What do you think?
Rate this book


192 pages, Paperback
Published October 31, 2024
"Relevance, robustness and range are three strong reasons for applying behavioural science in your business. However, knowing you should apply behavioural science and actually applying behavioural science are different things.
When there is such a variety of biases, it can be hard to know where to start. This book aims to address that hurdle. Rather than race through a bewildering range of biases, I’ve selected the most pertinent: 16½ ideas that can both be applied easily and have the potential to make a large impact on marketing."
"W ramach eksperymentu przeprowadzonego w 2009 roku badacze przedstawili uczestnikom listę fikcyjnych dodatków do żywności. Nazwy niektórych substancji trudno było wymówić (np. Hnegripitrom), inne nie stwarzały takich problemów (np. Magnalroxate). Psychologowie poprosili następnie uczestników eksperymentu o ocenę szkodliwości poszczególnych składników w 7-punktowej skali (na której 1 oznaczało substancję bezpieczną, a 7 wskazywało na coś bardzo szkodliwego).
Dodatki spożywcze, których nazwy trudno było wymówić, uzyskały średnią ocenę 4,12. Te przystępniejsze dla aparatu mowy badani ocenili na 3,7. Tym samym substancje o skomplikowanych nazwach zostały uznane za o 11 procent bardziej szkodliwe.
Na tej podstawie psychologowie wysnuli tezę na temat istnienia związku między łatwością artykułowania nazw a ryzykiem przypisywanym rzeczom, których one dotyczą."
"Twoja przyjaciółka Hope świętuje wkrótce urodziny, więc urywasz się na chwilę z pracy, żeby rozejrzeć się za jakimś prezentem. Zatrzymujesz się przy sklepie jubilerskim, który ma w ofercie wiktoriańską broszkę. Coś takiego na pewno przypadłoby Hope do gustu!
Bierzesz głęboki wdech i odwracasz metkę. Spodziewasz się zobaczyć cenę, od której oko ci zbieleje.
Rzeczywistość jednak pozytywnie cię zaskakuje. Cena jest niższa, niż się spodziewałeś. Rozpromieniony, ruszasz ze znaleziskiem do kasy.
Stojąc w kolejce, dostrzegasz odręcznie napisaną karteczkę z informacją, że „Za płatność kartą pobierana jest prowizja w wysokości 2,5 procent".
Nie masz przy sobie dość gotówki, żeby zapłacić za zakup. Będziesz musiał odżałować tę dodatkową kwotę za przywilej zapłacenia kartą. Teraz się już denerwujesz.
A przecież sprzedawca mógł zastosować zabieg odwrotny, to znaczy podnieść cenę produktu 0 2,5 procent, a następnie zaoferować klientom odpowiedni rabat za płatność kartą. Wtedy nikt by się nie zirytował. Z ekonomicznego punktu widzenia nie byłoby różnicy, psycholog od razu zwróciłby jednak uwagę na odmienność ramowania. Ponieważ straty odczuwamy mocniej niż uzyskane korzyści, klientom aż tak by nie przeszkadzało, że nie uzyskają zniżki, jeśli zapłacą kartą. Mocno za to odczuwali stratę, gdy wybór takiej opcji płatności oznaczał dla nich dodatkowe koszty."
"Kierownictwo obiektu [lotniska w Houston] z niepokojem obserwowało liczbę skarg dotyczących długiego czasu oczekiwania na odbiór bagażu. Wizyta przy tak zwanej karuzeli to ostatni etap podróży. Ludzie są już wtedy zwykle zmęczeni, a konieczność wypatrywania walizek przez średnio 8 minut często nadwyręża ich cierpliwość.
Władze lotniska zastosowały rozwiązanie, które nie wymagało właściwie żadnych nakładów, a polegało mianowicie na tym, że po przejściu kontroli paszportowej podróżni musieli pokonać... większy dystans. Przejście korytarzami zajmowało im właśnie owe 8 minut, co w praktyce oznaczało, że bagaże jeździły już po karuzeli, gdy oni do niej docierali."