet przeszkody, które pojawiały się na ich drodze, tylko ich wzmacniały.
Było także parę rzeczy, które mi przeszkadzały. 1. Odzywki na poziomie dzieci z placu zabaw. O ile, rozumiem używanie ich od czasu do czasu, tak robienie tego non stop psuje cały wydźwięk historii. Miały one w pewien sposób jako tarczę, za którą skryli się bohaterowie, ale oni przez całą książkę odbyli może trzy poważne rozmowy. I jeszcze te teksty rzucane przez Dario do swojego pracownika - bez komentarza. 2. Doświadczenia Viv. Kobieta przeszła dużo w małżeństwie i w życiu, jednak nie dało się tego odczuć. Jasne, czasami coś tam napomknęła o braku zaufania czy miała koszmary, ale to było tak rzucone, bo trzeba. Brakowało wiarygodności w jej historii i przeżyciach. 3. Dużo wszystkiego. Autorka wprowadza nowe postacie, otwiera nowe wątki, a o innych zapomina. I jeszcze te przeszkoki czasowe. W jednym rozdziale jest w hotelu i nie ufa Amber, aby zaraz w następnym szykować się na imprezę firmową i wysyłać zdjęcie sukienki do Amber. W pewnym momencie zrobiło się sporo zamieszania. 4. Główna tajemnica. O ile jeszcze rozumiałam, dlaczego Dario chciał się zbliżyć do Viv, tak sposób, w jaki tego dokonał nie ma w ogóle sensu. 5. Szczeniackie zachowania. Jestem fanką relacji Viv i Dario, ale ich szczeniackie zachowania męczyły mnie. Bliżej im było do nastolatków niż do osób dorosłych po przejściach.
Ogólnie “Hell on Earth” nie jest złe. Autorka świetnie ograła znane schematy i czuć, że ma niezwykłe wyczucie, jeśli chodzi o tajemnice i tworzenie interesujących fabuł, jednak troszeczkę w tej historii brak umiaru.
{Q} Co jest dla was lepsze: słodkie kłamstwo czy kwaśna prawda? Ja zdecydowanie wolę prawda, jaka ona by nie była, nie lubię słuchać kłamstw. Przychodzę do was z ostatnią recenzją w tym roku. 😊 #recenzja Na tą pozycję trafiłam przypadkiem przeglądając #Storytel W zasadzie sama nie wiedziałam co chcę czytać. Mój wzrok przyciągnęła ta cudowna okładka i nie mogłam nie zajrzeć w opis, by przekonać się o czym będzie książka. Choć autorki totalnie nie kojarzę, to stwierdziłam, że dam tej historii szansę, bo ciągnęło mnie do niej. Dodatkowo jest to tegoroczna premiera. ~ Dwudziestoczteroletnia Viviana Harris nie miała już złudzeń dotyczących swojego małżeństwa: wciąż pozostawała mężatką, ale tylko na papierze. Nawet zaczęła przedstawiać się panieńskim nazwiskiem – Tremblay. Kiedy stanęła oko w oko ze swoim potencjalnym nowym szefem Dario Rossim, powinna bardziej się postarać, aby dostać pracę – rzucanie sarkastycznych żarcików na rozmowie kwalifikacyjnej było co najmniej ryzykowne. ~ Styl pisania autorki jest ciekawy, świetnie wplata włoskie i angielskie zdania w tekst, dodatkowo niektóre ze scen są pikantne, aż czyta się je z wypiekami na policzkach. Należy pamiętać, że ta pozycja jest dla czytelników powyżej 18 roku życia. Zdania ociekające sarkazmem, dużo żartobliwych stwierdzeń, sytuacji, które zostają w głowie, to wszystko sprawiło, że ciężko było się oderwać od lektury. Jedynym minusem dla mnie było to, że akcja trochę wolno się klarowała i już sama nie wiedziałam co czytam. Choć to wynagrodziły mi plot twisty, które później występowały. Bohaterowie byli doskonale wykreowani, odnosiłam wrażenie, że ich znam, choć nikogo takiego w swoim życiu nie poznałam. Choć nie wszyscy bohaterowie przypadli mi do gustu, większość z nich była tak wspaniała, że tylko umiliło mi to czytanie. Z całego serca mogę Wam polecić tę pozycję jeśli lubicie plot twisty, tajemnice. Moja ocena to 4/5☆
This entire review has been hidden because of spoilers.
Po przeczytaniu opisu i obejrzeniu kilku tiktoków autorki niemal wyskakiwałam z ciekawości z butów. Historia zapowiadała się bombowo i taka była do połowy….
W pierwszych rozdziałach poznajemy Vivannę. Główna bohaterka nie ma lekko, a opis jej nieudanego małżeństwa, tragicznego dzieciństwa i próby walki o siebie bardzo mi się podobały.
Później pojawił się Dario, którego otoczka tajemniczości podscyala ciekawość, a rozpalająca się między nimi iskra nadawała temu wszystkiemu przyjemny bieg.
Ale… niestety mam tutaj ale.
Sama nie jestem pewna czemu, ale historia zaczęła mnie w pewnym momencie męczyć. Miałam wrażenie jakby to było przeciągane. Książka mogłaby być nawet o połowę krótsza, chociaż rozumiem jaki efekt miało to wywołać i taki wywoływało. Dało się odczuć tą narastającą relację, jednak to nie było dla mnie.
Viv z młodej ogarniętej kobiety, nagle stała się rozpieszczoną i dziecinną księżniczką, która nic nie robiła sobie z rozbicia cudzego auta, czy zniknięcia na dwa miesiące. Usłyszała zlepek zdań i uciekła nie dając sobie nic wyjaśnić. To bardzo mi się nie spodobało.
Pod koniec już po prostu kartkowałam strony. Emocje ze mnie zeszły i nawet wyznanie prawdy przez Dario tego nie zmieniły.
To po prostu najzwyczajniej książka nie dla mnie.
To co trzeba docenić to poczucie humoru autorki. Wielokrotnie śmiałam się w głos, a w nocy dusiłam próbując go stłumić by nikogo nie obudzić. To ogromny, ale to przeogromny plus tej książki.
Mimo, że nie zachwyciła mnie ta książka polecam wam przeczytać. Ona znajdzie swoje grono odbiorców i możecie nimi być właśnie wy. Moje preferencje czytelnicze sprawiły, że mi to nie siadło, ale to czysto indywidualne i wam może się spodobać, dlatego mimo wszystko zachęcam do przeczytania chociażby by po to by pośmiać się ze świetnych przekomarzanek słownych.
Znacie twórczość autorki? Lubicie? Czytaliście Hell on earth? Jak wrażenia jeśli czytaliście? Koniecznie dajcie znać! 🖤🖤🖤
Dwudziestoczteroletnia Viviana Harris nie miała już złudzeń dotyczących swojego małżeństwa: wciąż pozostawała mężatką, ale tylko na papierze. Kiedy stanęła oko w oko ze swoim potencjalnym nowym szefem Dario Rossim, powinna bardziej się postarać, aby dostać pracę. A jednak została zatrudniona, i to od zaraz. Kobieta natomiast nie miała pojęcia, że ich spotkanie nie wydarzyło się przypadkowo, a jej życie od teraz bezpowrotnie się zmieni.
Meduza niegdyś olśniewająco piękna, stała się potworem o wężowych włosach i śmiercionośnym spojrzeniu, które zamieniało w kamień każdego, kto odważył się na nią spojrzeć. Stała się symbolem zarówno grozy, jak i tragicznego losu. Z jej krwi narodził się skrzydlaty koń Pegaz, czyniąc jej historię jeszcze bardziej niezwykłą.
Autorka już na początku wrzuca nas w wir wydarzeń, w których poznajemy losy bohaterów. Całkiem przypadkowe spotkanie podczas rozmowy o pracę, prowadzi nas w labirynt tajemnic. Podobała mi się powolna relacja budująca się między bohaterami. Najważniejsze dla nich były czyny, nie słowa. Wielokrotnie pokazali, że mogą na siebie liczyć i nawet przeszkody rzucane przez innych, wzmacniały ich relację. Nie zabrakło humoru, który towarzyszył nam na każdej stronie. Jednak w tym wszystkim zabrakło mi głębi historii i czegoś więcej.
Nie dostrzegłam przemiany bohaterów, którzy dojrzewają przez całą historię. Ciągłe droczenie było ciekawe, ale w pewnym momencie było go za dużo. Brakowało mi pokazanie, że przeszłość bohaterki w pewien sposób ją ukształtowała. Temat przemocy został według mnie mocno spłycony. Przeskoki czasowe, które wprowadzały zamieszanie. Nowe wątki, które zostały otwierane, a następnie pominięte. Polubiłam bohaterów, ale ich zachowaniu bliżej do nastolatków niż dorosłych osób. Książka ciekawa, ale trochę zabrakło w historii umiaru.
Zacznę od tego, że styl pisania Basi totalnie przypadł mi do gustu i o matulu, muszę przeczytać jej poprzednie książki, bo przysięgam, że HOE jest genialne. Już sama okładka mnie urzekła, co jak co ale jest jedną z piękniejszych, które mam na swoim regale, przysięgam!!
Natomiast, jeśli chodzi o historię Vivian i Dario… jestem totalnie zakochana, pomijając oczywiście fakt, tego, co wydarzyło się pod koniec książki i tego, co Dario ukrywał, przed Viv, to niesamowicie się cieszę, że w końcu zebrał się w sobie, żeby powiedzieć jej całą prawdę 🥹.
Dario, był takim słodziakiem, że przysięgam, że byłabym w stanie go pokochać, pomijając oczywiście, jego chorą zazdrość i zaborczość w stosunku do bohaterki.
Jeśli chodzi o Viviane, to przysięgam, że to jest jedna z tych powerful bohaterek, które poznałam w książkach, które ostatnio czytałam. Mimo tego, co przeszła stała się tak silną kobietą, że można by było brać z niej przykład.
Linda i Greg to jedni z tych starszych bohaterów, którzy totalnie przypadli mi do gustu! Co więcej, jeśli lubicie książki z humorem, to zdecydowanie pokochacie Hell on Earth i żarciki głównych bohaterów. To jest idealny romans biurowy, w którym również jest motyw sunshine x grumpy!!!
Jeśli jesteście chętni poznać historię tej dwójki to z całego serduszka wam polecam 🥹🩷
,,Czy oblanie tego faceta kawą nie mogło wystarczyć?! Musiałam mu rozkwasić nos?! […] Następnym razem w CV w rubryce ,,umiejętności” będę mogła wpisać sobie ,,specjalistka od niezapomnianych wrażeń”.”
Gdy zaczęłam czytać tą książkę to trochę nie rozumiałam co się dzieje. Viviana to kobieta, która ma ciężką sytuację w domu, idzie na rozmowę o pracy, rozmawia ze swoim szefem i on nagle oferuje, że może u niego mieszkać. Na początku wydało mi się to trochę dziwne, że tak szybko się to potoczyło, ale pod koniec książki jest wyjaśnione w miarę, więc już trochę bardziej to rozumiem. Ale i tak uważam, że można było to lepiej poprowadzić. Fabuła książki jest ciekawa, wciągnęła mnie. Niektóre odzywki bohaterów są na poziomie nastolatków, niektórych w życiu nie słyszałam, ale i tak mnie to śmieszyło, ale oni już nimi nie są, są to dorośli ludzie, którzy pracują. Podobało mi się, że pojawiły się tu postacie z poprzednich książek autorki i to, że ulubioną piosenką Vivi była z króla lwa.
Ta laska to jebana idiotka taka biedna wiecznie skrzywdzona a te jej teksty tak mnie wkurwialy wgl zero pomyslunku o uczuciach innych typ sie jej podkladal jak mogl ze wszystkim a ta do niego tak chamsko ze mialam ochote wejsc w ta ksiazke i jej zajebac ha niby smieszne teksty ale nie kurwa jak ktos ci daje calego siebie a ty do niego jak jakas kurwa niewdzięczna POMIJAM FAKT ZE KOLEJNA GLUPIA PIZDA NIE WYSLUCHALA CO GOSC MA DO POWIEDZENIA TYLKO OD RAZU CHUJ NIE CHCE XIE ZNAC NIENAWIDZE CIE A POTEM JAK W KONCU DOSZEDL DO SLOWA TO TA GLUPIA MENDA SIE NA NIETO RZUCILA I NAGLE JUZ NIE JEST NAJGORSZY JUZ GO KURWA KOCHA NAGLE NO POJEBIE MNIE CHOCIAZ DARIO BYL SLODZIAKIEM
Przeczytałam 40 stron i już wiem za tą książką będzie gównem. Więcej przekleństw w tych 40 stronach niż w niektórych seriach, główni bohaterowie się z chujami na mózg zamienili. On w 4 rozdziale, na drugim spotkaniu daje jej mieszkanie? XD CO TO JEST ZA GNIOT Jedyna „dobra” książka tej autorki to „it’ll always be you”. Chociaż zamiast dobra powiedziałabym że w porządku. Lepsze książki czytałam w 2015 roku na wattpad pisane przez czternastolatki.
szkoda że nie było tak dużo wątku z biura,bo oczekiwałam że będzie to taki romans biurowy, gdyby było go wiecej było by 5 gwiazdek ale mega zabawna ksiazka,tak na odmóżdzenie sie polecam
No takie 2,5 ⭐️ Były momenty śmieszne, były też i takie, które skręcały od samego patrzenia, ale nie brakowało również nudy przez większość książki. Ostatnie rozdziały napisane na szybkości, aby tylko skończyć książke. Te wyjaśnienie Dario były strasznie oklepane "napisze coś, aby tylko napisać".